Nowonarodzone dziecko
fot. Adobe Stock, Tomsickova

„Przyjęłam pacjentkę z ostrym bólem brzucha. Dziewczynka miała 13 lat i była... w ciąży. Była w trakcie akcji porodowej"

„Czyżby matka nigdy nie rozmawiała z nią o seksie, zabezpieczaniu się? Nie powiedziała, co oznacza, kiedy nie ma się miesiączki? Jakie są objawy ciąży? To wszystko wina rodziców. Najpierw robią z tego temat tabu, a później dziwią się, że dzieci mają dzieci".
Nowonarodzone dziecko
fot. Adobe Stock, Tomsickova
Dziewczynka miała trzynaście lat i sporą nadwagę. Brzuch bolał ją tak bardzo, że lekarz nie mógł jej zbadać. Zlecił więc usg.
W naszym szpitalu widziałam już różne rzeczy. Ale to, co wydarzyło w tamtą sobotnią noc dwa miesiące temu, będę pamiętać chyba do końca życia. Bo jak tu zapomnieć o sytuacji, w której przyjmuje się na oddział jedno dziecko, a wypisuje… dwoje.

Ona miała nadzieję, że coś jej zaszkodziło 

Zapowiadała się spokojna noc. Siedziałam z lekarzem i inną pielęgniarką w dyżurce i kończyłam kawę. Dochodziła północ, a my do tej pory mieliśmy tylko pięć interwencji. Jak na oddział ratunkowy szpitala dziecięcego, niewiele. Właśnie miałam umyć kubek, gdy dostaliśmy wiadomość, że wiozą trzynastolatkę z bardzo silnym bólem brzucha. 
 
– Pewnie wyrostek – stwierdził lekarz. 
 
– Sprawdź, czy sala operacyjna jest w razie czego gotowa – polecił mi. 
 
Dziewczyna przybyła do nas pięć minut później. Za niosącymi ją na noszach ratownikami wbiegli przerażeni rodzice. 
 
– Ratujcie nasze dziecko! – błagali. 
 
Z informacji, które udało mi się od nich wyciągnąć, wynikało, że córka zaczęła mieć bóle kilka godzin wcześniej. 
 
– Agatka lubi zjeść, ma sporą nadwagę… Myśleliśmy z mężem, że to niestrawność – relacjonowała gorączkowo mama. – Dałam jej krople żołądkowe i coś na wątrobę. Byłam pewna, że leki pomogą. Ale było coraz gorzej. Więc mąż wezwał karetkę. O Boże, mam nadzieję, że nie za późno… – denerwowała się. 
 
Zapewniłam ją, że córka jest bezpieczna w naszych rękach i na pewno wszystko dobrze się skończy. Poprosiłam, by usiedli w poczekalni. 
 
– Jak tylko będzie coś wiadomo, poinformujemy państwa – obiecałam.
 
Wyglądało na to, że młodziutka pacjentka jest w bardzo poważnym stanie. Wiła się z bólu. Krzyczała, że zaraz umrze, bo coś rozrywa ją od środka. 

Lekarz nie mógł jej zbadać

– Zabieramy ją na usg. Trzeba zobaczyć, co to jest – powiedział, zabrał dziewczynę na badanie, a ja zostałam na oddziale. 
Kilka minut później zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszałam głos lekarza. Był trochę przerażony.
 
– Rany boskie, dawajcie mi tu kogoś do pomocy, ta dziewczyna rodzi! 
 
– Ta trzynastolatka z bólem brzucha?! – dopytywałam się z niedowierzaniem.
 
– Dokładnie. To poród pośladkowy, mogą być kłopoty, już widać nóżki…
 
W naszym szpitalu nie ma ginekologów ani położnych. Leczymy dzieci. W pierwszej chwili nie wiedziałam więc, do kogo się zwrócić. Postanowiłam zadzwonić na patologię noworodków. 
 
– Poród? U nas? Za chwilę będę – usłyszałam od dyżurnej lekarki. 
 
Potem gdy biegłyśmy do pacjentki, zwierzyła mi się, że nigdy jeszcze nie przyjmowała porodu… Po godzinie było już po wszystkim.
 
Dziewczyna urodziła córeczkę. Mimo że poród był ciężki, maleńka wyglądała na zdrową. Pani doktor z patologii postanowiła zabrać ją na swój oddział. 
 
– Przebadam ją dokładnie. Matka nie była przecież pod opieką ginekologa. A poza tym to pierwsza taka moja pacjentka, należą się jej specjalne względy – powiedziała uradowana. 
 
„Mój” lekarz siedział na krześle, ciężko oddychał i mamrotał pod nosem: 
 
– Nigdy więcej takich niespodzianek! Nigdy więcej, nigdy…
 
Widać było jednak, że jest zadowolony.

Młoda mama była oszołomiona

Wyglądało na to, że nie wie, co się wokół niej dzieje. Była szczęśliwa, ale chyba tylko dlatego, że ból wreszcie minął.
 
– Dlaczego nie powiedziałaś nam, że jesteś w ciąży? – zapytałam ją.
 
– Bo… nie byłam do końca pewna. Miałam nadzieję, że tylko się czymś zatrułam – odparła trochę zawstydzona.
 
Czyżby matka nigdy nie rozmawiała z nią o seksie, zabezpieczaniu się? Nie powiedziała, co oznacza, kiedy nie ma się miesiączki? Jakie są objawy ciąży?
 
Dziewczyna najwyraźniej domyśliła się, nad czym się zastanawiam.
 
– W naszym domu nie rozmawia się o tych sprawach – powiedziała. – Rodzice chyba uważają, że to niepotrzebne, że jeszcze jestem za młoda. Powiecie im o dziecku? Pewnie się wściekną…
 
Rodzice! Z tego wszystkiego zupełnie o nich wszyscy zapomnieliśmy. Od ponad godziny siedzieli w poczekalni i czekali na informację o zdrowiu córki. Nieświadomi tego, co się stało. 
 
– Idziesz do nich ze mną. Tak na wszelki wypadek, nie wiadomo, jak zareagują – powiedział lekarz, wstając z krzesła.
 
Poszliśmy do poczekalni. Rodzice na nasz widok zerwali się z ławki. 
 
– Czy z Agatką wszystko w porządku? – zaczęli się dopytywać. 
 
Lekarz spojrzał na mnie niepewnie. Doszłam do wniosku, że nie ma po co kręcić ani owijać bawełnę.
 
– Tak, córka czuje się już dobrze. I jej dziecko też – poinformowałam rzeczowym tonem. – Gratulujemy, zostaliście państwo dziadkami, macie wnuczkę. 
 
Pierwszy zemdlał ojciec. Runął na podłogę jak kłoda. Po kilku sekundach leżała obok niego matka. Cuciliśmy ich na przemian, chyba z pięć minut.
 
– Jak to dziadkami? Agatka była w ciąży? Dlaczego nic nam nie powiedziała?! – zaczęli pytać, gdy już doszli do siebie.
 
– Twierdzi, że nie była do końca pewna. A państwo niczego nie zauważyli? – próbowałam się dowiedzieć.
 
– Córka nosiła zawsze luźne ubrania… Poza tym to jeszcze dziecko, do głowy mi nie przyszło, że ona mogła, no wiecie… – zaczęła tłumaczyć się matka.
 
– A spotyka się z kimś? – zapytałam.
 
– A tam, od razu spotyka… To kolega, syn naszych przyjaciół. Starszy od Agatki o rok. Myśleliśmy, że to porządny chłopak. Pewnie on namówił ją na te bezeceństwa! Już ja sobie z nim pogadam, i z nią też – zaczął odgrażać się ojciec.

Kiedy dzieci mają dzieci, nic nie jest pewne…

– Dzieciaki nie są niczemu winne. To do siebie powinniście mieć pretensje. Jesteście jak wielu innych rodziców. Najpierw traktujecie seks jak tabu, nabieracie wody w usta, a potem dziwicie się, kiedy wasze nastoletnie dzieci zostają rodzicami – zdenerwowałam się.
 
Mężczyzna miał ochotę zaprotestować, ale kobieta spojrzała na niego groźnie.
 
– Cicho! Pani ma rację – skarciła go. 
 
A potem zapytała niepewnie: 
 
– Możemy zobaczyć córkę i wnuczkę?
 
– Maleństwo jest na badaniach. A do córki oczywiście państwa zaprowadzę. Tylko żadnych awantur, dziewczyna i tak już dzisiaj bardzo wiele przeżyła…
 
Muszę przyznać, że rodzice Agaty zachowali się z klasą. Nie urządzili córce żadnych scen. Wiem, bo podsłuchiwałam.
Spokojnie z nią rozmawiali. O tym, co się stało i co ją czeka. Mówili, że będą ją wspierać, że razem wychowają malutką. A kiedy pani doktor z oddziału patologii przyniosła dziecko, kompletnie się rozkleili. Mała zawojowała ich serca. 
Agata zadzwoniła do swojego chłopaka i godzinę później mieliśmy na oddziale dwoje przerażonych nastolatków i czworo dorosłych wzruszonych do łez.
 
Rano Agata mi się zwierzyła: 
 
– Rodzice mówią, że nauczę się być matką. Ale ja nie wiem, czy chcę nią być. Przecież sama jestem jeszcze dzieckiem…
 
Marzena, 42 lata

Czytaj także:
Redakcja poleca: Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]
Na co dzień tak jak i Wy jesteśmy mamami. Z wszystkimi tego, radosnymi i nie tylko radosnymi, konsekwencjami. Posłuchaj, co jest najpiękniejsze w byciu mamą dla dziewczyn z Mamotoja.pl i... napisz nam swoją własną historię!
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy