GRY

Piękny pokój, szacunek do rodzącej, łóżko dla męża, akcesoria dla noworodka. W tym kraju do standard!

To wszystko w ramach podstawowej opieki medycznej. Wyobrażacie sobie?

Poród w Holandii
fot. AdobeStock
W wielu polskich miastach warunki w jakich rodzą kobiety, wciąż są, delikatnie rzecz ujmując, niewystarczające. Kiedy czytamy historie z porodówek innych europejskich krajów, myślimy sobie: „a jednak można rodzić po ludzku”. Na przykład w Holandii, w ramach podstawowej opieki medycznej, kobieta rodzi w pięknym pokoju, w którym mąż ma też do dyspozycji łóżko dla siebie, położna wspiera rodzącą masażami, nie wykonuje się rutynowych nacięć krocza, a każdy z personelu, kto tylko wchodzi na porodówkę, przedstawia się. Po narodzinach natomiast wszyscy gratulują młodym rodzicom. Szpital zapewnia też matce i dziecku wszystkie niezbędne rzeczy na czas pobytu. Czy Polska w końcu dorówna w tym zakresie zachodnim sąsiadom?

Jak rodzi się w Holandii?

Olga, Polka mieszkająca w Holandii, urodziła syna 2 tygodnie przed terminem w jednym z tamtejszych szpitali publicznych. Swój poród wspomina bardzo dobrze. W liście wysłanym do jednej z redakcji napisała: „Przyjęto mnie do pięknego po pokoju, wprowadzono sprzęt do kontroli skurczy i parametrów maluszka, inkubator, łóżko dla męża. Wszystkie osoby, które weszły do pokoju zawsze się przedstawiły z podaniem nam ręki (salowa, położna a także pani roznosząca posiłki). Każdy tłumaczył, że jest do naszej dyspozycji przez całą jego zmianę”. Olga ze względu na przedłużający się poród zdecydowała się ostatecznie na znieczulenie zewnątrzoponowe. Ten moment, dla wielu tak stresujący, również nie był dla niej żadną traumą. „Przy znieczuleniu było przy mnie 5 osób, plus mój mąż. Salowa trzymała mi dłonie i pomagała oddychać, położna pomagała rozluźnić barki. Po zastrzyku nie czułam nic” - wspomina.

Młoda mama cieszy się też, że personel medyczny odpowiadał na jej prośby. Jedną z nich było na przykład to, by jeśli to możliwe, nie wykonywać nacięcia krocza. Zwierzyła się: „Poród przebiegł pomyślnie. Gdy położne chciały mnie naciąć poprosiłam o kolejną szansę – zgodziły się. Udało się! Po tym Marco już był z nami. Mąż przeciął pępowinę”.
Redakcja poleca: Poród w szpitalu – jak wygląda porodówka [WIDEO]
Zobacz, jak wygląda sala do porodu i jakie sprzęty powinny się znaleźć na porodówce. Łóżko porodowe, wanna do porodu, aparat KTG– i co jeszcze?

Pierwsze wspólne chwile

W Holandii ciężarna nie musi zabierać ogromnej torby do szpitala z rzeczami dla siebie i dziecka. Na miejscu otrzymuje wszystko, co niezbędne. Olga wspomina, że jedyne, co musiała zabrać z domu, to „ubrania dla siebie i dziecka na wyjście ze szpitala”. Po porodzie pobyt w szpitalu trwa też możliwie najkrócej. W przypadku Olgi było to 20 godzin, w trakcie których co chwila słyszała gratulacje z powodu narodzin maleństwa. Zdradza: „Przez ten czas każdy kto przyszedł (kolejna zmiana) przedstawił się i pogratulował nam podając rękę (łącznie z paniami z kuchni). Miałam czasem wrażenie, że ci ludzie cieszą się bardziej niż my”.

Zazdrościcie Oldze takiej opieki okołoporodowej? W Polsce co prawda w ostatnich latach dużo zmieniło się w tym zakresie, ale wciąż w wielu zwłaszcza małych miastach obserwuje się brak szacunku dla kobiet na porodówkach. A jakie są wasze wspomnienia z porodów? Napiszcie w komentarzach wasze historie!

Źródło: Świat Rodziców​

Zobacz też:
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

Narzędzia dla mam

Więcej

Lato w ciąży

Sezon na witaminy