Moja córka mnie nie szanuje
fot. Adobe Stock, Antonioguillem

„Moja córka mnie obraża i nie szanuje. Ale czy powinnam się dziwić, kiedy zgotowałam jej takie dzieciństwo?”

Przez całe dzieciństwo mieszkali z nami moi kolejni faceci. Większość miała ją gdzieś, jeden ją kilka razy szarpnął. Twierdzi, że ten ostatni ją obmacywał. Niewdzięczna, zawsze wszystko psuła i w końcu zostawałam z nią sama.
Moja córka mnie nie szanuje
fot. Adobe Stock, Antonioguillem
– Zdechnij wreszcie, ty stara krowo! – wykrzyczała.

Ma zaledwie 13 lat, a ubiera się i maluje jak dorosła kobieta. Zaczęła palić w domu papierosy, parę razy wróciła pijana, nigdy nie mówi, dokąd idzie i kiedy wróci…

– Ulka – proszę. – Opamiętaj się. Ze mną jest coraz gorzej… Nie mam siły, żeby cię przypilnować, a ty robisz coraz większe głupoty! Kiedy ostatnio byłaś w szkole? Wychowawczyni dzwoni z pretensjami…
– Niech się goni! – odpowiada. – Ty też mi dupy nie zawracaj. Wszyscy się gońcie… I daj mi wreszcie na fajki!

Ula jest moją jedynaczką

Miałam trzydziestkę z okładem, kiedy zaszłam w ciążę z facetem, który przywiózł mi lodówkę. Nie chciał jej wnieść na piętro, rzucał się, że ma niezapłacone za taką usługę i że zostawi mi tę wielgaśną i potwornie przecież ciężką pakę przed blokiem.

Dopiero, kiedy puściłam oko, że jak zatarga tę lodówkę chociaż do windy, nie będzie miał krzywdy, spuścił z tonu i się dogadaliśmy. Po zmianie przyjechał na kielicha… Zjedliśmy parówki na gorąco, grzybki w marynacie i klopsy z obiadu, po czym wylądowaliśmy w łóżku. Taka była umowa…

Już po wszystkim naprawił mi obluzowany kontakt, tę lodówkę ustawił i wypoziomował, a jeszcze potem zmajstrował mi dzieciaka, chociaż mówiłam, żeby uważał.

Od tamtej pory nigdy więcej go nie widziałam

Kiedy się pokapowałam, że jestem w ciąży pojechałam tam, gdzie wtedy pracował. To był mały sklepik handlujący przechodzonymi towarami przywożonymi głównie z Niemiec. Za grosze można było tam kupić sprzęt AGD, RTV, meble, ciuchy, zabawki i inne duperele.

Właściciel się chyba domyślał, dlaczego szukam tego konwojenta, może nawet nie byłam pierwsza? Jednak nic mi nie powiedział.

– Chyba taki się tu kręcił dzień czy dwa, ale szybko wybył – tłumaczył. – Za mało kasy mu było albo miał inne powody? Nic o nim nie wiem.

Jeszcze przed urodzeniem Uli znalazłam sobie faceta. Mówił, że dziecko mu nie przeszkadza, ale jak tylko przywiozłam małą do domu, zaraz zaczął wydziwiać, że się drze po nocach i on nie może odpocząć. Ciekawe po czym miał odpoczywać, skoro nie pracował? Szybko go pogoniłam i potem już uważałam, żeby każdy następny wujek dawał na dom…

Choć niedużo, parę groszy, ale żeby się dokładał do gospodarstwa! Ula się szybko przywiązywała do tych wujków i płakała, kiedy znikali. Niektórzy byli dla niej dobrzy, inni obojętni, a jeszcze inni jej nie lubili. Z takimi szybko się rozprawiałam, chociaż na Mariuszu mi naprawdę zależało. Ani przed nim, ani po nim do żadnego mnie tak nie ciągnęło! Ale zobaczyłam kiedyś, że potrząsa Ulą, jak grochem na sitku i kazałam mu się wynosić.

Ula tego nie pamięta…

Mówiłam jej, że przez nią straciłam mężczyznę mojego życia. Myślałam, że to doceni, ale tylko złośliwie się roześmiała i popatrzyła na mnie wrogimi oczami.

Ten ostatni też był fajny... Dobrze zarabiał, mało pił, zachowywał się cicho i kulturalnie, więc myślałam, że już z nim zostanę. Ale znowu Ulka wszystko popsuła. Zaczęła się awanturować, że kiedy mnie nie ma w domu, on pcha się do niej z łapami, dotyka jej piersi i przewraca na kanapę.

Skończyła dwanaście lat, ale była duża, nawet jej biustonosz z miseczką B musiałam kupować! Wściekłam się; nie wiem, na które z nich bardziej? Ulka się zaklina, że mi tego nie wybaczy, ale niby dlaczego?

Przecież w końcu wywaliłam go z chaty

Prawda, że na nią też byłam zła, ale chodziła po mieszkaniu prawie goła, chociaż mówiłam, żeby się nie rozbierała, jak do rosołu, bo patrzy na nią obcy chłop. Kiedy się kąpała, też mogłaby zamykać drzwi do łazienki i nie paradować w samych majtkach! Jednak w końcu stanęłam po jej stronie. A że mi było żal, to chyba normalne?

Teraz mówi, że nie miałam dla niej czasu… Ciekawe, jak miałam znaleźć ten czas, kiedy tyrałam od świtu, do nocy? Ciuchy, jedzenie, komórka, laptop kosztują, a i tak narzekała, że wszystko, co jej kupuję, to badziewie, że wstyd to komuś pokazać, bo koleżanki mają wszystko lepsze i nowsze. Wracałam skonana, a w domu był syf: nieposprzątane, nieugotowane, nieodkurzone…

To musiałam zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Od Uli nie miałam co wymagać pomocy, strzępiłabym sobie tylko język, a ona i tak by nie posłuchała! Ale najgorsze wydarzyło się niedługo przed moją chorobą…

Miałam piekło w pracy, bałam się, że mnie zwolnią, bo byłam na noże z kierowniczką, a ta małpa latała ciągle ze skargami do szefostwa. Z tego powodu nie spałam po nocach, wszystko się we mnie trzęsło ze strachu, co zrobię, jak mnie faktycznie wyrzucą? Poza tym źle się czułam: jakieś sensacje żołądkowe mi się przyplątywały, ciągle biegałam do ubikacji, jedzenie przelatywało przeze mnie, było mi niedobrze, czułam jakiś dziwny posmak w ustach.

Właśnie, w najgorszy dzień zadzwoniła wychowawczyni Uli, że mam się natychmiast zgłosić do szkoły.

Bardzo mi to było nie na rękę, ale, co miałam robić?

Okazało się, że Ulka wagaruje, a kiedy już zjawi się w szkole jest arogancka, opryskliwa, nie można się z nią dogadać, pyskuje i kłamie.

– Jeśli pani czegoś z tym nie zrobi – mówiła wychowawczyni – Ula nie zda do następnej klasy. Ma same jedynki, a nieusprawiedliwionych godzin już nie zliczę! Innym daje zły przykład!

Tego mi było za dużo. Kierowniczka, lęk o robotę, problemy zdrowotne, brak pieniędzy i jeszcze ta dziewucha, która zamiast mi pomóc, robiła wszystko, żebym się wykończyła z nerwów. Jak skopana wyszłam z pokoju nauczycielskiego. Akurat była przerwa i Ulka stała na korytarzu w grupie koleżanek i kolegów. Śmiała się.

Nie było po niej widać żadnej skruchy, żadnego wstydu… Więc doskoczyłam do niej i walnęłam ją w twarz. Przy wszystkich. Od razu pożałowałam, że tak się dałam ponieść. Stała nieruchomo, a na bladym policzku widać było coraz wyraźniejszy, czerwony ślad mojej ręki.

Nagle odwróciła się i uciekła

Też sobie poszłam. Kiedy mijałam jej kumpli, usłyszałam, jak mówią:

– Ale suka! Ulka jej jeszcze pokaże i będzie miała rację!

Wtedy, po raz pierwszy, wróciła pijana. Miałam wyrzuty sumienia, więc nie zrobiłam awantury. Udawałam, że śpię, chociaż specjalnie się tłukła po mieszkaniu, jakby chciała, żebym na nią patrzyła. Nad ranem wymiotowała. Zapaskudziła całą łazienkę, więc dla świętego spokoju i żeby ją udobruchać za ten policzek, posprzątałam, zanim wyszłam z domu.

Tak zostało… Ona robi, co chce, ja nie mam siły się z nią użerać. Czekam na operację, coś u mnie wykryli na jelicie grubym, boję się, że mogę z tego nie wyjść. Parę razy chciałam z nią pogadać, ale ona nie chce słuchać.

Mówi, że mnie nienawidzi

Jesteśmy same na świecie, właściwie nie mamy żadnej bliskiej rodziny. Jakby mnie zabrakło, nikt jej nie pomoże. Kocham moją córkę, chociaż jest złym dzieckiem. Teraz, jak napisałam te słowa, przyszło mi do głowy, że to może nie ona jest zła, tylko ja byłam beznadziejną matką?

Ale przecież ją wychowałam, karmiłam, ubierałam, pracowałam na nią, starałam się, żeby jej niczego nie brakowało i to całe życie, tak sama i sama. Dawałam jej więcej, niż mogłam, miała dziesięć razy lepiej niż ja w jej wieku… Co jeszcze miałam robić?

Lucyna, lat 47

Czytaj także:
Redakcja poleca: Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]
Nieprzespane noce, rozdrapane rany na całym ciele, bandaże chroniące przed zakażeniami... Oto codzienność dziecka chorego na atopowe zapalenie skóry. Oliwka, bohaterka tego reportażu, miała mnóstwo szczęścia – wygrała konkurs, w którym nagrodą był 3-tygodniowy pobyt w Uzdrowisku Avène. Zobacz, jakie efekty przyniosła jej kuracja Wodą termalną.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy