Ukrywałam przed narzeczonym bezpłodność
Adobe Stock, one
Prawdziwe historie

„Był idealny, chciał ze mną założyć rodzinę, a ja byłam bezpłodna. Ukrywałam to przed nim, bo bałam się go stracić”

„Strasznie się bałam, czy operacja nie zostawiła śladów, czy on się nie połapie, że ze mną coś nie tak. Przez chwilę chciałam Michałowi wszystko opowiedzieć. O swojej chorobie, operacji i strachu. Wydawało mi się, że zrozumie, ale on chciał mieć dzieci”.

Fakt, nie mogę mieć dzieci, ale czy to oznacza, że nie mam prawa do przeżywania szczęśliwej miłości?

Poznałam nowe słowo: histerektomia. To ładnie nazwany zabieg usunięcia macicy. Opowiedziała mi o nim moja pani ginekolog.

– Przy takich mięśniakach zawsze jest ryzyko zezłośliwienia. Nie wolno ryzykować! Poza tym, wykończą panią te krwotoki. Trzeba operować.

Od kiedy pamiętam, zwijałam się z bólu przy okresie. Przez pierwsze dwa dni musiałam leżeć, bo nie było tamponu czy podpaski, jakie by mnie zabezpieczyły. Myślałam, że to przejdzie, ale było coraz gorzej. Przyplątała się niedokrwistość, miałam zawroty głowy, czułam ciężar w dole brzucha. Zrobiłam badania...

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Diagnozę przyjęłam jak wyrok

– Mam dopiero trzydzieści lat. Chcę być mamą! – płakałam. – Może najpierw ciąża, a potem operacja?
– Marne ma pani szanse na to, że jajeczko się w ogóle zagnieździ w macicy. Poza tym, gdyby nawet, nie donosi pani… – lekarka była nad wyraz spokojna.

Nic dziwnego, to nie ona miała przestać być kobietą! Jedyną osobą, której się z tego zwierzyłam była Sylwia. Przyjaźnimy się od liceum, prawie wszystko o sobie wiemy, więc wyryczałam się jej na ramieniu.

– Tylko nikomu nie mów – błagałam. – Nie chcę, żeby ktoś wiedział, że jestem wybrakowana!
– Co ty gadasz?! – oburzyła się. – Zdrowie ważniejsze niż wszystko inne.
– Ale jaki facet mnie będzie chciał? Oni potrzebują zdrowych, silnych kobiet do rodzenia dzieci. Ja jestem na aucie!
– Nie myśl teraz o tym – pocieszała mnie. – Gdzieś jest twoja druga połówka. Jeszcze wszystko się jakoś ułoży.

Sylwia odwiedzała mnie w szpitalu

Była przy mnie, gdy wybudzałam się z narkozy. Gdy wypisali mnie do domu, zabrała do siebie, bo nie chciałam, żeby mama czegoś się domyśliła – byłby tylko płacz i biadolenie. To Sylwia chodziła ze mną na wizyty kontrolne. Kupowała ze mną leki, po których miałam odzyskać równowagę hormonalną.

Wszystko jej mówiłam; jak i co czuję, czego się boję, o czym marzę… To trwało parę miesięcy. Bez niej byłoby mi bardzo ciężko! Miałyśmy ulubioną kafejkę, do której często chodziłyśmy na pyszne macchiato. Siedziałyśmy przy oknie; Sylwia tyłem, ja przodem do szyby… Zobaczyłam Michała i zamarłam z wrażenia.

– Rany! Zaraz tu wejdzie chłopak bóstwo. Spadniesz z krzesła!
– Znasz go?
– Kiedyś znałam. Był dwie klasy wyżej.
– To się przypomnij. Nie marnuj okazji!

Okazało się, że nie muszę niczego przypominać. Patrzyliśmy na siebie jak zaczarowani. Sylwia siedziała obok i milczała. My nie mogliśmy się nagadać. Zapomniałam o całym świecie. Michał na stałe mieszkał w Australii.

– To dlatego się nie widywaliśmy! – powiedział. – Ale los jest łaskawy. Ja za tydzień wyjeżdżam. Jestem tu w interesach i mogę się pojawić dopiero za jakiś czas. Co za fart, że cię spotkałem! Będę się spieszył z powrotem!

Te sześć dni to była bajka

Wszystko zeszło na drugi plan. Sylwia także! Szkoda mi było każdej minuty, która mogłaby odwrócić moją uwagę od Michała. Zaczęłam się kręcić jak na karuzeli, aż do zawrotu głowy, do utraty tchu. Byłam szczęśliwa i zakochana. Nasza pierwsza noc była cudowna.

Strasznie się bałam, czy operacja nie zostawiła śladów, czy on się nie połapie, że ze mną coś nie tak, ale lekarze mieli rację, tłumacząc mi: „Zobaczy pani, że może być nawet lepiej, niż było!”. Przez chwilę chciałam Michałowi wszystko opowiedzieć. O swojej chorobie, operacji i strachu. Wydawało mi się, że zrozumie.

Był czuły, delikatny, umiał słuchać, mówił, że tęsknił za taką kobietą jak ja, że myśli o nas poważnie. Więc znowu zaczęłam się bać. Postanowiłam poczekać. „Niech się najpierw wszystko ułoży, wzmocni, wtedy postanowię, co dalej?”.

Michał wyjechał, ale codziennie gadaliśmy na Skypie

W dziesiątkach meili i SMS-ów wyznawaliśmy sobie miłość i obiecywaliśmy, że niedługo będziemy razem. Wkrótce znów przyjechał do Polski, a potem ja poleciałam w podróż życia. Australia mnie urzekła! Czułam, że mogłabym tam żyć, szczególnie u boku ukochanego mężczyzny! Przyszłość widziałam w kolorze różowym…

Martwiła mnie tylko jedna sprawa. Michał często wspominał, że pragnie mieć dzieci. Planował, że zaraz po ślubie pomyślimy o powiększeniu rodziny.

– Nie ma na co czekać! Przed czterdziestką chcę mieć w domu co najmniej trójkę maluchów! To moje marzenie.
– Musimy się tak spieszyć? – pytałam.
– Zawsze chciałem być ojcem wielodzietnym! – śmiał się Michał.

Powinnam była mu powiedzieć

Ale bałam się, że go stracę. Wróciłam do Polski, aby przygotować się do ślubu. Sylwii nie widywałam, za to spotykałam się z mamą Michała, z którą się zaprzyjaźniłam. Często umawiałyśmy się na pogaduchy w mojej ulubionej kafejce. Tam spotkałyśmy Sylwię.

– Widzę, że promieniejesz – powiedziała. – Miłość kwitnie?
Nie tylko kwitnie, ale zaraz zaowocuje, bo oni chcą się pobrać – wygadała się mama Michała.

Sylwia słuchała z kamienną twarzą. Do głowy mi nie przyszło, co planuje… Mama Michała przyjechała do mnie niespodziewanie wieczorem. Była zdenerwowana.

– Coś się stało? – przeraziłam się. – Coś nie tak z Michałem?
– Ty mu powiesz, czy ja mam to zrobić?
– Ale co?
Że go oszukujesz. Że jesteś bezpłodna.
– Skąd pani wie?
– Czy to ważne? Wiem.
– Kocham Michała…
– Co z tego? Komu potrzebna taka miłość oparta na fałszu?
– Michał mi wybaczy! Też mnie kocha.
– Może. Ale musi znać prawdę. Jeszcze raz pytam: sama mu powiesz?

Nie miałam odwagi. Wysłałam tylko meila, że nie zapomnę o nim nigdy i że sam ma zdecydować, co dalej? Mijają cztery tygodnie… Nie mam żadnej odpowiedzi. Więc wszystko skończone! Zastanawiam się, skąd mama Michała była tak dobrze poinformowana o moich sprawach? Od Sylwii? Zaklina się, że to nie ona. Przysięga na wszystkie świętości. Ale przecież tylko ona wiedziała! 

Kamila, lat 30

Czytaj także:

Kobieta, która troszczy się o syna
Adobe Stock, candy1812
Prawdziwe historie
„Noszę za synem plecak i wyręczam go we wszystkich obowiązkach. Jeszcze się w życiu napracuje”
„Zaglądałam do Piotrusia na przerwach, noszę jego ciężki plecak, odbieram go po szkole, dbam o bezpieczeństwo. Tak się zachowuje prawdziwa matka”.

Osobowość neurotyczna? Chorobliwa nadopiekuńczość? To wszystko o mnie?! Ja tylko staram się być dobrą matką. Moje dziecko jest dla mnie najważniejsze, to chyba normalne!   – Doigrałaś się. Ostrzegałem cię wiele razy. Mówiłem, że przesadzasz z tą miłością macierzyńską – skomentował moje rozterki mąż.   – Ty akurat masz najmniejsze prawo komentować tę sytuację. Nigdy cię nie ma w domu, jesteś wiecznie zapracowany,  a Piotrusiem praktycznie wcale się nie interesowałeś i nie interesujesz!   – Chciałbym spędzać z nim więcej czasu, ale muszę zarabiać na jego zachcianki, a raczej twoje… Bo Piotruś musi mieć najlepszy komputer, nowoczesny telefon, firmowe ubrania i wiele innych rzeczy, których inni nie mają. A kiedy chcę go zabrać ze sobą chociażby, to ty nigdy na to nie pozwalasz! – bronił swoich racji Mariusz.   – Nie pozwalam, bo jesteś nieodpowiedzialny i boję się o bezpieczeństwo naszego syna. Pamiętam, jak go wziąłeś kiedyś na sanki. Wrócił zgrzany, bez rękawiczek i ze śniegiem w butach! A co było po tygodniu? Angina! – denerwowałam się.   – Idź do tego psychologa, jak ci zasugerowali, bo naprawdę mocno przesadzasz. Wykańczasz siebie, Piotrka i nasze małżeństwo – rzucił mąż, wychodząc z kuchni. Dlaczego nikt mnie nie rozumie? Ja tylko bardzo kocham moje dziecko… Piotrusia urodziłam w wieku 43 lat. To był cud. Staraliśmy się o dziecko prawie piętnaście lat i kiedy już prawie straciłam nadzieję, w dniu moich urodzin zrobiłam test… To był najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałam! Ostatnie miesiące ciąży spędziłam w szpitalu, było ciężko, ale się nie poddałam! Urodziłam sama i to w dodatku zdrowego pięknego syna! Oszalałam. Zrezygnowałam z pracy, bo czułam, że nie mogłabym zostawić go z kimś innym. Chciałam obserwować...

Dziecko w szpitalu
Adobe Stock, sailanalt
Prawdziwe historie
„Przez moją matkę syn wylądował w szpitalu. Całowała i przytulała Krzysia, choć wiedziała, że jest poważnie chora”
„Nie umiałem wybaczyć mojej mamie, że okazała się tak skrajnie nieodpowiedzialna. Najgorsze w tym jest to, że ani ona, ani ojciec nie poczuwają się do winy”.

Na narodziny pierwszego wnuka moi rodzice czekali z ogromną niecierpliwością. Ciągle się dopytywali mnie i żony, czy nie planujemy w najbliższym czasie powiększyć rodziny. A my, owszem, planowaliśmy, ale to nie zależało tylko od tego, czy chcemy, czy nie. Wiadomo, jak to mówią, człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi. I niestety, żadna z nich dość długo nie trafiała do celu. Leczyliśmy się prawie dziesięć lat, w końcu, gdy już prawie traciliśmy nadzieję, Dorota zaszła w upragnioną ciążę. I naprawdę trudno było powiedzieć, kto był bardziej szczęśliwy – my czy moi rodzice?   Nasze dziecko miało dwa pokoje. Jeden powstawał w naszym mieszkaniu, drugi u moich rodziców. Obydwa były w pełni urządzone i wyposażone, obydwa miały szafki z kompletem ubrań i pełno zabawek. Ten drugi, jak mówiła moja mama, był tylko na wszelki wypadek, jakbyśmy potrzebowali gdzieś wyjechać z Dorotą we dwójkę. Ale chyba miała nadzieję, że nasze dziecko będzie tam spędzać co najmniej połowę czasu po urodzeniu. My sami byliśmy do tego pokoju u rodziców raczej sceptycznie nastawieni, ale też nie wiedzieliśmy za bardzo, jak ostudzić ich zapał. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będziemy musieli korzystać z ich pomocy i na pewno się ona przyda. Ale jej zakres będzie raczej węższy od ich wyobrażeń. Krzyś urodził się na początku grudnia Przez pierwszy miesiąc chodziliśmy permanentnie niewyspani. Nawet nie zauważyliśmy, że były święta, bo zabrakło nam sił do ubrania choinki. Dopiero w połowie stycznia zaczęliśmy się ze wszystkim powoli ogarniać. Zresztą, rzeczywiście w dużej mierze dzięki pomocy moich rodziców, bo to im zawdzięczaliśmy choćby to, że od czasu do czasu mogliśmy się wyspać, bo oni pilnowali Krzysia. Już nie przysypiałem w pracy, jak pod koniec roku. A Dorota pomyślała o pójściu do fryzjera i o tym, że moglibyśmy wyskoczyć na dwie, trzy godzinki do...

Inteligentne dziecko
Adobe Stock, Irina Schmidt
Prawdziwe historie
„Dla mojego męża liczą się tylko stopnie. Przez to syn jest wyprany z emocji, nie ma kolegów i wszystkimi gardzi”
„Przyjaciół zdobywa się tylko życzliwością i sympatią. Czy mój syn to kiedyś zrozumie? On czuje się mądrzejszy od swoich szkolnych kolegów, bo wiedzę pochłania z ogromną łatwością. Ale to nie powód do tego, żeby wyzywać innych od głupców i nimi pomiatać”.

Nasz syn Bartek jest bardzo zdolny. Wiedzieliśmy o tym z mężem od początku. Już jako trzylatek poznawał litery, a jak miał pięć lat, zaczął czytać. Podsuwaliśmy synowi lektury, a on błyskawicznie wchłaniał wiedzę. Uwielbiał się nią popisywać, a my byliśmy tym zachwyceni. Mój mąż jest urzędnikiem państwowym, często wyjeżdża za granicę, siedzi do późna w biurze, ale za dziecko dałby się pokroić. Tak bardzo trzymał kciuki za debiut Bartka w szkole, a... to była porażka.    Nasz genialny syn stał pod ścianą przestraszony i zamknięty w sobie. Na wszelkie próby wyrwania go z tego stanu reagował agresją. Kopał, bił osoby, które zbyt blisko podeszły. Nie patrzył, czy to jego rówieśnik, czy dorosły. Dwa razy pogryzł nauczycielkę! Musieliśmy odwiedzić szkolnego psychologa. Zlecił jakieś konsultacje, ale nie skorzystaliśmy. Stwierdziliśmy, że Bartek jest za mały, że damy mu jeszcze czas...   W pierwszych trzech latach nauki nasz syn zwyczajnie się nudził. Umiał już czytać, pisać i liczyć. Miał też dużą wiedzę ogólną, bo przed snem lubił studiować encyklopedię. W szkole się frustrował. Narzekał na nauczycielkę, że go ucisza, choć on zna odpowiedzi, a pyta tylko najgłupszych uczniów. Słowo „głupi, głupia” przewijało się cały czas – Wiesz, Bartusiu, jeśli chcesz zdobyć przyjaciół, nie możesz tak mówić o innych dzieciach – tłumaczyłam mu łagodnie.  Bartek patrzył na mnie i wiedziałam, że nie rozumie, o co mi chodzi. Westchnęłam zrezygnowana. Może z czasem sam się dowie, jak można zaskarbić sobie sympatię ludzi. Na razie relacje z innymi dziećmi i z nauczycielami, pozostawiały wiele do życzenia (delikatnie mówiąc). Pewnego dnia, gdy poszłam po Bartka do szkoły, zastałam go z wyjątkowo smutną minką.   – Co się dzieje, Bartusiu? Znowu jesteś markotny... – zapytałam....

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj