poród z partnerem, poród rodzinny, facet na porodówce
fot. Fotolia

Mdleje, śpi, patrzy w smartfon? Co robi facet na porodówce, opowiada położna

"Złap oddech, zatańcz ze mną, jesteś świetna" - chciałabyś, by partner tak właśnie motywował cię podczas porodu? Przeczytaj, co o obecności mężczyzn na porodówce opowiada Magdalena Kukulska, położna ze szpitala Świętej Zofii w Warszawie.
Małgorzata Wódz
Konsultacja: Magdalena Kukulska, położna
poród z partnerem, poród rodzinny, facet na porodówce
fot. Fotolia

Czego kobieta oczekuje od partnera na sali porodowej?

Najczęściej - zgody na każde swoje, nawet najbardziej dziwne zachowanie. Niektóre panie proszą, by mężczyzna był tłem, stał cicho i nie odzywał się, inne – wręcz przeciwnie – chcą, by odwracał uwagę, trzymał za rękę, głaskał, przytulał i komplementował. Wspominam poród, kiedy kobieta weszła na salę porodową, postawiła mężczyznę w rogu, z którego pod karą śmierci nie mógł się ruszać, a w drugim końcu sali rodziłyśmy. I gdy już było po wszystkim, powiedziała: "Kochanie, bez ciebie nie dałabym rady". To kwintesencja tego, czego oczekiwała od partnera – był, dawał poczucie bezpieczeństwa, ale nie krępował spojrzeniem.  

Czy przyszli ojcowie spełniają te oczekiwania?

Gros mężczyzn śpi, czyta, bawi się na komputerze, aby czas jakoś zleciał. Czasem kobiety mają pretensje do partnera czy wręcz wyrzucają go z sali – powoduje nimi np. poczucie wstydu, jakie może pojawić się w drugim okresie porodu, gdy zaczynają się skurcze parte. Zdarza się, że kobieta wymusza na osobie towarzyszącej zakończenie porodu, mówiąc: "Zrób coś", bo nie akceptuje tego, co się dzieje. Mężczyzna może czuć bezsilność i niemoc, a to bardzo niebezpieczne uczucia, albo wejść w rolę bojownika, co z kolei jest ostatnią rzeczą, która pomoże kobiecie podczas narodzin dziecka. Dlatego tak ważna jest edukacja w szkole rodzenia, w jaki sposób przebiega poród i jaka może być reakcja rodzącej kobiety. 

Czy warto przekonywać partnera, by był świadkiem narodzin dziecka?

Nie warto nic robić na siłę. Są mężczyźni, którzy uważają, że partnerka zawsze powinna być pociągająca i podczas porodu mogą się srogo zawieść. Są też kobiety, które przychodzą na salę porodową fantastycznie ubrane i umalowane, często poprawiają fryzurę, ale przychodzi taki moment w porodzie, że muszą skupić się tylko na sobie i dziecku. Dochodzi do finału, rodzi się maluch, który też nie wygląda jak bobas z reklamy. I tak rzeczywistość mija się z wyobrażeniami mężczyzny. Porody naturalne często są porównywane przez psychologów, ginekologów i same kobiety do aktu seksualnego. Pozostaje pytanie, ilu partnerów to rozumie i akceptuje. Około 20 procent mężczyzn chce być przy porodzie, są zapatrzeni w swoje partnerki, patrzą na nie z głęboką miłością, troską, nie zwracając uwagi na personel. Są tylko dla kobiety, duchem i ciałem. Dla mnie to niesamowite porody, bardzo wzruszające i na długo zapadające w pamięć.

Czy mężczyzna powinien widzieć wszystko?

Z moich obserwacji wynika, że dla kobiet ważne jest zapewnienie intymności. Dużo zależy od tego, czy personel zwraca uwagę, gdzie stoi partner, ale też od ustaleń między rodzącą parą. "Jeśli jesteś ze mną, w trakcie badania wyjdź albo stań za moimi plecami" – to często powtarzająca się prośba. U mężczyzn czasem bierze górę ciekawość. Teoretycznie nie chcieli widzieć, ale poród wywołuje ekstremalne emocje i jeśli ktoś daje taką możliwość, to patrzą. Często już po 10 minutach widzę, jakie są relacje między parą. Niektórzy panowie chowają się za firanką lub odwracają, gdy kobieta przebiera się, nie czują się dobrze z nagością, która jest obecna podczas porodu. Są też i tacy, którzy ściągają kobietom majtki, pomagają założyć koszulę. 

Jak często panowie mdleją na porodówkach?

Zdrowy mężczyzna nie mdleje przy porodzie. Narodzinom dziecka towarzyszą emocje związane z adrenaliną, a ona pobudza do życia i działania, np. do ucieczki – i ucieczki z sali porodowej się zdarzają. W ciągu 10 lat mojej pracy tylko raz mężczyzna zasłabł na sali porodowej – miał wadę serca i zapomniał wziąć leków. Natomiast często zdarza się, i to też jest dla mnie niesamowite przeżycie, że mężczyzna się wzrusza – i nie mówię tu o finale, który zawsze jest emocjonalny, ale o bezsilności, że nie może wziąć na siebie bólu. Niekoniecznie płacze, ale tak przeżywa skurcze, że kobieta między jednym a drugim parciem wychodzi ze swojej porodowej roli, głaszcze go, przytula i mówi: "Słuchaj, to tak bardzo nie bolało". To dotyczy pań, które są dobrze przygotowane, ale jeśli kobieta nie jest świadoma tego, co się z nią dzieje, jeśli skurcze są dla niej trudne, nie umie się między nimi zrelaksować, osoba towarzysząca powinna jej o tym przypomnieć. Od tego jest partner, by pogłaskać, pocałować, powiedzieć: "Teraz nie ma skurczu, jest przerwa – złap oddech, zatańcz ze mną, jesteś świetna" itp. Można opowiedzieć żart – uśmiech rozluźnia wszystkie mięśnie. 

Czy obecność przy porodzie może wpływać na późniejsze relacje między kobietą a mężczyzną?

Mówiąc jako kobieta, powiedziałabym, że nie, bo tak mi podpowiada instynkt. Mówiąc jako położna, która widzi reakcje niektórych panów, mam wątpliwości. Czytając wyniki badań ekspertów, głównie seksuologów - przyjmuję, że ma to znaczenie. Są badania, z których wynika, że niektóre pary rozwodzą się po porodach, a niektóre porody kończą się depresją u mężczyzn i dużym spadkiem libido. Dla mnie jako kobiety jest to smutne.

Kiedy poród z partnerem jest dobrym pomysłem?

Jeżeli mężczyzna akceptuje kobietę nie tylko, gdy jest atrakcyjna i seksowna, ale także kiedy ma gorsze chwile. Gdy zaś potrzebuje, by partnerka zawsze go pobudzała i wyglądała świetnie, może się to skończyć tak, jak mówią specjaliści: depresją, spadkiem libido, rozwodem. Z drugiej strony jeśli kobieta wstydzi się partnera, może przeć, przeć i nie urodzić, a kiedy on wyjdzie na chwilę, po dwóch skurczach dziecko jest na świecie. Moda na wspólne porody spowodowała, że niektóre kobiety, nawet jeśli w głębi serca tego nie chcą, uważają, że mężczyzna musi być na porodówce i sprawdzać, czy nic złego się nie wydarzy. Ale partner, który nie skończył medycyny, nie ma do tego kompetencji. I to jest moim zdaniem największy problem. Niektórzy mężczyźni przy wejściu do szpitala zachowują się roszczeniowo, przy mocniejszych skurczach żądają cesarki, nie trzymają kobiety za rękę, ale stoją przy aparacie KTG, co zaburza przebieg porodu i powoduje, że personel medyczny unika z nimi kontaktu. Zaapelowałabym do panów: jeśli chcesz być z kobietą przy porodzie, daj jej swoje ciepło, podwójną dawkę wiary w siebie i bezwarunkowej akceptacji, a po każdym skurczu mów: "Kocham cię – jesteś coraz bliżej". To jest klucz.  

Czytaj też: Jestem w ciąży, a on nie skacze z radości
Redakcja poleca: Poród z partnerem – film
Każda kobieta obawia się porodu. Czy warto przeżyć to wydarzenie razem z partnerem? Odpowiada nasz psycholog Adriana Klos.
Magdalena Kukulska
Konsultacja: Magdalena Kukulska, położna

Położna ze Szpitala ŒŚwiętej Zofii w Warszawie, prowadzi szkołę rodzenia „Centrum dla Kobiet aKuKu, posiada tytuł Międzynarodowej Konsultantki Laktacyjnej  (IBCLC) i Certyfikowanej Doradczyni Laktacyjnej, ukończyła m.in. kursy dla położnych przyjmujących porody w domu.

Oceń artykuł

Ocena 5 na 5 głosy

Zobacz także

Popularne tematy