Przez konflikt w szpitalu umierały malutkie dzieci
fot. Adobe Stock

Przez konflikt w szpitalu umierały malutkie dzieci. Teraz muszą być operowane prywatnie

Lekarze nie mieli gdzie operować, więc malutkie dzieci od kwietnia skazane były na śmierć, której być może mogły uniknąć. Przez 9 lat lekarze uratowali 100 dzieci z ponad setki operowanych, ale dyrekcja szpitala twierdzi, że takie operacje mają charakter „eksperymentalny".
Joanna  Biegaj
Przez konflikt w szpitalu umierały malutkie dzieci
fot. Adobe Stock
W Polsce skomplikowane operacje na sercach płodów wykonuje tylko jeden zespół lekarzy: prof. Joanna Szymkiewicz-Dangel, prof. Marzena Dębska i dr Adam Koleśnik. Do kwietnia lekarze przeprowadzali operacje na oddziale ginekologiczno-położniczym w Szpitalu Bielańskim. Po tym czasie program operacji został wstrzymany, czego skutkiem była śmierć dwójki dzieci.

Niepotrzebny program?

W ciągu 9 lat zespół specjalistów wykonał 128 zabiegów kardiologicznych w krytycznych wadach serca. 90 proc. tych zabiegów zakończyło się sukcesem. Operacje dały szanse na przeżycie ok. 100 dzieciom z ponad setki, które były operowane. Program interwencji kardiologicznych u płodów to trzeci co do wielkości program na świecie, jednak dyrektorka Szpitala Bielańskiego nie chciała go kontynuować w swojej placówce.

„Światowe ośrodki raczej się z nich wycofują albo w ogóle się ich nie podejmują. W Polsce w rozbudzonej nadziejami opinii publicznej często wywołują złudne skojarzenie o wręcz magicznej mocy sprawczej jako zabiegi odwracające w pełni proces chorobowy" - powiedziała na łamach „Gazety Wyborczej” Dorota Gałczyńska-Zych.
Redakcja poleca: SIDS, czyli zespół nagłej śmierci łóżeczkowej u niemowląt: jak zapobiegać?
SIDS to zespół nagłej śmierci łóżeczkowej, który dotyka niemowląt. Dzieci są pozornie zdrowe, ale pewnego dnia nie budzą się już ze snu. Jednak rodzice nie są bez szans! Można zmniejszyć ryzyko SIDS i skutecznie zapobiegać nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Sprawdź, co to za choroba, i które dzieci są szczególnie zagrożone SIDS.

Drugie dno sprawy...

Szpital Bielański od dawna już był na celowniku osób, które są przeciwne aborcji. „Efektem ubocznym świetnej diagnostyki prenatalnej jest wykrywanie najcięższych przypadków, które mogą prowadzić do terminacji ciąży. To z kolei spowodowało nagonkę prolajferów na prof. Dębskiego i jego oddział. Furgonetka z ohydnymi zdjęciami martwych płodów, która stała przed szpitalem, była skazą na wizerunku placówki” - powiedział dr Piotr Kretowicz, były pracownik Szpitala Bielańskiego.

Znalezienie nowego szpitala

Konieczne było szybkie znalezienie nowej placówki, bo dzieci przecież nie mogą czekać. Udało się to zrobić, teraz operacje będą wykonywane w prywatnej klinice w Miasteczku Wilanów, a koszty będzie pokrywać Ministerstwo Zdrowia i NFZ. „Dwie skomplikowane operacje plastyki zastawek serca mamy już za sobą” - poinformowała Anna Nipanicz-Szałkowska, dyrektor tej placówki.

Do zabiegów zakwalifikowało się dwoje nienarodzonych dzieci. „Z krytycznym zwężeniem zastawki aortalnej oraz zarośnięciem zastawki płucnej bez ubytku w przegrodzie międzykomorowej. W obu przypadkach funkcja serca była bardzo upośledzona. Wady mogły spowodować nieodwracalny niedorozwój odpowiednio lewej lub prawej komory serca i powodować zagrożenie życia dzieci. Dzięki operacjom dzieci mają bardzo duże szanse na prawidłowy rozwój” - dodaje dyrektor szpitala Medicover.

Źródło: warszawa.wyborcza.pl

Zobacz także
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy