Aleksandra Piotrowska psycholog
fot. Małgorzata Mikołajczyk

Jak wybierać zabawki dla dzieci? Tuż przed Gwiazdką radzi psycholog

Przedświąteczna gonitwa za prezentami dla dzieci właśnie osiąga apogeum. Czy dać się temu porwać? Jeśli jeszcze nie masz prezentu, przeczytaj, po co dzieciom w ogóle potrzebne są zabawki i zobacz, które poleca znana psycholog dr Aleksandra Piotrowska, która twierdzi, że zabawa to poważna sprawa.
Aleksandra Sobieraj
Aleksandra Piotrowska psycholog
fot. Małgorzata Mikołajczyk

Zapytam najpierw: po co dzieci się w ogóle bawią?

– Dzieci nie mają świadomości, że się bawią, nie mają takiej intencji. To po prostu ich podstawowy sposób istnienia przez kilka pierwszych lat życia. Niemal wszystkie czynności, które dziecko wykonuje, mają charakter zabawowy. Gdy trzymiesięczne niemowlę nieudolnym chwytem namierza i łapie grzechotkę, zaczyna nią wymachiwać, to są to właśnie pierwsze zabawy. Przez całe życie albo się bawimy, albo uczymy, albo pracujemy. Zmienia się to, że w pewnym momencie rozwoju zyskujemy świadomość zabawy, wiemy, że spotykamy się, żeby obejrzeć film czy pograć w brydża. Nie wolno lekceważyć zabawy, to bardzo poważna sprawa – przecież w jej trakcie dziecko intensywnie się uczy.

Ale czy do zabawy potrzeba zabawek?

– Zabawki są potrzebne, kwestia tylko jakie. Część pedagogów i psychologów formułuje dość kategoryczny pogląd, zgodnie z którym wszystkie przedmioty robione lub kupowane specjalnie do zabawy, przeszkadzają w rozwoju wyobraźni. Ich zdaniem, dziecku wystarczą rekwizyty, które są wszędzie: kamyczki, listki, piasek, woda, łyżki. Drugi kraniec to pogląd, zgodnie z którym dzieci powinny mieć wszystkie możliwe zabawki, a obowiązkiem opiekunów jest ich dostarczanie. I im więcej zabawek o różnych stopniach skomplikowania, tym dziecko ma lepsze warunki rozwoju. Jaka jest prawda? Moim zdaniem, żadna skrajność nie jest dobra. Nie jestem zwolenniczką skazywania dzieci tylko na patyczki i kasztanki, bo zabawki naprawdę pobudzają wyobraźnię i sprzyjają rozwojowi, a dzieci nie żyją w społecznej próżni. Spotykają inne dzieci i porównują, czym one dysponują. Przez pierwsze parę lat naszego życia świat dostrzegamy przecież na poziomie materialnym. To nic złego. Te konkretne przedmioty, zabawki, są dla dzieci bardzo użyteczne z punktu widzenia rozwoju sprawności spostrzegania, manipulowania, myślenia, podejmowania decyzji itd. 

Przeczytaj także: Jaką lalkę wybrać dla dziewczynki?

Ale ich nadmiar też nie jest przecież dobry...

– Oczywiście! Zwłaszcza tych, które urzekają przede wszystkim dorosłych. Szczególnie panowie bywają tak zachwyceni zaawansowaną technicznie zabawką, że nie pozwalają obdarowanemu dziecku zbliżyć się do niej! Tylko ile można bawić się samochodem, który po naciśnięciu przycisku dojeżdża do ściany i odbija się od niej? Można tylko patrzeć, a to najprostszy, najniższy rozwojowo sposób bawienia się. To tylko odbieranie bodźców, najmniej wartościowe. Dlatego przeładowane technologią zabawki nie są godne polecenia. Ale dzieci często marzą o nich, choćby pod wpływem reklam. I jeśli rodziców na to stać, to można spełnić te dziecięce marzenia. Ale nie warto mnożyć gadżetów, jeśli zabawa nimi polega tylko na operowaniu przyciskiem „włącz-wyłącz”. 

Zabawki edukacyjne - sprawdź opinie

 A jaka jest zabawka idealna?

– Taka, która pobudza wyobraźnię, skłania do wykonywania różnych aktywności. Samochodzik, który jedzie, gdy dziecko odpycha się nóżkami, jest bardziej wartościowy niż auto (nawet w kształcie bolidu Formuły 1) uruchamiane przyciskiem i napędzane akumulatorkiem. Ile dziecko będzie się cieszyć samym zasiadaniem za kierownicą? Ważne jest też, by zabawką można się było bawić na różne sposoby, dlatego tak cenne są klocki. No i zabawka powinna być estetyczna. Nie kupujmy różowo-brokatowych koszmarków – przecież przez zabawki kształtujemy też poczucie estetyki! Myślmy też o bezpieczeństwie, czyli np. zabawka dla malucha nie może mieć małych elementów. Dziecko nie powinno mieć też mnóstwa zabawek.
 


Zobacz też: 7 sposobów na rozwijanie wyobraźni dziecka

Czyli raczej jakość niż ilość. A jak ważne jest dobranie zabawki do wieku dziecka?

– Kluczowe. Trzeba ją dobrać do możliwości i zainteresowań dziecka. Atrakcyjna jest taka, która wiąże się z nowo opanowanymi przez malucha umiejętnościami. Nikt przy zdrowych zmysłach nie kupi niemowlakowi zabawki, która wymaga umiejętności chodzenia. Dla półtorarocznego dziecka atrakcyjne są rzeczy, które pokazują mu, że przemieszczając się, może sprawiać, że coś się dzieje, np. zabawki na kijkach do pchania. Ale dla trzylatka nie będzie to już zajmujące. Dla dwulatka, który zaczyna zyskiwać władzę nad swoją równowagą, dobrym prezentem jest rowerek biegowy – to cudowny wynalazek, dzięki któremu można wyeliminować rowerki z dokręcanymi bocznymi kółkami (zagrażają skrzywieniem kręgosłupa). Ale dla pięciolatka taki rowerek już się nie nadaje. Zabawek, które wymagają analitycznego spostrzegania i precyzyjnych ruchów, np. układanek z kilkudziesięciu elementów kupowanych „na wyrost”, nie dawajmy dwulatkowi, bo (jako zbyt trudne) nie zainteresują go, najwyżej zniechęcą do zabawek tego typu.  

Czy dziecko powinno umieć bawić się samo?

– Zabawka powinna też służyć temu, by dziecko uczyło się, że może samo spędzić z nią trochę czasu. Że nie musi bez przerwy mieć towarzystwa dorosłego. 

Czyli warto zostawiać dzieci same z zabawkami.

– Tak, ale trzeba mieć świadomość, że uczenie się samotnej zabawy to proces, a nie nagły skok: „O, już masz dwa lata, córeczko, to teraz baw się sama”. Gdy kupimy nową zabawkę, trzeba zacząć się nią razem z dzieckiem bawić. Nawet z dziesięciolatkiem! Prosta zabawka plus towarzystwo dorosłego to niemal nieskończone możliwości zabawy. Jeśli ją zapoczątkujemy, to potem wyobraźnia dziecka zadziała już sama. Nie chcemy, żeby kilkulatek potrafił się bawić wyłącznie z osobą towarzyszącą, ale z drugiej strony nie oczekujmy, że wystarczy dostarczyć dziecku zabawkę, żeby ono się już samo bawiło. Większość dzieci ma potrzebę zobaczenia, jak ciekawie można się bawić nowym nabytkiem.

A co z zabawkami edukacyjnymi, uczącymi angielskiego, liczenia?

– Jeśli ma Pani na myśli elektroniczne gadżety, które wydają jazgot w postaci słówek w obcym języku, to jestem im w większości przeciwna. Zniekształcone słowa nie mają żadnych walorów edukacyjnych. Jeśli zabawki mają wydawać dźwięki, to lepiej, żeby to były np. odgłosy zwierząt, np. krówka, która zrobi „muuuu”. To też zabawki edukacyjne, tylko dla dziecka około pierwszego roku życia. Edukacyjne zabawki do nauki języka oczywiście istnieją, ale to nie są te hałasujące. Sama idea zabawek edukacyjnych jest warta polecenia. Najbardziej edukacyjne zabawki, jakie znam, to drewniane klocki w różnych kolorach, oraz kartki papieru i kredki.  

Zobacz też: 7 zabawek wszech czasów - dziecięce hity

Książeczki też są świetnym prezentem, prawda?

– Książeczki są niezbędne w każdym wieku! Powinno je mieć dziecko już w pierwszym roku życia. Dla trzy-, czteromiesięcznego malucha muszą na stronie mieć jeden schematycznie narysowany przedmiot, bo w tym wieku dziecko ma taki poziom spostrzegania. Ważne, by rodzice razem z nim „czytali” te książeczki, opowiadając o obrazkach i wydając odpowiednie dźwięki, np. gdy na obrazku jest konik. Dziecko, które kończy rok, może już „czytać” książeczki z prostymi tekstami – nie więcej niż jedno zdanie na stronę. Wprowadźmy zwyczaj, że każdą Gwiazdkę albo Dzień Dziecka świętujemy z książeczką. Dzisiaj jest na rynku mnóstwo pozycji, tylko szokująco różna jest ich jakość. Zwracajmy uwagę i na poziom literacki, i na grafikę. Nie każdy musi być specem w tej dziedzinie, więc szukajmy rady np. w księgarniach dla dzieci. W mniejszych miastach jest z tym trudniej, ale można korzystać z internetu, np. sprawdzić na stronie Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom. Sugestie zawierają często pisma dla rodziców, np. „Twoje Dziecko”. Sporo informacji jest na stronach Empiku. Starannie wybierajmy książki – przez nie wywieramy trwały wpływ na dziecko. 

Zobacz też: Książki to najlepsze prezenty - 9 propozycji dla maluchów

Lalki bobaski czy Barbie?

– Prawda jest taka, że w którymś momencie większość dziewczynek ulegnie presji reklam lub rówieśniczek i zacznie marzyć o Barbie. Zaklinanie się, że dziewczynka nigdy nie dostanie Barbie, a chłopiec nie weźmie do ręki zabawki-broni, nie ma według mnie sensu, bo nie żyjemy poza społeczeństwem. Ale lepiej nie inspirować zainteresowania córeczek wchodzeniem w świat tych lalkopodobnych stworów. Pierwsze lalki – i dla chłopców, i dla dziewczynek – to powinny być lalki bobaski. Jednak walka, by kilkulatka z obrzydzeniem podchodziła do lalek typu Barbie, jest walką z wiatrakami i da raczej przeciwny efekt.

Karabin?

– Podobnie. Sama nie kupię dziecku pistoletu, ale też nie będę wydzierać mu go z ręki ze wstrętem i krzykiem, gdy na przykład dostanie go na urodziny od innego dziecka. Będę jednak tłumaczyć, że to przedmiot służący do krzywdzenia drugiego człowieka. Ja się czymś takim nie bawię. Kropka.

A czy słodycze to dobry pomysł na prezent?

– Zdecydowanie nie. No chyba, że są to słodkości szczególne, np. małemu wielbicielowi motoryzacji damy czekoladkę w kształcie auta czy motocykla. Ale starajmy się nie okazywać dziecku życzliwości czy nie nagradzać go, wręczając słodycze. Powinny się je traktować jako jedzenie, a nie prezent czy nagrodę.

To proszę wymienić trzy zabawki, które powinno mieć każde dziecko.

– Po pierwsze: dużo książeczek, po drugie: podstawowe zestawy klocków, najlepiej drewnianych, po trzecie: kartki i kredki. To podstawa. 

Zobacz też: 5 pytań o naukę czytania
Redakcja poleca: Musisz je zobaczyć - najciekawsze prezenty świąteczne dla przedszkolaka - VIDEO
Szukasz prezentu dla dziecka? Sprawdź nasze propozycje prezentów świątecznych dla dzieci w wieku przedszkolnym.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy