GRY
 
 

Krzątać się

Czy opiekowanie się dzieckiem ogłupia? Czy wtorki nie przypominają czwartków? Co robiłam trzy dni temu?

Czy opiekowanie się dzieckiem ogłupia? Czy czynności powtarzane tysiące razy nie stają się mechaniczne, a dni pełne (uwielbianej przez dzieci) rutyny nie stają się podobne do siebie, jałowe? Czy wtorki nie przypominają czwartków? Co robiłam trzy dni temu? Czy oby nie to samo, co wczoraj i przedwczoraj?

Wstałam o 6.30 obudzona gaworzeniem Kubusia. Za oknem ciemno, z łóżeczka powitała mnie rozbawiona twarz człowieka gotowego do zabawy, posiłku, porannej toalety, podczas gdy ja chętnie posłałabym Kubę do kawiarni po kawę latte, a sama poczekała na nią pod ciepłą kołdrą… Następne godziny upłynęły mi zapewne na przewijaniu, myciu, szukaniu smoczka, proponowaniu małemu banana, kładzeniu go między zabawkami, znowu sadzaniu na krzesełku, z krzesełka na łóżeczko. Kolejna podróż do kuchni, tym razem po butelkę z wodą, mały musi pić, woda jest zdrowa. Ile to razy w ciągu dnia gotuję wodę? Wielkim wydarzeniem dnia okazało się pieczenie w piekarniku patata – dużego niczym łódź podwodna ziemniaka o miąższu w kolorze dyni. Czy mały smakosz zaakceptuje nowe warzywo w swym jadłospisie? Ile razy dziennie wchodzę i wychodzę z kuchni? Nagle telefon. Ktoś pyta: „Co robisz?”. Dobre pytanie. No właśnie, co robię? Krzątam się.

Kręcę się po mieszkaniu, wycierając na parkiecie szlaki, niczym kozica ścieżki w górach. Dopóki nie urodziłam dziecka, nie mogłam zrozumieć, co całymi dniami robią ludzie siedzący w domu. Ani nie pisali doktoratów, ani nie ćwiczyli mięśni na domowym atlasie, a wieczorem mimo to jęczeli, że są zmęczeni. Jak zrobić, by mechanicznemu krzątaniu się nadać jakiś głębszy wymiar? Trudno rozważać jakiekolwiek problemy społeczne czy metafizyczne, mając do dyspozycji 10 minut ciszy – tyle mniej więcej sześciomiesięczne dziecko jest w stanie zabawiać się samo. Dobrze byłoby wyrobić w sobie cechę polegającą na umiejętności „jednoczesności”. Czyli mówić do dziecka albo nosić je i jednocześnie rozmyślać o wolności prasy, albo układać biznesplan nowej firmy. Jednak to chyba niemożliwe. Dzieci, jak kochankowie, czują, gdy jesteśmy myślami gdzie indziej. Niby rodzic siedzi obok i macha grzechotką, lecz wzrok jego nieobecny, w chmurach, może myśli o globalnym ociepleniu, może o polityce pieniężnej, może oddaje się fantazjom erotycznym, marząc o weekendzie w górach przy skwierczącym kominku i butelkach szampana...

Pod koniec dnia jest człowiek tą człapaniną zmęczony, ale jednocześnie nie wyprodukował nic: ani tekstu, ani zysku dla firmy, ani hałdy węgla nie wydobył, ani nawet przyjęcia dla znajomych nie zdążył przygotować. Kładę się na kanapie, gapię w sufit i myślę, że czas odpocząć, żeby zebrać siły na kolejny, który to już... może 84. albo 96. dzień krzątania. I ile jeszcze takich dni przed nami? Jak nauczyć się dostrzegać w każdym z tych dni coś wyjątkowego tak, aby nie mieć wrażenia, że życie przecieka mi przez palce?

Agata Passent
td_dopisek.gif


Redakcja poleca: Czy łatwo jest powrócić do pracy po ciąży? [SONDA ULICZNA]
Zapytaliśmy przechodniów, czy powrót do pracy po ciąży jest łatwy. Jesteście ciekawi odpowiedzi? Zobaczcie sondę!

Ocena (0 oceny)

0.0
Doładuj
Przeładuj