GRY

Ministerstwo Zdrowia: cesarskich cięć jest w Polsce stanowczo za dużo, ale będzie mniej!

Liczba porodów przez cesarskie cięcie ma być zmniejszona. Ministerstwo wie, jak to zrobić, ale jego pomysł może nie spodobać się kobietom.
liczba cesarek "na życzenie" w Polsce ma być zmniejszona
fot. Adobe Stock
Poród przez cesarskie cięcie to poważny zabieg operacyjny, za którym powinny stać istotne przesłanki medyczne. Ale nie zawsze tak jest, a nawet bardzo często jest inaczej. Polskie położnictwo od wielu już lat zmaga się z problemem rosnącej liczby cesarek "na życzenie", a nasz kraj jest w czołówce państw, w których przeprowadza się ich najwięcej. W związku z tym Ministerstwo Zdrowia powołało zespół ds. opracowania kierunków działań w celu zmniejszenia odsetka cesarskich cięć. Znamy już wyniki jego prac ale proponowane zmiany, mogą pogorszyć sytuację. Tak uważa Fundacja Rodzić Po Ludzku.

Polska w niechlubnej czołówce

W Polsce odsetek cesarskich cięć jest dramatycznie wysoki. W 2016 roku wyniósł 45,8 proc. (z 350 tys. 675 porodów, 160 tys. 796 zakończyło się cięciem cesarskim), co plasuje nasz kraj na jednym z najwyższych miejsc w Europie. Ministerstwo Zdrowia już w 2015 roku powołało zespół, pod przewodnictwem konsultanta krajowego w dziedzinie położnictwa i ginekologii prof. Stanisława Radowickiego, którego celem było przygotowanie rozwiązań zmieniających te fatalne statystyki. Efekty jego prac są już znane.

Z przyjętych rekomendacji, które zostały przekazane konsultantom krajowym i wojewódzkim w dziedzinach położnictwa i ginekologii oraz Prezesowi Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników wynika m.in., że:
 
  • o 2 proc. ma być obniżana każdego roku liczba cesarskich cięć w Polsce, tak, aby w 2028 roku ich poziom wyniósł 30 proc.
  • ma być propagowane stosowanie znieczulenia zewnątrzoponowego, które eliminuje strach przed bólem i może znacznie ograniczyć liczbę cięć cesarskich "na życzenie";
  • zwiększona ma być edukacja przedporodowa kobiet w ciąży i ich bliskich, tak aby mieli większą świadomość negatywnych następstw cesarki.
Redakcja poleca: Ortopedyczne wskazania do cesarskiego cięcia
Kiedy ortopeda może zalecić poród przez cesarskie cięcie?

Cesarka "na życzenie" to poważne ryzyko dla matki i dziecka

W rekomendacji podkreślono negatywne konsekwencje porodu przez cesarskie cięcie, m.in. to, że ryzyko zgonu matki po cięciu cesarskim jest 2-4 razy wyższe w porównaniu z porodem siłami natury, natomiast w przypadku cięć cesarskich ze wskazań nagłych, ryzyko zgonu jest 6 razy częstsze w porównaniu z porodem fizjologicznym.

Wśród najczęstszych powikłań po cięciu cesarskim wymieniono m.in.:
 
  • krwotok okołoporodowy,
  • zator płuc,
  • wycięcie macicy,
  • niedrożność jelit,
  • uszkodzenie pęcherza moczowego,
  • ryzyko pęknięcia macicy w miejscu blizny po cięciu.

Przytoczono pracę Jianmeng Liu z Centrum Nauk o Zdrowiu na Uniwersytecie w Pekinie, który dowodzi, że dzieci urodzone przez cięcie cesarskie są bardziej narażone w przyszłości na nadwagę i otyłość. Podkreślono, że dziecko, które przychodzi na świat siłami natury, przeżywa w trakcie porodu także silny, ale stopniowy stres, co uodparnia psychikę. Ważny jest też kontakt z florą bakteryjną matki (pierwsza naturalna szczepionka w życiu dziecka).

Powołano się także na badania Mikaela Normana z Karolinska Instituet, że cesarskie cięcie może zmienić strukturę DNA dziecka, skutkiem czego dzieci częściej zapadają na choroby immunologiczne, takie jak:
   

"Każde cesarskie cięcie powinno być oparte na wskazaniach medycznych kwalifikujących do jego wykonania, a cesarskie cięcie na 'żądanie pacjentki' świadczy o braku stosownej edukacji przyszłych rodziców w zakresie korzyści i zagrożeń dla matki i dziecka oraz powikłań wczesnych i późnych po cięciu cesarskim" - napisał wiceminister zdrowia Józef Szczurek-Żelazko do Fundacji Rodzić po Ludzku.

Nie dzielmy kobiet na lepsze i gorsze

To właśnie Fundacja ma zastrzeżenia do proponowanych rozwiązań. Jak podkreśliła prezes Fundacji Joanna Pietrusiewicz, wiele z postulatów jest słusznych (m.in. stosowanie próby porodu naturalnego po przebytym cesarskim cięciu, kierowanie kobiet po cesarce do szpitali o II i III stopniu referencyjności) i potrzebnych. Część jednak budzi mocny sprzeciw.

"Największe zastrzeżenia mamy do zapisu dotyczącego sukcesywnego obniżania wskaźnika cesarskich cięć - w tym osiągania rocznego obniżenia wskaźnika średnio o 2 procent" - powiedziała Pietrusiewcz. Jej zdaniem opracowanie sztywnych norm dotyczących wskaźników cesarskich cięć w Polsce może skutkować pogłębieniem u rodzących kobiet lęku o swoje i dziecka zdrowie. Prezes przypomniała, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zwraca uwagę, że celem powinno być dołożenie wszelkich starań, aby cesarskie cięcie było dostępne dla wszystkich kobiet, które go potrzebują, a nie dążenie do osiągnięcia określonych wyników.

Fundacja uważa, że ustalenie tak sztywnych norm doprowadzi do podziału na pacjentki lepsze i gorsze. W uprzywilejowanej sytuacji będą ciężarne prowadzące ciąże u prywatnych ginekologów. "Część pacjentek mających opłaconą położną lub będących pod opieką lekarza z danej placówki, może mieć pierwszeństwo w dostępie do planowanego lub nagłego cesarskiego cięcia" - napisała prezes Fundacji w liście do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego.

Nie przerzucajmy winy na kobiety

Fundacja stoi na stanowisku, że nie da się ograniczyć cesarek "na życzenie" bez wyeliminowania przyczyn, dla których polskie kobiety tak często sięgają po takie rozwiązanie ciąży. Zdaniem Fundacji, konieczne jest w tym celu m.in. zagwarantowanie rodzącym dostępu do znieczulenia zewnątrzoponowego oraz przestrzegania standardów opieki okołoporodowej. Z badań Fundacji wynika, że takiego znieczulenia nie ma w większości polskich szpitali, w wielu miejscach nie ma też anestezjologa lub pracuje on tylko w określonych godzinach.

Prezes Fundacji bardzo nie podoba się, że ocena sytuacji polega na przerzucaniu odpowiedzialności za liczbę cesarek w Polsce na rodzące kobiety, ich brak wiedzy i presję rodziny. Zupełnie pomija się rolę lekarza, a przecież bez jego zgody nie da się wykonać zabiegu.

Skrytykowano też to, że do dyskusji o tak ważnym problemie nie zaproszono organizacji kobiecych. "Po raz kolejny decyzje dotyczące zdrowia matek i dzieci zostały podjęte bez ich głosu, a co więcej bez rzetelnej diagnozy problemu"- uważa Pietrusiewicz. Jej zdaniem w taki sposób nie można podejmować działań decydujących o życiu setek tysięcy kobiet w Polsce.

Opracowane kierunki działań w celu zmniejszenia liczby cesarek w Polsce poszły do dalszych konsultacji. Dyskusja trwa, w Ministerstwie Zdrowia analizowane są rekomendacje zaproponowane przez zespół. Fundacja Rodzić po Ludzku od lat alarmuje o rosnącej liczbie cesarek "na życzenie" i z pewnością trudno zarzucić jej stronniczość w debacie. Dlatego tym bardziej argumenty przedstawione przez Fundację wymagają uwagi i dyskusji. Ważny jest cel, do jakiego zmierzamy, a jest nim z pewnością rodzenie przez kobiety zdrowych dzieci, w jak najlepszych warunkach. I tego się trzymajmy!

Napiszcie w komentarzach co sądzicie o proponowanych zmianach w ograniczeniu liczby cesarskich cięć w Polsce.

Zapraszamy do naszej internetowej szkoły rodzenia:
 

Źródło: Fundacja Rodzić po Ludzku

Zobacz też: 
 
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Szczepimy, bo kochamy!

Zimowy wypoczynek