Chłopiec dostał wstrząsu anafilaktycznego po zjedzeniu w restauracji
fot. www.essentialbaby.com.au

Przez nieuwagę kelnerki 2-latek mógł stracić życie

Mama 2-letniego Jacka wystawiła restauracji negatywną opinię po tym, jak jej syn dostał poważnej reakcji alergicznej. Według przedstawiciela restauracji... sama jest sobie winna.
Hanna Szczesiak
Chłopiec dostał wstrząsu anafilaktycznego po zjedzeniu w restauracji
fot. www.essentialbaby.com.au
Kelly Chapman chciała zjeść z rodziną obiad w przyjaznej dzieciom restauracji Flamingo Family. Przy składaniu zamówienia poinformowała obsługę o alergiach synka. Maluch nie może jeść m.in. jajek, mleka i pszenicy. Kelnerka zapewniła, że frytki i hot dog bez bułki są całkowicie bezpieczne i Jack może je bez obaw zjeść.

"Zaczął jeść, ale niewiele z tego zjadł. Pod koniec posiłku byliśmy gotowi poprosić o rachunek, a on zaczął wymiotować" – mówi mama Jacka. Na początku nie podejrzewała, że wymioty mają związek z alergią synka. Po kilku minutach od przyjazdu do domu wiedziała, że to reakcja na alergeny: Jack dostał silnego kataru, zaczął drapać się po twarzy, jego powieki spuchły. Rodzice natychmiast zabrali synka do szpitala, gdzie dostał zastrzyk z adrenaliną. Według lekarzy, gdyby nie szybka interwencja rodziców, chłopiec mógłby nie przeżyć.



Chapman postanowiła ostrzec innych rodziców i wystawiła restauracji negatywną ocenę na Facebooku. Takiej odpowiedzi się nie spodziewała... "Skoro wiesz, że masz takie problemy, dlaczego nie zjesz w domu? Przynajmniej wiesz dokładnie, jakie masz składniki. Zamiast tego chodzisz do restauracji (tej albo jakiejkolwiek innej). To, co się stało tutaj, mogło się stać wszędzie – bardzo dziękujemy za twoją opinię!" – napisał administrator konta restauracji. Niedługo po publikacji komentarz został skasowany.

Dziennikarze FOX 2 skontaktowali się z właścicielem restauracji. Właściciel przyznał, że to pierwszy raz w ciągu 13 lat prowadzenia restauracji, kiedy ktoś dostał reakcji alergicznej przez jego jedzenie. Choć kelnerka obsługująca Kelly i jej rodzinę zapewnia, że nikt jej nie poinformował o alergiach chłopca, przeszła dodatkowe szkolenie, a właściciel obiecał stworzyć listę alergenów w potrawach, do której każdy klient będzie miał dostęp. Osoba, która napisała obraźliwy komentarz, nie pracuje w restauracji.

Czytaj także: W tej restauracji jest zakaz wstępu dla... dzieci
Redakcja poleca: SIDS, czyli zespół nagłej śmierci łóżeczkowej u niemowląt: jak zapobiegać?
SIDS to zespół nagłej śmierci łóżeczkowej, który dotyka niemowląt. Dzieci są pozornie zdrowe, ale pewnego dnia nie budzą się już ze snu. Jednak rodzice nie są bez szans! Można zmniejszyć ryzyko SIDS i skutecznie zapobiegać nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Sprawdź, co to za choroba, i które dzieci są szczególnie zagrożone SIDS.
Oceń artykuł

Ocena 4 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy