naprotechnologia
fot. Adobe Stock

Naprotechnologia nie zawsze pomaga zajść w ciążę

Naprotechnologia to metoda leczenia niepłodności stworzona w latach 90. XX wieku. Trafnie ocenia przyczyny niepłodności, ale nie gwarantuje zajścia w ciążę.
Ewa Janczak-Cwil
naprotechnologia
fot. Adobe Stock
Naprotechnologia – nazwa sugeruje zaawansowaną technologicznie metodę leczenia niepłodności. Tymczasem w zderzeniu z nowoczesnością i innymi metodami wypada blado. Jednak dla osób, które w związku ze swoimi przekonaniami nie chcą korzystać z in vitro, może być jedyną szansą na poczęcie dziecka.

Naprotechnologia:

Czym jest naprotechnologia

Naprotechnologia to metoda powstała w 1991 roku, której celem jest monitorowanie i utrzymywanie zdrowia rozrodczego kobiet w dobrej formie. Jej twórcą jest Thomas W. Hilgers. Oparta jest na naturalnych sposobach planowania rodziny, w pełni akceptowanych przez Kościół katolicki. U jej podstaw leży nauka rozpoznawania własnej płodności.

Naprotechnologia opiera się na samoobserwacji, która pozwala wyznaczyć dni płodne kobiety oraz zaobserwować nieprawidłowości w cyklu miesiączkowym. Wstępna faza obserwacji trwa do dwóch lat. W tym czasie kobieta uczy się obserwować zmiany w swoim ciele, które zachodzą na różnych etapach cyklu miesiączkowego oraz prawidłowo odczytywać objawy owulacji. Do tego celu służy specjalna karta do prowadzenia zapisków.

Początkowy etap leczenia w naprotechnologii może też obejmować badania wstępne i hormonalne oraz badanie spermy. Ponieważ doktryna Kościoła potępia masturbację, nasienie pobiera się podczas stosunku z użyciem specjalnego zbiorniczka na spermę. Przy stwierdzeniu nieprawidłowości wykonuje się dalsze badania diagnostyczne i obrazowe, które pozwalają ustalić przyczyny niepłodności. Po jej wykryciu dąży się do jej usunięcia za pomocą leczenia farmakologicznego oraz drobnych zabiegów chirurgicznych.
Redakcja poleca: Trudne rozmowy o męskiej niepłodności - film
Niepłodność często mylona jest z impotencją lub obniżonym libido. Między innymi dlatego niektórzy mężczyźni źle znoszą informację o tym, że mają jakieś kłopoty z płodnością i niechętnie podejmują próby leczenia. Czy można to zmienić?

Zastosowanie naprotechnologii

O ile naprotechnologia pozwala wykryć z wysoką skutecznością (nawet 97 proc.) przyczyny niepłodności, to nie jest w stanie pomóc wszystkim parom, które mają problemy z poczęciem dziecka. Naprotechnologia może pomóc w przypadkach:
Metoda ta jednak nie jest w stanie pomóc, gdy przyczyną niepłodności są uszkodzenia narządów rozrodczych, ich nieprawidłowy rozwój czy całkowity brak komórek rozrodczych.

Kontrowersje wokół naprotechnologii

Szacuje się, że naprotechnologia jest bezsilna w 60 proc. przypadków niepłodności. Nigdzie na świecie nie jest uznawana za metodę leczenia niepłodności. Nie jest alternatywą dla metody in vitro.

Poleskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii oraz Sekcja Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego stoi na stanowisku, że naprotechnologia nie może zastąpić leczenia niepłodności zaawansowanymi metodami rozrodu wspomaganego medycznie, w tym in vitro.

Jednym z poważnych zarzutów wobec naprotechnologii jest to, że jej stosowanie zabiera zbyt dużo czasu, zwłaszcza w przypadku kobiet zbliżających się do 35. roku życia. Po tym czasie zdolność do zajścia w ciążę drastycznie spada. "Leczenie" naprotechnologią trwa ok. 2 lat. To dla wielu par czas stracony, który zmniejsza ich szanse na poczęcie dziecka. Tymczasem metoda in vitro zajmuje mniej czasu i po 2-3 miesiącach diagnostyki przystępuje się do prób pozyskania jajeczka, zapłodnienia i implantacji zarodka.

Więcej o zachodzeniu w ciążę:
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy