Córka znalazła korepetytora na portalu randkowym
fot. Adobe Stock, fizkes

„Moja córka jest zagrożona z fizyki. Znalazła sobie korepetytora na… portalu randkowym”

Najpierw ukrywała przede mną pały z fizyki, a potem zaczęła szukać korepetytorów... po urodzie i zainteresowaniach.
Córka znalazła korepetytora na portalu randkowym
fot. Adobe Stock, fizkes
Córka przyglądała mi się badawczo, gdy kończyłam makijaż. Przestępowała z nogi na nogę, zupełnie jakby coś zmalowała albo chciała wyłudzić pieniądze na kolejny błyszczyk. No tak, w końcu to już dorastająca panna, normalne, że chce się podobać. Nagle, ni z tego, ni z owego, wypaliła:

Wiesz, mamo, jesteś śliczna.

Zastygłam w połowie ruchu ze szczoteczką od tuszu tuż przy oku

Nie powiem, miło zrobiło mi się po tym komentarzu, jednak matczyna intuicja nakazywała ostrożność.

– Myślę, że powinnaś wreszcie znaleźć sobie faceta.

No tak, mogłam się tego spodziewać. Marta od dłuższego czasu namawiała mnie na poznanie kogoś, kto na dobre zagościłby w moim, czy też raczej w naszym życiu. Argumentowała całkiem rozsądnie, że przecież ona niebawem kończy gimnazjum, trzy lata liceum szybko zlecą, i wyfrunie na studia, a ja zostanę sama. Że nie wszyscy mężczyźni są tacy sami. Że…

– Rozmawiałyśmy już na ten temat setki razy... – odparłam beznamiętnie.
I nadal nie doszłaś do słusznych wniosków.
– To są twoje słuszne wnioski, nie moje. Poza tym, tłumaczyłam ci już, że…
– Że przede wszystkim jesteś moją mamą i po tym, jak zostałaś sama w ciąży, bo mój ojciec zniknął na amen i kaplica, nie bardzo chcesz nawiązywać bliższy kontakt z kimkolwiek – westchnęła.

Ech, szykuje się kolejna rozmowa na ten sam temat. Ona jest jeszcze taka łatwowierna...

– Mamo! Mamy dwudziesty pierwszy wiek! Ja rozumiem, że bycie singlem jest teraz trendy, ale pokutnicą już niekoniecznie! Taka mama Marcina, wiesz, tego mojego kolegi z klasy... – oczy jej się na moment rozmarzyły na wspomnienie chłopca, w którym się skrycie podkochiwała.
– Nie wiem, czy interesuje mnie historia mamy Marcina...
– Ale mamo, posłuchaj. Ona też została sama, bo jego ojciec pojechał za granicę po złoto Smauga, a wrócił z papierami rozwodowymi i nową narzeczoną z brzuchem jak piłka do kosza. Pozbierała się, spotyka się z kolegą z pracy i nikt afery z tego nie robi. Nawet Marcin uważa, że wyszło to wszystkim na dobre, bo zajęła się kimś innym niż nim i on ma teraz trochę luzu, zwłaszcza że sami proponują mu kasę na kino, gdy chcą…
– Marta, bój się Boga, czy ty wiesz, co mówisz?!
Oczywiście, że wiem, jestem dużą dziewczynką i nikt nie nabierze mnie na bajer o pszczółkach. Mam czternaście lat i wiem co do czego – wypaliła, a mnie aż zmroziło.

Chwyciłam szybko torebkę, sięgnęłam po płaszcz i rzuciłam w przelocie:

– W której sali macie tę wywiadówkę? Bo z wrażenia zapomniałam…

Dwie godziny później wpadłam do domu jak burza

– Co to ma znaczyć? – wrzasnęłam na córkę od progu. – Możesz zapomnieć o wyjeździe na żagle. I o obozie jeździeckim też. W ogóle możesz zapomnieć o wszystkich wyjściach do odwołania!

Położyłam z impetem na stole jej kartkę z ocenami i przygwoździłam ją palcem, wskazując jednocześnie sześć pał z fizyki. Marta spuściła wzrok i wyszeptała:

– Ja… Ta nowa babka od fizy jest szurnięta; nic nie tłumaczy, zadaje górę zadań, a jak ktoś nie ma, to bania.
– Do tej pory jakoś nie miałaś problemów z fizyką.
– Do tej pory nie spotkałam się z taką zołzą!

W oczach błysnęły jej łzy. Westchnęłam i usiadłam obok niej, mówiąc spokojnie:

– Musisz to poprawić.
– Wiem, mamo.
– Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
– Bo… bo nie chciałam cię martwić. Ja wiem, że muszę się z tego wygrzebać. Zaczęłam już nawet zbierać na korepetytora. Nawet znalazłam już gościa, który nie zdziera ostatniej koszuli z uczniów, i obiecał, że pomoże mi z materiałem. Ale to jakiś stateczny nauczyciel, który chce gadać tylko z rodzicami.

Zaskoczyła mnie tym, bądź co bądź, dojrzałym podejściem do problemu

– Nie dziwię mu się – odparłam. – W końcu to rodzice płacą. Kasą się nie martw, trzeba było powiedzieć od razu, to wcześniej byśmy zadziałały. Teraz czeka cię mnóstwo pracy.
Spotkasz się z nim? Czytałam opinie o jego korkach, ponoć największych debili potrafi wyciągnąć z bagna.
– Córuś, nie jesteś debilem, to po pierwsze. Po drugie – oczywiście. Masz jakiś kontakt do niego?
– Tak, mam. Napiszę, że się zgodziłaś.

Pan Tomek zaprosił mnie na spotkanie

O osiemnastej w niewielkiej kawiarni nieopodal naszego osiedla.

– Kawiarni? A nie mogłaś po prostu poprosić go o numer telefonu?
– To był jego pomysł, nie mój. Wolałam nie dociekać, bo zależy mi na tych korkach – burknęła krótko, nie patrząc mi w oczy.
– Ech, no dobrze, niech będzie.
– Powiedział, że będzie w jasnej marynarce i czarnej koszulce – podpowiedziała cicho.

Coś mi nie pasowała ta pokorna postawa do rozbrykanej nastolatki, jednak wtedy się tym nie przejęłam. Nazajutrz pojawiłam się w „Rozalii”. Przy stoliku obok okna siedział całkiem przystojny mężczyzna w jasnej marynarce. Podeszłam i zapytałam:

– Pan Tomek, korepetytor?

Mężczyzna wstał, ukłonił się, po czym powiedział:

– Bardzo mi miło, że chciała się pani ze mną spotkać.
– To ja dziękuję.

Usiadłam i przyjrzałam mu się uważnie; miał niezwykłe błękitne oczy.

– Czego się pani napije? Może wino? – zapytał.
– Wino brzmi dobrze – wydukałam.

Kelner przyjął zamówienie, a ja beształam się w duchu.

„To ma być korepetytor twojej córki, weź się w garść i przejdź do rzeczy”.

– Więc… – zaczęliśmy jednocześnie.

Córka czekała na mnie w kuchni, choć było już dobrze po północy

– Jak było? – spytała z uśmiechem.
– Jak to: jak? Porozmawiałam z panem Tomkiem o twoich korepetycjach, a gdy miałam wychodzić, spotkałam Agnieszkę i poszłyśmy na kawę – skłamałam.
– No nie wierzę! To ja siedzę po nocach, zakładam ci konta na portalach randkowych, spławiam buraków, odsiewam ziarno od plew, a gdy poznałam wreszcie jakiegoś sensownego faceta, to ty musisz wszystko spartaczyć! – wypaliła i po chwili dopiero uświadomiła sobie, że wysypała się ze swoim planem.
– Wiesz, córeczko, może bym się zdziwiła tym wyznaniem, gdyby nie to, że wszystko wyszło na jaw podczas tego spotkania.
– I…?
– I musisz poprawić fizykę!
– Oj, mamuś, przecież wiem! Jak się okazało, że pan Tomek jest fizykiem, postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym. Dobra, przyznaję, mogłam nieco sprawniej wychodzić z tych pał, ale chciałam, żebyś na pewno uznała, że potrzebuję korków…
– Boże, dziecko, tylko nastolatka mogła wpaść na tak szalony plan! Przecież grozi ci powtarzanie roku!
– Oj tam, jakoś sobie poradzę, zwłaszcza z pomocą pana Tomka.

Nie wiem, po kim to dziecko ma takie pomysły...

– Ale chyba tak źle nie wypadło to spotkanie, skoro wracasz dopiero teraz…
– No… owszem, w sumie było miło.
– W sumie?
– W sumie, to umówiliśmy się na piątek do kina. 

Monika, lat 39

Czytaj także:
Redakcja poleca: Czy dziecko może nie chodzić do szkoły, tylko uczyć się w domu? - film
Nie podoba ci się klasyczny model edukacji? Wolałabyś, by twoje dziecko było traktowane indywidualnie? Masz dość szkolnych skostniałych zasad? Chciałabyś mieć większy wpływ na to, jaką wiedzę zdobywa dziecko? Zastanów się nad domową edukacją i obejrzyj film, na czym ona polega.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy