House of Cards Netflix
fot. Netflix

Netflix dla rodziny, czyli ja dziś oglądam "House of Cards". A wy?

Czy telewizja internetowa to dobre rozwiązanie dla rodziny? Sprawdzam dla was Netflix i znajduję sześć powodów, dla których warto spróbować. A początki nie były takie oczywiste....
Karolina Stępniewska
House of Cards Netflix
fot. Netflix
Lubię wieczorami obejrzeć coś fajnego i wciąż szukam nowych propozycji, dlatego na warszawskim spotkaniu z Cecile Fouques i Laurą Dyer, przedstawicielkami Netflixa, od razu zapytałam o to, co one oglądają, kiedy ich dzieci pójdą spać i mają nareszcie chwilę dla siebie. Panie wyraźnie się ożywiły wymieniając m.in. "Orange Is the New Black", "House of Cards", "Daredevil" i "Master of None". Znacie? Jeśli nie to zawsze możecie sprawdzić, co oglądają szychy z Netflixa. Ja spróbuję "Master of None", pozostałe znam. I lubię! Ale zacznijmy od początku: fajny ten Netflix czy nie?

Kiepskie początki

Podobnie jak wielu innych widzów, rozczarowała mnie początkowo polska oferta Netflixu: brakowało flagowej produkcji, czyli "House of Cards" (a to właśnie chciałam oglądać), większość rzeczy, które wybierałam nie miała polskich napisów lub dubbingu, co było bez sensu, bo w moim domu nie wszyscy mówią po angielsku. Dzieci były zachwycone swoimi profilami do czasu, kiedy okazało się, że Little Pony i Max i Ruby też są tylko po angielsku. Doszłam więc do wniosku, że to nie dla nas i z pewnym rozczarowaniem wypisałam się po miesiącu z Netflixa. Ale wiecie co? Jest lepiej i planuję powrót. Ponarzekałam, więc teraz wytłumaczę, dlaczego myślę, że Netflix jest jednak fajny. 

Redakcja poleca: Piniata – jak ją zrobić? Instrukcja krok po kroku (film)
Piniata to coraz popularniejszy element dziecięcych przyjęć. Przedstawiamy prosty sposób, jak samodzielnie zrobić efektowną piniatę. Choć nie jest to skomplikowane, warto zabrać się do pracy z odpowiednim wyprzedzeniem, aby piniata zdążyła wyschnąć.

1. Netflix nie tylko w telewizorze

Po pierwsze Netflix jest dobrze pomyślany i naprawdę funkcjonalny. Ma kilka takich rozwiązań, które są po prostu idealne dla rodzin. W zależności od pakietu, na który się zdecydujemy możemy oglądać programy z Netflixa na kilku urządzeniach jednocześnie i nie musi to być telewizor – swój serial obejrzycie też w komputerze, na tablecie czy telefonie. Jest internet? Jest telewizja! To plus.

2. A co ty lubisz?

Po drugie w Netflixie możecie wybrać programy, które konkretny użytkownik może oglądać – jedno konto to możliwość stworzenia 5 oddzielnych profili: dla mamy, taty, syna, córki, a nawet sąsiada, jeśli jest fajny. Każdy profil zawiera pozycje dostosowane do gustów konkretnego widza. Netflix wie, co oglądamy i na tej podstawie podpowiada nam inne produkcje, które mogą się nam spodobać.  

3. Kontrola rodzicielska

Po trzecie Netflix jest przyjazny dzieciom (a właściwie rodzicom!). Jako maniaczka kontrolowania rzeczywistości, tracę sporo czasu i energii na sprawdzanie, co oglądają moje dzieci. Nie pozwalam im oglądać wiadomości telewizyjnych, bo informacje o wojnach, przemocy i śmiertelnych wirusach sieją niepokój w ich niewinnych umysłach. 9-letniej córce nie pozwalam oglądać seriali dla nastolatek, a 6-letniemu synowi ograniczam dostęp do technologii. Tak już mam i wiem, że nie ja jedna! Na Netflixie są specjalne profile z produkcjami dla małych (3-7 lat) i starszych (7-12 lat) dzieci z bajkami i serialami dostosowanymi do wieku.

Co prawda kiedy testowałam Netflixa w styczniu wiele programów było niedostępnych po polsku, co skutecznie zniechęciło moje dzieci, ale teraz jest już dużo lepiej i przedstawiciele firmy zapewniają, że na bieżąco przybywa tłumaczonych bajek – czy to w formie dubbingu czy napisów (to samo dotyczy oferty dla dorosłych).  

4. Nastolatki pod kontrolą

Po czwarte Netflix myśli o nastolatkach i ich rodzicach. Fajna opcja w przypadku nastolatków to możliwość zablokowania programów, których nie chcemy, żeby oglądał.  Mamy kontrolę nad tym,  jakie treści ogląda nasze nastoletnie dziecko i to mi się podoba, bo niekoniecznie chcę, żeby 13-latek oglądał "Dextera" czy "Breaking Bad".

5. Ulubione seriale!

Po piąte możemy już oglądać w Polsce "House of Cards", czego chcieć więcej? I ciągle przybywa nowych filmów i seriali, i to w polskiej wersji językowej. A jeśli pamiętacie "Pełną chatę", to ucieszy was pewnie informacja, że Netflix wyprodukował trzynastoodcinkowy sequel tego serialu pt. "Fuller House" ("Pełniejsza chata"). I już można go oglądać! Plus.

6. ...Eddie Vedder i Beatlesi!

I jeszcze jedna (szósta!) dobra wiadomość dla rodziców, szczególnie tych, którzy lubią muzykę: właśnie trwa produkcja "Beat Bugs" – animowanej serii o robaczkach z piosenkami Beatlesów w wykonaniu wielkich artystów, takich jak Eddie Vedder z Pearl Jam, Pink i Chris Cornell w tle. I wiemy już, że Polsce też będziemy ją mogli oglądać, może już pod koniec roku! Ta wiadomość mnie bardzo cieszy. Nie ma to, jak zająć się edukacją muzyczną dzieci w naprawdę dobrym stylu.

PS Wspominałam już, że nie ma reklam? "Mamo, kupisz?" zostanie nam oszczędzone!

A jakie seriale wy polecacie? Lubicie któreś z poleconych? Napiszcie w komentarzu!
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy