Aleksandra Żebrowska z synem
fot. arch. prywatne

Mama jest równie ważna jak dziecko – wywiad z Aleksandrą Żebrowską

Aleksandra Żebrowska jest ambasadorką akcji Szczęśliwa ciąża z Mamo, To Ja, której celem jest pokazanie ciężarnym, jak ważne jest unikanie stresu w ciąży. Przed kilkoma miesiącami na świat przyszedł jej trzeci synek, Feliks. Część ciąży spędziła w lockdownie, a rodziła w środku pandemii. Dziś zdradza nam, jak poradziła sobie w tych trudnych miesiącach.
Aleksandra Sokalska
Aleksandra Żebrowska z synem
fot. arch. prywatne
Aleksandra Żebrowska, żona aktora Michała Żebrowskiego, mogłaby wykorzystać swoją popularność, by błyszczeć i kreować się w social mediach na supermamę. Ale nie, zamiast tego woli pokazywać siebie prawdziwą. To dlatego zgodziła się zostać ambasadorką naszej akcji „Szczęśliwa ciąża z Mamo, To Ja”. Bo chciałaby, by ciężarne i mamy dbały o siebie, umiały złapać dystans i mniej się denerwowały, zwłaszcza teraz, w pandemii, gdy o stres zdecydowanie łatwiej. 

Jakie były pierwsze myśli, gdy dowiedziała się Pani, że jest w ciąży?

Tak naprawdę, w związku z tym, że miałam wcześniej kilka przykrych doświadczeń związanych z powikłaniami i utraconymi ciążami, pierwsze myśli dotyczyły obawy, że tym razem znowu coś będzie „nie tak”. To nieprzyjemne nie móc na widok dwóch kresek skakać ze szczęścia, mimo że sam pozytywny wynik testu jest bardzo wyczekiwany. Myślę, że każda kobieta, która doświadczyła utraty ciąży, wie, o czym mówię.
Redakcja poleca: Poród z partnerem – film
Każda kobieta obawia się porodu. Czy warto przeżyć to wydarzenie razem z partnerem? Odpowiada nasz psycholog Adriana Klos.

A jak zareagowali synowie na wieść o dzidziusiu?

Starszy bardzo się ucieszył, a młodszy długo się zastanawiał, co o tym wszystkim myśleć, ale szybko zaczął wybierać imiona – mówił, że dziewczynkę nazwiemy Margheritta, bo bardzo lubi pizzę.

Ciąża w pandemii różniła się czymś od tych poprzednich?

Zdecydowanie! I mocno ściskam wszystkie kobiety doświadczające tego w tak ciężkim czasie. Ciąża to często wymagający stan, który przyjemnie jest móc celebrować, umilić go spotkaniami z przyjaciółmi, jogą z ciężarnymi koleżankami czy przygotowaniami pokoiku dla dziecka – tym razem nie było to możliwe. Na to nałożyła się realna troska o zdrowie dziecka, własne i najbliższych oraz sporo wyzwań logistycznych po zamknięciu szkół. Rok 2020 to stres, lęk plus nuda – zestaw powiększony.

Czy fakt, że kilkakrotnie Pani poroniła, sprawiał, że pandemię odbierała Pani w jeszcze bardziej stresujący sposób?

Po swoich doświadczeniach wiem, jak ważne i pokrzepiające jest każde badanie, na którym można potwierdzić, że wszystko z ciążą jest w porządku. To jest tak, że naprawdę nie wiesz, czy dalej jesteś w ciąży, dopóki nie usłyszysz bicia serca na badaniu. Z powodu pandemii wizyty kontrolne były ograniczone do minimum, więc każde badanie USG w ciąży po dłuższej przerwie było podwójnie stresujące.

To jak Pani starała się podnieść sobie nastrój w trudniejszych ciążowych chwilach?

Tak się złożyło, że moja siostra była w ciąży w tym samym czasie. Często ze sobą rozmawiałyśmy – zarówno o rzeczach trywialnych, takich jak spuchnięte kostki czy nowe rozstępy, jak i o rzeczywistych lękach związanych z porodem czy połogiem w czasie pandemii. W ogóle rozmowy na zoomie z moimi siostrami były dla mnie zawsze pokrzepiające.

A partner? Jak bardzo była ważna jego pomoc?

W tym czasie nieoceniona jest przede wszystkim pomoc psychiczna. Michał na przykład świetnie udawał, że nie widzi, że ja, będąc w siódmym miesiącu ciąży, jestem już wielkości naszego stołu kuchennego, i cały czas karmił mnie ciastkami. A tak na poważnie, obecność męża doceniałam szczególnie podczas drugiej, trzeciej ciąży, kiedy oprócz rosnącego brzucha i ciążowych zachcianek, trzeba jeszcze zająć się organizacją czasu starszych dzieci. Matki, które robią to wszystko same, to superbohaterki.

Napięcie, stres rozładowują także ćwiczenia. Ćwiczyła Pani w ciąży? 

Tak, cierpliwość – do naszych dwóch synów, kiedy zamknęli szkoły z powodu koronawirusa.

Bała się Pani, że będzie w szpitalu odcięta od bliskich, że mogą zostać wprowadzone nowe zakazy itp.?

Miałam to szczęście, że urodziłam zdrowe dziecko, w terminie. Ale do dzisiaj myślę, co by było, gdyby pojawiły się jakiekolwiek komplikacje, gdybym urodziła przedwcześnie, gdyby dziecko potrzebowało hospitalizacji. Czy po wypisaniu mnie ze szpitala mogłabym przy nim przebywać? Serce mnie ściska na myśl o tak wielu kobietach, które teraz przez to przechodzą.

Czyli narodziny Feliksa nie wyglądały inaczej ze względu na pandemię?

I tak, i nie. Udało nam się trafić w ten moment pandemii, kiedy porody rodzinne były już możliwe, więc na sam poród Michał był ze mną. Ale po porodzie w związku z zakazem odwiedzin byłam sama. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i szybko wróciliśmy do domu.

Czy uważa Pani zatem, że obostrzenia związane z pandemią są słuszne?

Chciałabym wierzyć, że za decyzjami rządzących stoją opinie doświadczonych wirusologów i ekspertów. Jako obywatelka stosuję się do panujących zasad, również ze względu na bezpieczeństwo innych, bardziej narażonych na silniejsze przechodzenie choroby. Mam nadzieję, że osoby kontaktujące się np. z moimi dziadkami również mają takie podejście i noszą maseczki, zachowują dystans itd.
Natomiast mam wrażenie, że obostrzenia dotyczące szpitali są w wielu przypadkach pójściem na łatwiznę. Rozdzielanie rodziców od dzieci, często chorych, wcześniaków, wymagających dodatkowej opieki, uważam za skandal, porażkę i wyraz totalnego braku empatii, wiedzy i przygotowania do zawodu wielu dyrektorów placówek medycznych. Są szpitale, które radzą sobie z obecną sytuacją, planując odpowiednio wizyty tak, by rodzice mogli być przy swoich dzieciach. Wszyscy wiemy, że nie stwarzają oni większego zagrożenia dla dzieci niż sam personel medyczny.
Ogromne podziękowania należą się położnym i pielęgniarkom, które mimo przymusu stosowania się do zasad w danym szpitalu i do pracy w dużo cięższych warunkach niż normalnie, robią wszystko by wspierać rodziców. Spoczywa na nich nie tylko odpowiedzialność za zdrowie tych dzieci, ale też za ich rozwój w pierwszych tygodniach życia. Położne z oddziałów patologii noworodków, które stają na wysokości zadania, wysyłają zamartwiającym się rodzicom zdjęcia ich maluszków, cierpliwie odpowiadając na setki pytań i dbają o to, by dzieci miały jak najlepszą opiekę. Tak naprawdę w ten sposób ratują też życie tych rodziców.

Wróćmy jeszcze na chwilę do porodu, który, nie ma co ukrywać, najczęściej po prostu jest bardzo bolesny. Co mogłaby Pani, jako doświadczona już mama, poradzić tym ciężarnym, które się go boją?

Zazwyczaj ból to sygnał, że z naszym ciałem dzieje się coś niedobrego i powinien nas niepokoić. Ból porodowy, chyba jako jedyny, jest inny – bo zwiastuje coś dobrego. Jest potrzebny, ale szybko mija i mija też wspomnienie o nim. A mąż na pewno ci wybaczy, że między jednym skurczem a drugim nazwałaś go cymbałem.

A jakiej rady udzieliłaby Pani mamie, która chce, a częściej właściwie uważa, że powinna sprostać współczesnemu wymaganiu bycia zawsze najlepszą mamą: zorganizowaną, przewidującą, wypielęgnowaną itp.?

Zawsze będziesz najlepszą mamą dla swojego dziecka. Nieważne, czy przytyłaś w ciąży 25 kg, w domu masz bajzel, podczas karmienia oglądasz słabe seriale, jedną ręką odpisując na maile, a włosów nie umyłaś od zeszłego czwartku. Dziecko potrzebuje twojego ciepła, więc jeśli dostaje je kosztem czystej kuchni, to super. I tak dla niego jesteś najlepsza. Jeśli śledzisz popularne mamy na Instagramie i widzisz estetyczne wnętrza, spokojne dzieci i piękne cery ich mam, to albo miej na uwadze, że prawdopodobnie cały syf z ich mieszkania został na potrzeby zdjęcia agresywnie zepchnięty poza kadr, dziecko nie przespało nawet 15 minut w nocy i teraz odsypia, a na selfie został nałożony filtr – ALBO odłóż telefon. Najprostszą drogą do dobrego, wartościowego i szczęśliwego macierzyństwa jest zadbanie o własne zdrowie psychiczne. Reszta, szczególnie na początku, naprawdę nie jest istotna.    

To właśnie między innymi dlatego zdecydowała się Pani wesprzeć akcję „Szczęśliwa ciąża z Mamo, To Ja”?

Celem akcji „Szczęśliwa ciąża z Mamo, To Ja” jest pokazanie przyszłym mamom, że ich dobre samopoczucie jest ważne, że to od niego często zależy, jak potoczy się ciąża, połóg czy rozwój dziecka. Gdzieś na przestrzeni lat kobietom wmówiono, że w macierzyństwie grają rolę drugoplanową, bo na pierwszym planie powinnyśmy stawiać dziecko. To naturalne, że nowo narodzone maleństwo jest w centrum uwagi, ale pamiętajmy, że mama jest równie ważna i to o siebie powinniśmy zadbać najbardziej w tym wymagającym okresie. Trzeba dać sobie czas na dojście do siebie, odnalezienie się w tej nowej rzeczywistości. Często zapominamy o tym, że rodząc dziecko, dokonujemy rzeczy naprawdę wielkiej, warto o tym pamiętać i codziennie przybijać sobie za to przysłowiową piątkę.

Zobacz też:

Aleksandra Żebrowska, żona aktora filmowego, Michała Żebrowskiego, mama, 10-letniego Franka, 7-letniego Henryka i dwuipółmiesięcznego Feliksa. W mediach społecznościowych pokazuje prawdziwe życie matki, bez lukru i Photoshopa. Została ambasadorką naszej akcji "Szczęśliwa ciąża z Mamo, To Ja", bo wierzy, że dobre samopoczucie ciężarnej i mamy mają wpływ na zdrowie i rozwój dziecka. A do dobrego samopoczucia potrzebne jest zadbanie o swoje potrzeby.

 
Oceń artykuł

Ocena 6 na 8 głosy

Zobacz także

Popularne tematy