GRY

Porozmawiamy o poronieniu? Dlaczego nie!

WHO chce walczyć ze stygmatyzacją tematu poronienia. Wielu z nas nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak wielu kobiet ten temat dotyczy. 
Poronienie
fot. AdobeStock
Utrata dziecka przez poronienie czy martwe urodzenie są traktowane jako tabu na całym świecie. Kobiety nadal nie otrzymują odpowiedniej i pełnej szacunku opieki, gdy dziecko umiera w trakcie ciąży lub porodu. Często pogłębia to poczucie winy i wstydu, a także wpływa na ich stan psychiczny. WHO chce to zmienić, rozpoczynając dyskusję. Choć nie jest to temat ani łatwy, ani przyjemny to nie możemy udawać, że go nie ma!

Bez szczęśliwego zakończenia

Gdy człowiek pragnie dziecka, chwila, w której zobaczy dwie kreski na teście, sprawia, że serce rośnie. Może pojawić się lęk, ale jednocześnie czuje się, że właśnie zaczyna się spełniać wielkie marzenie. Potem ten moment, gdy widać pęcherzyk ciążowy na USG, a następnie bicie serca na ekranie. Piękne chwile. Tylko nie dla wszystkich mam oznacza to, że za kilka miesięcy wezmą upragnione dziecko w swoje ramiona. Świat się wali na głowę, gdy ta obietnica nie może się spełnić...

Poronienie jest najczęstszą przyczyną utraty dziecka podczas ciąży. Do wielu z nich dochodzi, zanim kobieta zorientuje się, że w ogóle była w ciąży, myląc krwawienie z miesiączką. Są różne szacunki, ale ok.10-15 procent pań, które poroniły jest w pełni tego świadoma. I choć kobiety na całym świecie mają różny dostęp do opieki, to mimo to doświadczenie utraty dziecka jest bardzo wspólne. Nie tylko chodzi o przeżywane emocje, ale i o to, jak są traktowane przez otoczenie
Redakcja poleca: Zagrożenie poronieniem – co mówi ginekolog?
Jakie mogą być objawy poronienia? Kiedy można zajść w ciążę po poronieniu? Zobacz, co radzi Grzegorz Południewski, ginekolog.

Więcej empatii

Wiele kobiet, nawet w krajach rozwiniętych, które mają teoretycznie dostęp do najlepszej opieki zdrowotnej, niestety nie otrzymuje odpowiedniej opieki po utracie dziecka. Język medyczny używany w odniesieniu do poronienia i martwego porodu może być sam w sobie traumatyczny. Nie brakuje historii kobiet, które w szpitalu w chwili, gdy potrzebowały największego wsparcia, zostały potraktowane przez personel bardzo przedmiotowo i rutynowo.

W wielu krajach kobiety muszą rodzić swoje martwe dziecko na oddziałach położniczych w otoczeniu kobiet ze zdrowymi dziećmi. Nie wszystkie szpitale i kliniki mogą zapewniać inne warunki dla kobiet, które straciły dziecko, jednak WHO zachęca do większej wrażliwości w stosunku do par pogrążonych w żałobie. Organizacja zauważa także dużą konieczność walki ze stygmatyzacją poronień, co wcale nie musi się wiązać z dodatkowymi kosztami dla służby zdrowia, chodzi o zwykłe ludzkie odruchy. 

Nie jesteś sama

Coraz częściej popularne osoby w mediach czy sieci dzielą się swoimi historiami, by uświadamiać innym, że nie muszą cierpieć w ciszy, a poronienie nie jet powodem do wstydu. Piosenkarka Lily Allen została mamą dwóch dziewczynek dopiero po trzech poronieniach. Będąc w drugiej ciąży, w jednym z wywiadów powiedziała: „Jestem w ciąży! Mam nadzieję, że moja historia będzie pocieszeniem dla kobiet, które poroniły”. Gwyneth Paltrow także wyznała, że planowała powiększyć rodzinę: „Moje dzieci ciągle pytają mnie, kiedy będą miały brata czy siostrę. Nie obiecuję im niczego, bo w życiu zdarzają się sytuacje nieprzewidywalne. Już szykowałam się do narodzin trzeciego dziecka, ale, niestety, straciłam je” - opowiada aktorka. - „Teraz, chociaż wyszłam już z dołka psychicznego po poronieniu, wciąż nie potrafię zapomnieć o tamtym zdarzeniu. Było to bardzo złe doświadczenie, które mogło skończyć się tragicznie. Wówczas, gdy byłam w trzeciej ciąży, o mało nie umarłam”.

Natomiast w filmie dokumentalnym o sobie Beyonce Knowles wyznała: „Dwa lata temu byłam w ciąży po raz pierwszy. Słyszałam bicie serca mojego dziecka i była to najpiękniejsza muzyka, jakąkolwiek słyszałam w życiu. (...) Wyobrażałam sobie jak moje dziecko będzie wyglądać, czułam ogromną miłość macierzyńską. Wróciłam do Nowego Jorku na wizytę kontrolną i nagle nie było bicia serca. A jeszcze dokładnie tydzień wcześniej lekarz powiedział mi, że wszystko jest w porządku". W książce „Becoming” Michelle Obama po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o tym, że nie donosiła ciąży oraz że wspólnie z mężem zdecydowali się na in vitro. "Czułam, że zawiodłam. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak często zdarzają się poronienia, bo nikt o tym wtedy nie rozmawiał” – wyznała na antenie ABC.

Ale historie poronień, to także historie osób, które żyją tuż obok nas. WHO, by zachęcić do rozmowy i znormalizować temat, przytacza różne historie kobiet z całego świata. Zapewniając, że trzeba głośno o poronieniach, bo dotyczy tak wielu kobiet. 

Jessica, USA: „Jestem psychologiem klinicznym i specjalizuje się w zdrowiu kobiet od ponad 10 lat. Dopiero, gdy sama doświadczyłam poronienia w 16. tygodniu, zrozumiałam smutek i ból, o którym słyszałam od wielu lat od swoich pacjentek. Po poronieniu postanowiłam przeprowadzić badania, z których wynika, że większość kobiet wstydzi się i obwinia siebie za utratę ciąży”.

Lisa, Wielka Brytania: „Czterokrotnie poroniłam. Za każdym razem, miałam wrażenie, że umiera kawałek mnie. Najbardziej traumatycznym było pierwsze poronienie. Byliśmy bardzo podekscytowani ciążą. Ale na USG w 12. tygodniu, powiedziano mi, że przeoczyłam poronienie, zwane także cichym poronieniem, co oznaczało, że dziecko zmarło dawno temu, ale moje ciało nie wykazało żadnych objawów. Byłam zdruzgotana. Nie mogłam też uwierzyć, że po prostu odeślą mnie do domu z moim martwym dzieckiem we mnie i nie mogę nic z tym zrobić”.

Andrea,Kolumbia: „W 12 tygodniu ciąży poszłam na kontrolne badania i USG. Lekarz powiedział, że coś jest nie tak, ale nie wyjaśnił mi dokładnie, w czym problem. Następnego dnia obudziłam się w zakrwawionej pościeli. Nie otrzymałam informacji na temat poronienia. Pielęgniarki były bardzo oschłe i nieprzyjemne, zachowały się, jakby to była kolejna rutynowa procedura. Wśród wszystkich pracowników szpitala, zaledwie jedna osoba miała na tyle ludzkie odruchy, by próbować mnie pocieszyć, mówiąc, że mogę ponownie próbować zajść w ciążę”.

To nie twoja wina

Jest wiele powodów, dla których może dojść do poronienia. Ogólne porady na temat zapobiegania poronieniom koncentrują się na zdrowym odżywianiu, ćwiczeniach, unikaniu palenia, narkotyków i alkoholu, ograniczaniu kofeiny, kontrolowaniu stresu i zdrowej wagi. Kładzie to nacisk na czynniki związane ze stylem życia, które przy braku konkretnych odpowiedzi mogą prowadzić do poczucia winy kobiet, które żyją w przekonaniu, że to one spowodowały poronienie, zauważa WHO. Tymczasem według szacunków przyczyną nawet 60 procent poronień w przeciągu pierwszych trzech miesięcy jest pusty pęcherzyk ciążowy. W wyniku źle skompilowanego materiału genetycznego zarodek nie może się rozwijać i płód obumiera. I nie jest to niczyją winą.

Aktor James Van Der Beek po narodzinach swojego najmłodszego dziecka wyznał, że jego żona wcześniej poroniła trzykrotnie. Aktor w osobistym poście na Instagramie zwrócił uwagę na nazewnictwo. „Samo słowo „miscarriage” sugeruje niepowodzenie, upuszczenie czegoś, co się nosiło i w bardzo dosłownym tłumaczeniu, może wręcz sugerować, że to wina matki, tymczasem, żadna z kobiet nie jest winna. To powinno być jasno i dobitnie mówione, by mamy nie czuły tego brzmienia.” Choć w języku polskim nie ma takiego dosłownego znaczenia, to jest w nim coś takiego, że człowiek boi się wypowiadać je głośno. Tymczasem głęboko zakorzeniona stygmatyzacja tego tematu, powinna przejść raz na zawsze do przeszłości.

Źródło: who.int
   
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Wygląd i samopoczucie

Przygotowania do porodu