fot. Fotolia.pl

Prawdziwe historie: mąż nie mógł uwierzyć i sam wykonał test ciążowy

Oboje marzyliśmy o dziecku. Staraliśmy się o nie jeszcze przed ślubem. Informacja o tym, że będziemy mieć poważny problem z zajściem w ciążę spadła na nas jak grom z jasnego nieba - poznaj historię Katarzyny i Jacka.
fot. Fotolia.pl
Mam na imię Kasia. Razem z mężem Jackiem opiszemy naszą historię o tym, jak zostaliśmy rodzicami.

Odnalazły się dwie połówki jabłka

Katarzyna: Jak tylko poznałam Jacka, to od razu wiedziałam, że to facet na całe życie. Miałam 18 lat, on 20. Oboje podchodziliśmy do życia poważnie. Po dwóch latach znajomości zaręczyliśmy się. Ustaliliśmy, że ślub odbędzie się za dwa lata. Zamieszkaliśmy razem.
Jacek: Od początku znajomości z Kasią traktowałem ją poważnie. Mimo młodego wieku była rozsądna, odpowiedzialna i biło od niej ogromne ciepło. Może to głupie, ale po pierwszym spotkaniu z nią pomyślałem: „chciałbym, aby moje dzieci miały taką mamę”. Po zaręczynach okazało się, że oboje chcemy bardzo mieć dziecko. Po długich rozmowach stwierdziliśmy, że jeszcze przed ślubem rozpoczniemy starania o naszego potomka.
Kasia: Pół roku przed ślubem miałam robione USG brzucha. Lekarz w pewnym momencie zapytał: „chce pani mieć w przyszłości dzieci ? Coś mi się te jajniki nie podobają. Wskazana konsultacja ginekologiczna”. Zmartwiona poszłam do ginekologa, jednak ten zbadał mnie powierzchownie i powiedział, że jestem młoda i mam czas na dzieci. Stwierdziłam więc, że nie będę się martwić na zapas.
 
Redakcja poleca: Piniata – jak ją zrobić? Instrukcja krok po kroku (film)
Piniata to coraz popularniejszy element dziecięcych przyjęć. Przedstawiamy prosty sposób, jak samodzielnie zrobić efektowną piniatę. Choć nie jest to skomplikowane, warto zabrać się do pracy z odpowiednim wyprzedzeniem, aby piniata zdążyła wyschnąć.

Test wciąż pokazywał jedną kreskę

J: Kasia co tydzień wykonywała test ciążowy, który zawsze pokazywał jedną kreskę... Nadszedł w końcu nasz ślub... Zaraz po nim zaczęły się pytania: „kiedy będzie wnuk?”, „szwagier, kiedy zrobisz mi chrześniaka? Może z Tobą coś nie tak?". Miałem dość tych pytań. Mijały tygodnie, miesiące a nasze starania o dziecko nie przynosiły rezultatu. W końcu moja żona stwierdziła, że coś jest nie tak i musimy się przebadać. Najpierw ona, potem ja.
K: Poszłam w końcu do ginekologa, tym razem prywatnie. Podczas badania pani doktor stwierdziła, że jeden jajnik jest nierozwinięty, dlatego miesiączkę miałam co 60 dni . Powiedziała też coś co mnie zwaliło z nóg: jeżeli w tym roku nie zajdę w ciążę, to już nigdy nie zajdę. Przepisała leki i jakieś hormony, aby wzmocnić ten rozwinięty jajnik oraz kazała brać kwas foliowy i cały czas „działać”. A więc staraliśmy się, każdego dnia...

Polecamy: Kiedy wykonać test ciążowy
 

Seks w czasie starań o dziecko przestał być przyjemnością

J: Widziałem jak w Kasi coś gaśnie. Z radosnej dziewczyny stała się cicha i milcząca. Seks przestał być przyjemnością, stał się walką o dziecko. Po kolejnym negatywnym wyniku Kasia powiedziała: „To był ostatni test w moim życiu! Żadnych więcej starań, to bez sensu”. Przestała brać hormony i kwas foliowy. Oboje zatraciliśmy się w pracy, kochaliśmy się sporadycznie. Straciłem nadzieję...
K: Były imieniny u teściowej. Obecna cała rodzina męża, moi rodzice. Zaczął się temat dziecka. Warknęłam, że to jest nasza sprawa, po czym kazałam nalać sobie kieliszek wina, drugi , trzeci ... Na drugi dzień w pracy czułam się strasznie, koleżanki podśmiewały się, że jestem w ciąży. Cały tydzień chodziłam niedospana, rano wymiotowałam. W pewnym momencie gdzieś w głębi serca pojawiła się nadzieja, że może to faktycznie ciąża. Jacek nie podzielał mojego optymizmu a moje złe samopoczucie tłumaczył nadmiarem alkohol u mamusi na imieninach.
J: Kaśka chodziła od dwóch tygodni jakby podtruta. Pewnego dnia ni stad ni zowąd kazała mi jechać po test ciążowy. Nie zgodziłem się, nie chciałem rozpalać w nas nadziei. Pojechała sama, gdy wróciła, zamknęła się w łazience. Siedziała tam długo, aż mnie zawołała.

Czytaj też: 8 sposobów na rutynę podczas starań o dziecko

Maż nie dowierzał i kazał mi robić test za testem

K: Serce waliło mi jak oszalałe. Jacek wszedł do łazienki i spojrzał na test, na którym widniały dwie cudowne kreski. Po chwili głupio zapytał: zapytał „co to znaczy?” Nie odpowiedziałam, wyszłam do pokoju, w głowie miałam tysiąc myśli. W pewnym momencie usłyszałam cichy szloch mojego męża odbiegający z kuchni. Zaraz po tym wyszedł z domu. Wrócił z trzema różnymi testami ciążowymi i mówi do mnie: „kochanie, nie nakręcajmy się, zrób jeszcze jeden test”. Zrobiłam i ten i następny. Wyniki pozytywne. Jacek stwierdził, że musi sprawdzić czy testy nie są zepsute i sam wykonał kolejny. Gdy pokazała się jedna kreska kazał dzwonić do mojej ginekolog i umówić się na wizytę jeszcze tego samego dnia.
J: Nie potrafię opisać, co wtedy czułem. Byłem bardzo szczęśliwy a jednocześnie bardzo się bałem, że ginekolog powie, że to błąd w testach a nie ciąża. Pojechaliśmy. Kasia weszła do gabinetu, ja poczekałam w samochodzie.
K: „Widzi pani ten punkcik? To serduszko, 6 tydzień”- powiedziała pani doktor. Płakałam jak oszalała. Do samochodu biegłam jak na skrzydłach. Oboje tak się cieszyliśmy.
 

To cud, że zostaliśmy rodzicami

Nasz optymizm nie trwał jednak długo. Zamienił się w ciągły strach o dziecko, gdyż ciąża była zagrożona. Przez 9. miesięcy kilka razy leżałam w szpitalu. W dzień porodu rano odeszły mi wody jednak nie było rozwarcia ani skurczy. Tętno małej spadało, potem wszystko potoczyło się szybko i zabrali mnie na cesarskie cięcie.
J: Byłem przerażony. Coś się działo z tętnem dziecka, nikt nie chciał nic powiedzieć. Widziałem w oczach żony strach, jednak ciągle powtarzałem jej, że wszystko będzie dobrze. Zabrali ją na cesarkę, czas dłużył się niemiłosiernie. Wyszła w końcu pielęgniarka niosąc na rękach dziecko powiedziała: „ Pan jest ojcem? Może pan zobaczyć córkę”, w życiu nie byłem bardziej szczęśliwy, Lenka urodziła się zdrowa, dostała 10 pkt.
K: Uczucie nie do opisania, gdy przynieśli mi córkę. Gdy byliśmy już we trojkę Jacek powiedział: „udało się! Spełniło się nasze marzenie”. Dziś Lenka ma 5 miesięcy, a my nie wyobrażany sobie życia bez niej. To cud, że zostaliśmy rodzicami.

Zobacz także: Starania o dziecko - jak dodać sobie otuchy

Lenka Kamińska - spełnione marzenie Katarzyny i Jacka Kamińskich:

 


Praca nadesłana przez Katarzynę i Jacka Kamińskich na konkurs: Udało się! Jesteśmy rodzicami!
Oceń artykuł

Ocena 6 na 6 głosy

Zobacz także

Popularne tematy