mama z noworodkiem zarażona koronawirusem
fot. Agnieszka Majchrzak

Poród w czasach koronawirusa: kobieta z COVID-19 rozdzielona z dzieckiem

Dopiero po 10 dniach mama mogła wziąć maleństwo na ręce i przytulić do piersi. „Oddzielenie mnie od synka było najtrudniejszą rzeczą, jaką przyszło mi przeżyć” – wyznała.
Agnieszka Majchrzak
mama z noworodkiem zarażona koronawirusem
fot. Agnieszka Majchrzak
Historia tej mamy jest pełna dramatycznych momentów, ale ma też szczęśliwy finał. Opisujemy ją dla wszystkich kobiet w ciąży, aby dodała im otuchy i wiary, że cud narodzin jest w stanie przezwyciężyć wszelkie przeciwności, których teraz doświadczają.

Rozdzieleni zaraz po porodzie

Poród w czasie pandemii koronawirusa to dla wielu kobiet powód do ogromnego stresu. Ze względów bezpieczeństwa wstrzymano porody rodzinne, jest kłopot z wcześniejszym wybraniem placówki, media donoszą o kolejnych przypadkach zakażenia wśród personelu medycznego w szpitalach. Trudno w takich okolicznościach ze spokojem przygotowywać się do przyjścia na świat dziecka.

34-letnia Vanesa Muro z Madrytu zachorowała na COVID-19. To spowodowało, że przez 10 dni nie mogła widzieć się ze swoim nowo narodzonym synkiem. Mama i dziecko zostali rozdzieleni zaraz po porodzie, kiedy testy wykazały, że kobieta jest nosicielką koronawirusa. „Oddzielenie mnie od dziecka tuż po tym, jak je urodziłam, było najtrudniejszą rzeczą, jaką przyszło mi przeżyć” – wyznała kobieta.
Redakcja poleca: Co sądzisz o nieszczepieniu dzieci ? [SONDA ULICZNA]
Dzięki obowiązkowym szczepieniom miliony ludzi nie umierają na zakaźne choroby takie jak gruźlica, czy polio. Ale z drugiej strony wzrasta także liczba rodziców odmawiających szczepienia dzieci. Jakie jest zdanie ludzi? Zobacz!

„Nadal nie dotknęłam syna bez rękawiczek”

Teraz, po wielu dniach pełnych tęsknoty i niepewności, szczęśliwa mama trzyma w ramionach synka Olivera. W końcu może go dotknąć, pocałować i przytulić. Chociaż nadal musi zachowywać wszelkie zasady bezpieczeństwa w czasie epidemii koronawirusa, na twarzy ma maseczkę, a na dłoniach gumowe rękawiczki.

„Bierze mój palec i dotyka plastiku, biedactwo” – powiedziała Vanesa. „Nadal nie dotknęłam syna bez rękawiczek. Bardzo za nim tęsknię” – dodała.

„Najdłuższe półtorej godziny życia”

To były trudne chwile także dla męża kobiety Oscara Carillo, który nie mógł towarzyszyć żonie podczas porodu. Mężczyzna opisuje to doświadczenie jako „najdłuższe półtorej godziny swojego życia”.

Poród dziecka był planowany na 16 marca, kiedy epidemia koronawirusa w Hiszpanii nie miała jeszcze tak tragicznego przebiegu (obecnie ten kraj jest drugim po Stanach Zjednoczonych największym skupiskiem zakażeń – ponad 135 tys. chorych i ponad 13 tys. zgonów). Rozwój epidemii spowodował, że lekarze zdecydowali o przyspieszeniu porodu i rozwiązaniu ciąży przez cesarskie cięcie. Oscar urodził się 13 marca w szpitalu w Madrycie. Przyszedł na świat z wagą 7,9 funta (3,58 kg) .

Już po świętach rodzina będzie razem

Maleństwo umieszczono w inkubatorze, a pielęgniarki dwukrotnie wykonały test na obecność koronawirusa. Za każdym razem wynik był negatywny. Chłopiec mógł dołączyć do innych noworodków na oddziale położniczym.

Jego mama przebywała w niemal całkowitej izolacji przez 48 godzin, po czym wróciła do domu bez dziecka. Po ponad tygodniu wyczekiwania rodzice mogli wreszcie zobaczyć synka. „To było niesamowite. To tak, jakby urodził się właśnie tego dnia” – powiedziała wzruszona kobieta.

To wielu dniach niepewności szczęście rodziców nie ma granic. W poniedziałek mogli nareszcie zabrać synka do domu.

Źródło: metro.co.uk, euronews.com

Zobacz też:
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy