dzieci roznoszą koronawirusa
fot. Adobe Stock

To już pewne: DZIECI zarażają koronawirusem! To one roznoszą COVID-19

Będzie nawet 10 tys. przypadków dziennie, jeśli nic się nie zmieni. „Dzieci są głównym czynnikiem, który obecnie wpływa na rozprzestrzenianie koronawirusa. Zakażają rodziców i dziadków. I nagle gdzieś indziej ten wirus wybucha" - mówi ekspert.
Joanna  Biegaj
dzieci roznoszą koronawirusa
fot. Adobe Stock
Około 80 proc. dzieci choruje bezobjawowo lub objawy są znikome. Takie dzieci jednak nie są poddawane testom. Wracają ze szkoły do domów i zarażają bliskich. Eksperci grzmią, że jeśli nic się nie zmieni - będziemy notować kolejne fale wzrostu zachorowań. Dr Jakub Zieliński z Zespołu Modelu Epidemiologicznego ICM Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że zakażonych koronawirusem może być nawet 10 razy więcej, niż wykazują to oficjalne dane. Zdaniem eksperta w ciągu miesiąca liczba wykrywanych przypadków COVID-19 może dojść nawet do 10 tys. dziennie.

Dzieci źródłem zakażenia

„Z naszego modelu wynika, że to w znacznej mierze dzieci są głównym czynnikiem, który obecnie wpływa na rozprzestrzenianie koronawirusa. Mamy rozproszone w naszym modelu »ludziki« – ponad 30 mln. Odwzorowują one zagęszczenie ludności w Polsce. Śledzimy poruszanie się ich w modelu. Wiemy, ile w gminach jest szkół. Nasz model pokazuje, że szkoły są tak naprawdę »złośliwymi« ogniskami" – mówi dr Zieliński.
Redakcja poleca: Jak zrobić kalendarz adwentowy z papieru?
Jeśli zastanawiasz się, jak zrobić kalendarz adwentowy z papieru, dobrze trafiłaś. Nasz jest łatwy do wykonania i efektowny, bo złoty! Dzięki kalendarzowi adwentowemu dziecku łatwiej jest czekać na gwiazdkę i prezenty. Znikające kolejne okienka kalendarza ułatwiają zrozumienie, ile jeszcze dni zostało do świąt i sprawiają, że ten czas nie dłuży się aż tak strasznie.

Ogromne niedoszacowanie?

Dr Paweł Grzesiowski, pediatra, immunolog i ekspert ds. zakażeń mówi, że tak naprawdę nie znamy skali zakażeń, ponieważ większość dzieci choruje bezobjawowo: „Mamy do czynienia z ogromnym niedoszacowaniem. Około 80 proc. dzieci choruje bezobjawowo lub skąpo objawowo i oni nie są objęci w statystykach, ponieważ ich się nie testuje. A oni wracają do domów i roznoszą wirusa. To, że mamy relatywnie mało zakażeń wśród nauczycieli, też nie świadczy o małej skali zakażeń, bo ich po kontakcie z zakażonym uczniem czy innym nauczycielem także się nie bada. Dlatego bezwzględnie powinniśmy wrócić do systemu testowania zgodnego z nauką - głównym sposobem walki z wirusem - oprócz masek i dezynfekcji - jest śledzenie kontaktów i robienie testów. To ślepy zaułek. (...) Ten potężny potencjał, który wypracowaliśmy przez lockdown, na skutek którego udało się zatrzymać transmisję wirusa, teraz po prostu trwonimy”.

O niedoszacowaniu mówi też dr Zieliński, który uważa, że zakażonych COVID-19 może być nawet 10 razy więcej, niż pokazują oficjalne dane: „Od zakażenia do diagnozy mija kilka dni, więc nasz obraz epidemii jest już nieco nieaktualny. Kolejna +generacja+ chorych pojawia się po mniej więcej tygodniu i jest półtora raza większa od poprzedniej. Obecnie po około 12 dniach liczba chorych jest już dwukrotnie większa. Dziennie stwierdzamy ponad 2 tys. nowych przypadków, ale to oznacza, że faktycznie jest ich ponad 20 tys., a to z kolei oznacza, że za miesiąc będzie ich 80 tys." – przestrzega dr Zieliński.
Zdaniem ekspertów, żeby powstrzymać rozszerzanie się epidemii, musimy izolować się społecznie, nosić maseczki i dezynfekować ręce
Źródło: trojmiasto.wyborcza.pl, PAP, mp.pl

Zobacz także
Oceń artykuł

Ocena 3 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy