poród rodzinny, mężczyzna na porodówce, poród z partnerem, poród z mężem, facet na porodówce
fot. Fotolia

Co powinien wiedzieć każdy mężczyzna na porodówce?

Nie znasz się na porodzie, niewiele wiesz o noworodkach, ale to dzięki tobie kobieta może czuć się naprawdę bezpiecznie. A skąd mężczyzna ma czerpać poczucie bezpieczeństwa? Z dobrego przygotowania - oto kilka sekretów, które pomogą ci dobrze zdać egzamin z porodu rodzinnego.
Małgorzata Wódz
Konsultacja: dr n. med. Bożena Kowalska, ginekolog położnik
poród rodzinny, mężczyzna na porodówce, poród z partnerem, poród z mężem, facet na porodówce
fot. Fotolia
Zacznijmy od tego, że nie wszystkie kobiety chcą rodzić w towarzystwie partnera i nie wszyscy mężczyźni marzą o porodzie rodzinnym. To, czy znajdziesz się na porodówce razem ze swoją partnerką, powinno być waszą wspólną decyzją. Bez względu na to, czy jeszcze się wahasz, czy już zdecydowałeś się witać dziecko na świecie, sprawdź, co pomoże przetrwać pobyt w szpitalu. 
 

Poród może potrwać

Jest takie powiedzenie wśród położników, że rodząca kobieta nie powinna oglądać dwa razy wschodu słońca. Stąd wniosek, że przed upływem dwóch dób od rozpoczęcia akcji porodowej dziecko będzie na świecie. Przygotuj sobie prowiant (kanapki, wodę, przekąski), by w szpitalu nie zemdleć z głodu lub nie znikać na długie – i być może najważniejsze – minuty w szpitalnym bufecie. Nie martw się, że czas będzie ci się dłużyć – na porodówce godziny upływają w innym, znacznie szybszym tempie. 
 
Redakcja poleca: Poród z partnerem – film
Każda kobieta obawia się porodu. Czy warto przeżyć to wydarzenie razem z partnerem? Odpowiada nasz psycholog Adriana Klos.

Wojowanie nie pomaga

Idziesz do porodu, by wspierać partnerkę, więc rób to mądrze. Narodziny dziecka mogą być pięknym wydarzeniem, ale też źródłem silnego stresu, jeśli nie traficie na empatyczny personel. Broń praw swojej partnerki, nie pozwól, by ją zaniedbywano czy lekceważono, ale – co najważniejsze – wykazuj się taktem. Jeśli uda ci się nawiązać pozytywne relacje z lekarzem i położną, lepiej dla was obojga. Twoim zadaniem jest rozładowanie napięcia, a nie doprowadzanie do spięć. Rodzącej kobiecie wybacza się wszystko, bo przeżywa trans porodowy, towarzyszący jej mężczyzna powinien trzymać fason. 
 

Potrzebna jest dobra współpraca

Rodząca kobieta może być zbyt skupiona na skurczach albo zbyt wyczerpana fizycznie, by odpowiadać na pytania lekarza. Staraj się być łącznikiem między nią a personelem medycznym. Przekazuj prośby i zalecenia lekarza, a pracownikom szpitala mów z kolei, czego potrzeba twojej partnerce i jak się czuje.
 

Omdlenia zdarzają się rzadko

A jeśli do nich dochodzi, wywołuje je widok krwi. Taką reakcję zwykle łatwo przewidzieć. Jeśli robi ci się słabo przy pobieraniu krwi, na porodówce skup się na pomaganiu swojej partnerce, masowaniu jej, przytulaniu, a nie obserwacji strategicznego miejsca. Jeśli nie dasz rady znieść ostatniej fazy porodu, nie wahaj się, tylko wyjdź. Dla twojej partnerki liczy się to, że większość czasu byłeś przy niej, rozśmieszałeś i ocierałeś pot z czoła. Widok mdlejącego mężczyzny na pewno jej nie pomoże. 
 

Kobiety potrafią zadziwić

Może się zdarzyć, że twoja na co dzień łagodna ukochana w najtrudniejszych momentach porodu bardzo się zmieni. Zacznie wydawać dziwne dźwięki, może wykrzyczeć ci w twarz, że ma cię dość, może odepchnąć, choć wcześniej chciała, abyś ją masował, zażąda znieczulenia, mimo że planowała poród w zgodzie z naturą. Nie przejmuj się tym, nie obrażaj i nie wypominaj, że dziwaczy. To normalne zachowanie przy ekstremalnym wysiłku, którego wcześniej nie sposób przewidzieć. 
 

Sprzęt nie jest najważniejszy

Twoje zadanie na porodówce to wspierać, masować, podawać wodę, a czasem tylko po prostu być. Nie wpatruj się jednak w komórkę, nie oglądaj filmów na laptopie lub jeśli nikt cię o to nie prosi, nie analizuj wykresów KTG – to na pewno fascynujące urządzenia, ale jego zapis właściwie zinterpretują tylko fachowcy. Twoja partnerka natomiast może źle zinterpretować, jak angażujesz się w pomaganie.
 

Pępowina jest dość twarda...

Przecięcie pępowiny przez tatę to symboliczny gest – męski wkład w to, że dziecko może zacząć żyć poza brzuchem mamy. Przygotuj się, że ten dziwny fragment tkanki może stawiać opór nożycom chirurgicznym niczym gumowy wąż. Niektórzy ojcowie nie są w stanie przeciąć pępowiny jednym ruchem. Położne żartują, że cięcie na dwa razy to wróżba rychłego powrotu na porodówkę z kolejnym dzieckiem.
 

...a dziecko nie takie delikatne

Choć noworodek wygląda bardzo krucho, nie skrzywdzisz go, biorąc na ręce. Przytulenie dziecka krótko po narodzinach to cudowny moment. Pierwszą godzinę, dwie po porodzie dziecko spędza na brzuchu mamy, ma wtedy zwykle szeroko otwarte oczy, jakby chciało przyjrzeć się najbliższym mu osobom. Jeśli trafi do ciebie na ręce, daj mu się poznać i nie przejmuj się, że wilgotnieją ci oczy. W takich chwilach najtwardsi mężczyźni rozklejają się jak dzieci – dla personelu szpitala na pewno nie będziesz żadnym wyjątkiem. 

Czytaj też: Zdarzają się ucieczki z sali porodowej - wywiad z położną
 
dr n. med. Bożena Kowalska
Konsultacja: dr n. med. Bożena Kowalska, ginekolog położnik

Pracuje w Klinice Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa „Bocian”. Prowadzi ciąże i porody wysokiego ryzyka. Specjalizuje się także w ginekologii dziecięcej.

Oceń artykuł

Ocena 5 na 6 głosy

Zobacz także

Popularne tematy