fot. Fotolia.pl

Ojciec – bloger przeprasza matki, które zostały w domu wychowując dzieci

Mike był twardzielem, który uważał, że siedząc z dziećmi w domu kobieta ma wiele czasu na oglądanie telewizji a pranie, prasowanie, gotowanie i opieka nad dziećmi dzieje się samoistnie. Teraz kaja się i przeprasza. Dlaczego?
Aneta Grinberg
fot. Fotolia.pl
Mike jest ojcem dwóch córek (3 latka i 1,5 roczku) oraz syna (8 lat). Zamiast pracować zajmuje się swoimi dziećmi, a wszystko opisuje na swoim blogu Daddy Fishkins. Kilka miesięcy temu na swojej stronie Mike napisał o najtrudniejszej pracy na świecie. Jego list przepraszający skierowany do wszystkich matek, które zdecydowały się pozostać w domu, zrobił prawdziwą furorę w internecie. Mike stał się gwiazdą wielu portali parentingowych. A  wiele mam wpisuje w komentarzach, że dziękuje mu za ten odważny gest i docenienie.

„Jestem winny przeprosiny dla wszystkich kobiet, a szczególnie dla tych, które jako matki zdecydowały się pozostać w domu. Wielu mężczyzn myśli, że utrzymuje  finansowo rodzinę, a matki zostają w domu z dziećmi i cały dzień... w pewnym sensie... albo nie robią tak samo dużo jak oni, albo po prostu siedzą i nic nie robią cały dzień. Jestem tutaj też trochę winny. W przeszłości sam często pytałem moją żonę, dlaczego pewnych rzeczy w domu nie zrobiła na czas siedząc cały dzień z dziećmi. Nie raz myślałem sobie, że to musi być miłe tak siedzieć w domu i oglądać telewizję. Teraz wiem,  jak bardzo się myliłem?” – pisze na swoim blogu.


Punkt widzenia zmienia się wraz z  punktem siedzenia

Perspektywa postrzegania świata zmieniała się, kiedy to żona Mike’a poszła  do pracy a on został z dziećmi w domu.
„Na początek myślałem, że wprowadzę jakiś sprytny system, by szybko zrobić co mam do zrobienia. Jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiłem było zmienienie ułożenia produktów w lodówce i szafkach. Wszystko w lodówce było ustawione w linii, etykietami do przodu, według typu jedzenia itd. Byłem z siebie dumny. Wiecie jak wygląda moja lodówka teraz?”

Redakcja poleca: Jak zrobić kalendarz adwentowy z papieru?
Jeśli zastanawiasz się, jak zrobić kalendarz adwentowy z papieru, dobrze trafiłaś. Nasz jest łatwy do wykonania i efektowny, bo złoty! Dzięki kalendarzowi adwentowemu dziecku łatwiej jest czekać na gwiazdkę i prezenty. Znikające kolejne okienka kalendarza ułatwiają zrozumienie, ile jeszcze dni zostało do świąt i sprawiają, że ten czas nie dłuży się aż tak strasznie.

A miało być tak pięknie…. czyli dzień jak co dzień

Mike zostając z dziećmi w domu za punkt honoru sobie przyjął, że wykona wszystkie domowe obowiązki, ogarnie dzieci i będzie czekał z romantyczną kolacją na żonę, która wróci z pracy.
„ Po niezłym początku - cóż, było tak przez tydzień -  a teraz, patrząc wstecz, sam nie wiem jak mi się udało to osiągnąć, aż tak długo. Widzicie, problem w tym, że nie wziąłem pod uwagę przeszkód, oraz codziennych wyzwań, które pojawiają się po drodze, gdy w domu są dzieci, którymi trzeba się zająć”.

Chcesz zobaczyć, jak wygląda dzień Mike'a z dziećmi w domu czytaj str. 2

Polecamy: Nie upokarzajcie dzieci, tylko je kochajcie - przekaz amerykańskiego ojca



Żeby zobrazować, to o czym mówi Mike opisał swój harmonogram dnia codziennego. Wygląda on tak:

6:00: Wstałem, przyniosłem żonie kawę, wysłałem syna pod prysznic, spakowałem go, sprawdziłem czy ma odrobione lekcje i czy umył zęby.
6:45: Zabrałem syna na przystanek autobusowy
7:01: Przekroczyłem próg domu słysząc jak trzylatka użala się i płacze, bo chce dostać naleśniki i sok. Lubi jeść śniadanie w łóżku oglądając telewizję.
7:02: Dostała naleśniki i sok, natomiast ja czasami dostaję od niej uśmiech za to, ale nie zawsze
7:15: Myślę  o tym żeby wziąć prysznic. Ale nie mogę
7:30: Żona wyszła do pracy
7:30-9:00: W tym bloku czasu robię różne rzeczy. Czasami wracam do łóżka z dziewczynami na chwilę. Jeśli nie wrócę do nich to one wstają już o 7:30 rano, a bądźmy szczerzy nie jestem w stanie poradzić sobie z dwoma dziewczynami i ich dramatami, gdy są niewyspane i marudne już w południe, ponieważ wstały za wcześnie. Dodatkowo codziennie pracuję do północy więc ten dodatkowy sen jest bardzo przydatny. Chociaż nie zawsze jestem w stanie odpocząć, gdy co 15 minut jestem kopany, dziewczyny po mnie skaczą, albo proszą o smoczek.
9:00 Dostaję zamówienie (myślą że jestem kelnerem z ich ulubionej restauracji "U tatusia") od trzylatki, że chce "kawałki kurczaka i sok". Zaraz po tym jak odpowiadam, że to za wcześnie na kurczaka i sok, ona natychmiast rzuca się na 5 minut na podłogę, dopóki... uwaga uwaga.. nie dostanie kurczaka i soku. Niestety nie dostaję napiwku.
9:05 Próbuję zasiąść z laptopem na kanapie w wątpliwej próbie popracowania
9:06 Młodsza córeczka je kawałki kurczaka i sok siedząc mi na głowie
9:15 Strzepnąłem kawałki panierki z włosów i kanapy. Czasami je batoniki z muesli i posprzątanie tego to już inna historia
9:17 Zmiana pieluchy
9:20 Znowu siedzę na kanapie
9:21 Poproszono mnie bym włączył Sponge Bob Square Pants (odcinek z drzazgą, uwielbiam jak teraz proszą o konkretne odcinki)
10:30 Młodsza śpi, podczas gdy starsza ogląda telewizję, bawi się zabawkami i co 20 sekund zadaje mi jakieś pytanie
10:35 W końcu biorę prysznic
10:45 Zmiana pieluchy (śmierdzący typ)
11:00-12:00 Daję radę popracować
Uwaga: jest już południe a ja wciąż nie zrobiłem nic z prac domowych
12:00-12:30 Dzieci jedzą obiad, niespodzianka: nie kurczak! Podczas gdy ja próbuję zrobić wszystko by kuchnia pozostała czysta podczas gotowania ich 7 daniowego posiłku
12:30-14:00 W końcu sprzątam kuchnię i robię pranie. Jeśli mam szczęście to mogę jeszcze podnieść część z 19000 zabawek i klocków walających się po podłodze w salonie. Jeśli mam wyjątkowe szczęście to udaje mi się przejść przez salon bez stąpnięcia na jedną z tych wyjątkowo ostrych zabawek, które według producentów są bezpieczne dla dzieci. To jak iść przez pole minowe w domu pełnym wrogich terrorystów.
14:00-14:30 Ubieram dziewczyny i idziemy na przystanek. Tak, ONE WCIĄŻ BYŁY W PIŻAMACH.
14:30-15:00 Dziewczyny bawią się na przystanku czekając aż przyjedzie ich brat.
15:00-16:00 Dziewczyny kładą się na drzemkę, a syn idzie do swojego pokoju. Kuchnia jest w tragicznym stanie znowu, od przygotowania przekąsem i przeszukiwania szafek. Czasami udaje mi się podczas tej godziny chwilę popracować. Ale nie zawsze.
16:00-17:00 Rozdzielam dziewczynki i mojego syna, bo znów kłócą się o całkowicie bezsensowną rzecz np. o to która część domu jest czyja.

Syn: "Tato zabierz Syd z mojego pokoju, dotyka moich ważnych rzeczy!"
Córka: "Nieprawda"
Syn: "Tak dotykasz Syd, dotykasz moich rzeczy, mojego komputera i jeszcze wydajesz z siebie dźwięki"
Ja: "Sydney czy wydajesz z siebie dźwięki?"
Córka kręci głową
Ja: "Czy chcesz go zdenerwować?"
Córka chichocząc: "tak"

17:00-18:00 Pomagam synowi z pracą domową, sprzątam dom, przecieram podłogi i przygotowuje kolację
18:00 Moja żona wraca i jemy kolację. Większość dni jestem zbyt wykończony by wchodzić w szczegóły jak jej minął dzień. A czasem jestem tak sfrustrowany, że idę zjeść kolację sam na tarasie.
Uwaga: Tak wygląda DOBRY dzień. Każdy dzień jest inny. Nie wspomniałem o dniach z chorobą, godzinnych kłótniach, różnorodnych bałaganach, zamkach które muszę zbudować z klocków, szamponie który muszę ścierać z podłogi, płynie do zmywania który muszę czyścić z miski dla psa, składaniu ubrań ,które dzieci rozkładają po całym domu, kałużach moczu które powstają gdy dziecko rozrywa pieluszkę i sika na podłogę, kąpielach które robię dzieciom w środku dnia ponieważ jedno z nich uznało że jest to zabawne wbiec w kałużę błota, ponownym zawieszaniu zerwanych zasłon, wkładaniu wyjętych szafek z powrotem po tym jak dzieci uznały, że można je wyjąć i jeździć w nich po domu i tak dalej.

Ktokolwiek wraca z pracy do domu, czy to jest mąż czy żona, nie ma bladego pojęcia co ich druga połowa musiała zrobić przez cały dzień.

Podsumowując chcę szczerze przeprosić wszystkie kobiety, którym powiedziałem coś negatywnego na temat zostawania w domu, albo o tym żartowałem. To nie jest łatwe. Właściwie to jest to najcięższa praca jaką kiedykolwiek miałem. Oczywiście że są wspaniałe chwile, ale są też ogromne wyzwania i dużo stresu. Wszystko to jest utrzymane w kupę, przynajmniej dla większości kobiet, przez dobrą butelkę wina.

Tata który został w domu,
Daddy Fishkins

 

Mamy dziękują tacie blogerowi

List ojca blogera robi furorę w internecie. Mamy dziękują mu pisząc w komentarzach, że otwarcie docenił ich codzienny trud.  Mamy nadzieję, że innym tatusiom ten list wpłynie na wyobraźnie i bardziej przychylnym okiem spojrzą na swoje ukochane, umęczone żony, niewyprasowaną koszule na czas i spóźnioną kolację.

A Wam jak podoba się to, zrobił ten tata? Doceniacie ten gest?  Czy irytuje was gadanie o czymś tak oczywistym, jak prowadzenie domu i wychowanie dzieci. A może uważacie, że fajnie, że ktoś docenia matczyną codzienność?
Piszcie w komentarzach co o tym sadzicie?

Czytaj też na Polki.pl: Beckham to supertata
Oceń artykuł

Ocena 6 na 4 głosy

Zobacz także

Popularne tematy