drugie śniadanie do szkoły
fot. Adobe Stock

Nauczycielka skarciła mamę za niezdrową zawartość śniadaniówki

Kobieta nie widzi nic złego w tym, że dała 3-latce czekoladę na śniadanie. Czy nauczycielka miała prawo zwrócić mamie uwagę? Okazuje się, że zdania rodziców na ten temat są mocno podzielone.
Dominika Bielas
drugie śniadanie do szkoły
fot. Adobe Stock
Pewna australijska mama przeżyła niemały szok, gdy zajrzała do śniadaniówki swojego 3-letniego dziecka. W pudełeczku znalazła czerwoną karteczkę od nauczycielki. Zadaniem wychowawczyni posiłek przygotowany przez mamę był niezdrowy. Zdjęcie notatki obiegło sieć i wywołało burzę wśród rodziców.

Czekolada na śniadanie

"Twoje dziecko dostało dziś na śniadanie czekoladę, czyli produkt z kategorii "czerwonej" tego, co dzieci mogą jeść. Proszę, wybieraj zdrowsze przekąski dla dziecka" - napisała przedszkolanka. Kobieta nie widząc nic złego w swoim postępowaniu, postanowiła poradzić się koleżanki i w ten sposób zdjęcie karteczki pojawiło się w sieci.
niezdrowe śniadanie
Aby ułatwić zadanie rodzicom, produkty żywieniowe w Australii zostały podzielone na 3 kategorie: zieloną najzdrowszą, złotą - te produkty dzieci powinny spożywać jedynie od czasu do czasu i czerwoną - zakazane, znalazły się w niej słodycze i śmieciowe jedzenie. Zdaniem wielu rodziców są to zalecenia, a nie nakaz i inspekcja śniadaniówki to przesada. Zwracają także uwagę na to, że np. domowe czekoladowe ciasto może być zdrową przekąską, choć zgodnie z listą zalicza się do czerwonej kategorii. Mama, która otrzymała karcącą notatkę, większość posiłków przygotowuje od podstaw m.in. piecze sama chleb i wie, czym jest zdrowa żywność ze względna wykształcenie i absolutnie nie rozumie zachowania wychowawczyni.

Zdrowe nawyki

Choć cała sytuacja miała miejsce w Australii i dotyczyła małego dziecka to i w Polsce jest to gorący temat. Większość z nas wychowała się w czasach, gdy sklepiki szkolne były przepełnione niezdrową żywnością i każde dziecko dosłownie czekało, aż dostanie kilka groszy, by móc sobie kupić chipsy, gumę lub colę. Do szkoły dostawało się kanapkę, czasem jabłko i tyle.  

Teraz w szkołach znacznie bardziej pilnuje się tego co można kupić w sklepiku, co więcej nauczyciele zwracają uwagę na to, co dzieci przynoszą w śniadaniówkach. W szkołach uczniowie dostają darmowe mleko a czasem także owoce. Jak tłumaczą pedagodzy i lekarze chodzi o kształtowanie zdrowych nawyków, które z dziećmi zostaną na całe życie. Chodzi także o redukcję ryzyka wystąpienia groźnych chorób takich jak np. cukrzyca (coraz częściej występuje u dzieci).

Uczniowie niedawno poszli do szkół i na pierwszym zebraniu wielu wychowawców poprosiło, by drugie śniadanie było zdrowe. Zamiast słodkich napojów zalecili wodę. Bez wątpienia przygotowywanie śniadaniówki to nie łatwe zadanie, gdy się chce, by było ciekawie, smacznie i różnorodnie. Czytając różne opinie w sieci, czy słuchając wypowiedzi rodziców można mieć wrażenie, że nie wszyscy jednak wiedzą, gdzie kończy się niezdrowe jedzenie, a gdzie zaczyna zdrowa żywność. Nie brakuje także zwolenników teorii, że słodkie to nic złego  przy ciężkiej pracy, jaką wykonują dzieci. A jak u was w klasie wygląda temat śniadaniówek? Macie jakieś zasady? Pilnujecie ich? Nauczyciele zwracają uwagę, co jedzą dzieci?

Źródło: dailymail.co.uk

Zobacz także:
Redakcja poleca: Jakie problemy ze zdrowiem dziedziczy się po rodzicach? Wyjaśnia prof. Ewa Bartnik, genetyk - film
Połowa genów dziecka pochodzi od matki, a połowa od ojca. Czy to oznacza, że jeśli jedno z rodziców na coś choruje, dziecko także będzie chore? Zapytaliśmy o to genetyka, prof. Ewę Bartnik z Instytutu Genetyki i Biotechnologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy