Pierwsza pomoc przy zakrztuszeniu
fot. AdobeStock

Lekarka odesłała 6-miesięczne dziecko z agrafką w tchawicy

Nie ma dla rodzica większego koszmaru niż lęk o zdrowie i życie własnego dziecka. Ci rodzice przeżyli chwile grozy, gdy musieli przemierzyć dwa województwa i udać się aż do trzech szpitali, by uzyskać pomoc dla dziecka.
Dominika Bielas
Pierwsza pomoc przy zakrztuszeniu
fot. AdobeStock
Każdy rodzic chce, by jego dziecko było bezpieczne, jednak nie zawsze udaje się uchronić maluszka przed niebezpieczeństwem. W takiej sytuacji liczą, że udając się na pogotowie lub dzwoniąc po karetkę uzyskają szybką pomoc. Niestety rodzice tego maluszka przekonali się, że nie zawsze tak jest...

Pierwsza pomoc?

Gdy 6-miesięczny chłopczyk połknął agrafkę, rodzice natychmiast udali się do szpitala w Krotoszynie. Choć wykonano szereg badań i okazało się, że przedmiot utknął w okolicy tchawicy, dyżurująca lekarka uznała, że nie ma zagrożenia życia. Dziecko się nie dławiło i było dotlenione, wiec zasugerowała, by samodzielnie udali się do większego szpitala w Ostrowie Wielkopolskim. Oznaczało to dojazd do szpitala oddalonego o ok. 40 minut drogi. Niestety pod koniec podróży dziecko zaczęło się krztusić. Rodzice poprosili o pomoc napotkanych policjantów, którzy odeskortowali rodzinę do samego szpitala. Dziecko trafiło na SOR. - Było w stanie ogólnym dobrym, wydolne krążeniowa o bez bezpośredniego zagrożenia życia - poinformował Radosław Kaja, lekarz z ostrowskiego szpitala. Było jednak wiadomo, że agrafkę trzeba, jak najszybciej usunąć z gardła. Chłopczyk został przetransportowany do ośrodka klinicznego we Wrocławiu. Dopiero tam lekarze wykonali operację wyciągnięcia otwartej agrafki. [content:0_20070,8_463,0_22675,0_25391:CMNews]
Dlaczego od razu dziecko nie zostało przewiezione karetką do odpowiedniej placówki? Szpital w Krotoszynie nie ma odpowiedniego sprzętu, który umożliwiałby usunięcie ciała obcego u niemowlaka. Lekarka skierowała więc małego pacjenta na oddział chirurgii dziecięcej, jaki znajduje się w Ostrowie Wielkopolski, gdzie kieruje się takie przypadki. Kobieta miała zaproponować, by rodzice przewieźli synka własnym samochodem, bo tak miało być szybciej. W celu zweryfikowania zachowania lekarki w szpitalu wszczęto postępowanie wyjaśniające. Sprawą zajęła się też prokuratura, która ustala, czy decyzja lekarki była słuszna i czy nie zlekceważono zagrożenia dla życia lub zdrowia dziecka.
Redakcja poleca: Pierwsza pomoc - zakrztuszenie dziecka - film
Sprawdź, co robić, gdy dziecko się zakrztusi. Poznaj zasady udzielania pierwszej pomocy przy zakrztuszeniu dziecka. Ta wiedza może uratować życie twojego dziecka!

Najczęstsze przyczyny zadławień u dzieci

Dzieci wszystko wkładają do buzi, bo to ich sposób na poznawanie świata. Aby uniknąć przykrego wypadku, warto mieć świadomość, co najczęściej jest przyczyną zadławień u dzieci. Zachowaj szczególną ostrożność z tymi rzeczami:
  • Balony – pozornie niewinne, a dzieci je uwielbiają. Jednak kawałek pękniętego balonika grozi zadławieniem, jeśli dziecko go połknie – guma przykleja się do przełyku zatykając drogi oddechowe!
  • Baterie – są bardzo niebezpieczne i łatwo je połknąć. Uważaj szczególnie na małe okrągłe baterie, które często znajdują się w zabawkach!
  • Kamyki – dzieci kochają je zbierać podczas spacerów. Wypatrzą nawet najmniejszy kamyczek! Niestety bardzo chętnie wkładają je do buzi.
  • Koraliki - kolorowe i ładne, wyglądają apetycznie!
  • Borówki i winogrona – pyszne i zdrowe, ale też można się nimi zadławić.
  • Surowe warzywa i owoce – uważaj na te twarde, takie jak jabłko czy marchewka. Kawałek może utknąć w przełyku.
  • Małe zabawki – to oczywiste, że małe zabawki grożą zadławieniem. Zwróć uwagę na oznaczenia na opakowaniu.
  • Monety – bardzo kusza małe dzieci.
  • Guziki – kolorowe, fajnie się toczą i dźwięczą, ale są częstym powodem zakrztuszeń u małych dzieci.

Źródło: tvn24.pl

Zobacz także:
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy