Dziewczyn z zespołem downa
Adobe Stock, Krakenimages.com
Prawdziwe historie

„Chciałam uchronić chora córkę przez złem, ale nie dałam rady. Ten podły drań wykorzystał jej zaufanie i bardzo ją zranił”

„Wiem, nie uchronię mojej córki przed całym złem tego świata. Pewnie nieraz będzie cierpieć. Boję się tylko, co będzie, gdy mnie zabraknie? Magda choruje na zespół Downa i ma wielkie serce, ale nie rozumie, że przez to daje się wykorzystywać”
Mamo, zajrzyj na Facebooka. Magda zmieniła swój status na „w związku” – zaalarmował mnie syn.
 
Magda to moje najstarsze dziecko. Jest bardzo pogodną i ufną dziewczyną. A raczej młodą kobietą – skończyła 25 lat. Lubi książki o zwierzętach, kolorowe sukienki, filmy o przyjaźni z happy endem. Ale nigdy nie rozmawiałyśmy o jej życiu uczuciowym. Magda ma zespół Downa. Skąd jej się wzięło to „w związku”?
 
– Marek, spokojnie, pewnie ustawiła ten status, bo zobaczyła, że inni tak robią. Przecież jej nie interesują mężczyźni. Nigdy jej nie interesowali – starałam się zbagatelizować rewelacje syna.
 
Ale tego wieczora poszłam do pokoju Magdy, podczas gdy ona oglądała telewizję w salonie. Zaczęłam przeglądać jej ostatnie rysunki. A tam... zamiast piesków i kotków para trzymająca się za ręce. Ona w białej sukni, on w czarnym cylindrze. Na kolejnym – para w łódce na jeziorze, para na spacerze w lesie.
 
Zadzwoniłam do syna. 
 
– Marek, chyba jednak coś jest na rzeczy. Właśnie zobaczyłam najnowsze rysunki Magdy... Same zakochane pary. Musisz spróbować się dowiedzieć, o co tu chodzi. Wiesz, jak łatwo się przywiązuje do ludzi. 
 
Dlaczego prosiłam o to syna? Zawsze mieli dobry kontakt. Był jej młodszym bratem, więc zawsze jej się wydawało, że jest ważniejsza od niego. I mówiła mu wszystko to, do czego nigdy nie przyznałaby się mnie. A ja naprawdę się o nią boję. Co noc zastanawiam się, co będzie gdy zabraknie mnie i, nie daj Boże,  Marka. Magda nie rozumie zła, przemocy, cynizmu. Kocha ludzi i uważa, że wszyscy są dobrzy i przyjacielscy. Staram się, żeby miała normalne życie. I spotykała jak najwięcej zdrowych osób. Ale to powoduje problemy.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Nie pierwszy raz ktoś próbuje ją oszukać

Magda od dziecka jeździ na nartach, na rolkach, pływa. Jestem z tego dumna. Ale po drodze nie obyło się bez dramatów. Na basenie ciągle ktoś jej zabierał klapki, czepek. 
 
– Mamo, ta dziewczynka poprosiła, więc jej dałam – tłumaczyła mi córka. 
 
Na obozie narciarskim dzieciaki szybko zorientowały się, że Magdę można naciągnąć na wszystko. Dopóki ma pieniądze, kupi frytki, colę. Raz nie dałam jej celowo pieniędzy na stok. Wróciła zapłakana, że chciało jej się pić i nie miała za co kupić. 

 

– A nie mogłaś poprosić kogoś, żeby ci pożyczył parę złotych? 
 
– Nikt nie miał.
 
Magdzie nie da się wytłumaczyć pewnych rzeczy. Dopóki była dzieckiem – problemy dotyczyły paru złotych czy zabawki. Ale gdy dorosła – pojawiły się poważniejsze. Parę lat temu kolega z podwórka próbował nakłonić ją do wzięcia „chwilówki”. Na szczęście pracownik firmy był czujny i gdy spojrzał na Magdę – odmówił i poprosił ją, żeby zadzwoniła do rodziców. Od tamtej pory nad naszym głowami wisi złowieszcze słowo: ubezwłasnowolnienie. Bardzo nie chcę tego robić. Na razie się udaje. 
 
Magda od kilku lat pracuje. Jest kelnerką w kawiarni trzy przecznice od domu. Dobrze znam właścicielkę i wiem, że Magda jest tam bezpieczna. To lokal osiedlowy, głównie wpadają tam na kawę i ciacho emeryci i matki z dziećmi. Magda świetnie się wśród nich czuje. Zna po imieniu wszystkie dzieci i pieski starszych pań. Wie, kto co zamawia. Z każdym porozmawia. Czuje się potrzebna.
 
Pensję dostaje na konto. Ma kartę do bankomatu, ale z bardzo małym limitem. Ciągle jej tłumaczymy, że jak ktoś chce od niej pożyczyć pieniądze, to musi najpierw zapytać mnie albo brata. 
 
– Wiesz, jesteś dorosła, musisz też dokładać się do utrzymania naszego mieszkania. Może się okazać, że pieniądze są potrzebne na rachunki – tłumaczę jej.
 
Magda świetnie sobie radzi z elektroniką. Ma smartfona, iPada i komputer. I tak jak inni młodzi ludzie – ma konta we wszelakich serwisach społecznościowych. Na Facebooka wrzuca głównie zdjęcia naszych kotów i swoich rysunków. Ma kilkunastu przyjaciół – brata, koleżanki z pracy i z fundacji, która organizuje zajęcia dla osób niepełnosprawnych.
 
Zanim jednak Marek zdążył się dowiedzieć, czy Magda naprawdę ma chłopaka – wybuchła bomba. Kilka dni temu wieczorem usłyszałam płacz Magdy. Zapukałam do jej pokoju. Cisza. Weszłam i zobaczyłam ją skuloną w kącie. Na podłodze koło niej leżał iPad. 
 
– Ja nie rozumiem, mamusiu, to nie moja wina – szlochała.
 
Podniosłam tablet. Na ekranie pulsowało okienko messengera. Co chwila przychodziła nowa wiadomość. Przeczytałam kilka i wpadłam w panikę. Wszystkie miały podobną treść: „Pokaż cycki, bo nie wiem, czy warto”, „Chętnie, a lubisz od tyłu?” „A do buzi bierzesz”... (cytuję tylko wiadomości najmniej wulgarne). 
 
– Córeczko. Coś ty narobiła? Musiałaś coś napisać na Facebooku... 
 
– Nic nie zrobiłam, nic nie zrobiłam – powtarzała Magda.
 
Zanim zdążyłam wejść na jej konto, zadzwonił Marek. 
 
– Mamuś, ja nie wiem, co jej odbiło, ale Magda opublikowała na swojej stronie post zachęcający do seksu z nią. I teraz dostaje setki propozycji. Co jej strzeliło do głowy? – krzyczał zdenerwowany Marek. – Już go usunąłem, ale to się tak łatwo nie skończy. Chyba muszę zamknąć jej konto.
 
– Magda. Czy ty coś dzisiaj wrzucałaś na Facebooka? – zapytałam. 
 
– Nie – wyszeptała i skuliła się jeszcze bardziej. 
 
Czułam, że czegoś mi nie mówi. 
 
– I naprawdę nie masz pojęcia, jak na twojej stronie mógł się znaleźć dziś nowy post?
 
Magda z uporem kręciła głową. Sięgnęłam po iPada. Otworzyłam przeglądarkę internetową i kliknęłam w historię. Wynikało z niej, że dziś rano Magda odwiedziła kilkanaście stron z treściami porno.

W tym czasie była w pracy...

– Magda. Czy zabrałaś dziś do pracy iPada?
 
Skinęła głową. Gdy zadało jej się pytanie wprost, nie umiała skłamać.
 
– Przepraszam, przepraszam, przepraszam – zaczęła powtarzać.
 
– W porządku. Rozumiem. Ale powiedz, czy go komuś pożyczałaś?
 
Magda rozpłakała się na dobre. Długo musiałam ją uspokajać. W końcu udało mi się z niej wydobyć całą historię.
Od dwóch tygodni w kawiarni pracował nowy chłopak. Zmywał, wynosił śmieci. 
 
– Dominik bardzo mnie lubi. Dużo rozmawiamy, ale tak żeby pani Małgosia nie widziała, bo ona się denerwuje, że nie pracujemy. Kilka dni temu Dominik mnie pocałował. To chyba oznacza, że jesteśmy już parą, prawda? Próbował mi też włożyć raz rękę pod spódnicę, ale mu powiedziałam, że to dopiero po ślubie. Bardzo się śmiał. Ja też się śmiałam. Wiesz, mamo, Dominik ma biednych rodziców. Nie ma swojego komputera. Dlatego zabrałam do pracy iPada. Dałam mu, żeby się trochę pobawił.
 
Udawałam spokojną, ale wszystko się we mnie gotowało. Chciałam dorwać tego Dominika i skopać mu porządnie tyłek. Albo gorzej. Próbowałam wytłumaczyć Magdzie, że musi być ostrożniejsza, że sama widzi, co się stało. 
 
– Mamusiu, to był taki żart. Dominik nie chciał nic złego – przekonywała mnie córka. 
 
Gdy w końcu udało mi się położyć ją do łóżka, zadzwoniłam do syna. Dobrze, że było późno, bo był gotów od razu pędzić do kawiarni. 
 
– Marek, jutro powiem Magdzie, żeby została w domu. Pójdę i porozmawiam z Małgosią. Sama bym go chętnie obiła, ale dobrze wiemy, że to nie jest rozwiązanie.
 
– Przepraszam, nie miałam pojęcia – Małgosia wyraźnie się przejęła, gdy jej opowiedziałam, co Dominik zrobił Magdzie. – Ten chłopak pochodzi z okropnego domu. Alkohol, przemoc. Był w poprawczaku. Jego kuratorka poprosiła mnie, żebym dała mu pracę. A ja wierzę w drugą szansę. Ale trzeciej już nie będzie.
 
Wściekła wypadła z gabinetu. Wróciła po chwili. 
 
– Spryciarz nie przyszedł do pracy. Wie, że przeholował. Ale ja go znajdę, nie martw się. Dostanie nauczkę.
 
Nie wiem, co zrobiła Małgosia. Ale gdy trzy dni później Magda poszła do pracy, czekał na nią Dominik z bukietem róż. Purpurowy na twarzy, przy wszystkich pracownikach przeprosił, że nadużył jej zaufania. Poinstruowany przez Małgosię powiedział też, że bardzo ją lubi, ale nie są parą. Że ma już dziewczynę i że przeprasza.
 
Magda nie odzywała się do nikogo przez kilka dni. Wyrzuciła wszystkie rysunki par. Skasowała konto na Facebooku. Kwiaty od Dominika od razu wylądowały w koszu. Serce mi się krajało, ale zawsze wiedziałam, że prędzej czy później ktoś ją zrani. Choć bardzo chciałam, nie mogłam jej ochronić przed wszystkim. Czy ta lekcja ją czegoś nauczy? Nie wiem. Mam nadzieję, że nie spowoduje, że córka zamknie się teraz w sobie i nie będzie już nikomu ufać.
 
Magda dalej nie rozmawia ze mną. Ale przynajmniej zadzwoniła do Marka. Przegadali cały wieczór. Wiem, każdy rodzic się cieszy, gdy jego dzieci się kochają i sobie ufają. Ale w moim wypadku to jest dar od losu. Najcenniejszy.
 
Maryla, 52 lata

Czytaj także:
Chłopcy, którzy się biją
Adobe Stock, pololia
Prawdziwe historie
„Nauczyciele nie reagowali na dręczenie mojego syna przez kolegę z klasy”
„Rozumiem, że jakieś dziecko może mieć kłopoty w rodzinie i trzeba mu pomóc. Ale dlaczego mój syn z tego powodu ma nadstawiać karku?”.

Odrobiliście lekcje? – zawołałam, ledwo weszłam do mieszkania.    Wróciłam z pracy później niż zwykle i trochę się martwiłam o to, jak poradziły sobie dzieciaki podczas mojej nieobecności. Antoś miał siedem lat, Marcelina dziesięć.   – Jedliście może coś? Zaraz zajmę się kolacją!   Zdjęłam płaszcz i odwiesiłam na wieszak. Podniosłam reklamówki z zakupami i zatargałam je do kuchni.   – Marcelina! Antoś! Co z wami? Wróciłam!   Zwykle gdy wracałam do domu, pociechy wybiegały do przedpokoju, dopytując się, co im kupiłam. Tym razem odpowiedziała mi cisza.  Zaniepokojona zajrzałam do ich pokoi.    – Rany boskie! – jęknęłam wystraszona.  Dzieciaków nie było! Prędko wygrzebałam z torebki komórkę i zadzwoniłam do męża, który był jeszcze w pracy. W tym tygodniu pracował na drugą zmianę i wracał dopiero po dwudziestej trzeciej.   – Arek, młodzi gdzieś się wybierali? Mówili ci coś? – spytałam nerwowo, gdy tylko odebrał.    – Antoś chyba miał iść do szkoły na jakieś zajęcia. Pewnie Marcelina poszła z nim.   – Sprawdzę to – rzuciłam średnio uspokojona, bo nie przypominałam sobie, żeby syn informował mnie o dodatkowych zajęciach.   Przeszukałam pokoje dzieci, ale nie znalazłam żadnej kartki z wiadomością, gdzie poszli i o której wrócą. Marcelina miała komórkę, mogła zadzwonić albo wysłać SMS-a. Spanikowana zaczęłam się zastanawiać, co robić, gdy usłyszałam szczęk klucza w drzwiach. Pognałam do przedpokoju.    – Jesteście! – odetchnęłam z ulgą. – Gdzie byliście? Dlaczego nie uprzedziliście, że wychodzicie? Antoś, jak ty wyglądasz? W liściach się tarzałeś?    – Przewrócił się, mamo – wyjaśniła za brata Marcelina. ...

Dziewczynka, którą porzuciła matka
Adobe Stock, M-Production
Prawdziwe historie
„Mama bez słowa porzuciła mnie jak bezpańskiego psa. Po latach dowiedziałam się, że uciekła ze swoją wielką miłością”
„Byłam mała, kiedy mama mnie zostawiła. W miarę, jak dorastałam, coraz częściej myślałam, dlaczego to zrobiła. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego z dnia na dzień zapomniała o córce. Je.j osoba była w naszym domu tematem tabu. Dopiero gdy miałam 18 lat mama łaskawie się do mnie odezwała”

Ciotka Aniela nie była tak naprawdę moją ciotką. Była przyjaciółką mojej mamy jeszcze z lat wczesnego dzieciństwa. Znały się od przedszkola. W jaki sposób zostały przyjaciółkami, nie byłam w stanie zrozumieć. Nie rozumiał tego zresztą nikt, ani mój tata, ani wujek Stefan, brat mamy, ani moi dziadkowie, nikt. Mama i ciotka Aniela różniły się w zasadzie wszystkim.   Moja mama była dokładna, wręcz pedantyczna, wszystko wokół niej musiało być posprzątane i poukładane. Pracowała jako księgowa, wciąż liczyła te swoje cyferki i wszystko musiało się zgadzać co do grosza. Chodziła do pracy w eleganckich, wąskich spódniczkach i żakietach. Nosiła skromną fryzurę i zawsze krótko obcięte paznokcie. Nigdy ich nie malowała. Ciotka Aniela była jej całkowitym przeciwieństwem. Przede wszystkim nie miała męża. Kiedy byłam małą dziewczynką, często pytałam, gdzie ciocia ma wujka. Odpowiadała mi wtedy, że nie lubi wujków. Kiedy do nas przyjeżdżała, to jakby do naszego domu nagle wkraczała wiosna. Ciotka nosiła długie zwiewne sukienki, zawsze bardzo kolorowe. Rude włosy splatała w długi warkocz, a czasami puszczała luźno na plecy. Miała pomalowane paznokcie i u rąk, i u stóp, czasem na różne kolory. Latem nosiła też duże, słoneczne kapelusze. Była piękna. Nie rozumiałam, dlaczego była sama. Rozkładała w naszym ogrodzie sztalugi i malowała jasne, wesołe obrazy. Nie znałam się na malarstwie, ale mama mówiła, że bardzo dobrze się sprzedają.   Ciotka spędzała u nas dużo czasu wiosną i latem, przyjeżdżała także zimą. Tylko jesienią mało ją widywałam. Mama mówiła, że ciocia na stałe mieszka w Paryżu. Kiedy byłam już trochę większa, miałam wrażenie, że tata jej nie lubi. Ona jego chyba też nie. Tata jednak bardzo kochał moją mamę i nie potrafił jej niczego odmówić, a mama twierdziła, że Aniela jest dla niej jak siostra i zawsze...

Chłopcy, którzy oglądają niecenzuralne zdjęcia
Adobe Stock, sakkmesterke
Prawdziwe historie
„Przyłapałam syna i jego kolegów na oglądaniu sprośnych zdjęć. Okazało się, że byli na nich rodzice jednego z chłopców”
„Podeszłam do drzwi i przyłożyłam do nich ucho. Usłyszałam, że chichoczą. Dotarło też kilka urwanych słów: „A patrz na to… hihihihi”, „A zobacz tu. Ja cie!”. Bez wahania otworzyłam drzwi. Nie miałam wątpliwości, że chłopcy oglądali jakieś niecenzuralne rzeczy”.

Nasz syn, Mateusz, jest w drugiej klasie podstawówki. Kiedy szedł do szkoły, martwiliśmy się, czy da sobie radę. I nie chodziło nam o jego wyniki w nauce, ale o to, jak odnajdzie się wśród kolegów, czy zdobędzie przyjaciół, czy będzie lubiany. Odetchnęliśmy z ulgą, gdy okazało się, że Mateusz nie tylko znalazł się w zgranej, dziarskiej i wesołej paczce kolegów, ale i ma przyjaciela – Tomka.   Bardzo nas to cieszyło, więc robiliśmy, co tylko można, żeby te jego dobre stosunki z kolegami podtrzymać. Chłopaki mieszkali na tym samym osiedlu, więc Mateusz sporo czasu spędzał z nimi na podwórku. Zapisaliśmy go też do klubu na piłkę nożną, bo chodzili tam wszyscy jego koledzy. No i w końcu postanowiliśmy urządzić mu w domu huczne urodziny. Syn też już był na dwóch takich przyjęciach, więc wypadało się zrewanżować.   Zaprosiliśmy na tę imprezę wszystkich chłopaków z paczki. Było ich ośmiu, więc szykowało nam się w domu niezłe zamieszanie. Upiekłam tort, przygotowaliśmy przekąski – te zdrowe i te na co dzień zakazane. Nadmuchaliśmy kilkanaście balonów, kupiliśmy śmieszne czapki, piszczałki i wynieśliśmy z pokoju Mateusza część mebli, żeby rozbrykana paczka miała więcej miejsca.    W końcu przyszli – cała ósemka. Każdy rodzic przyprowadził swojego gagatka i umówiliśmy się, że odbiorą ich za cztery godziny. Mówię o nich: „gagatki”, bo strasznie psocą. Wciąż tylko kombinują, co by tu nabroić. Tym razem też tak było. Od początku mało nie roznieśli mieszkania. Zamiast bawić się w pokoju syna, biegali po całym domu. Jak już jeden z nich potrącił telewizor i mąż dosłownie w ostatniej chwili złapał odbiornik, to zagoniliśmy ich do pokoju Mateusza. Tam szaleństwo trwało nadal. Krzyczeli, śmiali się, przekrzykiwali. Aż tu nagle… w jednej chwili wszystko ucichło. Przyłapałam...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj