GRY

Prof. Maruszewski: Dzieci w Polsce umierają, czekając na operację serca!

To dramat: są w Polsce dzieci, które umierają, czekając na operację serca. Mamy świetnie wyposażone sale operacyjne, specjalistyczny sprzęt, m.in. dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, polscy kardiochirurdzy potrafią wykonywać najbardziej skomplikowane operacje, a mimo to dzieci umierają - alarmuje prof. Bohdan Maruszewski, kardiochirurg, współtwórca WOŚP.

Prof. Bohdan Maruszewski
fot. Łukasz Widziszowski/ WOŚP
Od 2 lat liczba operacji wrodzonych wad serca w Polsce spada. Nie dlatego, że nie są potrzebne i nie dlatego, że w szpitalach brakuje specjalistycznego sprzętu. Sprzęt jest, m.in. kupiony dzięki zbiórkom pieniędzy przez WOŚP. Jednak NFZ płaci szpitalom za operacje wad wrodzonych serca tak mało, że szpitale wykonując je, popadają w kolosalne długi. Brakuje też pielęgniarek. a wkrótce może zabraknąć kardiochirurgów. Już dziś są w Polsce dzieci, które umierają, bo nie doczekały się na planową operację serca - mówi prof. Bogdan Maruszewski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Centrum Zdrowia Dziecka, jeden z twórców WOŚP.

Zobacz także: WOŚP zmieniła polską pediatrię

Dziecko, które urodzi się z wadą serca, ma szansę mieć w Polsce operację?

Nie każda wada wrodzona serca wymaga operacji w wieku noworodkowym, ale każde dziecko, które urodziło się z wadą serca groźną dla życia, ma w Polsce wykonaną operację w wieku noworodkowym. Te dzieci nie czekają w kolejkach, bo po to, żeby przeżyć, muszą być operowane.
Jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym rodzą się praktycznie wszystkie dzieci z wrodzonymi wadami serca, z najbardziej złożonymi wadami serca. Co trzeci noworodek operowany w Polsce ma serce z jedną komorą - serce jednokomorowe. Takie dziecko jest operowane tuż po urodzeniu, ale często konieczne jest wykonanie drugiej, trzeciej, a nawet większej liczby operacji. Niestety, w Polsce są coraz dłuższe kolejki do tych planowych operacji serca. Rodzi się więcej dzieci i coraz częściej te dzieci, które się rodzą, mają wadę serca. 

Od 2 lat liczna operacji wad serca dzieci w Polsce spada. Dlaczego tak się dzieje?

To prawda. Od lat liczba operowanych wad wrodzonych serca spadła. W 2014 roku operowaliśmy 2700 dzieci. W 2015 liczba operacji spadła o 15 proc, a w 2016 roku - o kolejne 10 proc. – wykonaliśmy ok. 2450 operacji.

Zobacz także: Może zabraknąć pieniędzy na ratowanie dziecięcych serc

To znaczy, że są dzieci z wadami serca, które nie otrzymują pomocy?

Dzieci, które potrzebują pilnych operacji ratujących życie, są operowane. Dzieci, które czekają w kolejkach do operacji planowych, czekają zbyt długo.

Niektóre dzieci umierają, bo nie doczekują operacji?

To prawda. Mamy w tej chwili w Polsce sytuację pojedynczych zgonów dzieci oczekujących w kolejkach na planowe operacje. To jest absolutna tragedia. Powinniśmy wykonywać więcej takich operacji i skrócić kolejki.

Dlaczego wykonuje się coraz mniej operacji serca u dzieci?

Mamy za mało pieniędzy. Szpitale mają za mało płacone za operacje. Brakuje wyspecjalizowanych pielęgniarek, które są za słabo opłacane. Brakuje kardiochirurgów.

Rodzice często zbierają na operację i wyjazd dziecka na operację za granicę. Kiedyś mówił Pan, że wyjazd z dzieckiem na operację za granicę nie ma sensu, bo w Polsce wykonuje się najbardziej skomplikowane operacje.

Nie ma takich operacji, których nie można wykonać w Polsce. Ale są rodzice, którzy gdy dowiadują się, że dziecko musi czekać na operację, szukają szybszej pomocy. Rozumiem ich.

Dziecko z sercem jednokomorowym może normalnie żyć?

Jedna komora pozostanie pojedynczą komorą: nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Ale dzięki kolejnym operacjom można przedłużać życie dziecku i poprawiać jego jakość, choć często dziecko musi wiele miesięcy spędzić w szpitalu.
Jeśli jednak kolejne operacje serca powiodą się, dzieci dożywają wieku dorosłego i wówczas, już jako osoby dorosłe, najczęściej muszą mieć albo przeszczepione serce albo mechaniczne wspomaganie krążenia. Ta technologia rozwija się. W przyszłości, przy narastającej liczbie dzieci z takimi wadami i braku możliwości przeszczepienia serc, mechaniczne wspomaganie krążenia zastąpi przeszczepianie serca w tej grupie dzieci.

W Centrum Zdrowia Dziecka wykonuje się u dzieci przeszczepy serca?

Tak. W Polsce przeszczepia się serca dzieci w dwóch ośrodkach w Polsce: w Zabrzu i w Centrum Zdrowia Dziecka. Stosujemy również wspomaganie mechaniczne – przy pomocy sztucznych komór serca. U niektórych dzieci dzięki temu serce się regeneruje i nie jest konieczne przeszczepienie serca. Najczęściej jednak dzieci czekają na przeszczep serca, który jest dla nich jedyną szansą na życie. Miesiąc temu miało u nas przeszczepione serce dziecko, które wcześniej było półtora roku podłączone do sztucznej komory serca. Tan pacjent miał to szczęście, że znalazło się dla niego serce. Mam nadzieję, że w niedługim czasie opuści szpital.

Tan mały pacjent półtora roku czekał na serce?

Tak. Najdłużej czekał u nas 10-letni chłopiec. Spędził z nami cztery lata, czekając na przeszczep serca. Niestety, nie doczekał.

Nie było dla niego serca?

Nie.

To prawda, że niedługo może zabraknąć w Polsce kardiochirurgów do tak skomplikowanych operacji serca u dzieci?

Niestety tak. Nie zostaje się kardiochirurgiem dziecięcym w kilka lat po studiach. To praca od rana do późnej nocy, niestety bardzo źle opłacalna w stosunku do ilości godzin pracy i włożonego wysiłku. A zarobki są tak niskie, że młodzi ludzie uciekają. W Centrum Zdrowia Dziecka było 9 młodych lekarzy, którzy chcieli szkolić się w kardiochirurgii dziecięcej. Kiedy zmierzyli się z tym, zrezygnowali, wybrali inną specjalność. W tej chwili w Polsce formalnie 31 lekarzy ma specjalizację z kardiochirurgii, ale za 5 lat tylko 8 będzie wykonywało pełen zakres operacji. A szkoli się jedynie 11 lekarzy, którzy na razie deklarują, że chcą być kardiochirurgami dziecięcymi.

Za kilka lat nie będzie więc komu operować dziecięcych serc?

Tak może się stać, jeśli osoby zarządzające ochroną zdrowia w Polsce nic z tym nie zrobią. 

Zobacz także: Tak leczy się w Polsce serca dzieci
Redakcja poleca: Oto Polska: dziecko od 2 lat mieszka w szpitalu! I nikt z tym nic nie robi.
Od 2 lat mały Hubert mieszka w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i czeka, aż znajdzie się dla niego rodzina adopcyjna. Każdy kolejny dzień w szpitalu to stracona szansa na zdrowie i prawidłowy rozwój – pomóż mu znaleźć prawdziwy dom.
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Kłopoty w pieluszce

Karm piersią, polecamy!