straszenie porodem
fot. Adobe Stock

„Nie straszcie ciężarnych porodem! Potrzebujemy wsparcia, a nie zmyślonych dramatów”

Straszenie porodem to zjawisko powszechne w sieci. Czytanie dramatycznych, pełnych bólu i upokorzeń historii porodowych źle wpływa na samopoczucie ciężarnych. Można się też domyślać, że wiele z tych opowieści zostało zmyślonych! Komu więc zależy na tym, by kobiety w ciąży przeżyły traumę, jeszcze zanim naprawdę zaczną rodzić?
Magdalena Drab
straszenie porodem
fot. Adobe Stock
Chyba większość kobiet w ciąży słyszała lub czytała traumatyczną historię porodową. Ból nie do zniesienia, komplikacje, oziębłość i upokorzenia ze strony personelu szpitala – dlaczego w sieci dominuje właśni taki obraz porodu? Ciężarne się buntują, bo przecież nie powinny w ten sposób myśleć o zbliżających się narodzinach dziecka. Nie chcą narażać na niepotrzebny stres siebie i maluszka. Na zamkniętych grupach i forach internetowych niektóre piszą wprost: młode matki, które straszą porodem, to spragnione uwagi histeryczki!

Straszenie porodem: ból nie mija, nie wiem, jak przetrwałam

Straszne historie porodowe nikomu nie służą. Ciężarne przeżywają ogromny stres, czytając o nieziemskim bólu i doświadczeniach na granicy życia i śmierci. Idą później rodzić nastawione na wszystko, co najgorsze, spięte i przerażone, przez co poród naprawdę może przebiegać gorzej. Stres w ciąży źle wpływa także na dziecko w brzuchu, może nawet skutkować porodem przedwczesnym. Mimo to w internecie roi się od opisów okropnych porodowych przeżyć. Niektóre z nich mogą być ostrzeżeniem albo próbą uporania się z traumą, mimo to eksperci nie mają wątpliwości: straszenie porodem powinno być karalne!

Niedoświadczona kobieta w pierwszej ciąży bez trudu trafi w sieci na koszmarne opisy porodu. Co ma sobie pomyśleć, gdy czyta coś takiego?

„Narzeczony wyszedł, bo ryczałam z bólu. Wołam położną, dodam, że na sali byłam sama, a położna siedziała przy komputerze. Proszę o znieczulenie. 'Nie możemy pani podać znieczulenia, bo nie ma anestezjologa'. Proszę o cesarkę. 'Nie możemy, musi pani wytrzymać'. Przychodzi pani ginekolog i mówi: 'Co się pani tak drze? Chce pani iść sikać? Nie obchodzi mnie to'. Dalej zwijam się z bólu. Położna przebiła mi pęcherz, wody wypłynęły, ale partych dalej nie ma. Ginekolog: 'Niech pani się nie drze, tylko rodzi, bo ja też chcę iść do domu'. Nie pozwalają mi pić. Gin naciska mi z całej siły na brzuch – później dowiedziałam się, że to nielegalne. Mała rodzi się o 13.15, zdrowa, 10 pkt. Ja jestem szyta, po czym każą mi iść na nogach na salę poporodową”.

„Poród jest straszny. Z bólu wymiotowałam, chociaż zawsze wydawało mi się, że jestem silna babeczka. Najgorsze 10 godzin w moim życiu. A wiecie, co pamiętam z sali porodowej? Kraty w oknach. I nie słuchajcie matek, które mówią, że jak położą ci dziecko na piersiach, to ból mija... Nie mija! A po wszystkim chodzisz obolała, ledwo siadasz, krwawisz... Nie wiem, jak to przetrwałam”.

Stres w ciąży szkodzi, po co nam to robicie?

Najsłynniejsza polska położna, Jeannette Kalyta, radzi ciężarnym, by w ogóle nie czytały historii porodowych w internecie! A jeśli już to robią, lepiej, żeby skupiły się na pozytywnych i pełnych nadziei opowieściach o cudzie narodzin. Albo rzeczowych poradach: np. na temat tego, co się przydaje w szpitalu czy jak oddychać w czasie skurczy. Stres w ciąży jest bardzo szkodliwy dla mamy i dziecka!

„Niestety, w sieci możemy być, kim chcemy, i pisać, co tylko mamy ochotę. Dlatego właśnie tam jest najwięcej dramatycznych, często zmyślonych historii. Aby nie potęgować u siebie uczucia strachu przed porodem, lepiej w ogóle ich nie czytać” – powiedziała Jeannette Kalyta w rozmowie z mamotoja.pl.

Wiele ciężarnych także nie rozumie, po co młode matki opisują tak straszne wspomnienia. I to doskonale wiedząc, że będą je czytać kobiety, które poród mają jeszcze przed sobą. 

„Jest mi przykro, że tyle młodych mam, zamiast doradzić albo podzielić się miłym wspomnieniem, porównuje poród do najgorszego wydarzenia w życiu. Współczuję ich dzieciom, przecież one wtedy przyszły na świat. Czy im też kiedyś powiecie, że wolałybyście zapomnieć dzień ich narodzin?”.

„Żałuję, że to przeczytałam. Płaczę od wczoraj, boję się coraz bardziej, a poród za trzy tygodnie. Dlaczego wypisujecie takie rzeczy?”.

Niektóre przyszłe mamy straszenie porodem komentują bardziej dosadnie, sugerując, że wszystkie te koszmarne opowieści z porodówek są... zmyślone.

„Po co straszycie nas porodem? Chcecie poczuć się lepiej, bo niby tyle złego przeszłyście i dałyście radę? Ja też dam radę, ale z uśmiechem, a nie przeklinając dzień, w którym zaszłam w ciążę. Zachowujecie się jak histeryczki, które próbują na siłę ściągnąć na siebie uwagę! Kobiety rodzą od zawsze, nie ma co robić z tego dramatu. A może po prostu to wszystko zmyślacie?”.

Twoja psychika jest ważna!

To prawda, że poród boli, bo... musi boleć. Zdarzają się też różne przykre sytuacje w szpitalach z udziałem położnych i lekarzy. Ale uwaga, na przebieg porodu ogromny wpływ ma nastawienie psychiczne ciężarnej! Stres może zakłócić rozwój dziecka, a negatywne emocje wpłynąć na akcję porodową. „Nie warto przejmować się na zapas. W dodatku każdy poród jest inny, więc historia każdej kobiety będzie wyglądać inaczej” – dodaje Jeannette Kalyta.

Zobacz też:
Redakcja poleca: Za próbę kradzieży łożyska żony ma wyrok w sądzie. Czy słusznie? [WIDEO]
Mężczyzna uciekał z łożyskiem w plecaku. Zatrzymała go policja. Sąd wydał wyrok. Czy łożysko rzeczywiście nie należy do kobiety rodzącej?
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy