GRY
 
 

Prawdziwe historie: nie byłam gotowa na poród

Jadałam kolację z mężem. Nagle poczułam dziwne ukłucie i zobaczyłam, że odeszły mi wody płodowe. To za wcześnie, przecież to dopiero 8 miesiąc... Przeczytaj historię banasiak88.

ciąża, poród, piłka na porodówce
fot. © contrastwerkstatt - Fotolia.com
Najbardziej pamiętam moją pierwszą ciążę i poród. To była ciąża z powikłaniami; miałam anemię, białko w moczu, zapalenie pęcherza, krwawienia itp. Od samego początku brałam leki na podtrzymanie ciąży, często leżałam w szpitalu. Nie było tak różowo, jak wyobrażałam sobie zanim zaszłam w ciążę. 

Na porodówkę

Pewnego dnia, w 8. miesiącu ciąży, poczułam się źle. Byłam śpiąca i bardzo zmęczona. Podczas kolacji poczułam dziwne uczucie w brzuchu, jakby mnie coś ukuło, kilka sekund później odeszły mi wody płodowe
Zaczęło być nerwowo; było za wcześnie na poród. Nie miałam przygotowanej torby do szpitala, więc zaczęłam wszystko w biegu pakować. W końcu ruszyliśmy, droga mi się bardzo dłużyła. Skurcze były coraz silniejsze, z bólu wyrwałam uchwyt nad drzwiami. 
Redakcja poleca: Paweł Zawitkowski: czego potrzebuje wcześniak? – film
Najgorszą rzeczą, jaką mogą zrobić rodzice wcześniaka, to bać się jego pielęgnacji – mówi znany fizjoterapeuta, Paweł Zawitkowski. Zamiast się bać, warto uwierzyć w siebie i wsłuchać się w swoje dziecko. Zobacz film.

Akcja porodowa

W końcu dotarliśmy. Wzięli mnie na salę porodową. Pięć godzin temu odeszły mi wody płodowe i poczułam pierwsze skurcze, myślałam, że lada moment urodzę. Niestety to był dopiero początek. Minuty, godziny mijały i nic. Ósma godzina. Chodzenie, skakanie na piłce - nic nie pomaga. Zaczął się nowy dzień. Kolejne godziny bólu i strachu. 
W końcu o 15.00 sprawy nabrały tempa - poczułam, że rodzę. Ból się nasilił, ale ja już nie miałam sił... po tylu godzinach. Ale musiałam wziąć się w garść i dokończyć to co zaczęłam parę miesięcy temu. 
Sam moment rozwiązania pamiętam jak przez mgłę. Krótkie odpoczynki pomiędzy jednym parciem a drugim. Przestałam panować nad ciałem. W pewnym momencie kopnęłam w twarz panią ordynator. Niechcący. Spadły jej okulary z twarzy. "Zdarza się" - usłyszałam. Po chwili, o 15.25, przyszedł na świat mój najstarszy syn. Ważył trochę ponad dwa kilo i był wcześniakiem. 
To była najcudowniejsza chwila w moim życiu. Bardzo szybko zapomniałam o bólu i strachu.

Praca nadesłana przez banasiak88 na konkurs na historie ciążowo-porodowe (edycja listopadowa). 
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Jak leczyć się w ciąży

Przygotowania do porodu