tata musi się wyspać, bo pracuje
fot. Adobe Stock

„Mąż wyprowadził się do salonu, bo musi się WYSPAĆ. Teściowa go broni. Odpuścić?” [LIST DO REDAKCJI]

„Od porodu nie przespałam ciągiem nawet godziny, a mój mąż śpi sobie w najlepsze... na kanapie w salonie! Wiem, że ciężko pracuje i zarabia dla nas pieniądze. Zdaniem teściowej powinnam się cieszyć, że w ogóle wraca na noc do domu. A ja po prostu chcę, żeby czasem pomógł w opiece nad naszym synkiem. Jestem złą żoną?”
tata musi się wyspać, bo pracuje
fot. Adobe Stock
Publikujemy kolejny list od jednej z naszych czytelniczek. Tym razem młoda mama poruszyła problem, który spędza sen z powiek (dosłownie!) niejednej kobiecie i potrafi nieźle namieszać w małżeństwie. No bo kto ma większe prawo do snu: świeżo upieczona mama czy pracujący tata? I czy teściowa to na pewno odpowiednia osoba do wydawania osądów w tej sprawie? Przeczytajcie same. A jeśli macie inny ważny temat, który chciałybyście poruszyć w naszym portalu, piszcie śmiało na adres: redakcja@mamotoja.pl.

Mąż wymiguje się od opieki nad noworodkiem. Bo pracuje (list)

„Nasz synek urodził się dopiero miesiąc temu, a ja jestem już nieprzytomna ze zmęczenia. Mój mąż szybko wyprowadził się z naszego małżeńskiego łóżka do salonu, bo nie mógł znieść ciągłych pobudek. Twierdzi, że sama powinnam sobie z tym radzić, bo jestem matką i siedzę w domu. Że niby niewiele robię, więc w dzień mogę sobie poleżeć albo odespać. A on musi przecież wstać rano do pracy.

To nie jest tak, że ja nie chcę zajmować się synkiem. Wiedziałam, że tak wyglądają początki macierzyństwa i że się mało śpi, ale czy mąż nie powinien trochę bardziej zaangażować się w opiekę nad maleństwem? Mnie wystarczyłaby jedna przespana noc raz na tydzień. Albo chociaż wstawanie do dziecka na zmianę. Czytałam w internecie, że niektórzy ojcowie biorą nawet nocne dyżury i wyręczają swoje żony, żeby mogły odpocząć. To niesprawiedliwe! Ja czuję, że jestem ze wszystkim sama.

W dodatku moja teściowa zaczęła się wtrącać w nasze sprawy (mąż chyba musiał się jej poskarżyć). Ostatnio przyjechała do mnie, kiedy akurat mogłam trochę odpocząć, bo synek zasnął, i nakrzyczała na mnie! Powiedziała, że muszę bardziej się starać, zamiast stresować mojego męża i robić mu jakieś wyrzuty. Ona uważa, że mamy bardzo hałaśliwe dziecko i powinnam się cieszyć, że mąż w ogóle wraca na noc do domu. On nas utrzymuje, a ja jestem taka niewdzięczna - to jej słowa. Sama już nie wiem. Nawet moja sąsiadka twierdzi, że skoro mąż pracuje, to musi się wysypiać. I że wydziwiam. Może rzeczywiście jestem złą żoną i za dużo wymagam?”

Zobacz też:
Redakcja poleca: Zgodne wychowywanie dziecka – film
Zastanawiasz się jak razem zgodnie wychowywać malucha? Twój mąż chce grać z malcem w piłkę, a ty upierasz się przy teatrze. To da się pogodzić.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy