Dziewczynka, która bawi się z siostrą
Adobe Stock, pololia
Prawdziwe historie

„Starsza córka buntowała się na wieść o siostrze. Bałam się, że przez zazdrość nigdy nie zaakceptuje rodzeństwa”

„Bardzo chciałam oswoić Julkę z nową sytuacją, ale życie potoczyło się inaczej. Nie mogliśmy rozmawiać z małą o dziecku, które miało tak nikłe szanse na życie. Jednak kiedy przywieźliśmy ją ze szpitala, Julia nie odstępowała siostry na krok. I tak zostało odo teraz”.
Zaniepokoiła mnie dziwna w naszym domu cisza. Jeszcze przed chwilą słyszałam, jak moje dziewczynki przekomarzają się, rozstawiając lalczyny serwis do herbaty, a teraz zamilkły. Przestraszyłam się. Czy coś się stało? Wciąż jeszcze nie mogłam pozbyć się niepokoju o Natalkę, chociaż lekarze zapewniali, że jej serduszko pracuje normalnie. Rzuciłam obieranie jarzyn i wstrzymując oddech, zajrzałam do pokoju dzieci. Leżały na podłodze głowami do siebie, zawzięcie coś rysując, każda na swojej kartce. Nie zauważyły mnie. Spod ręki starszej, Julki, wychodziły całkiem udane figurki ludzików, młodsza naśladowała ją, wysuwając pracowicie język. Od kiedy nauczyła się chodzić, robiła wszystko to, co siostra.

Przedtem… Niechętnie wróciłam myślą do tamtego najtrudniejszego roku w naszym życiu. Podczas gdy Jarek i ja wciąż zastanawialiśmy się, jak przygotować naszą jedynaczkę Julię na przybycie nowego członka rodziny, babcia załatwiła to jednym zdaniem:
 
– Będziesz miała siostrzyczkę, cieszysz się? Dobrze jest mieć rodzeństwo, prawda? – dopytywała malutką.
 
– Nie! – Julka spojrzała spode łba i na dodatek tupnęła nogą.
 
– Dlaczego? – zdumiała się babcia.
 
– Ja nie ciem! – w oczach Julki natychmiast ukazały się łezki. 
 
Była jeszcze bardzo malutka, ale szybko uczyła się, jak owinąć sobie rodzinę dookoła palca. Teraz też chciała postawić na swoim…
 
– Będą kłopoty – mruknął pod nosem Jarek. – Dużo czytałem o zazdrości między rodzeństwem, mam wrażenie, że nasza Julia nie odda łatwo palmy pierwszeństwa.
 
– Musimy jej pomóc zaakceptować siostrzyczkę, oswoić z sytuacją – zniżyłam głos, żeby Julia nie usłyszała.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Po porodzie nie mogłam jej nawet przytulić! 

Mieliśmy najlepsze chęci, ale życie potoczyło się inaczej. Na połówkowym usg lekarz nagle zamilkł i powtórnie przejechał głowicą po miejscach, które zdawałoby, się już obejrzał. Potem zalecił dodatkowe badanie – usg serca.
 
– Coś nie w porządku z jej serduszkiem? – przestraszyłam się, a mała, bezbłędnie odczuwszy mój lęk, wykonała w brzuchu salto.
 
– Za wcześnie wyrokować, echo serca rozstrzygnie wątpliwości. Proszę być dobrej myśli – usłyszałam.
 
Natalka miała wadę serca i jeszcze przed porodem została zakwalifikowana do operacji, która miała nastąpić w pierwszej dobie jej życia. Byliśmy w rozpaczy, nie mogliśmy nic zrobić. Trzeba było czekać. Babcia, żeby mnie odciążyć, wzięła na siebie opiekę nad Julką, ja nie miałam do niczego głowy. Jarkowi wszystko leciało z rąk. Oczywiście w tej sytuacji plan rozsądnego przygotowania Julii do przyjęcia nowej siostrzyczki wziął w łeb. Nie mogliśmy rozmawiać z małą o dziecku, które miało tak nikłe szanse na życie. Skupiłam się wyłącznie na Natalii, chwilowo bezpiecznej w moim brzuchu, starałam się przelać w nią siłę, zaklinałam, żeby wytrwała, została z nami.
 
– Cio tam masz? 
 
Nie zauważyłam, że Julka od kilku dni bacznie mnie obserwuje. Tamtego dnia podeszła i pierwszy raz oparła rączki na moim brzuchu. Natalka, zupełnie jakby chciała się popisać, kopnęła z całych sił. Julka odskoczyła zdziwiona, ale ciekawość przyprowadziła ją z powrotem.
 
– To twoja siostrzyczka, na razie ukryła się w moim brzuszku, ale niedługo wyjdzie – powiedziałam przez ściśnięte gardło. 
 
To mogła być taka piękna chwila! Mącił ją strach o życie dziecka, który nie pozwalał mi oddychać.
 
– Jak wyjdzie, pobawię się z nią – obiecała łaskawie Julka.

Bóle porodowe zaskoczyły mnie w nocy

Obudziłam Jarka, i pojechaliśmy do szpitala, zostawiając Julkę pod opieką babci. Natalia nie kazała na siebie długo czekać. Wszystko poszło gładko i po trzech godzinach usłyszeliśmy płacz naszej córeczki. Głos miała mocny, głośno oznajmiała swoje przybycie na świat. Nie zdążyłam się nią nacieszyć, bo zaraz zabrano ją na oddział neonatologii. Czekała na nią sala operacyjna i zespół lekarzy. 
 
– Mała jest w najlepszych rękach, niedługo ją pani zobaczy – położna pochyliła się nade mną, patrząc mi prosto w oczy – Proszę mi wierzyć.
 
To były tylko słowa. Gdybym mogła im zaufać! Lęk o życie dziecka rozpalił się we mnie z nową siłą, podsycaną przez obudzony instynkt macierzyński. Chciałam przytulić ją, opiekować się nią, ale rozdzielono nas, a ja bałam się, że na zawsze.
Natalię operowano w pierwszej dobie życia, zaraz po urodzeniu. Powiedziano nam, że zabieg się udał, ale dziecko musi odpocząć.
 
– Chcemy ją zobaczyć – poprosił Jarek, trąc ręką dwudniowy zarost. Miał przekrwione oczy i wyglądał jak kupka nieszczęścia. Towarzyszył mi podczas porodu, potem też nie opuścił szpitala ani na krok.
 
– Państwa córeczka jest w inkubatorze, ciągle ją monitorujemy – wyjaśnił lekarz. – To nie będzie przyjemny widok, ale najgorsze już minęło.
 
Okazało się, że w opłucnej dziecka zebrała się woda, rokowania wciąż były korzystne, lecz już nie tak dobre jak przedtem. Moja rozpacz nie miała granic, nie potrafiłam się pozbierać, nie widziałam światła w tunelu. Wtedy Jarek podjął decyzję:

 

– Zawiozę cię do domu – powiedział, nie mogąc patrzeć na moje łzy – Julka czeka na ciebie, musisz się nią zająć.
 
– Chcę zostać… – zaprotestowałam.
 
– Wrócimy tu – obiecał Jarek.
 

Mama i tata są ważni, ale starsza siostra to jej idolka 

Ledwie stanęliśmy w progu, na spotkanie wybiegła nam Julka.
 
– Mama! – przytuliła się stęskniona.
 
Zamknęłam ją w mocnym uścisku, łzy moczyły włoski dziecka. Julka odsunęła się i przyjrzała mojej twarzy.
 
– Dlaczego płaces? – spytała.
 
– Bo twoja siostrzyczka, Natalka jest chora – mąż kucnął koło małej, patrząc jej uważnie w oczy.
Julia poczuła się ważna i doceniona.
 
– Marysia tes była chora, ale jus można się z nią bawić – oznajmiła, wspominając przeziębienie swojej koleżanki z piaskownicy. 
 
– Natalia też wyzdrowieje – zapewnił ją, a może nas obie, Jarek.
 
– Tak, jutro – orzekła Julka, dla której pojęcie czasu obejmowało jedynie kolejny dzień.
 
Tyle było pewności w jej głosie, że nagle i ja uwierzyłam. Jakby mała dziewczynka miała dar przepowiadania przyszłości. Natalka będzie zdrowa. Na pewno. 
 
– Nie tą kredką. Ta będzie dobra – Julia wyjęła Natalce z łapki kolorowy ołówek i podała inny. 
 
Mała jak zawsze zaakceptowała jej wybór bez protestów. Kiedy przywieźliśmy ją ze szpitala, Julia zainteresowana żywą lalą nie odstępowała małej na krok. Wisiała nad nią na szczebelkach łóżeczka, gadając bez ładu i składu, zaglądała do wózka.
Natalia wodziła za siostrą wzrokiem, a później uśmiechała się na widok siostry, wydmuchując entuzjastycznie bańki śliny. 
 
– Pierwsze słowo Natalki to będzie „Julka” – śmiała się babcia, widząc jak raczkujący berbeć wołając głośno „ta-ta-ta”, podąża wytrwale za ruchliwą jak srebro siostrą. 
 
Chciała być wszędzie tam, gdzie Julka, chodziła za nią jak piesek. Po wadzie serca nie został żaden ślad, mała rosła jak na drożdżach, najwyraźniej próbując nie pozostać w tyle za swoją idolką. Jula objęła nad nią patronat, o czym przekonałam się niedawno, na imieninach babci. Rodzina siedziała przy stole, dzieci bawiły się w pokoju obok. Usłyszałam ich podniesione głosy i poszłam załagodzić konflikt.
 
– Natalka wcale nie jest za mała, żeby się z nami bawić! – wykłócała się z kuzynami Julia. – Jak ona się nie bawi, to ja też! Sami sobie grajcie!
 
Wobec takiego argumentu Natka została dopuszczona do elitarnego grona, i dzieci oddały się zabawie.
 
– Nie ma to jak starsza siostra, zawsze utoruje drogę wśród raf życia – powiedział wtedy Jarek, który uciekł od stołu, żeby popatrzeć co u dzieci. 
 
Weszłam do pokoju dziewczynek i spojrzałam na malowidła. No tak. Znowu. Młodsza córeczka narysowała naszą rodzinę. Nie miała wielkiego talentu malarskiego, ale mnie i Jarka narysowała najstaranniej, jak umiała, dość pewną kreską. Jednak to Julce dostało się wszystko, co najlepsze. Ukochana siostra stąpała po ukwieconej łące, a jej złote loki sięgające pasa oraz niezwykle długie rzęsy hojnie oświetlało nadnaturalnych rozmiarów słońce. Tak ją widziała Natalia, wpatrzona w nią młodsza siostra.
 
Lidia, 36 lat

Czytaj także:
Podrzucone dziecko
Adobe Stock, Anastassiya
Prawdziwe historie
„Syn od zawsze był naiwny, ale nie sądziłem, że da się wrobić w nieswoje dziecko. Ta dziewczyna szukała sobie sponsora”
„Gdy przyjechaliśmy, na własne oczy zobaczyłem, że to nie może być dziecko naszego Adriana! Cała nasza rodzina niebieskooka, ta cała Gladys też, a mały ma oczy jak dwa węgielki i włosy ma czarne jak u Cygana! To kukułcze jajo, nie mój wnuk”.

Najmłodsze dziecko przydarzyło nam się późno i niespodziewanie. I powiedzmy sobie szczerze, to od początku był niewypał. Asia była po czterdziestce, ja miałem równo pięćdziesiąt lat i oboje z utęsknieniem czekaliśmy, aż bliźniaki skończą edukację i wyfruną z domu.   Starszaki zareagowały na wieść o ciąży matki ze zgorszeniem. Niemal do porodu podejrzewały, że to głupi żart z naszej strony, a potem, gdy już nie było wątpliwości, rach-ciach zniknęły. Janek wyjechał na Erasmusa do Hiszpanii, a Ewelina zamieszkała ze swoim chłopakiem w Krakowie. I radź sobie, staruszku, z wrzeszczącym niemowlakiem, mającym w dodatku większość dostępnych alergii! Od początku było z Adkiem pod górkę i dosyć szybko nauczyliśmy się z Asią cieszyć chwilą, wiedząc z doświadczenia, że sytuacja może się zmienić tylko na gorsze.   Ledwo się poprawiło z jedzeniem, zaczęły się pielgrzymki do szkoły i wysłuchiwanie, że chłopak to klasowa maruda i katalizator wszelkich spięć z nauczycielami. Wierzyć się nie chciało, że ta domowa ciapa ledwo przekraczała próg szkoły, zmieniała się w buntownika. Nie, żeby jakieś papierosy czy alkohol, to byłoby jeszcze zrozumiałe. Nie, Aduś walczył z systemem jak jakiś żałosny Don Kichot, podpadając nawet najcierpliwszym belfrom. W technikum chadzaliśmy już z Asią na wywiadówki razem, żeby wzajemnie się wspierać, a gdy po maturze syn poinformował, że zamierza pracować w warsztacie samochodowym wuja, nawet nie zaprotestowałem. Byłem stary i zmęczony, ot co.   – Józek go weźmie do galopu – pocieszała się Asia. – Znając brata obstawiam, że w przyszłym roku Adrian złoży papiery na uniwerek!   Faktycznie, młody nie wytrzymał długo z rodzinnym tyranem, ale zamiast pójść na studia, wkręcił się do klubu żużlowego jako pracownik techniczny. Tam zresztą również długo nie zagrzał...

Dziewczynka, która się nie uczy
Adobe Stock, Syda Productions
Prawdziwe historie
„Moja 11-letnia córka zmieniła się w klasowego osła i wagarowicza. Musiałam brać urlop, żeby zmuszać ją do nauki”
„Boję się myśleć, co czeka mnie dalej… Kasia nie uczy się, wagaruje. A gdy pytam ją o lekcje, stopnie, pyskuje lub kłamie. Wzięłam urlop, żeby jej przypilnować i udało się... ale na krótko. Zaraz po moim powrocie do pracy było to samo. Przecież nie mogę dla niej odejść z pracy”.

Jeszcze nie tak dawno moja Kasia była bardzo grzecznym dzieckiem i pilną uczennicą. Gdy wracałam z pracy, przybiegała do mnie, przytulała się, pokazywała zeszyty i z dumą opowiadała o swoich sukcesach w szkole. Dziś ma jedenaście lat i w niczym nie przypomina tamtej słodkiej córeczki. Nie uczy się, wagaruje. A gdy pytam ją o lekcje, stopnie, pyskuje lub kłamie.    Nie od razu zauważyłam tę zmianę. Dotarło to do mnie dopiero trzy miesiące po rozpoczęciu roku szkolnego. Poszłam na zebranie rodziców. Nie spodziewałam się żadnych złych wiadomości. Kasia zawsze była przecież w klasowej czołówce, jeśli chodzi o naukę. Wtedy też twierdziła, że ze wszystkich przedmiotów ma tylko piątki i szóstki. Nie sprawdzałam jej wyników w Librusie, bo po co? Miałam do niej pełne zaufanie, bo nigdy wcześniej nie kłamała. Byłam więc pewna, że po prostu wysłucham, co wychowawczyni ma do powiedzenia  wszystkim rodzicom, i pójdę do domu. Tymczasem pani Kozłowska poprosiła, żebym została.    – O co chodzi? Chce mi pani pogratulować, że mam taką zdolną i pilną córkę? W dzisiejszych czasach to rzadkość – zapytałam, gdy zostałyśmy w klasie same.    – Przeciwnie. Mamy z Kasią duży problem. Jeśli szybko nie weźmie się do nauki i nie nadrobi zaległości, na półrocze będzie miała trzy jedynki.    – Słucham? To niemożliwe. Chyba pomyliła ją pani z jakąś inną dziewczynką – prychnęłam.    Wychowawczyni otworzyła dziennik.   – Niestety, nie. Zresztą niech sama pani zobaczy. Matematyka – same pały. Polski, trzy pały i jedna dwójka. To samo przyroda. Z innych przedmiotów jest lepiej, ale tylko troszeczkę… No i te nieusprawiedliwione nieobecności…. – pokazywała palcem kolejne rubryki.    Nogi się pode mną ugięły.   – O Boże,...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj