plebiscyt na koronamamę
fot. Adobe Stock

Oto zwyciężczyni naszego plebiscytu na mamę w dobie koronawirusa!

Znamy już mamę, która została laureatką plebiscytu na mamę ułatwiającą nam życie podczas epidemii koronawirusa. Zwyciężyła wyjątkowa kobieta, która każdego dnia pomaga zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom. Oto wyniki plebiscytu mamotoja.pl na mamę w dobie koronawirusa!
Agnieszka Majchrzak
plebiscyt na koronamamę
fot. Adobe Stock
Przypadający we wtorek Dzień Matki to idealny moment na ogłoszenie wyników naszego plebiscytu. I chociaż redakcja mamotoja.pl co roku z tej okazji organizuje plebiscyt na supermamę, to jednak tym razem zmodyfikowałyśmy jego formułę ze względu na okoliczności związane z pandemią. Postanowiłyśmy uhonorować mamę, która zasługuje na uznanie za swoją postawę w czasie walki z koronawirusem.

10 wspaniałych kobiet w naszym plebiscycie

Nominowałyśmy 10 wyjątkowych kobiet, które pokazały swoją siłę w tym niełatwym czasie – były wśród nich pisarka, działaczki sportowe i społeczne oraz osoby z show-biznesu. W gronie nominowanych znalazła się pediatra Aneta Górska-Kot ze Szpitala Dziecięcego im. prof. Jana Bogdanowicza przy ul. Niekłańskiej w Warszawie oraz Anna Lewandowska, która wraz z mężem przekazała milion euro na walkę z koronawirusem. Wyróżniłyśmy także piosenkarkę Agnieszkę Chylińską za jej filmowy pamiętnik z czasu koronawirusa, w którym opowiada o tym, jak sobie radzi z codziennością zamknięcia w czterech ścianach.
Redakcja poleca: Zgodne wychowywanie dziecka – film
Zastanawiasz się jak razem zgodnie wychowywać malucha? Twój mąż chce grać z malcem w piłkę, a ty upierasz się przy teatrze. To da się pogodzić.

Zwyciężczynią plebiscytu jest...

Ale zwyciężczyni jest tylko jedna i bardzo miło nam ogłosić, że dzięki waszym głosom laureatką plebiscytu na mamę ułatwiającą nam życie podczas epidemii koronawirusa została Agata Romaniuk.

Agata Romaniuk – „Pani Wieczorynka”

Pani Agata to reporterka, pisarka i socjolożka, mama dwóch synków – 10-letniego Ignasia i 6-letniego Antosia. Od początku epidemii codziennie wieczorem opowiada dzieciom improwizowane bajki przez internet na tematy zgłoszone przez małych widzów. Pani Agata zwyciężyła w wielkim stylu, otrzymując miażdżącą ilość głosów naszych użytkowniczek. Zdobyła sympatię za swoje zaangażowanie w tworzeniu dla maluchów bajek, w których opowiada ciekawe, oryginalne historie, z dowcipem i aktorskim zaangażowaniem. Bajki „Pani Wieczorynki" są wesołe, mądre, nawiązują też do trudnych tematów, takich jak np. kłótnie, rozstania, inność wśród rówieśników. Z pewnością pomagają maluchom (ale i ich rodzicom!) w „przerobieniu" trudnych emocji, których nie brakuje z powodu odcięcia od kontaktów z dziećmi i diametralnej zmiany stylu naszego codziennego życia.

Mimo wszechobecnych w naszym życiu komórek, tabletów i komputerów z nieograniczonym dostępem do rozrywki online udało się pani Agacie stworzyć coś wyjątkowego i przyciągnąć do siebie maluchy na słuchanie bajki (Grupa Wieczorynka liczy 2 tys. 500 osób, a dzieci wysłuchały blisko 130 bajek). To pokazuje, jak wielki sens ma opowiadanie bajek dzieciom i jak bardzo maluchy potrzebują z nami, dorosłymi, bezpośredniego kontaktu, którego nie da nawet najlepsza kreskówka. Dziękujemy pani Agacie za przypomnienie tej prostej prawdy i gratulujemy wygranej! (Poniżej rozmowa z laureatką)

Drugie miejsce dla Anny Marii Komierowskiej-Szweycer

Pani Anna uplasowała się na wysokiej drugiej pozycji i niewykluczone, że jest to dowód na to, jak bardzo w naszym obecnym życiu potrzeba spokoju i równowagi. Anna Maria Komierowska-Szweycer jest miłośniczką jogi, a z wykształcenia filologiem i historykiem sztuki. W czasie epidemii udostępnia w sieci bezpłatne sesje jogi na żywo online. W trudnym i niepewnym czasie pandemii złapanie dystansu do rzeczywistości może okazać się skutecznym lekarstwem na radzenie sobie z codziennością. Z pewnością pomaga w tym ćwiczenie jogi, która koncentruje się na wyciszeniu emocji, znalezieniu w sobie wewnętrznej harmonii i spokoju. Nasze użytkowniczki bardzo doceniły inicjatywę pani Anny, a my gratulujemy jej drugiego miejsca w naszym plebiscycie!

Trzecie miejsce dla wszystkich mam ze służby zdrowia

Bez ich zaangażowania i poświęcenia często kosztem własnego zdrowia i brakiem kontaktu z rodziną nie wiadomo, jak wyglądałaby nasza rzeczywistość, a opanowanie epidemii na pewno zajęłoby o wiele więcej czasu i pochłonęło więcej ofiar. Tych mam, pracujących w służbie zdrowia i z wielkim poświęceniem leczących i opiekujących się chorymi na COVID-19, są setki tysięcy! Zasłużyły na słowa uznania i bardzo cieszymy się, że zostały uhonorowane w naszym plebiscycie. Gratulujemy i dziękujemy za wszystko!

Udało się nam osobiście pogratulować wygranej pani Agacie Romaniuk i z nią porozmawiać:

Gratuluję wygranej w pięknym stylu

Ogromnie się cieszę, bo tak naprawdę są to głosy dzieci, które oglądają moje bajki i nadal proszą o kolejne. I to jest dla mnie wzruszające. Nie spodziewałam się tego. Na początku myślałam, że co najwyżej poopowiadam kilka bajek dla znajomych dzieci.

To dla mnie duże wyróżnienie, chociaż uważam, że jest to nagroda niezasłużona, kiedy pomyślę o tych mamach bezpośrednio obecnych na froncie walki z koronawirusem i ryzykujących swoje życie w szpitalach. Ja tylko biorę swojego kota na kolana i opowiadam od 90 dni bajki dzieciom. To nie jest wielki wyczyn i wysiłek, ale ogromnie się cieszę.

Te bajki były dzieciom potrzebne

Mam poczucie, że tak, że to się do czegoś przydało. Opowiadając bajki, byłam takim pogotowiem antysmutkowym dla dzieci, które trudno się odnajdują w tej sytuacji.

Bajki były terapią?

Myślę, że trochę tak. Opowiedziałam też wiele bajek niepublicznie, gdyż trafiały do mnie prośby od rodziców dzieci, które są w szpitalu, od dzieci, które nie widziały taty od 6 tygodni, bo jest lekarzem, czy babci chłopca, którego rodzice utknęli w zagranicznej podróży służbowej. Więc było to z jednej strony takie doraźne pogotowie bajkowe, a z drugiej taka codzienna kropla radości.

W bajkach „Pani Wieczorynki" sporo jest też poważnych treści o słabości, niedopasowaniu

Chciałam, aby nie były to stereotypowe bajki, z treścią podobną do tej z kreskówek. Więc zaczęłam trochę opowiadać pod prąd. To się spodobało dzieciom i zaczęły mi posyłać propozycje szalonych bajek. Więc opowiadam bajki obalające stereotypy, oswajające z innością, że np. zebra jest w kratkę, a nie w paski lub że słabość wcale nie jest wadą.

Ta wygrana to dowód jak ważne jest opowiadanie dzieciom bajek

Bajki to wspaniała okazja nawiązania bliskości z dzieckiem. Nie da się jej opowiedzieć podczas gotowania ziemniaków. To także sposób przepracowania trudnych rodzinnych emocji. Tłumaczenie wartości, jakie postawy są dobre, a jakie nie. Zawsze, kiedy opowiadałam bajki moim chłopcom, starałam się uczyć ich w ten sposób ważnych rzeczy. Bajki dają też dziecku poczucie sprawczości, że można osiągnąć to, o czym się marzy. To je wzmacnia.

Bajki „Pani Wieczorynki" pomogły też rodzicom?

Dużo rodziców pisało do mnie, że moje Wieczorynki porządkują im dzień. W wielu domach było tak, że młodsze dzieci jeszcze przed godziną 19 miały zjeść kolację, umyć zęby, założyć piżamę i dopiero zasiadały do Wieczorynki. To było dla rodziców fajne, mieli te swoje 20 minut dla siebie, a dla dzieci był to element normalności i przewidywalności.

Trudno jest być mamą w czasie epidemii?

Trudniej. Jestem samotną mamą, mam dwóch synków i w obecnej sytuacji głównie ze mną są dzieci. Starszemu synowi trudno było się przyzwyczaić do nauki online, więc stałam się nauczycielką 5 klasy podstawowej. Wiem na przykład bardzo dużo o konflikcie cesarstwa z papiestwem. Jednocześnie stałam się przedszkolanką dla młodszego syna, więc nauczyłam się ponownie czytać i jestem mistrzynią origami. A oprócz tego trzeba było jeszcze pracować, robić zakupy dla moich rodziców i opiekować się bratem po poważnej operacji. Więc jestem trochę wyczerpana, pewnie jak wiele mam.

Ta epidemia jest epidemią mam. Chodzi mi o to, że kobiety dostały bardziej po głowie w tej sytuacji. Okazało się nagle, że nie ma normalnych lekcji, szkolnych stołówek i trzeba każdego dnia ogarniać dzieci, dom i pracę. Wszystkim mamom jest ciężej.

Czy opowiadanie bajek pomogło Pani lepiej znieść izolację?

Absolutnie tak. Pracując zdalnie, nieraz byłam w stresie. Opowiadanie bajek o konkretnej godzinie przywracało mnie do poziomu. Musiałam się umalować, a mój syn Antoś wybierał mi kolczyki. Stawiało mnie to do pionu, że bez względu na to, czy mam dobry czy zły dzień, mam dzieci czekające na bajkę i to był dla mnie zastrzyk pozytywnej energii. No bo jak jej nie mieć, kiedy przed chwilą opowiadałam bajkę o rapujących bobrach?

To już ostatni tydzień opowiadania Wieczorynek?

Tak, ostatni w tym sensie, że opowiadam je każdego dnia tygodnia. Będę to robiła nadal, ale rzadziej. Poza tym jestem w trakcie pisania kryminału dla dzieci, który jest inspirowany jedną z bajek wieczorynkowych.

To był wspaniały czas, nawiązałam z dziećmi i ich mamami bardzo wzruszające relacje, ja im wysyłam pocztówki one mi laurki, ciasteczka, torbę, ramkę z obrazkami. Tego się nie spodziewałam, byłam pewna, że jestem dla nich tak realna, jak „Psi Patrol". Obiecałam, że jak się już to wszystko skończy, to zorganizuję piknik, na którym bliżej się poznamy i będę im opowiadać bajki. Nie znam wszystkich buziek dzieci, które mnie słuchają, więc jeżeli gdzieś mnie spotkają na ulicy, to niech do mnie podejdą.

Zobacz także:
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy