GRY
 
 

Pierwsza noc po porodzie = samotność i przerażenie?

"Chciałam zadzwonić do męża i błagać o pomoc. Chciałam usłyszeć, że robię wszystko dobrze...". Znacie to?

pierwsza noc po porodzie
fot. Fotolia
Upragnione dziecko jest już na świecie. Emocje opadają, wszyscy się rozchodzą. Wy na sali wraz z maleństwem zaczynacie wspólne życie. Pierwsze chwile są bardzo samotne, a bezmiar odpowiedzialności dopada nieoczekiwanie i pozbawia tchu. Jak sobie poradzicie, czy będziecie umiały zająć się maluchem? Czy dacie radę? To pytania, które stawia sobie większość matek. Przeczytajcie list!

"Mój poród trwał 39 godzin.
Moja śliczna córeczka urodziła się wieczorem i o 23.00 mój mąż pożegnał się z nami i poszedł do domu. Zostałam po raz pierwszy sama z dzieckiem. Sama w szpitalu. 
Nie myślałam zbyt wiele o tym co się będzie działo już po porodzie, bardziej myślałam o samym rozwiązaniu. I o tym, jak wspaniałym momentem będzie ujrzenie dzidziusia. Ale potem wszystko zaczęło iść w innym kierunku.

Gdy mój mąż poszedł do domu, przez godzinę leżałam i patrzyłam na moje maleństwo. Podziwiałam jak wspaniałą istotę udało nam się stworzyć. Dziecko spało spokojnie obok mnie zawinięte w kocyk. Postanowiłam więc również zasnąć, 39- godzinny poród był bardzo wyczerpujący. 
Po chwili obudziła mnie pielęgniarka. Czułam się jakby upłynęło raptem kilka minut. Powiedziała, żebym nakarmiła dziecko i wtedy zaczął się koszmar. Przystawiłam dziecko do piersi, ale nie wiedziałam jak to zrobić, by dziecko zaczęło ssać. Zaczęłam się denerwować. Położna pokazała mi jak robić to prawidłowo, ale dziecko płakało i wierciło się. Potem zaczęło przysypiać i modliłam się, żeby zasnęło i pozwoliło mi także pójść spać.

Co jakiś czas zaglądał do mnie doradca laktacyjny i próbował mi pomóc nakarmić głodne dziecko. Byłam wyczerpana i zmęczona i czułam się jakbym zawiodła...

Kryzys laktacyjny - co to jest i jak sobie z tym radzić?

Chciałam by mój mąż powiedział mi, że robię wszystko dobrze.  Chciałam do niego zadzwonić i błagać go, by przyjechał i mi pomógł. Żeby zajął się dzieckiem, a mi pozwolił zasnąć. Żeby mnie przytulił i otarł łzy. Żebym przestała się czuć taka samotna i opuszczona przez wszystkich.

Ale nie zadzwoniłam. Wiedziałam, że jest środek nocy, a on śpi po tym, jak towarzyszył mi w czasie długiego i męczącego porodu. Reszta nocy upłynęła mi na próbach karmienia, krótkich drzemkach oraz płakaniu. Rano wszystko zaczęło wyglądać lepiej. Zaraz po śniadaniu przyszedł mój mąż i mogłam się wtulić w jego ramiona. Razem łatwiej przechodzić przez pierwsze dni z dzieckiem, kiedy wszystko jest jeszcze takie nowe."


A Wy jak wspominacie swoją pierwszą noc z maleństwem? Byłyście spokojne, czy przerażone?

Zobacz też:
źródło: netmums
Redakcja poleca: Poród z partnerem – film
Każda kobieta obawia się porodu. Czy warto przeżyć to wydarzenie razem z partnerem? Odpowiada nasz psycholog Adriana Klos.
Doładuj
Przeładuj