GRY
 
 

Mleko mamy jak trucizna?! Co na to eksperci?

Karmisz piersią? Uważaj, bo możesz zaszkodzić dziecku - czytamy w tekście na portalu Mamadu. Zapytałam o to ekspertów i...

Mama karmi piersią dziecko
fot. Fotolia
Aż 200 toksycznych substancji znajduje się w pokarmie mamy – bije na alarm portal Mamadu i wylicza niektóre z nich. Bisfenol A, nadchloran stosowany w paliwach rakietowych, kadm, ołów i rtęć. Jak można przeczytać w tekście: "Badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wykazały, że istnieje powiązanie między długotrwałym karmieniem dzieci wyłącznie mlekiem matki a autyzmem".
Brzmi strasznie? I to jeszcze jak!
Tymczasem...

Autyzm a mleko mamy?

– To kompletne nieporozumienie – kwituje dr Przemysław Tomalski z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Od kilku lat prowadzi tam BabyLab – specjalny ośrodek badawczy, zajmujący się m.in. pracami nad testem przesiewowym w kierunku autyzmu:
– Teza o związku karmienia piersią z autyzmem jest oparta na bazie jednego i to niewiarygodnego z punktu widzenia nauki artykułu z 2011 r. Autor pisze w nim, że ze względu na toksyczność pokarmu matki, karmienie piersią – a szczególnie długie karmienie piersią – podnosi ryzyko autyzmu. Tymczasem jest szereg prac pokazujących coś dokładnie odwrotnego!

Na czym polega to „coś dokładnie odwrotnego" ? Dr Tomalski tłumaczy:
– Zawarte w mleku matki kwasy omega 3 i 6 (od pewnego czasu dodawane też do mieszanek modyfikowanych) mają kluczowe znaczenie dla rozwoju kory czołowej, czyli tego obszaru mózgu odpowiedzialnego za nasz rozwój intelektualny, funkcjonowanie społeczne czy kontrolę uwagi. Wiemy dobrze, że brak tych kwasów przyczynia się do zaburzeń rozwojowych dziecka.

Ekspert wyjaśnia też, że jakkolwiek opinii na temat autyzmu krąży mnóstwo, to jednak naukowcy na całym świecie nadal nie wiedzą, co jest jego przyczyną:
– W ostatnich latach zwycięża koncepcja, że autyzm powstaje w wyniku nierównowagi neuroprzekaźnikowej mózgu. Mówiąc najprościej: w mózgu jedne przekaźniki pobudzają, a inne hamują pracę niektórych obszarów mózgu i dopóki między nimi jest równowaga, to mózg działa typowo. Co wywołuje nierównowagę? Najpewniej największe znaczenie mają geny – już teraz obserwujemy, że u dzieci, mających rodzeństwo z autyzmem, występuje 10-20% ryzyka wystąpienia autyzmu (w populacji ogólnej to ryzyko wynosi tylko 1-5%). Na pewno też oprócz genów w grę wchodzą czynniki środowiskowe – czyli m.in. toksyny – ale wciąż nie wiemy jakie, skąd, w jakich ilościach. Moja rada dla karmiących mam jest zatem taka, żeby nie dały się zwariować jednej pracy sprzed kilku lat i nadal karmiły swoje dzieci piersią – dodaje dr Tomalski na koniec.
Redakcja poleca: Jak karmić dziecko piersią cz. 3
Zobacz, jak karmić dziecko w pozycji spod pachy.

Co z tymi toksynami?

Kwestię autyzmu mamy więc już rozstrzygniętą, co jednak z tymi toksynami w mleku matki? Zapytane przeze mnie o to ekspertki, wzruszają ramionami.
To, że nasze środowisko jest zanieczyszczone – to żadna tajemnica.
O tym, że pokarm kobiecy ulega zmianie w zależności od diety matki – też już słyszałyśmy (m.in. od prof. Kamila Hozyasza, kierownika Kliniki Pediatrii w Instytucie Matki i Dziecka).
Toksyny w kobiecym pokarmie również są już tematem nienowym:
– Absolutnie zgadzam się z tym, że w mleku matki znajdują się szkodliwe substancje, które są wchłaniane przez organizm dziecka. To żadna nowość ani sekret. Niebawem z Uniwersytetem Gdańskim  zaczynam bardzo dokładne badania sprawdzające, jakie toksyny z kosmetyków czy jedzenia przenikają do mleka polskich mam. Pewnie za jakiś rok, może krócej, będą znane dokładne wyniki
 – mówi Anna Studniczek z Fundacji Bank Mleka Kobiecego.
Takie polskie badania są bardzo potrzebne, choćby z tego powodu, że artykuł o szkodliwości mleka kobiecego został oparty na badaniach amerykańskich, tymczasem specjaliści od żywienia potwierdzają, że w USA obowiązują inne standardy żywieniowe niż w Europie – warto dodać: dużo niższe.

Z kolei Agata Aleksandrowicz z Fundacji Promocji Karmienia Piersią, tłumaczy:
– Największy wpływ toksyn na organizm dziecka ma miejsce w okresie prenatalnym, a nie karmienia piersią. Mleko matki natomiast zawiera składniki, które takie szkodliwe działanie toksyn w pewnym stopniu niwelują, np. zmniejszają ryzyko nowotworów. Bardzo wyraźnie dobroczynny wpływ karmienia piersią widać u wcześniaków – są diametralne różnice w rozwoju między wcześniakami karmionymi piersią a mieszanką.

W tekście można także przeczytać: "długość podawanie matczynego pokarmu oraz moment odstawienia od piersi ma związek z zachorowalnością dzieci". To akurat jest sama prawda. Istnieją nawet polskie badania potwierdzające tę zależność – tyle, że jest to zależność, która jak najbardziej przemawia za długim karmieniem!

– Dr Urszula Bernatowicz-Łojko z Banku Mleka w Toruniu przeprowadziła badania, które pokazały, że mleko mam starszych dzieci jest jeszcze bogatsze w wartościowe składniki – wyjaśnia Agata Aleksandrowicz i dodaje: – Źródłem rewelacji zawartych w portalu Mamadu jest pan, który prowadzi amerykańską stronę  breastfeeding-toxins.info. Strona pozornie może wyglądać na wiarygodną, bo zawiera mnóstwo linków do badań. Tylko że, jeśli wczytać się w badania, do jakich linkuje, to okazuje się, że on zupełnie przeinterpretowuje wyniki tych badań! Nikt w światowej naukowej prasie nie traktuje jego felietonów poważnie, i dziwi mnie, że w Polsce znalazł odzew.

Annę Studniczek dziwi trochę co innego:
– W tekście o tytule "Kobiece mleko może zaszkodzić dziecku! Poznaj prawdę o karmieniu piersią" nie zostało napisane, iż dla dziecka nie ma nic lepszego niż mleko matki, nawet mimo tych zawartych w nim toksyn – mówi. – Jest przecież mnóstwo badań które dowodzą, że mleko matki zawiera mnóstwo ważnych aktywnych substancji, niemożliwych do podrobienia, które pozytywnie wpływają na zdrowie dziecka, i co więcej, ten dobroczynny efekt utrzymuje się nawet w dorosłym życiu. Czemu o tym nie ma ani słowa?

Co (oprócz toksyn) można znaleźć w pokarmie mamy:

  • HAMLET
    To unikalny składnik białkowo-tłuszczowy (Human Alpha-lactalbumin Made LEthal to Tumour cells), który zabija komórki nowotworowe, zmniejszając ryzyko m.in. ostrej białaczki limfoblastycznej, czyli jednego z najczęstszych nowotworów u dzieci.
  • Czynniki immunologiczne (laktoferryna, leukocyty, IgA, lizozym )
    Zmniejszają ryzyko m.in. biegunki, zapalenia ucha, infekcji dróg oddechowych, ale także otyłości,  cukrzycy, astmy, chorób zapalnych jelit. Badacze twierdzą też, że im dłużej trwa wyłączne karmienie piersią, tym efekt ochronny jest większy.
  •  Komórki macierzyste
    Najnowsze badania przedstawione na ostatnim Międzynarodowym Sympozjum na temat Karmienia Piersią i Laktacji w Warszawie wykazały, że mleko mamy zawiera komórki macierzyste, które nie ulegają strawieniu w organizmie dziecka, tylko przenikają do jego krwi i razem z nią dostają się do poszczególnych tkanek. Tam zmieniają się w komórki narządów: nerwowe, mięśniowe itd.
  •  Enzymy
    Jedne pomagają w trawieniu tłuszczów, białek i cukrów, inne chronią przed bakteriami i grzybami, jeszcze inne działają przeciwzapalnie. Do tej pory odkryto ponad 80 rodzajów. takich enzymów.

Toksyny szkodzą, ale takie teksty jeszcze bardziej

Jeżeli w jakimś artykule wypiszemy wyłącznie substancje szkodliwe, zawarte w mleku mamy, i nie wspomnimy o substancjach aktywnych, które pozytywnie wpływają na zdrowie karmionego piersią dziecka (a nieraz nawet chronią jego życie), to wymowa takiego artykułu jest jednoznaczna: "uważajcie z tym karmieniem".

Internet zniesie wszystko, nawet rewelacje o sugerowanym związku karmienia i dziecięcego autyzmu albo, również sugerowanym, związku przyczynowo-skutkowym między długim karmieniem a większą zachorowalnością dzieci (w tekście nie zostało podane, na co ta zachorowalność się zwiększa, ale to może szczegół).

Problem jednak w tym, że tego typu straszące teksty mogą bardzo zaszkodzić – i tak w Polsce bardzo złej – promocji karmienia piersią. Wśród polskich mam – a także wśród polskich lekarzy i położnych brakuje świadomości na temat, jak bardzo dobroczynne skutki ma karmienie piersią. Mówiła mi o tym kiedyś Agata Aleksandrowicz (czytaj: Mądre wsparcie karmiących mam). Skutek? Polskie niemowlęta są bardzo krótko karmione naturalnie.

Tylko 46 proc. mam  6 tygodni po porodzie karmi naturalnie swoje dziecko.  9 miesięcy po porodzie – tylko 17 procent, a rok po porodzie - tylko co dziesiąta mama. (Kliknij i ściągnij cały raport na temat Karmienia Piersią w Polsce 2015 r.)

Dla porównania:  w jednym z najbogatszych krajów Europy, Norwegii, aż 98 proc. kobiet karmi piersią swoje dzieci po porodzie. 3 miesiące później nadal karmi 90 proc. młodych mam. Pół roku od narodzin dziecka karmi 80 proc. i uwaga: aż 46 proc. matek karmi rok po narodzinach dziecka – czyli dokładnie tyle, ile u nas po 6 tygodniach od porodu! Tam jednak świadomość zalet pokarmu naturalnego jest dużo większa, większe też jest wsparcie karmiących mam (także wsparcie w mediach!), a w szpitalach jest zakaz dokarmiania noworodków mieszankami modyfikowanymi.

Nam do takich standardów ciągle daleko. A teksty o trucicielskich właściwościach pokarmu matki oddalają nas jeszcze bardziej.

Ocena (7 ocen)

4.7
Doładuj
Przeładuj