Dziewczyna, która się buntuje
fot. Adobe Stock, gpointstudio

„Kontrolowałam córkę, bo bałam się, że zostanie nastoletnią matką. Nie sądziłam, że przez to ona i mąż będą mnie okłamywać”

„Nie pozwalałam córce jeździć z jej chłopakiem na wypady. Nie potrafiłam jej zaufać, dlatego, gdy podsłuchałam rozmowę męża z Kaja, zamarłam. Moje dziecko było na koncercie ze swoim chłopakiem, a Patryk o wszystkim wiedział! Jeśli wróci z brzuchem, to będzie jego wina”.
Dziewczyna, która się buntuje
fot. Adobe Stock, gpointstudio
Od kiedy Kaja skończyła trzynaście lat, nasze relacje zaczęły się gwałtownie pogarszać. Córka wiecznie ze mną dyskutowała, podważała moje decyzje i robiła mi na złość, żeby tylko pokazać, jak bardzo jest dorosła. A ja nie mogłam jej przecież odpuścić. Byłam odpowiedzialna za jej wychowanie, edukację i rozwój. Szkoda tylko, że miałam niewielkie wsparcie ze strony jej ojca.
 
– Po prostu przestań uszczęśliwiać ją na siłę – rzucił mąż, kiedy Kaja ze złością uciekła z rodzinnego pikniku, na który przygotowałam jedzenie, napoje i gry planszowe. – Ma czternaście lat, niekoniecznie chce spędzać niedzielne popołudnia z rodzicami w parku…
 
– Tak uważasz? – najeżyłam się. – A co z budowaniem więzi? Mamy ją tak po prostu zostawić samej sobie, żeby potem szukała ciepła i uwagi poza domem? Wiesz, jak kończą nastoletnie dziewczyny, którymi rodzice nie poświęcają uwagi? Zadają się z niewłaściwym towarzystwem, uganiają się za chłopkami albo sięgają po narkotyki! – syknęłam.
 
– Przesadzasz… – westchnął i dokończył pieczone udko kurczaka, którym wzgardziła Kaja.
 
Nie czułam, bym przesadzała. Za dużo nasłuchałam się historii o dzieciakach, którym rodzice w porę nie postawili jasnych granic i które wylądowały w areszcie, skończyły na odwyku albo na porodówce. Nie zamierzałam dopuścić, żeby nasza jedynaczka zmarnowała sobie życie! Ale im była starsza, tym trudniej mi się z nią rozmawiało. Kaja nie chciała mi opowiadać ani o koleżankach ani o swojej sympatii.
 
– Rafał to tylko kolega, uczymy się razem – burczała, kiedy starałam się dowiedzieć czegoś o chłopcu przychodzącym do nas kilka razy w tygodniu.
 
Próbowałam porozmawiać z nią o seksie. Wytłumaczyć jej, że chłopcy rozumują zupełnie inaczej niż ich rówieśniczki i tak naprawdę interesuje ich tylko rozładowanie napięcia. Moja matka nigdy ze mną nie rozmawiała na takie tematy i miałam jej to za złe. Może gdyby mnie ostrzegła, nie przeżyłabym takiego szoku i rozpaczy po tym, jak chłopak, który namówił mnie na seks w trzeciej klasie liceum, zerwał ze mną za pośrednictwem kolegi. Potem rozpowiadał, że „byłam kiepska w te klocki”. W życiu nie przeżyłam takiego upokorzenia!
 
Dawno temu, kiedy patrzyłam na maleńką Kaję śpiącą w moich ramionach, obiecałam jej, że nie pozwolę żadnemu mężczyźnie jej skrzywdzić. Starannie zaplanowałam rozmowy, jakie z nią przeprowadzę. Nie zamierzałam być matką, która odpowiedzialność za przygotowanie swojego dziecka do prawdziwego życia zrzuca na szkołę albo internet! Problem w tym, że Kaja nawet nie udawała, że obchodzi ją, co mam do powiedzenia. Kiedy tylko zaczynałam mówić o odpowiedzialności i szacunku do siebie, przybierała znudzony wyraz twarzy i zaczynała obgryzać sobie skórki przy paznokciach.
 
A ja w duchu panikowałam, że będzie uprawiała z tym Rafałem seks i w najlepszym wypadku będzie miała złamane serce, a w najgorszym zajdzie w niepożądaną ciążę.
 
– Ona mnie ignoruje! – skarżyłam się mężowi. – W ogóle nie słucha, co do niej mówię!
 
– A ty jej słuchasz? – odparował kiedyś. Tak mnie to zabolało, że ze łzami w oczach zapytałam go, po czyjej jest stronie i czy naprawdę chce zostać przedwcześnie dziadkiem.
 
– Gadasz głupoty – skwitował. – Kaja jest odpowiedzialna i wie o seksie więcej, niż ci się wydaje. Dzisiaj młodzież rozmawia swobodnie na takie tematy, dziewczyny wiedzą, do czego służą prezerwatywy i potrafią zdecydowanie odmówić, nawet własnemu chłopakowi. Po prostu zaufaj jej… – usłyszałam w odpowiedzi.

On naprawdę trzyma jej stronę

Zawsze była jego ukochaną córeczką. Jeździł z nią na rolkach, w tajemnicy przede mną dawał słodycze i rozumiał jej pasję do jakiegoś bzdurnego serialu o wampirach, który namiętnie oglądała. Szkoda tylko, że to ja musiałam być w tym duecie złym gliną i pilnować, żeby zawsze wstawała na czas, miała odrobione lekcje i nie wracała po dwudziestej drugiej do domu. I żeby nie zaszła w ciążę jako szesnastkolatka!
 
Przed siedemnastką Kai, Rafał przestał do nas przychodzić. Dopiero wtedy zrozumiałam, że ten chłopak był darem od losu! Zawsze grzeczny, z dobrego domu, dobrze się uczył i miał wszechstronne zainteresowania. Cóż, szkoda, że doceniłam go dopiero, kiedy zaczął u nas bywać niejaki Aleks.

– Skąd go znasz? – zapytałam, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy przez okno. Odprowadził Kaję do furtki, ale dalej nie wszedł.
 
– Z imprezy – odburknęła i w głowie zapaliła mi się czerwona lampka. – To kolega Marty, tej z kung-fu.
 
Poczułam się zagubiona. Nie pamiętałam o istnieniu jakiejś Marty z kung-fu. To Patryk woził Kaję na wszystkie zajęcia pozalekcyjne i odbierał ją wieczorami. A co do imprezy, to rzeczywiście, zgodziliśmy się na kilka jej wyjść, ale nie spodziewałam się, że pozna tam jakiegoś chłopaka. Okazało się jednak, że Patryk kojarzy świetnie i Martę, i całą grupę pozostałych znajomych naszej córki. O nowym adoratorze nie wiedział, ale obiecał, że z nią pogada.
 
– To Aleks – oznajmił mi. – Jest na studiach inżynierskich, ma psa i chce jechać na wakacje zarabiać w Szwecji na zbiorach borówek, bo ma tam rodzinę. Ogólnie wydaje się, że Kaja jest z nim szczęśliwa.
 
Cóż, może i ona była szczęśliwa, ale ja na pewno nie! Byłam przerażona! Ona miała siedemnaście lat, a on był pełnoletni! Moja córeczka spotykała się z dorosłym mężczyzną!
 
– Jest od niej trzy lata starszy – uspokajał mnie Patryk. – Między nami jest pięć lat różnicy i nikt nigdy nie robił z tego problemu, prawda?
 
Odpowiedziałam, że my to co innego i zaczęłam kombinować, jak ponownie porozmawiać poważnie z córką. A ponieważ znowu przybierała znudzony wyraz twarzy i zbywała mnie, kiedy zaczynałam coś mówić o związkach i odpowiedzialności, mogłam zrobić tylko jedno: wzmóc czujność. W liceum miałam koleżankę, która zaszła w ciążę w klasie maturalnej. Oczywiście nie zdała egzaminu, miała potem w życiu naprawdę ciężko. A wszystko dlatego, że jej rodzice zgodzili się, żeby pojechała pod namiot z chłopakiem! Jak mogli być tak naiwni? Dlatego właśnie ja zamierzałam dobrze pilnować córki.
 
– Nie zgadzam się na żaden weekend na działce u Doroty! – oznajmiłam, kiedy zapytała o pozwolenie na wyjazd z przyjaciółmi.
 
Strasznie się wtedy ścięłyśmy, ale w końcu Kaja nie pojechała, a ja mogłam odetchnąć z ulgą. Kilka tygodni później Kaja zapytała, czy może jechać do Berlina na koncert z dwiema koleżankami. Podeszłam do tematu podejrzliwie, ale córka powiedziała, że może potwierdzić, iż na ten koncert wiezie je matka jednej z dziewczyn, która ma nad nimi czuwać w Niemczech.
 
– Rozmawiałeś z nią? – zapytałam Patryka, który miał zadzwonić do tej kobiety i ustalić z nią szczegóły.
 
– Tak – mruknął, chyba znużony moimi dociekaniami. – Zabiera je w piątek, wracają w niedzielę wieczorem, będą spać w dwóch pokojach w hotelu w centrum. Na litość boską, to tylko koncert, Beata! W jej wieku też jeździłaś za kapelami i włóczyłaś się z przyjaciółmi po mieście!
 
Owszem, ale po tej historii z tamtym chłopakiem zachowywałam się rozsądnie! – chciałam krzyknąć, ale ostatecznie zamilkłam. Byłam i tak zadowolona, że Patryk wziął na siebie część obowiązków. Miałam nadzieję, że Kaja chociaż trochę boi się ojca i nie pozwoli sobie na głupoty. Nie było mnie w domu, kiedy matka koleżanki Kai podjechała i ją zabrała, ale czułam się spokojna, że nic złego się nie wydarzy.

Do czasu

Patryk właśnie brał kąpiel, kiedy zadzwonił jego telefon. To była Kaja. Zaniosłam wibrujący aparat do łazienki, a mąż wynurzył się z piany.
 
– Mam mokrą rękę, oddzwonię do niej później – rzucił z wanny.
 
– Po prostu dam ją na głośnik – odpowiedziałam i zanim dotarł do mnie jego protest, usłyszeliśmy głos córki.
 
– Tatusiu? – zapytała cichym głosem, a w jej głosie wibrowały niepewność i zdenerwowanie.
 
– Kochanie… – zaczął Patryk, ale ona mu przerwała.
 
– Nie wiem, co mam zrobić… Aleks chce, żebym spała z nim w pokoju, ale ja nie jestem pewna, czy chcę… No wiesz, wiem, że on będzie chciał uprawiać seks… Ale jeśli mu odmówię, to się na mnie obrazi, a mnie naprawdę na nim zależy! Nie chcę go stracić! Co mam zrobić, tato?
 
Nagle poczułam się, jakby ktoś uderzył mnie w twarz i poprawił kopniakiem w brzuch. Kaja nie była tylko z koleżankami. Jej chłopak też tam był, a najgorsze było to, że Patryk o tym wiedział! Chciałam się odezwać, wrzasnąć na nich oboje, zabronić córce wchodzić do pokoju tego chłopaka i zagrozić jej, że dostanie szlaban do osiemnastych urodzin, ale powstrzymał mnie błagalny wyraz twarzy męża. Kręcił głową, jakby chciał powstrzymać mój wybuch i układał usta w bezgłośnie „proszę cię…”. Milczałam więc, przysłuchując się ich rozmowie.
 
– Skarbie… – zaczął spokojnym głosem. – Nie jest dobrze do niczego się zmuszać, by zatrzymać przy sobie drugą osobę. Mówiłaś, że chciałaś, żeby wasz pierwszy raz był wyjątkowy. Czy czujesz, że teraz tak by było?
 
– Nie wiem… – westchnęła. – To znaczy jestem w nim zakochana, ale chciałabym z tym jeszcze zaczekać. Ale co, jeśli on ze mną zerwie? Chłopak Doroty zostawił ją i prowadzał się później z taką naszą zdzirowatą koleżanką, kiedy Dorota powiedziała mu, że chce zaczekać z seksem…
 
Mąż odpowiedział, że nie może jej powiedzieć, co ma robić. Że to jej decyzja i że najważniejsze jest, by podjęła ją w zgodzie ze sobą. Dodał też, że nawet jeśli zdecyduje się spać ze swoim chłopakiem, to żeby nie dała się namówić na seks bez zabezpieczenia. Patryk zakończył słowami, że wierzy, iż podejmie najlepszą możliwą decyzję i że ją kocha.
 
– Ja ciebie też, tato – szepnęła. – I nie mów mamie, że dzwoniłam, wolę udawać, że telefon mi się rozładował. Ona nic nie rozumie, myśli, że ma prawo mnie kontrolować. Oby nigdy się nie dowiedziała, że Aleks też tu jest.
 
– Dobrze, skarbie. Pa! – zakończył rozmowę, a ja machinalnie zakończyłam połączenie.
 
– Beata? – spojrzał na mnie z miną winowajcy, ale ja nie chciałam nic więcej słyszeć. Usłyszałam już dość.
 
Wyszłam najpierw z łazienki, a potem z domu.

Musiałam pobyć sama

Płakałam, zaciskałam zęby z wściekłości, mamrotałam pod nosem długie tyrady do Patryka i Kai o tym, jak się na nich zawiodłam i jak mnie zranili. Ale potem zaczęło do mnie docierać, że tak naprawdę nie stało się nic złego. Fakt, córka miała większe zaufanie do ojca niż do mnie, ale przecież to dobrze, że była szczera chociaż z jednym z rodziców. Dzięki temu ktoś z nas miał w ogóle pojęcie, co naprawdę dzieje się w jej życiu. A ona miała wsparcie w rodzinie, które przecież było jej tak potrzebne.
 
Kiedy wróciłam do domu, Patryk próbował mnie przeprosić. Wiedział, że poczułam się zdradzona.
 
– Nie. Dobrze się stało – powiedziałam szczerze. – Cieszę się, że masz z nią dobry kontakt i daję ci słowo, że tego nie zniszczę. Nie powiem jej, że słyszałam tę rozmowę i że wiem o Aleksie. Jeśli będzie chciała mi zaufać, to kiedyś to zrobi… I cieszę się, że ty nie zawiodłeś jej zaufania. Nawet jeśli to mnie boli – odpowiedziałam.
 
Kiedy Kaja wróciła, powstrzymałam się od indagowania męża o to, co się wydarzyło w Berlinie. Nie wypytywałam też o wszystko córki i nie próbowałam jej tak mocno kontrolować. Było warto, chociaż naprawdę czułam się zestresowana, kiedy miałam wrażenie, że coś się dzieje za moimi plecami. Ale Kaja w końcu się przede mną otworzyła. Po osiemnastych urodzinach opowiedziała mi o Mateuszu, który podobał jej się bardziej niż Aleks, z którym wciąż chodziła. Zapytała, co powinna zrobić, bo była rozdarta między tymi dwoma chłopakami.
 
– Nie mogę dać ci gotowej odpowiedzi, co masz zrobić, kochanie – niemal powtórzyłam słowa Patryka. – Mogę ci jedynie doradzić, żebyś pomyślała o tym wszystkim spokojnie i zastanowiła się, przy którym z nich czujesz się szczęśliwsza.
Rozgadała się. Opowiedziała, że Aleks zawsze ją szanował i się nią opiekował, a Mateusz jest bardziej szalony i ma motocykl.
 
W odpowiedzi doradziłam jej tylko, by nie oszukiwała żadnego z tych chłopaków, bo na kłamstwach i sekretach daleko się nie zajedzie. W końcu wybrała Aleksa, powiedziała, że ceni to, że przy nim czuje się w pełni akceptowana. Kiedy wychodziła na randkę z nim, pomyślałam, że udało mi się coś niezwykłego. Sprawiłam, że Kaja poczuła się akceptowana także przeze mnie. Musiałam trochę odpuścić, żeby coś zyskać, ale to, co otrzymałam, było bezcenne. To zaufanie mojej obecnie dorosłej córki.

Dorota, 44 lata

Czytaj także:
Redakcja poleca: Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]
Na co dzień tak jak i Wy jesteśmy mamami. Z wszystkimi tego, radosnymi i nie tylko radosnymi, konsekwencjami. Posłuchaj, co jest najpiękniejsze w byciu mamą dla dziewczyn z Mamotoja.pl i... napisz nam swoją własną historię!
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy