GRY
 
 

Wstrząsające! Zamiast pomóc 1,5-rocznemu dziecku, pytała o rady na Facebooku

To zdjęcie wstrząsnęło członkiniami jednej z facebookowych grup. Jak doszło do poparzenia i dlaczego mama chłopca nie pojechała z synkiem do szpitala?!

Mama poparzonego dziecka pytała o radę w internecie
fot. screen wspolczesna.pl
Kilka dni temu, w jednej z lokalnych grup na Facebooku, mama 1,5-rocznego chłopca opublikowała zdjęcie poparzonego synka i poprosiła inne członkinie grupy o radę. Kobieta napisała, że chłopiec poparzył nóżkę herbatą i szuka sposobów na oparzenia u dziecka.

Nie wezwała pomocy do poparzonego dziecka

Jak podaje wspolczesna.pl, jedna z członkiń grupy, pani Ewelina, powiadomiła o zdarzeniu policję. "Jestem wyczulona na punkcie krzywdy dziecka, a rana na zdjęciu zamieszczonym na portalu wyglądała poważnie. Aż boję się pomyśleć, co by się mogło stać, gdyby doszło do zakażenia" – tłumaczyła. Mama chłopca nie chciała iść z synkiem do lekarza, bo, jak sama stwierdziła, "naszych lekarzy należy omijać szeroko".
Redakcja poleca: Nie opalaj malucha na wakacjach - ostrzega dermatolog [WIDEO]
Dlaczego tak ważne jest, by nie narażać skóry dziecka na oparzenia słoneczne? Co robić, by chronić malucha przed promieniami słonecznymi podczas wakacji?

Oparzony chłopiec trafił do szpitala

Pani Ewelina przyznaje, że losy chłopca śledziła od pojawienia się zdjęcia w grupie. Sama zadzwoniła do kilku lokalnych szpitali z pytaniem, czy zgłosiła się do nich mama z poparzonym dzieckiem. Dopiero później poinformowała o sprawie policję. Funkcjonariuszom udało się ustalić adres kobiety. "Policjanci pojechali pod ustalony adres i potwierdzili, że 1,5-letni chłopczyk ma na nodze oparzenie i pęcherze" – informuje sierż. Agata Kulikowska de Nałęcz, oficer prasowy KPP w Ełku. Maluch trafił do szpitala, gdzie opatrzono mu rany i podano leki. Obecnie policjanci sprawdzają, czy matka naraziła synka na utratę zdrowia.

Nie wiadomo, jak skończyłaby się ta historia, gdyby nie reakcja pani Eweliny. Choć obawiała się, że to internetowy żart, postanowiła to sprawdzić. Dzięki jej interwencji chłopiec trafił do szpitala, w którym otrzymał fachową opiekę.

To przerażające, że w dobie internetu niektóre mamy zapominają, że w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia dziecka, konieczna jest natychmiastowa pomoc. Szukanie rad w na portalach społecznościowych jest skrajnie nieodpowiedzialne!

Słyszałyście o podobnych sytuacjach? Może spotkałyście się z podobnym zachowaniem mam w grupach, do których same należycie?

Zobacz także: Komoda przygniotła 2-latka. Ten film działa na wyobraźnię!

Źródło: wspolczesna.pl
Doładuj
Przeładuj