Niezła histeria

W sporcie najczęściej jest tak, że wygrywa ten, kto narzuci drugiej stronie swój styl gry. Małe dziecko też nie należy do łatwych przeciwników.
W sporcie najczęściej jest tak, że wygrywa ten, kto narzuci drugiej stronie swój styl gry. Małe dziecko też nie należy do łatwych przeciwników.

Kiedyś trener polskiej reprezentacji piłki nożnej powiedział: „Graliśmy na tyle dobrze, na ile przeciwnik pozwolił”.
Taka prawda. W sporcie najczęściej jest tak, że wygrywa ten, kto narzuci drugiej stronie swój styl gry. Małe dziecko też nie należy do łatwych przeciwników. Może uśpić czujność rodzica i nagle zastosować chwyt poniżej pasa. Ataki histerii u Kubusia są na szczęście sporadyczne. Pojawiają się zwykle bez powodu albo wynikają z nader błahego. Tym bardziej mnie dziwią. Opowiem Państwu o jego ostatniej niezłej histerii.
Szykowałam poranną porcję gotowanej owsianki z jogurtem, mieszając jeden składnik z drugim. Słuchaliśmy wspólnie porannych doniesień z giełdy, bo Kubuś bardzo lubi radio. Gdy tylko odstawiłam resztę jogurtu do lodówki, zawodnik odmówił jedzenia i pokazując lodówkę, krzyczał: „Jogurt, jogurt!”. Z dziećmi należy rozmawiać, prawda? Więc spokojnie mówię: „Kuba, jogurt już jest w twojej miseczce, jest zmieszany z owsianką, to ten sam jogurt, który stoi w lodówce. Spróbuj”. Wtem zawodnik zsiadł z krzesełka, prawym sierpowym zwalił miseczkę na ziemię i rzucił się do lodówki. Gdy na podłogę wywalił już sporo rzeczy, moja argumentacja, by zamknął lodówkę i jeśli chce, zjadł sam jogurt, była już nieskuteczna. Zawodnik wpadł w szał. Kiedy na siłę zamknęłam lodówkę, rzucił się na ziemię i zaczął wrzeszczeć.
Próbowałam wszystkiego. Jogurtu, głaskania, przytulania, zajęcia go czymś innym, np. liczeniem ptaków za oknem, co zwykle uwielbia. Próbowałam metody udawania, że nie obchodzi mnie to jego przedstawienie. W końcu wręczyłam mu spryskiwacz do zraszania roślin, którym uwielbia pryskać po wszystkim. Uff... Na chwilę zamilkł i jął pryskać sobie i mnie w twarz. Po minucie jednak przypomniał sobie, że jest wściekły na mnie, na owsiankę, na jogurt, na lodówkę i na cały świat.
Histeria zarówno u dzieci, jak i u dorosłych to wyraz bezradności. Świat jakoś nie chce kręcić się wokół nas. A gdy nie potrafimy jeszcze recytować Majakowskiego, chlać wódki, boksować w siłowni, wywrzeszczeć się u terapeuty czy w inny sposób kanalizować frustracji, bo mamy dopiero osiemnaście miesięcy, to walimy głową w podłogę.
Próbowałam to ignorować. Ale po kilku minutach udawania, że spokojnie pałaszuję owsiankę, podczas gdy mój syn właśnie deformuje sobie czaszkę o terakotę w kuchni, zawezwałam pomoc w postaci ojca Kubusia. „Kochanie, niespodziewana zmiana planów. Ty pozajmujesz się Kubą, a ja siądę do pracy. Nie daję rady, nie wiem już, co robić”. Zadziałało! Kubuś znalazł się w pokoju ojca, a ja znikłam. Po kilku minutach dobiegło do mnie wesołe szczebiotanie. Tata otworzył szafkę, w której składuje kilka starych, nieużywanych już aparatów fotograficznych. Pozwolił je Kubie wyciągać, pokazał, jak się zdejmuje obiektyw, i Kuba zapomniał o wrednej matce, która miała czelność połączyć mu jogurt z owsianką, zamiast podawać oddzielnie. Ta taktyka działa w obie strony. Jak Wojtek nie daje sobie rady z emocjami Kuby, biegnie po pomoc do mnie. Najgorzej ma biedna niania. Ona nie ma nikogo do pomocy…


Tekst:
Agata Passent/Syndykat Autorów
Redakcja poleca: Piniata – jak ją zrobić? Instrukcja krok po kroku (film)
Piniata to coraz popularniejszy element dziecięcych przyjęć. Przedstawiamy prosty sposób, jak samodzielnie zrobić efektowną piniatę. Choć nie jest to skomplikowane, warto zabrać się do pracy z odpowiednim wyprzedzeniem, aby piniata zdążyła wyschnąć.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Popularne tematy