koronawirus a noworodek
fot. AdobeStock

Koronawirus: Dlaczego cesarka i brak karmienia piersią – wyjaśnia krajowy konsultant ds. neonatologii

Dlaczego noworodek rodzi się przez cesarskie cięcie i nie może być karmiony mlekiem mamy, gdy mama choruje na COVID-19 lub jest podejrzewana o zakażenie, wyjaśnia prof. Ewa Helwich.
Małgorzata Wódz
Konsultacja: Prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, neonatolog
koronawirus a noworodek
fot. AdobeStock
Ciężarna zakażona koronawirusem lub tylko podejrzewana o zakażenie będzie rodzić w tzw. jednoimiennym szpitalu zakaźnym. W każdym województwie jest przynajmniej jeden tego typu szpital przeznaczony wyłącznie dla pacjentów, którzy mieli lub mogli mieć kontakt z wirusem SARS-CoV-2.

O tym, jak wygląda przyjście dziecka na świat w szpitalu jednoimiennym i opieka nad noworodkiem, gdy mama jest chora na COVID-19 (lub podejrzewa się ją o zakażenie), mówi konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii, prof. dr n. med. Ewa Helwich, pediatra, neonatolog, kierownik Kliniki Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.

Dlaczego dziecko zakażonej mamy (lub podejrzewanej o zakażenie) musi rodzić się przez cesarskie cięcie?

– Trudno nie zgodzić się z położnikami zalecającymi poród drogą cesarskiego cięcia. W ten sposób dziecko jest najmniej narażone na wydzieliny i wydaliny mamy. Cesarskie cięcie w tym wypadku to najlepszy sposób na ochronę dziecka przed zakażeniem – mówi prof. Ewa Helwich i dodaje – na tym etapie nie mamy wystarczających danych, aby można było promować poród drogami natury u kobiet zakażonych COVID-19. Z opisanych do tej pory przypadków wynika, że u pacjentek, których ciąża zakończyła się cesarskim cięciem, nie doszło do zakażenia noworodka, natomiast na trzy porody drogami natury jeden kończył się zakażeniem. Dlatego w trosce o rodzące kobiety i ich dzieci zalecamy przeprowadzenie cięcia cesarskiego.
Redakcja poleca: Rozwój niemowlęcia w 1. miesiącu życia - film
Zobacz, co potrafi miesięczne dziecko.

Czy jest ryzyko przeniesienia koronawirusa SARS-COV-2 na dziecko w czasie ciąży?

– Uważa się, że wirus nie przechodzi przez łożysko i nie zakaża płodu, ale ponieważ opisano jeden przypadek, który może wskazywać na to, że doszło do zakażenia wewnątrzmacicznego, nie możemy wykluczyć możliwości przeniesienia wirusa w okresie ciąży. Dziecko, o którym mówię, zostało od razu odizolowane od mamy, nie było karmione jej pokarmem, a mimo to po 36 godzinach stwierdzono u niego dodatni test na obecność koronawirusa.

Czy mama chora na COVID-19 i noworodek mogą przebywać razem po porodzie?

– Jeśli już wiadomo, że mama jest zakażona koronawirusem, dziecko od razu po urodzeniu jest izolowane na oddziale noworodkowym. Odseparowanie od matki trwa tak długo, jak długo mama ma pozytywny wynik testów na obecność wirusa SARS-CoV-2 – wyjaśnia ekspertka.

Co z karmieniem piersią?

Jeśli mama zaraziła się koronawirusem, dziecka nie karmi się piersią, aby zapobiec możliwości jego zachorowania. Noworodek otrzymuje pokarm z banku mleka albo sztuczne mleko. Mama rozpocznie karmienie, gdy będzie miała ujemny wynik badania na obecność koronawirusa. Do tego czasu laktacja powinna być podtrzymywana, chyba że mama będzie przechodzić chorobę ciężko, wtedy – wiadomo – laktacja może być utrudniona.

Jakie procedury dotyczą mamy, która jest tylko podejrzewana o zakażenie?

W tej sytuacji dziecko również jest izolowane do czasu, aż uzyskamy wyniki testów na koronawirusa. Zakładamy, że nie będziemy musieli czekać na nie dłużej niż 48 godzin. W ten sposób mamy szansę szybko przerwać łańcuch zakażeń i spokojnie wypisać matkę razem z dzieckiem – mówi prof. Helwich.

Z czego wynika konieczność oddzielenia mamy i dziecka oraz unikanie karmienia piersią?

– Bliski kontakt z dzieckiem i możliwość karmienia piersią to bezsprzecznie najważniejsze kwestie, jakie należy zapewnić kobiecie i dziecku po narodzeniu. Jednak mamy teraz do czynienia z niespotykaną dotąd sytuacją, na którą składa się wiele czynników. Musimy do minimum ograniczyć ryzyko rozszerzanie się tego niezwykle zakaźnego i groźnego wirusa, o którym – jak dotąd – nie jest nam dobrze znany i wywołuje ogólnoświatowe zagrożenie.

WHO zaleca karmienie piersią w obu przypadkach...

– Tak, ale pod warunkiem zachowania koniecznych środków ostrożności, do których należą np. pojedyncze sale, oddzielne pielęgniarki. My już teraz mamy duży problem, związany choćby z brakiem odpowiednich zabezpieczeń dla personelu i zapewnieniem kobiecie pełnej izolacji na oddziale położniczym. Gdy brakuje oddzielnych pielęgniarek i pojedynczych pokoi, trudno stworzyć odpowiednie warunki dla zakażonej mamy, która karmi piersią. Dodajmy jeszcze, że pielęgniarki muszą wiele razy w ciągu dnia przebierać się w jednorazowe kombinezony, pracują w stresie i zwyczajnie boją się możliwość zakażenia. Gdyby chora mama karmiła piersią, personel musiałby bardzo często, nawet 8 do 12 razy na dobę kontaktować się z nią, by przystawić dziecko do piersi. Również konieczność przekazywania przez personel odciągniętego pokarmu mamy dla noworodka powoduje, że tych kontaktów byłoby więcej. Powinniśmy redukować każdą możliwość przeniesienia wirusa na inne osoby, nawet za cenę odwleczenia czasu rozpoczęcia karmienia pokarmem naturalnym. To w tej chwili jest naszym nadrzędnym celem.

Czy noworodek odizolowany od mamy trafia na oddział noworodkowy w tym samym szpitalu, w którym znajduje się mama?

Jeżeli dziecko urodzi się w prawidłowym terminie, może zostać w tym samym szpitalu. Jeżeli urodzi się przed terminem, powinno znaleźć się na oddziale o 3 stopniu referencji. W części województw w szpitalu dedykowanym do prowadzenia porodów matek zakażonych koronawirusem są oddziały 3 stopnia referencji i wtedy wcześniaka nie trzeba transportować do innego szpitala. Tak jest w Warszawie w szpitalu MSWiA.

Kiedy mama z pozytywnym wynikiem testu będzie mogła opiekować się swoim dzieckiem?

Jeżeli mama jest chora na COVID-19, musi mieć ujemną próbę na koronawirusa. Wtedy możemy uznać ją za niezakaźną i umożliwić jej kontakt z dzieckiem. Odseparowanie noworodka zapobiegnie jego zakażeniu. Nie tylko dziecko samo nie zachoruje, ale i nie będzie wydalało wirusa przez dłuższy czas, zarażając innych w swoim otoczeniu. Taka możliwość u noworodków o niewykształconej jeszcze odporności jest bardzo realna – podsumowuje prof. Helwich.

Zobacz też:
Prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich
Konsultacja: Prof. dr hab. n. med. Ewa Helwich, neonatolog

Krajowy konsultant w dziedzinie neonatologii. W Instytucie Matki i Dziecka kieruje Kliniką Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka, którą stworzyła jako ośrodek leczenia wcześniaków.

Oceń artykuł

Ocena 6 na 5 głosy

Zobacz także

Popularne tematy