rodzice pomagają w zdalnych lekcjach
fot. Adobe Stock

Rodzice na lekcjach zdalnych: OSZUKUJĄ i piszą za dzieci klasówki! Nauczyciel: „Co z nami jest nie tak?”

Nauczyciele skarżą się na nieodpowiedzialnych rodziców, którzy wyręczają dzieci podczas zajęć, podpowiadają i zachęcają do oszukiwania. „Dzieci stają się niesamodzielne!” − grzmią nauczyciele i zastanawiają się nad rezygnacją z ocen i świadectw za pierwsze półrocze nauki.
Magdalena Drab
rodzice pomagają w zdalnych lekcjach
fot. Adobe Stock
Wypracowania pisane przez mamę i klasówki przez tatę − tak coraz częściej wygląda zdalna nauka w Polsce. „Wasze dzieci będą niesamodzielne!” − grzmią nauczyciele i opisują naprawdę bulwersujące przypadki zachowań rodziców. Zasłanianie kamerek, tak by nie było widać, że dziecko korzysta z pomocy, albo wyłączanie mikrofonów, by nie było słychać udzielanych podpowiedzi, jest na porządku dziennym.

Rodzice, nie odrabiajcie zadań za dzieci!

Nauka zdalna nigdy nie była prosta. Ale zadania nie ułatwiają nadgorliwi rodzice, którzy uczestniczą w zdalnych lekcjach, podpowiadają, a nawet odrabiają za dzieci prace domowe! Czasem dochodzi do kuriozalnych sytuacji, jak np. wtedy, gdy rodzice na żywo i na forum całej klasy komentują wypowiedzi dzieci. I to w niewybrednych słowach. „Głupoty gadasz" − skarciła córkę pewna mama z Krakowa, gdy ta udzieliła złej odpowiedzi na pytanie nauczyciela. Inni rodzice godzą się na zasłanianie kamerek albo wyłączanie mikrofonów, gdy dziecko konsultuje z nimi odpowiedź na pytanie nauczyciela. O takich skandalicznych przypadkach donoszą nauczyciele w grupie „Ja nauczyciel" na Facebooku.

„W czasie zdalnego nauczania dzieci i rodzice oszukują. Przy odpowiedziach ustnych czytają z zeszytów, książek, internetu i czego jeszcze się da. (...) Wyłączają mikrofony po usłyszeniu pytania, po czym za chwilę (jak uprzejmy sufler podpowie odpowiedź) mikrofon zostaje włączony" − skarżą się nauczyciele.

Nierzadko zdarza się, że dzieci powtarzają odpowiedzi usłyszane od rodziców, w ogóle nie rozumiejąc ich sensu, co oczywiście od razu słychać − przyznała dyrektorka krakowskiej podstawówki w rozmowie z „Gazetą Wyborczą".

Nauczyciele nie chcą pozostać obojętni i apelują do rodziców o opamiętanie. Grupa pedagogów z SP 72 w Krakowie napisała do rodziców list: „Bardzo prosimy, aby Państwo nie odrabiali zadań za dzieci. Wasza pomoc w niektórych obszarach może być pomocna, ale powinna się ona ograniczać do sprawdzenia dziecku zadania, wytłumaczenia mu niezrozumiałych treści i wspierania go. Pisanie zadania za dzieci, czy podpowiadanie na sprawdzianach nie służy niczemu dobremu. Dzieci stają się niesamodzielne, w pełni zależne od Państwa. Tego typu działanie w konsekwencji prowadzi do tego, że dzieci bez Was nie będą umiały poradzić sobie nie tylko w szkole, ale i w późniejszym życiu. Prosimy o tym pomyśleć".

Co dalej? Nauczyciele rozważają rezygnację z wystawiania ocen cząstkowych na zakończenie półrocza nauki. Bo przecież w wielu przypadkach musieliby oceniać pracę rodziców, a nie dzieci. Rozwiązaniem mogłyby być oceny opisowe, bardziej uczciwe w warunkach zdalnej nauki. Niestety już w zeszłym roku szkolnym MEN nie wyraziło na nie zgody. Pomysł jednak jest nadal aktualny, bo zdalne nauczanie, co widać coraz wyraźniej, sprzyja oszustwom. „Co z nami jest nie tak? Czy to tylko polska specyfika" − pyta jedna z załamanych nauczycielek na Facebooku. 

Zobacz też:
Redakcja poleca: Co myślisz o tym, aby dzieci uchodźców nie uczyły się w polskich szkołach? [SONDA ULICZNA]
Zapytaliśmy przechodniów, co myślą o pomyśle, aby dzieci uchodźców nie mogły się uczyć w polskich szkołach. Sonda pokazuje, na ile jesteśmy tolerancyjnym narodem!
Oceń artykuł

Ocena 6 na 7 głosy

Zobacz także

Popularne tematy