Zamknięte przedszkole
fot. Adobe Stock

Przedszkola znów zamknięte! „Liczba zakażonych wzrosła trzykrotnie" Czy tak będzie w całym kraju?

Wszystkie przedszkola zostały zamknięte od wtorku – poinformował burmistrz Kępna (woj. wielkopolskie). To decyzja podyktowana rozsądkiem i troską o bezpieczeństwo, bo liczba zakażonych koronawirusem w tym mieście gwałtownie wzrosła.
Magdalena Drab
Zamknięte przedszkole
fot. Adobe Stock
Przedszkola ponownie przyjmują dzieci od 6 maja, gdy zgodnie z rozporządzeniem rządu rozpoczął się drugi etap znoszenia obostrzeń w kraju. Nie wszystkie placówki zostały otwarte, bo ostateczna decyzja należy do samorządów i władz przedszkoli, ale, jak się okazuje, nawet te otwarte już przedszkola mogą szybko przestać działać. Od wtorku rodzice nie mogą już posyłać dzieci do żadnego z przedszkoli w Kępnie – to efekt niepokojącego przyrostu liczby zakażonych wirusem SARS-CoV-2. 

Przedszkola znów zamknięte w Kępnie

W Kępnie funkcjonuje 5 przedszkoli i 3 oddziały przedszkolne w szkołach – wszystkie te placówki zostały zamknięte z powodu wzrastającej liczby zakażonych koronawirusem. Burmistrz Kępna, Piotr Psikus, poinformował we wtorek, że decyzję podjął razem z dyrektorami przedszkoli samorządowych i szkół podstawowych. „Musimy kierować się rozsądkiem i robić wszystko, by ograniczać zagrożenie" - powiedział. W ostatnich dniach w powiecie kępińskim odnotowano 40 nowych zakażeń koronawirusem, podczas gdy w piątek chorych było zaledwie 15 osób. 172 osoby w mieście i gminie są objęte kwarantanną.

Wzrost zakażeń to nie jedyny powód zamknięcia przedszkoli w Kępnie. Na decyzję burmistrza wpływ miała także bardzo niska frekwencja w przedszkolach.
Redakcja poleca: Polsce grozi epidemia odry! Dlaczego należy bać się choroby?
Zdaniem WHO Polska balansuje na granicy epidemii. Dlaczego najbardziej narażone na zarażenie wirusem są niemowlęta? Czy choroba jest naprawdę groźna?

Czy przedszkola będą znów zamykane?

Czy sytuacja z Kępna powtórzy się także w innych przedszkolach w Polsce? Na razie nie wiadomo, czy dzieci, które po przerwie spowodowanej pandemią zaczęły uczęszczać do innych przedszkoli w kraju, będą musiały znów wrócić do domów. Pewne jest natomiast, że w razie wykrycia choćby jednego przypadku bądź podejrzenia zakażenia koronawirusem w placówce opiekuńczo-edukacyjnej dyrekcja ma prawo natychmiast zamknąć przedszkole. Co ciekawe jednak, według zapewnień premiera Mateusza Morawieckiego koronawirus w Polsce „jest pod coraz lepszą kontrolą" i możliwe nawet, że wkrótce zostanie zwiększony limit liczby dzieci w przedszkolach.

„Zwiększenie wysokości limitów w przedszkolach będzie zależało od tempa zwalczania koronawirusa. Mogę powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, że zmiana limitów dzieci przebywających (...) w jednym pomieszczeniu nastąpi zapewne w niedługim czasie" - powiedział premier we wtorek podczas forum gospodarczego Polskiego Funduszu Rozwoju.

Przedszkola prywatne chcą przyjmować więcej dzieci

Zwiększenia limitów domagają się niektórzy rodzice oraz dyrektorzy prywatnych placówek – ci pierwsi wciąż nie mogą wrócić do pracy, drudzy zaś obawiają się o przyszłość przedszkoli, których nie będzie stać na pokrycie wszystkich opłat. Obecnie, zgodnie ze ścisłym reżimem sanitarnym, w grupach przedszkolnych nie może przebywać więcej niż 14 dzieci. Tym samym przedszkola prywatne nie są w stanie wywiązać się ze wszystkich umów. Zdarza się więc, że rodzice rezygnują w ogóle z usług prywatnego przedszkola, mają też prawo do ubiegania się o odszkodowanie.

Zobacz też:
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy