Maseczka w wyprawce szkolnej
fot. Adobe Stock

Rodzice odmawiają przestrzegania procedur przez ich dzieci. Dyrektorzy bezradni

Do szkół spływają oświadczenia, w których rodzice, powołując się na konstytucję, informują, że ich dzieci nie będą przestrzegały procedur takich jak mierzenie temperatury, noszenie maseczek i dezynfekcja rąk. Dyrektorzy z kolei nie mają podstawy prawnej, aby wprowadzić taki obowiązek.
Aleksandra Zaborowska
Maseczka w wyprawce szkolnej
fot. Adobe Stock
Już wkrótce po rozpoczęciu roku szkolnego, do dyrektorki dużej szkoły ponadpodstawowej na Pomorzu wpłynęło „oświadczenie dotyczące procedur bezpieczeństwa wprowadzonych w szkole”. Rodzice nastoletniego chłopca odmówili stosowania się ich dziecka do zaleceń w związku z pandemią. W uzasadnieniu powołują się na konstytucję i fakt, że „wolność człowieka podlega ochronie prawnej”, a także twierdzą, że… ich dziecko „nie jest osobą chorą, ani podejrzaną o zachorowanie na chorobę COVID-19”.

Argumenty rodziców

Według oficjalnych wskazówek MEN, noszenie maseczek i dezynfekcja rąk są jedynie zaleceniem. Dyrektorzy szkół mają więc związane ręce. „Nie mogę takiego ucznia nie wpuścić na lekcję, ale jaki to daje przykład?” – zastanawia się dyrektorka pomorskiej szkoły.

Podobnych przypadków nie brakuje w całym kraju. „Dziś usłyszałam, że rodzice nie wierzą w koronawirusa i mam im nie zawracać głowy” – mówi dyrektorka szkoły podstawowej w Poznaniu, a nauczyciel-wychowawca z miasteczka w Małopolsce przywołuje przykład rodziców, którzy nie zgadzają się, aby ich dziecko nosiło maseczkę „ze względów religijnych”: „Powiedzieli, że wszystko pozostawiają w rękach Boga”.
Redakcja poleca: Wybieramy kask rowerowy dla dziecka (video)
Sprawdź, czym się kierować kupując kask rowerowy dla dziecka. Jakie cechy powinien posiadać dobry kask dla dziecka.

Nieuregulowane prawo

Prawny bałagan to, według posłanki opozycji Katarzyny Lubnauer, efekt krótkich i powierzchownych konsultacji wobec kluczowych przepisów w sprawie organizacji nauki w pandemii. Sytuację komentuje też Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty: „Ministerstwo edukacji większość kwestii związanych z koronawirusem uregulowało tylko w wytycznych, a nie w rozporządzeniach”.

MEN odpowiada, ale nie pomaga

W odpowiedzi na liczne zarzuty, MEN wystosowało oświadczenie, które… niczego nie zmienia. „Uprzejmie informuję, że wytyczne GIS, MZ i MEN w czasie pandemii COVID-19 nie stanowią ograniczeń wolności i praw obywateli wynikających z postanowień Konstytucji RP, ale wynikają z przepisów ustaw o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, a więc dotyczą zachowań prozdrowotnych i profilaktycznych dzieci, uczniów, nauczycieli i innych pracowników przedszkoli, szkół i innych placówek oświatowo-wychowawczych oraz rodziców” – wyjaśnia Anna Ostrowska, rzeczniczka ministerstwa.

W praktyce oznacza to, że dzieci i rodzice nadal nie są zobowiązani do stosowania się do procedur, a dyrektorzy... nadal nie są w stanie temu zapobiec.

Żródło: TVN24

Zobacz także:
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy