Poród i ciąża: ciążowe przesądy, rytuały przy porodzie i po narodzinach dziecka

Jak rodziły nasze prababcie – aż trudno uwierzyć!

Nie tylko musiały wypić napar z myszy czy wódkę z tłuszczem, by ułatwić dziecku przyjście na świat. Na koniec porodu kazano im dąć we flaszkę lub robiono im okłady z... kobylego łajna. Okropne. Musiały znieść o wiele więcej.
Poród i ciąża: ciążowe przesądy, rytuały przy porodzie i po narodzinach dziecka

Ciąża i poród to dla współczesnych tematy tak oswojone, że nikt nie widzi w nich niczego nadzwyczajnego. Kiedyś jednak tak nie było. Coś, co dla nas jest naturalne, dla naszych przodków było niezrozumiałe. By to oswoić, kobiety w ciąży i rodzące poddawano różnym rytuałom. A wszystko po to, by zapewnić sobie przychylność bóstw, które – jak sądzili nasi przodkowie – obdarowały młode małżeństwo potomstwem. Wszelkie komplikacje przy porodzie interpretowali jako wynik ich gniewu lub złośliwości, więc zanosili do świątyni dary, które miały sprawić, że przychylnie spojrzą na nich: Dziedzilia - bóstwo stanu małżeńskiego i płodności, Złota Baba - opiekująca się porodem, Poroniec - sprawujący pieczę nad nienarodzonym dzieckiem i Lojna - która czuwała nad rodzącymi kobietami i noworodkami. Gdy nasi pradziadowie przyjęli chrześcijaństwo, miejsce darów, amuletów i zażegnań zajęły modlitwy i symboliczne gesty – kładzenie rąk, żegnanie się, okadzanie święconymi ziołami, wieszaniem szkaplerzy i paleniem gromnic. Ale nie ułatwiło to zbytnio życia bardzo młodziutkim zazwyczaj mamom. Oto ciążowe zwyczaje i przesądy porodowe, które wywołują strach, ale też śmiech. 

Zwyczaje ciążowe

Redakcja poleca: Pielęgnacja skóry twarzy w ciąży: lato
Wiosną i latem skóra twarzy przyszłej mamy może sprawiać problemy. Hormony sprawiają, że lubi się przetłuszczać, więc powstają zaskórniki i niedoskonałości, a słońce może powodować przebarwienia, czyli ostudę. Jak pielęgnować skórę twarzy latem, podpowiada Izabela Czernuszczyk, kosmetyczka z warszawskiego salonu Studio Style.

Kiedy kobieta spodziewała się dziecka

Młodej mężatce wkładano do głowy tysiące zakazów. Nie wolno jej było:
  • nosić naszyjników, korali, wisiorków, bo w przeciwnym razie pępowina okręciłaby się dziecku wokół szyi
  • przyglądać się rzeczom budzącym strach lub obrzydzenie, bo zamiast dziecka urodziłby się potwór
  • przyszła mama miała zwracać uwagę na miłe i grzeczne maluchy, bo dzięki „zapatrzeniu” potomek miał się do nich upodobnić
  • istniał też zakaz leczenia ciążowych dolegliwości – młode mamy musiały więc dzielnie znosić nudności, zgagi itd., bo próbując im zapobiec, mogłyby zaszkodzić nienarodzonemu dziecku. Choć wiedziano, że strach lub „podźwignięcie się” mogłyby spowodować poronienie, radzono sobie z tymi problemami nieco inaczej niż dziś.
Czytaj też: Jak nie urodzić przed terminem – sprawdź, kiedy ryzyko rośnie


Byle się nie zapatrzyć

Skutkom przestraszenia się zapobiegało np. niezwłoczne oddanie moczu, poronieniu zaś pójście na rozstaje dróg, objęcie „Bożej Męki”, czyli krzyża przydrożnego i odmówienie trzech „Zdrowasiek”, trzech „Wierzę” i wreszcie trzykrotne pocałowanie krzyża.

Pod jednym względem ciężarne były jednak uprzywilejowane – nikomu nie wolno było przeciwstawiać się ich zachciankom, bo nic nie uchroniłoby spichlerza przed myszami. To nie znaczy, że ciężarne miały łatwe życie. Nie ma czego im zazdrościć, bo w tym czasie nie mogły wyjść z domu, dotykać ziarna i jarzyn, stykać się z obcymi. I to aż do szóstego tygodnia po porodzie, czyli wywodu – pierwszego pójścia do kościoła. A wszystko dlatego, że przez dziewięć miesięcy uważano je za nieczyste i przynoszące nieszczęście. W pracach gospodarskich zastępowały je więc sąsiadki.

Zobacz też: Chcesz wiedzieć, jak porodzisz sobie z porodem? Rozwiąż nasz test



Przesądy przy porodzie

Początek bólu porodowego

Pojawienie się bólu porodowego było jednocześnie początkiem specjalnych przygotowań, które miały ustrzec rodzącą przed strzygami i złymi duchami:
  • zaciemniano okna
  • nad drzwiami wieszano święcone w Boże Ciało zioła
  • podawano też mamie środki „znieczulające” w postaci placka z pszennej mąki rozczynionej w zimnej wodzie, rosołu ugotowanego z całego koguta i wódki zmieszanej z tłuszczem (dzięki tej ostatniej poród jakoby miał być lżejszy).

Po przyjściu na świat dziecka jak najszybciej przecinano pępowinę, by zapewnić szybszy i łatwiejszy poród łożyska. Pępuszek noworodka akuszerka opatrywała szmatką zwilżoną w oliwie, a jeśli było to pierwsze dziecko, z liczby węzłów na kikucie wróżyła, ile jeszcze porodów czeka młodą mamę. Tego, ile będzie mieć dzieci, można się było dowiedzieć także ze strzelania palcami.

Czytaj też: Nie jesteś pewna, czy to już poród? Zrób test



Okłady w czasie porodu

Ponieważ poród łożyska wiązał się z największym niebezpieczeństwem, profilaktycznie kazano kobiecie „dąć we flaszkę”, a gdy to nie pomagało, nacierano jej brzuch spirytusem lub robiono okłady z kobylich odchodów (środek bardzo zachwalany), a doustnie aplikowano „wróble łajno w proszku”.

W czasie porodu, by mamę wzmocnić, serwowano jej napary i okadzanie z ziół. A gdy mimo to poród przeciągał się (czasem trwał kilka dni), wkładano jej do ust welon Matki Boskiej – skrawki płótna dostarczane przez różne zakony. Na koniec zaś przygotowywano potrawę z... łożyska, bo wierzono, że upieczone i zjedzone w całości zapewni płodność, ma właściwości lecznicze i chroni przed urokami.

Polecamy: Jak przyspieszyć poród - 4 bezpieczne sposoby


Rytuały po narodzinach dziecka

Gdy noworodek był już na świecie

Dziecko kąpano w drewnianej niecce (byle nie po mące), w wodzie zagrzanej w nieużywanym dotąd garnku. Woda nie mogła się zagotować, bo maluch wyrósłby na złośnika! Nigdy też nie kąpano go w piątek (bo tego dnia ukrzyżowano Chrystusa) ani po zachodzie słońca, bo odebrałoby mu to sen.

Dziewczynkę trzeba było umyć w naparze z liści leszczyny, dzięki czemu miała mieć piękne i długie włosy. Sama woda po kąpieli miała leczyć wszelkie plamy na skórze i mamy, i dziecka. A co do mazi płodowej... Przypuszczano, że jest ona po prostu męskim nasieniem.

Czytaj: Kąpiel noworodka – krok po kroku


Obrzędy przyjęcia dziecka do rodziny i społeczności

Trzeba było położyć noworodka na ziemi, na progu lub piecu, co symbolizowało związanie z chatą. Takie samo znaczenie miało obnoszenie malca wokół stołu i pocałunek taty. A ponieważ na mamę i dziecko czyhały podstępne i złe demony, utrzymywano więc w tajemnicy termin porodu, do chrztu nie wymawiano imienia dziecka, przebierano go dla niepoznaki i przenoszono przez okno przy wyjściu z domu. Do tego dochodziły różne praktyki mające zapewnić mu zdrowie i pomyślność.

W tym celu pociągano je np. za nosek i wywoływano kichnięcie. A ponieważ już tak maleńką dziewczynkę trzeba było zacząć przygotowywać do roli matki, w 16. tygodniu życia należało uprać pieluchy w rzece i uderzać w nie kijanką trzy do pięciu razy. To zapewniało wystąpienie miesiączki w 16. roku życia przez tyle dni, ile razy uderzyło się w pieluszki.

Polecamy: Instrukcja, jak przewijać maluszka krok po kroku


Karmienie piersią

Dopiero trzeciego dnia po porodzie, bo – jak sądzono – siara (pokarm, który pojawia się jako pierwszy) dziecku nie służyła. Karmiono go w tym czasie mlekiem z żółtkiem, a w domach mieszczan oliwą z cukrem. Jeśli maluch nie miały siły ssać, młoda mamy musiała użyć odciągacza pokarmu. W tej roli sprawdzały się... szczenięta.

Wiele też było pomysłów na to, by zapewnić maluchowi odpowiednią ilość pokarmu:
  • nie zapinano szpilek i nie noszono igieł na piersi
  • pito – czasem obrzydliwe – napoje, np. wodę, w której ugotowano mysz
  • korzystnie wpływał także napar z mchu zebranego spod krzyża na rozstajnych drogach.
A o tym, czy mleko jest odpowiednio tłuste przekonywano się robiąc „test paznokcia” Jeśli jego kropla spływa po nim powoli, był to dowód, że jest tłuste, a więc wartościowe.

Uwierzycie, że wieloma z tych zabiegów „ułatwiano” kobietom życie jeszcze w XIX wieku?!

Polecamy: 22 rady, dzięki którym polubisz karmienie piersią



Oprac. na podstawie pracy F. Trojańskiego „O obowiązkach jakie mają i uchybieniach jakie popełnić mogą akuszerki”, Kraków 1847 oraz Z. Filara „Pomoc położnicza w Polsce przed założeniem szkół położnictwa”, Poznań 1959
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy