Kłótnia z teściową
fot. Adobe Stock

Prawdziwe historie: między mną a teściami ciągle iskrzyło

Anita i jej mąż mieszkali z teściami, bo tak było wygodniej, mogli odkładać na własny dom. Tylko czy tak było dla nich lepiej? Przeczytaj, jak skończyła się ta historia.
Joanna Karwat
Kłótnia z teściową
fot. Adobe Stock

Moja historia zaczęła się, gdy miałam 17 lat. Wtedy poznałam mojego przyszłego męża. Po 4 latach spotykania się, wzięliśmy ślub. Wszystko było jak z bajki, młodzi, szczęśliwi, kochający się, zabezpieczeni finansowo (mąż odziedziczył firmę po ojcu, ja pracowałam na stanowisku pomocy księgowej w dużej firmie). Każdego roku jeździliśmy na wakacje. Wypady weekendowe z przyjaciółmi. Wszystko układało się dobrze. No może nie wszystko, wciąż mieszkaliśmy z teściami i nie zawsze bywało kolorowo. Często dochodziło między mną, a nimi do konfliktów. A to, że za późno wracam do domu, a to, że ciągle nas nie ma, że kiedyś jak mnie nie było, ich ukochany synek był non stop przy nich. Teściowa wszczynała kłótnie z byle powodu, no ale cóż… Chcieliśmy z nimi trochę pomieszkać, odłożyć trochę pieniędzy i pójść na swoje. Konflikt się nasilał, choć my nadal świata poza sobą nie widzieliśmy. Teraz dopiero muszę przyznać, iż stałam się trochę bardziej nerwową osobą. Stres w pracy (zmiana prezesa) i stres w domu odbiły się na naszym dalszym wspólnym życiu.

Stres a ciąża

Niespodziewanie los zadecydował o tym, abym zwolniła tempo, zajęła się domem, mężem, abyśmy stali się prawdziwą rodziną. Kiedy rano, robiąc test ciążowy, zobaczyłam 2 kreski, nie mogłam powstrzymać łez. To były łzy szczęścia. Byliśmy tacy zadowoleni. Mąż mówił mi wtedy, że nawet te miliony w totka nigdy w życiu by go tak nie uszczęśliwiły. Lecz nie było nam dane długo cieszyć się tym stanem. Stres, płacz, kłótnie w domu i w pracy wygrały. Wygrały z moją silną osobą. Gdy dowiedziałam się, że straciłam to, co najpiękniejsze, serce zaczęło mi krwawić. Nie mogłam się pozbierać. Wrócić do życia, które wiodłam kiedyś. Lekarz  mi mówił: „Niech pani poczeka, zajdzie pani w jedną ciążę, potem drugą, wszystko będzie dobrze, urodzi pani piękne i zdrowe dzieci”. Nie słuchałam. Myślałam sobie: skąd on może wiedzieć, co to znaczy stracić dzieciątko, skoro jest tylko facetem. Ból był straszny. Zwłaszcza, gdy po zabiegu, położyli mnie na patologii ciąży, gdzie przebywały kobiety z brzuszkami. Łzy same płynęły mi po policzkach. Pytałam wtedy: dlaczego ja? Za jakie grzechy? Czy naprawdę jestem takim złym człowiekiem, aby mnie tak karać?

Jak dalej żyć po poronieniu?

Po wyjściu ze szpitala, wszyscy wokół mnie skakali. Nawet ta znienawidzona teściowa. Wzięłam urlop w pracy, mąż również, lecz wtedy nie chciałam z nim rozmawiać, nie chciałam, aby ze mną przebywał, chciałam być sama. Tak przesiedziałam tydzień, dwa, aż w końcu musiałam iść do pracy. A tam tylko pytania: „Dlaczego cię nie było?”, „Coś się stało?”, „Może chorujesz?”. Miałam dość tych pytań, a potem wręcz rzuciłam się w wir pracy. Robiłam wszystko, nawet ponad siły. W domu nic się nie układało. Z mężem nie było już tak, jak kiedyś, a reszta? Hmmm... Nie chciałam ich widzieć. To trwało 2 lata. Tylko praca i praca. Wyjazdy służbowe. Oddaliliśmy się z mężem od siebie.

Nowa nadzieja

I wtedy znowu los nas zaskoczył. Tak niespodziewanie, wspaniale. Poczułam się jak przedtem. Znowu dwie kreski. Huraaa. Poszliśmy do lekarza. Byłam przeszczęśliwa i w myślach obiecałam sobie, że teraz już nic i nikt nie zniszczy naszego szczęścia. Przecież o marzenia warto walczyć. Byłam na zwolnieniu lekarskim. Wyprowadziliśmy się od teściów. Kupiliśmy dom. Wprawdzie do remontu, ale nasz własny. Mąż też był częściej w domu. Mimo tego że strasznie musiałam się pilnować w ciąży, gdyż była zagrożona. Donosiłam ją i urodziłam zdrową, i strasznie podobną do tatusia, córeczkę. Wtedy poczułam się spełniona. Po urlopie macierzyńskim szef nie przedłużył mi umowy, wypierał się redukcją etatów, choć wiem, że chodziło o młodą matkę z dzieckiem. Że co to za pracownik, że mniej wydajny. Dziś nie żałuję. Zmieniliśmy otoczenie. Żyjemy już tak ponad 3 lata we trójkę i dobrze nam z tym. No przepraszam, we czwórkę, bo niedługo nasza córeczka będzie miała braciszka :-)

Zobacz także:
Praca nadesłana przez Anitę Rutkowską na konkurs: Udało się! Jesteśmy rodzicami!
Redakcja poleca: Zrób badania genetyczne jeszcze przed ciążą - VIDEO
Eksperci zachęcają, by jeszcze przed zajściem w ciążę zrobić sobie badania genetyczne. Dzięki nim można zawczasu zmodyfikować swoją dietę, poprawić kondycję organizmu i... zmniejszyć ryzyko chorób cywilizacyjnych u dziecka.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 5 głosy

Zobacz także

Popularne tematy