dziecko
fot. Fotolia

Malutka Laura z Bytomia, skatowana przez matkę, walczy o życie

Ma zaledwie 4 miesiące życia i od kilku dni walczy o przeżycie. Być może, że jej pijana matka zdążyła w tym czasie już wytrzeźwieć. Trudno pojąć to, co zrobiła Laurze.
Agnieszka Majchrzak
dziecko
fot. Fotolia
4-miesięczna Laura trafiła w Bytomiu do szpitala z ciężkim urazem główki. Walczy o życie. Policja zatrzymała jej rodziców. Oboje byli pijani, ale to matce dziewczynki postawiono zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu córeczki. Grozi jej do 10 lat więzienia.

22 interwencje policji

Alkohol, imprezy, awantury. Taka była codzienność malutkiej Laury i jej dwójki starszego rodzeństwa. Interwencje policji w tym domu były normą. W ciągu dwóch lat służby wzywano 22 razy.

Podczas kolejnej pijackiej imprezy w zeszły wtorek ojciec, w którymś momencie zauważył, że niemowlę nie oddycha i ma uraz głowy. Wezwał pogotowie. Do tragedii miało dojść, gdy mężczyzna wyszedł do sklepu.

Laurę zabrano do szpitala. Lekarze byli jednak przerażeni, gdy zobaczyli obrażenia dziecka. Stan dziewczynki był bardzo ciężki i zagrażał jej życiu. Niezbędne było powiadomienie policji.

Gdy patrol przyjechał na miejsce, do domu dziecka, zastał dwójkę starszego rodzeństwa dziewczynki w wieku 2 i 6 lat oraz 34-letniego ojca. - Mężczyzna był pijany, miał ponad 2 promile alkoholu. Został zatrzymany. Potem policjanci pojechali do szpitala, gdzie zbadali 25-letnią matkę. Ona również była nietrzeźwa, miała powyżej 1,5 promila alkoholu we krwi.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że rodzeństwo Laury nie było ofiarami przemocy domowej. Na razie dzieci przewieziono do ośrodka opiekuńczego.

Matka dzieci usłyszała zarzuty i grozi jej do 10 lat więzienia. Ojciec z kolei ma zarzut narażenia dziecka na utratę życia lub zdrowia. Mężczyzny nie zatrzymano, wyszedł na wolność, ale jest pod nadzorem policyjnym, grozi mu 5 lat w więzieniu.

Z relacji sąsiadów wynika, że w mieszkaniu tej rodziny często dochodziło do awantur, imprez alkoholowych. Oboje rodzice nie pracowali.

Jak to możliwe, że mimo to mieli pieniądze na alkohol? Jak to możliwe, że mimo kilkudziesięciu interwencji, nadal dochodziło w tym domu do awantur i jak to możliwe, że te małe dzieci cały czas przebywały pod opieką takich rodziców?

Czy dopiero ta tragedia uwoli dzieci od dramatu posiadania rodziców-alkoholików?

A wy co sądzicie na ten temat. Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach.

Źródło: wp, tvn24

Zobacz też:
Redakcja poleca: Zmiana zachowania dziecka - to może być sygnał, że jest ofiarą przemocy [WIDEO]
Jeżeli pogodne dziecko nagle staje się smutne, niechętnie nawiązuje kontakt, to może być sygnał, że doświadcza przemocy - mówi socjolog Renata Szredzińska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Zobacz film, w którym ekspert daje wskazówki, po czym poznać, że dziecko może być ofiarą przemocy.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy