Większość dzieci zaraziło się koronawirusem w szkołach lub przedszkolach
fot. Adobe Stock

Koronawirus: większość dzieci zaraziła się w szkole lub przedszkolu!

Lekarze są zdania, że większość dzieci zaraziła się koronawirusem w szkołach lub przedszkolach, do których uczęszcza. W Polsce nie było jednak ofiar śmiertelnych wśród dzieci.
Joanna  Biegaj
Większość dzieci zaraziło się koronawirusem w szkołach lub przedszkolach
fot. Adobe Stock
Zdaniem specjalisty większość zakażeń koronawirusem wśród dzieci spowodowana jest jego ogniskami w szkołach i przedszkolach, do których chodzą maluchy. Dr Lidia Stopyra, ordynatorka Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu im. Stefana Żeromskiego w Krakowie, twierdzi, że bałagan w systemie związany z wystawianiem skierowań na test w kierunku koronawirusa może być zagrożeniem dla zdrowia, a nawet życia najmłodszych. 

Przyrost dalej będzie lawinowy

Stale rośnie liczba osób zakażonych koronawirusem z ognisk szkolnych i przedszkolnych. Dr Lidia Stopyra jest zdania, że przyrost będzie ogromny, ponieważ ciągle jest wiele miejsc, gdzie nie nosi się maseczki. Są to między innymi szkoły oraz przedszkola.

„Już dawno mieliśmy taką sytuację w Małopolsce, znacznie wcześniej niż innych województwach, że było dużo przypadków rozproszonych, czyli takich, które nie są z konkretnych źródeł, są nie wiadomo skąd, są gdzieś z przestrzeni publicznej. Teraz wiemy, że ogniska są tam, gdzie nie nosi się maseczek. Gdy badamy ognisko od razu widać, gdzie reżimu się nie przestrzega, bo tam zakażenia błyskawicznie się rozprzestrzeniają” – powiedziała PAP dr Lidia Stopyra. 
Redakcja poleca: Czy dziecko może nie chodzić do szkoły, tylko uczyć się w domu? - film
Nie podoba ci się klasyczny model edukacji? Wolałabyś, by twoje dziecko było traktowane indywidualnie? Masz dość szkolnych skostniałych zasad? Chciałabyś mieć większy wpływ na to, jaką wiedzę zdobywa dziecko? Zastanów się nad domową edukacją i obejrzyj film, na czym ona polega.

Wśród dzieci nie było ofiar śmiertlenych

W Polsce nie było ofiar śmiertelnych wśród dzieci. W przeciwieństwie do dorosłych - one w przebiegu COVID-19 rzadko wymagają użycia respiratora.
„Na szczęście w Polsce nie było jeszcze przypadków dzieci, które zmarły z powodu COVID-19. We Francji, Wielkiej Brytanii czy USA – niestety odnotowano takie, ale były one najczęściej związane z chorobą Kawasakiego” - twierdzi dr Lidia Stopyra.

„Bałagan" w systemie

Lekarze rodzinni mogą zlecać wykonanie testu w kierunku koronawirusa, jednak wedle rozporządzenia, by lekarz przez teleporadę mógł skierować pacjenta na taki test – muszą wystąpić wszystkie cztery objawy koronawirusa: duszności, kaszel, gorączka, zaburzenia węchu lub smaku. Jeśli jednak pojawiają się jedynie trzy symptomy - system komputerowy uniemożliwia lekarzowi wystawienie skierowania.

„Dziecko z wysoką gorączką, kaszlem, a szczególnie z dusznością powinno być na pewno natychmiast zbadane przez lekarza, a w znacznej większości przypadków hospitalizowane. W takim przypadku pójście z dzieckiem po teleporadzie, pod Tauron Arenę (miejsce pobierania wymazów w Krakowie -PAP) i czekanie z nim godzinami w kolejce, a potem na wynik, to zagrożenie zdrowia, a nawet życia” – oceniła dr Stopyra.

Objawy koronawirusa u dzieci

Objawy koronawirusa u dzieci mogą być nieco inne niż u osób dorosłych. U dzieci, poza typowymi oznakami COVID-19 mogą występować również objawy neurologiczne, takie jak:
  • przejściowe niedowłady,
  • zaburzenia mowy (rzadko zdarza się to w przypadku innych chorób dziecięcych),
  • odwodnienie,
  • dzieci tracą smak i węch,
  • dzieci przestają jeść i pić.

Źródło: 24kurier.pl

Zobacz także
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy