GRY
 
 

Mama przekonuje, że ta metoda usypiania jest bolesna, ale działa. Też byś się zdecydowała?

Ta mama wypróbowała polecaną metodę usypiania i opisała swoje wrażenia. Będziecie zaskoczeni! Czy niereagowanie na płacz malucha naprawdę działa?

Niemowlę płacze w łóżeczku w porze snu
fot. Fotolia
Metoda usypiania “Cry it out"  (“Wypłacz się") wzbudza kontrowersje – zresztą bardzo słusznie! Jednak jedna z mam postanowiła opisać swoje doświadczenia i pokazać, z czym tak naprawdę wiąże się trening snu:

Pozwoliłam dziecku się wypłakać

Byłam mamą od trzech miesięcy i miałam dość. Usypianie mojego niemowlaka zamieniło się w 2-godzinny maraton, przez który kolację jadłam z mężem o 22, później miałam niestrawność, zostawało mi kilka godzin snu, zanim znów musiałam wstać i zacząć nowy dzień. Przygotowywałam się do powrotu do pracy i żadna ilość korektora czy maseczki pod oczy nie ukryłyby tych fioletowych cieni pod oczami, nie wspomnę o funkcjonowaniu w biurze.

Potrzebowałam rozwiązania i to szybko. Postanowiłam spróbować. Metoda wypłakiwania to trening snu spopularyzowany przez doktora Richarda Ferbera, który uczy dziecko uspokajania się i zasypiania. Polega to na tym, że w porze snu kładziesz niemowlę do łóżeczka i wychodzisz z pokoju, nawet jeśli dziecko płacze. Po upływie z góry ustalonego czasu, rodzice mogą wejść do pokoju i uspokoić dziecko bez podnoszenia (mówiąc, głaszcząc po pleckach). Według Ferbera, po kilku dniach dziecko nauczy się samodzielnego zasypiania. Gdy zapytałam znajome mamy o jakieś rady, spojrzały na mnie ze zdziwieniem i przerażeniem. Jedna nawet zasugerowała, że to forma tortur i moje dziecko nigdy mi nie zaufa. Inna uderzyła się w pierś mówiąc, że "ona nigdy by tak nie mogła". Ta siedząca obok mnie, odsunęła się o kilka centymetrów.

Po takiej reakcji, czy naprawdę mogłam to zrobić? W środę wieczorem, kiedy mój syn miał 3 miesiące, wykąpałam go, nałożyłam balsam, nakarmiłam, przeczytałam 3 książeczki i położyłam do łóżeczka – był już zmęczony, ale jeszcze przytomny. Jak tylko zamknęłam drzwi, zaczął płakać. Mój mąż powiedział, że powinniśmy jeszcze zaczekać i spróbować jutro, ale wiedziałam, że jeśli to odłożymy, to będziemy cały czas odkładać, aż do noc dzień przed moim powrotem do pracy.

Pierwsza fala płaczu była bolesna. Nie mogłam uwierzyć, że pozwalałam mojemu dziecku tak płakać. Po 5 minutach, gdy go uspokoiłam, nie płakał przez jakieś 2 minuty od zamknięcia drzwi. Później znów to samo. Następny etap trwał 10 minut i ledwo daliśmy radę. Dotrwaliśmy do dźwięku budzika i weszłam do pokoju, żeby znów go uspokoić. Nie sądziłam, że wytrzymamy kolejne 15 minut płaczu. Zadzwoniła do mnie kuzynka, żeby sprawdzić, jak sobie radzimy. Powiedziałam jej, że jesteśmy w trakcie treningu snu. Nagle zadzwonił alarm, minęło 15 minut. Kuzynka cały czas do mnie mówiła, żeby zająć czymś moje myśli. Kiedy zobaczyłam mojego malca, spał – z wielkim uśmiechem na twarzy.

Nigdy nie powiem, że to było łatwe i że nie chcieliśmy tego zakończyć – nikt nie powiedział mi o męczarni, jaką jest brak snu albo jak wyrzynający się ząb może wszystko spaprać – ale na pewno przekroczyliśmy wtedy jakąś barierę. Pora snu naszego malca stała się bardziej znośna.

10 lat później, mogę powiedzieć, że mój syn nie wykazuje żadnych efektów ubocznych treningu snu. Wciąż lubi, kiedy siadam obok niego przed snem, ale może zasnąć beze mnie. Przytula mnie i traktuje mnie jak swoją przyjaciółkę, ale jest też niezależny i ma silną wolę. Tak, jak mówią badania – metoda wypłakiwania się jest bezpieczna, jeśli jest prawidłowo wprowadzana.
Redakcja poleca: Czy zostawiać dziecko, żeby się wypłakało? [WIDEO]
Czasami trudno trzymać nerwy na wodzy, gdy dziecko noc po nocy budzi się i płacze, prawda? Albo zasypia codziennie przez dwie godziny, marudząc przy tym okropnie. Masz czasem ochotę zostawić je, by samo się wypłakało. Nie rób tego! Zaraz zobaczysz dlaczego.

Bliskość daje poczucie bezpieczeństwa

Mama, dla której metoda wypłakiwania okazała się skuteczna, ma prawo do własnego zdania. My jednak w redakcji nie jesteśmy przekonani do tej metody usypiania dzieci. Chociaż nie oceniamy rodziców, którzy zdecydowali się ją zastosować – wierzymy, że nikt po nią nie sięga w pierwszej kolejności! – to jednak przypominamy: gdy dziecko płacze, potrzebuje bliskości. Biorąc je na ręce i przytulając, dajemy mu poczucie bezpieczeństwa. 

Spróbowałyście tej metody? Czy to jednak sprzeczne z waszymi przekonaniami? 

Czytaj także: Ignorujmy płacz dziecka! Najnowsze badania zaskakują

źródło: popsugar.com
Doładuj
Przeładuj