Były mąż zaczął burzyć córkę przeciwko mnie
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Były mąż przez lata nie interesował się córką. Nagle wrócił i zaczął ją buntować przeciwko mnie”

– O co ci chodzi? Tata mnie kocha i chce mi wynagrodzić stracony czas. Przynajmniej wreszcie wyglądam jak człowiek i nie muszę nosić tych wieśniackich ciuchów, które ty mi kupujesz! – wykrzyczała córka. – Wszystkie koleżanki zazdroszczą mi teraz ojca!

Anetę wychowałam praktycznie sama. Jej ojciec, Marek, „żył” z nami przez pierwsze trzy lata po jej narodzinach, ale częściej go nie było, niż był. Pracował we Francji, wracał do domu bardzo rzadko. A kiedy już się zjawiał, miał zawsze mnóstwo spraw do załatwienia, i nie mógł nam poświęcić zbyt wiele czasu.

Ostatecznie pięć lat po ślubie, tuż po trzecich urodzinach Anety, oznajmił mi, że na stałe zostaje w Marsylii.

Sama widzisz, że związek na odległość nam nie wyszedł, nie ma sensu dłużej ciągnąć tej farsy.

Było mi bardzo trudno, ale nie robiłam mu problemów.

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Wiedziałam, że nasze małżeństwo było fikcją

Wzięliśmy rozwód bez orzekania o winie i nasze drogi się rozeszły. Po rozwodzie Marek początkowo interesował się córką. Co miesiąc przesyłał pieniądze na moje konto z dopiskiem „Dla Anety”, w urodziny i imieniny dzwonił z życzeniami, przesyłał paczki. Wpadł nawet raz czy dwa na Boże Narodzenie.

Ale z czasem w ogóle przestał się odzywać, co miesiąc przesyłał tylko alimenty. Kiedy przypadały jakieś święta, nawet większą kwotę. Jednak nic ponad to. Córka nie przeżyła tego aż tak bardzo. Praktycznie nie znała taty, nie była do niego przywiązana, więc nie miała za kim tęsknić.

Chociaż początkowo często pytała, dlaczego inne koleżanki odbierają tatusiowie, a jej nigdy. Albo czemu jej tatuś nie chodzi z nią na spacery. W końcu w ogóle przestała o nim mówić. Kiedy miała sześć lat, związałam się z Krzysztofem, a po dwóch kolejnych latach wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy razem.

Krzysiek miał dobry kontakt z Anetą, dogadywali się

Wreszcie byłam szczęśliwa, spokojna i mogłam odetchnąć z ulgą.

– Swoje chyba już w życiu przeszłam, wreszcie czas na spokojne życie – mówiłam czasem do Krzysia.

Zaczęliśmy też starać się o kolejne dziecko. Miałam już trzydzieści pięć lat, więc nie było czasu na zastanawianie się. I tym razem również nam się udało i wkrótce na świat przyszła Nina.

Aneta miała dziesięć lat, różnica wieku między dziewczynkami była więc duża. Ale Aneta od razu pokochała młodszą siostrzyczkę i dużo mi przy niej pomagała. Krzysiek też był cudownym ojcem. Tworzyliśmy całkiem zgraną i udaną rodzinę. I wydawało mi się, że będzie tak zawsze.

Nie nakręcaj się tak. Może on wreszcie coś zrozumiał?

W trzynaste urodziny Anety ktoś zapukał do drzwi. Nie byłam zdziwiona, spodziewałam się, że przyjdą dziadkowie albo chrzestni. Dlatego z uśmiechem na twarzy otworzyłam drzwi i zamarłam. W progu stał... Marek!

– Cześć, przyszedłem do córki na urodziny – powiedział i zamachał mi przed oczami kolorowym pakunkiem.

Nie wiedziałam, co powiedzieć, jak zareagować. Przez siedem lat nie mieliśmy z sobą kontaktu. Nie przyjeżdżał, nie pisał, nie dzwonił. Wysłałam mu wprawdzie w tym czasie kilka maili z aktualnymi zdjęciami Anety, ale nawet nie odpisywał. Nie interesował się nią kompletnie! A teraz nagle stoi w drzwiach.

– Kto to, mamusiu? – spytała Nina, która stała obok mnie.
– Będziesz mnie tak w progu trzymać? Chyba mogę wejść do własnej córki? – spytał Marek i nie czekając na zaproszenie, wszedł do środka.

Skierował się w stronę salonu, gdzie siedziała Aneta z Krzysiem i na jej widok powiedział:

Witaj, córeczko! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!

Zarówno moja córka, jak i mąż spojrzeli na niego zdziwieni. Nie wiem nawet, czy Aneta rozpoznała ojca, ale na pewno zorientowała się, kim jest mężczyzna, który stoi przed nią i szeroko się uśmiecha.

Wszyscy byli zażenowani

Wszyscy poza Markiem, który był nad wyraz szczęśliwy i zadowolony z siebie. Przedstawił się Krzyśkowi, poprosił o kawę, a potem usiadł i jak gdyby nigdy nic zaczął opowiadać, co u niego.

– Firma, w której pracuję, otworzyła właśnie filię we Wrocławiu, a mnie mianowała dyrektorem operacyjnym – pochwalił się.
– Przecież byłeś zwykłym pracownikiem fizycznym? – zdziwiłam się.
– Monisiu – nigdy nie lubiłam, gdy tak do mnie mówił – to było wieki temu. Starałem się, szkoliłem i powolutku piąłem coraz wyżej. Aż stanąłem niemal na szczycie. Znam tę firmę od podszewki, więc korzyści są obopólne. – dodał z satysfakcją. – A teraz mieszkam we Wrocławiu, moim służbowym samochodem w niecałą godzinę jestem u was – błysnął uśmiechem i na moment zamilkł, a potem zwrócił się do naszej córki. – Anetko, kochanie, nie sprawdzisz, co dostałaś?

Aneta zaczęła rozpakowywać prezent. Widziałam, jak z każdą sekundą jej uśmiech staje się coraz szerszy. Dostała najnowszy model telefonu, którego cena sięgała kilku tysięcy złotych!

– Przez kilka lat nie dostawałaś ode mnie prezentów. Przepraszam, skarbie. Teraz chcę ci to wynagrodzić z nawiązką! – powiedział.

Chciałam zaprotestować, ale Krzysiek złapał mnie za rękę i dał do zrozumienia, bym nic nie mówiła. Zaraz po tym Marek zaczął się zbierać.

Zapowiedział, że wpadnie z wizytą w przyszły weekend

Byłam tak zszokowana tym wszystkim, że nawet nie zareagowałam. Aneta też była zaskoczona, ale nie zastanawiała się nad niczym, nie analizowała. Cieszyła się, że dostała telefon, który był marzeniem chyba wszystkich nastolatek. Ja natomiast przeżywałam te dziwne odwiedziny cały wieczór.

Uderzyło mnie jedno. W ciągu tej około czterdziestominutowej wizyty opowiedział nam chyba wszystko o swoich sukcesach, wysokich zarobkach, premiach, służbowym samochodzie, mieszkaniu o wysokim standardzie, a nawet nie spytał, co u Anety. Na koniec powiedział tylko, że ma nadzieję, że teraz wreszcie będą mogli mieć ze sobą stały kontakt, że wpadnie w weekend i wyszedł. Tak, jakby wcześniej coś, poza jego niechęcią, stało na przeszkodzie!

– Nie nakręcaj się tak, daj mu szansę. Może coś wreszcie zrozumiał? Może rzeczywiście chce wszystko naprawić? – uspokajał mnie Krzysiek – Faceci dojrzewają później. Może dopiero teraz jest gotowy na ojcostwo.

Chciałam mu wierzyć. Bałam się jednak, że Marek znów zawiedzie. Nie tyle mnie, co Anetę. Wcześniej była malutka, niewiele rozumiała. Ale teraz znajdowała się chyba w najtrudniejszym wieku… Miałam jak najgorsze przeczucia.

Marek stał się nagle wzorowym ojcem

Wpadał niemal co weekend, zawsze z jakimś prezentem. A to markowy plecak, to znów firmowe buty, tablet albo zegarek. Z czasem zaczął zabierać Anetę do siebie na dzień lub całe weekendy. Wracała obładowana siatami. Zaczęło mnie to denerwować. Próbowałam z nią rozmawiać, ale stała się jakaś obca i wroga.

– O co ci chodzi? Tata mnie kocha i chce mi wynagrodzić stracony czas. Przynajmniej wreszcie wyglądam jak człowiek i nie muszę nosić tych wieśniackich ciuchów, które ty mi kupujesz! – odpowiadała – Wszystkie koleżanki zazdroszczą mi teraz ojca!

Bolało mnie to. Starałam się dawać córkom to, co najlepsze. Zawsze dbałam o to, by rozumiały, że wygląd i pieniądze nie są najważniejsze, a jednocześnie starałam się, by nie czuły się gorzej wśród rówieśników. Zwłaszcza Aneta, bo Nina była jeszcze malutka.

Odkąd Marek na nowo pojawił się w naszym życiu, Aneta stała się zupełnie inną osobą. Coraz częściej się ze mną kłóciła, nagle przestała dogadywać się z Krzyśkiem. Nie poznawałam jej. Pyskowała, robiła nam wymówki, liczyło się dla niej tylko zdanie Marka.

– Dziecko, na miłość boską, co się z tobą dzieje? Nie pamiętasz już, kto zajmował się tobą przez całe dzieciństwo? Kto cię nosił, tulił, pocieszał, wspierał? Kto przeżywał z tobą każdy sukces i porażkę? Gdzie był wtedy twój tata? Nie interesował się nami w ogóle! Krzysiek zrobił dla ciebie więcej niż on. Ja się cieszę, że teraz macie dobry kontakt, ale nie możesz nagle przestać szanować mnie i Krzysztofa!
– Gdybyś była inna, tata nigdy by nas nie zostawił! Nie pozwolę, żebyś znów nas poróżniła! – krzyknęła i wyszła, trzaskając drzwiami.

Czułam się bezradna i bezsilna

Aneta straciła do mnie i Krzysztofa szacunek. Nagle nawet Nina zaczęła się buntować i robić nam wymówki, dlaczego nie dostaje tyle prezentów, co jej starsza siostra. Coraz częściej kłóciłam się z córkami. Rozmowy z Markiem też nic nie dawały. On nie widział żadnego problemu w zachowaniu Anety.

– O co ci chodzi? Kocham moją córkę, chcę teraz wynagrodzić jej stracony czas – zapewniał.
– Ale to nie o to chodzi! Marek, nie rozumiesz? Rozpuszczasz ją. Miłości nie da się kupić!
– Ja nic nie kupuję! A te wszystkie upominki… Stać mnie, więc dlaczego mam czegokolwiek jej odmawiać? – wydawał się naprawdę nie rozumieć.
– Ona przez ciebie i przez to, co wyprawiasz, traci szacunek do nas! – próbowałam go przekonać.
– Ale to już chyba nie jest mój problem? Najwidoczniej nie potraficie zbudować z nią normalnych relacji – wypalił bez zastanowienia, a mnie zamurowało.
– Wcześniej jakoś nie mieliśmy z tym problemu. Dopóki ty się nie zjawiłeś i nie zacząłeś mącić! – wściekłam się już nie na żarty.
– Monisiu, chyba naprawdę coś ci cię pomieszało. Aneta jest moją córką, mam prawo spędzać z nią czas i nie próbuj nawet ograniczać naszych kontaktów, bo spotkamy się w sądzie.

Każda rozmowa kończyła się tak samo.

Był bezczelnie pewnym siebie dupkiem i chamem

Bałam się.

– To pójdźmy do sądu. Udowodnisz, że przez wiele lat nie interesował się córką i teraz nagle wraca i zgrywa cudownego tatusia – pieklił się Krzysiek – Sądy zawsze są po stronie matki!
– Niestety, to nie jest takie proste… Regularnie przesyłał alimenty, a to przemawia na jego korzyść. Poza tym może się tłumaczyć skruchą i chęcią naprawienia błędów. To urodzony manipulator. Aneta nie jest już małym dzieckiem, a jeśli teraz będzie miała się wypowiadać, to wiesz, że stanie po stronie ojca. A poza tym – dodałam – Marek ma mnóstwo pieniędzy i znajomości, a dzisiaj tak naprawdę wszystko jest kwestią ceny.

Co miałam zrobić? Zabronić? Przywiązać do kaloryfera?

Byłam przerażona i ze strachu godziłam się na wszystko, co wymyślił mój były mąż. Coraz częściej Aneta nocowała u niego, a do nas wracała jak za karę. Pewnego dnia oznajmiła mi, że we Wrocławiu ma większe możliwości i chce przenieść się do ojca na stałe.

– Co mnie czeka w tej pipidówie? Nic! Jedno liceum na krzyż i robota za kasą w supermarkecie. We Wrocławiu mam mnóstwo możliwości! Już rozmawiałam z tatą i on nie ma nic przeciwko – słuchałam Anety i czułam narastającą panikę.

Co miałam zrobić? Zabronić jej? Przywiązać nastolatkę do kaloryfera? Zamknąć w pokoju i nie wypuszczać na zewnątrz? Miałam związane ręce. Anetka za chwilę miała skończyć piętnaście lat, Marek był jej ojcem, a argumenty, które przytaczała moja córka, brzmiały racjonalnie.

Wielokrotnie próbowałam trafić do córki, ale nasze rozmowy przynosiły odwrotny skutek. Odbyliśmy też wiele dyskusji z Markiem, ale jak można się domyślić, również one nic nie dały. Płakałam, wściekałam się na Anetę i jej ojca, krzyczałam i błagałam na przemian. Wszystko na nic.

– O co ci chodzi? Ty całe życie zmarnowałaś w tej mieścince, dlaczego nie chcesz, by nasza córka miała lepiej? Własnemu dziecku chcesz odebrać szansę? – ironizował Marek.

Nic nie mogłam zrobić. Bezradnie, z krwawiącym sercem i łzami ciurkiem cieknącymi po twarzy obserwowałam pakującą się Anetę i tryumfujący uśmiech Marka. Nina nie wiedziała tak do końca, o co chodzi. Nie wszystko rozumiała. Ale widząc moje łzy, cały czas płakała i dopytywała, dlaczego Anetka nie będzie już z nami mieszkać.

– Nie martw się, będę cię odwiedzać! – zapewniła ją siostra.

Na szczęście chociaż dla niej nadal miała mnóstwo ciepłych uczuć.

– Nadal jesteś moją kochaną siostrzyczką i uwielbiam cię najbardziej na świecie! Obiecuję, że będę do ciebie przyjeżdżała w weekendy! A za jakiś czas może wpadniesz mnie odwiedzić z rodzicami, co?

Łzy ciekły mi coraz bardziej.

– Mamo, nie płacz. Przecież nie robię tego na złość tobie. Pozwól mi rozwinąć skrzydła. Wrocław to nie koniec świata, będę wpadać, wy też przecież zawsze możecie mnie odwiedzić – zaczęła niezdarnie mówić Aneta. – A wiesz, że i tak jesteś najlepszą mamą i bardzo cię kocham!

Chyba pierwszy raz od dawna nie patrzyła na mnie z pogardą, traktowała mnie z szacunkiem i przytuliła.

Dzisiaj spędzam pierwszą noc bez starszej córki

Jest mi strasznie smutno, źle i nieswojo. Mam poczucie, że nawaliłam, popełniłam gdzieś błąd, skoro wybrała ojca. Chciałabym wierzyć, że intencje Marka są czyste, że naprawdę dorósł do bycia ojcem i chce zapewnić córce jak najlepsze możliwości.

Mam nadzieję, że tak właśnie jest i że Aneta nie zawiedzie się na nim tak, jak ja ponad dekadę temu. Mam też nadzieję, że mimo jej wyprowadzki i odległości, uda mi się odbudować naszą dawną, bliską więź. Będę o to walczyć, jak lwica! Bo dzieci zawsze były i będą dla mnie najważniejsze!

Monika, lat 41

Czytaj także:

Kobieta, która dowiedziała się, że jest w ciąży
Adobe Stock, Damir Khabirov
Prawdziwe historie
„Miesiąc po powrocie z Anglii okazało się, że jestem w ciąży. Zostałam sama z problemem...”
„Zrobiłam test o czwartej nad ranem. Na widok dwóch kresek całe życie przebiegło mi przed oczami, jakbym miała umrzeć. Nie dostrzegłam w tym życiu niczego, co dawałoby, chociaż cień szansy na to, że będę dobrą matką. Zostałam sama z problemem".

– No i koniec z imprezami oraz dziwnymi znajomościami, młoda damo – dodała Kamila.   Spojrzałam na nią spode łba, ale nie odezwałam się słowem. Zacisnęłam zęby. Narozrabiałam i nie miałam prawa okazywać złości. Zaczęłam pracować w kawiarni jako kelnerka. Połowę pieniędzy miałam oddawać tacie, a Kamila kontrolowała mnie jak małolatę . Nie była szczęśliwa z takiego układu, ale ojcu on najwyraźniej odpowiadał. Usunął się na bok, jakby wreszcie dał za wygraną w walce o naprostowanie swojej wyrodnej jedynaczki. Niech teraz Kamila spróbuje.    Pocieszałam się tylko tym, że gorzej już chyba być nie może… W jednej chwili moje nowe życie się zawaliło Miesiąc po powrocie z Anglii odkryłam, że jestem w ciąży. Zrobiłam test o czwartej nad ranem. Na widok dwóch kresek całe życie przebiegło mi przed oczami, jakbym za chwilę miała umrzeć. Co gorsza, nie dostrzegłam w tym życiu niczego, co dawałoby, chociaż cień szansy na to, że będę dobrą matką. Co do Pawła stanowił jeszcze gorszy materiał na ojca niż ja na matkę. Nawet gdybym wiedziała, gdzie aktualnie przebywa, nie poprosiłabym go o pomoc. Gotów byłby sprzedać dzieciaka, gdyby dostrzegł w tym biznes. Mama? Nasze relacje wyglądały fatalnie, z mojej winy oczywiście, bo wciąż jak dziecko się na nią dąsałam z powodu rozwodu. Zostałam sama z problemem. Usiadłam na zimnej łazienkowej podłodze, próbując opanować nagły atak paniki. Brakowało mi tchu, a moje serce waliło jak młotem. To koniec. Ojciec wyrzuci mnie na bruk, a Kamila zatrzaśnie drzwi.   Tak czy siak, musiałam im powiedzieć. Zbierając się na odwagę, nie mogłam jeść ani spać. Kamila od razu się zorientowała, że mam jakiś problem, ale czekała, aż sama wyznam wszystkie winy.   Odważyłam się przyznać w weekend. Tata pił właśnie piwo i z zadowoleniem oglądał film. W...

Kobieta pociesza córkę
Adobe Stock, New Africa
Prawdziwe historie
„Pasierbica obwinia mnie o rozbicie rodziny. Nie wiedziała, że jej matka wolała alkohol niż córkę”
„To ja opowiadałam jej bajki na dobranoc i leczyłam katar. Kocham Inkę z całego serca i nie pozwolę, by źle o mnie myślała. Jej matka była złą osobą, nie ja. Wybrała alkohol zamiast rodziny. Poświęciłam Ince całe moje życie..."

Nie jesteś moją matką! To przez ciebie nie żyje moja prawdziwa mama! Nie masz prawa mi rozkazywać! – krzyknęła Inka i trzasnęła drzwiami.    Takie zachowanie wobec mnie, to ostatnio nic nowego, ale te oskarżenia były dla mnie jak policzek. Odruchowo złapałam się za brzuch, jakbym chciała zasłonić go przed krzykiem.   Inka, to czternastoletnia córka mojego męża. Życie tak się ułożyło, że wychowujemy ją razem od 10 lat.    Do niedawna wszystko było idealnie. Teraz nasza sytuacja zaczęła się komplikować. Inka weszła w okres dojrzewania, który okazał się trudniejszy, niż się spodziewaliśmy.   – Co się dzieje? – usłyszałam głos Andrzeja, który właśnie wrócił z pracy. Musiał mijać się z Inką na schodach. Na pewno wszystko słyszał.   – Rozmawiałyśmy – odpowiedziałam krótko.   Nie miałam nastroju, aby snuć opowieść o tym, co usłyszałam na dzisiejszej wywiadówce, i co stało się pretekstem do „rozmowy” z Inką. Wychowawczyni powiedziała, że nasza córka średnio dwa, trzy razy w tygodniu opuszcza lekcje. Jest arogancka i niegrzeczna. Nauczyciele skarżą się, że prowokuje resztę klasy do niewłaściwego zachowania. Przykro mi było tego słuchać, ale nie byłam zaskoczona, przecież Irmina w domu zachowuje się podobnie.   Na pytanie nauczycielki, czy wydarzyło się coś w jej życiu lub w naszej rodzinie, co mogło mieć wpływ na jej pogarszające się zachowanie, stwierdziłam, że moim zdaniem to przejściowy okres dojrzewania. Co innego mogłam powiedzieć. Potem w domu próbowałam z nią o tym rozmawiać, ale skończyło się jak zwykle.   – Rozmowy to według mnie raczej nie przypominało – westchnął Andrzej.    Podszedł do mnie, pocałował mnie w policzek, a potem pogłaskał po brzuchu – Kochanie, uważam,...

Zmartwiona kobieta w ciąży
Adobe Stock, Antonioguillem
Prawdziwe historie
„Mam 40 lat i jestem w ciąży. Teściowa traktuje mnie jak śmiertelnie chorą. Wciska jedzenie i wybrała imię dla dziecka"
„Gdy zobaczyłam teściową w drzwiach razem z obrzydliwym wózkiem z wyhaftowanym imieniem >>Hania<<, myślałam, że oszaleję. Przez nią moja ciąża zaczynała przypominać chorobę, a nie najpiękniejszy w życiu czas dla kobiety".

Długo starałam się wyrozumiale traktować zachowanie teściowej, ale w końcu miarka się przebrała, i wybuchłam…   Zawsze uważałam, że opowieści o wrednych i zatruwających życie teściowych są mocno przesadzone. Moje zdanie było takie: jak się starasz, tak masz. Bo przecież jakość relacji międzyludzkich zawsze zależy od dwóch stron, prawda? Dwie osoby muszą chcieć okazać sobie serdeczność.   W każdym razie ja na swoją teściową nie narzekałam. Co prawda, patrząc na to, jak wychowała syna, mogłabym mieć do niej drobne zastrzeżenia, ale bez przesady. W końcu zajmowała się Bartkiem całkiem sama i, siłą rzeczy, pewnych spraw nie była w stanie mu wpoić. Ale ja najbardziej zwracałam uwagę na to, jaki ktoś jest dla drugiego człowieka, i tym, co ujęło mnie w moim przyszłym mężu, były właśnie jego dobroć i troska o drugą osobę. Wiedziałam, że będzie dbał o mnie i nasze dzieci najlepiej, jak tylko można.   Pięć lat po ślubie mogłam z całym przekonaniem stwierdzić, że się nie pomyliłam. Bartek był dobrym, kochającym i troskliwym mężem. Niestety, jaki jest w roli ojca, nie mogłam się przekonać, bo po tych kilku latach małżeństwa nie doczekaliśmy się dzieci. Przeszliśmy szereg badań, ale lekarze nie stwierdzili, dlaczego nie możemy cieszyć się potomstwem. In vitro nie wchodziło w grę, więc powoli zaczynaliśmy się godzić z tym, że nie będziemy rodzicami.  Dlatego gdy mając nieco ponad 40 lat, nagle poczułam się źle, nawet nie przypuszczałam, że mogę być w ciąży. Podejrzewałam u siebie schorzenia gastryczne, problemy z kręgosłupem, sercem, a nawet wczesną menopauzę, ale nie to, że rozwija się we mnie dziecko. Wielka radość, ale i wielki strach… A jednak tak było. Gdy upewniona przez ginekologa o prawie dwumiesięcznej ciąży wyszłam z gabinetu, trzęsły mi się nogi. Nie byłam w stanie sama wrócić...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj