Wyniki
Laureaci
ziajka krr
Wyniki
Nivea Klub Rodzica Recenzenta
Wyniki
nivea baby 2w1 krr
Wyniki
Pampers KRR
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Prawdziwe historie: teściowa nie wierzy, że jestem w ciąży. Rozpowiada, że udaję
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Gdy po 7 latach starań zaszłam w ciążę, teściowa mi nie uwierzyła. Uznała, że zmyślam i udaję, bo za dobrze wyglądam”

„Powinnaś wreszcie schudnąć!” – wypaliła teściowa. Nawet się nie zdenerwowałam. Ta głupia baba nie musi wiedzieć, dlaczego tak bardzo przytyłam.

Kiedy kupiliśmy z Marcinem wymarzone mieszkanie, byliśmy w siódmym niebie. Szukaliśmy go dość długo, bo chociaż mieszkań na rynku jest teraz w bród, to nie chcieliśmy zamieszkać w czymś zwanym szumnie przez dewelopera „Zielona Dolina”, albo „Lawendowe pole”, gdzie lawendę znajdzie się najwyżej w woreczkach zapachowych zawieszonych w szafie.

Nam zależało na czymś naprawdę klimatycznym, w końcu mieliśmy się uwikłać w niemały kredyt na trzydzieści lat. Chcieliśmy mieć rozkładowe mieszkanie z dużym tarasem, a może nawet niewielkim ogródeczkiem, jeśli byłoby na parterze. Szukaliśmy, jeździliśmy, oglądaliśmy. W końcu się jednak udało. Piękne mieszkanie po generalnym remoncie kupiliśmy od małżeństwa, które odziedziczyło po jakiejś ciotce domek pod miastem.

Jak przyszła mama może o siebie zadbać? [WYWIAD Z EKSPERTEM]

Teściowej nigdy nic się nie podoba

Szczęśliwi podpisaliśmy umowę i właściwie od razu mogliśmy się wprowadzić. Naszą starą kawalerkę natychmiast wynajęliśmy, ciesząc się, że w ten sposób przynajmniej w części będziemy mieli co miesiąc na ratę kredytu. Szczęśliwi, zaprosiliśmy na  obiad rodziców Marcina.

Liczyłam na to, że im się spodoba nasze mieszkanie i pochwalą nasz wybór. I tutaj się nie zawiodłam. Moja teściowa rozejrzała się po wszystkich kątach, a potem nagle wypaliła:

– Nie rozumiem, po co wam tyle pokoi. Przecież nie możecie mieć dzieci.

Kiedy to usłyszałam, krew natychmiast uderzyła mi do głowy. Poczułam, że robi mi się słabo.

Marcin to zauważył i rzucił w moją stronę niespokojne spojrzenie.

– Przynieść ci wody? – zapytał.

Może raczej powinieneś utemperować swoją mamusię, zamiast poić mnie wodą jak wielbłąda – pomyślałam ze złością.

Ale zaraz tego pożałowałam. Mój mąż przecież nie był winien temu, jaką ma matkę. Tym bardziej że także cierpiał przez jej rozmaite uwagi i pomysły.

Już dawno stwierdziliśmy, że nie warto na nie reagować, bo moja teściowa była niereformowalna. Nie tylko nie rozumiała, co robi złego, ale i nie zamierzała przestać.

– Dziękuję, przejdzie samo. To tylko ciśnienie – powiedziałam do Marcina.

Co za bezczelna baba!

– Bo ty powinnaś wreszcie schudnąć, moja droga, tobyś się tak fatalnie nie czuła! Ja przez całe życie byłam szczupła i nigdy nie miałam problemów z ciśnieniem – teściowa nie darowała sobie komentarza.

Wiele razy wypominała mi już to, że od naszego ślubu bardzo przytyłam. Nie zamierzałam się jej tłumaczyć, że to efekt kuracji hormonalnej, którą prowadziłam pod okiem lekarza. Przecież bardzo chcieliśmy zostać z Marcinem rodzicami i faktycznie mieliśmy z tym problem. To była dla nas wielka tragedia, ale nie poddawaliśmy się.

Przełknęłam uwagę matki Marcina o swojej tuszy i poszłam do kuchni, aby przygotować deser. Kiedy wróciłam do salonu, teściowa, pochylając się do mojego męża, mówiła:

– A co zamierzasz zrobić ze swoją kawalerką? Może zapiszesz ją Danielkowi? To byłby taki piękny gest dla chrześniaka na dziesiąte urodziny. Pamiętasz, że są już za miesiąc?

– Pamiętam – stwierdził Marcin, zaciskając zęby. – Ale sądzę, że dam Danielkowi jednak skromniejszy prezent.

– A to niby dlaczego? Przecież tej kawalerki do grobu ze sobą nie zabierzesz! A kto będzie po tobie dziedziczył, jak nie siostrzeniec, skoro nie masz dzieci?

Zagotowało się we mnie, aż zaczęły mi się trząść ręce. Filiżanki, które ustawiłam na tacy, zadźwięczały jak dzwonki.

– Tylko nie upuść! To chyba zabytkowy serwis – upomniała mnie natychmiast teściowa.

– Tak, jest mój, dostałam go po babci. I kawalerka także jest moja. Po babci. Nie wiem zatem, dlaczego mama planuje podarować ją Danielkowi. Ja przecież także mam siostrę, a ona ma dwoje dzieci. Zresztą w tej chwili żadne z nas nie zamierza jeszcze umierać, w najbliższym czasie.

– A bo to wiadomo? – wzruszyła ramionami teściowa.

– Trzeba się zawczasu ubezpieczyć. I tak sobie pomyślałam, że Danielek powinien od was coś dostać. On jest taki biedny… – rozczuliła się nad swoim wnukiem.

Potem zaczęła się rozwodzić nad tym, jaki ten ojciec Daniela jest niedobry, bo porzucił jego matkę, gdy była w ciąży, i słuch po nim zaginął.

– Podobno wyjechał gdzieś za granicę, drań!

– No, skoro drań, to dziecku chyba lepiej bez niego – próbował podsumować Marcin.

– Cóż, zawsze to ojciec – westchnęła teściowa. – A teraz biedne dziecko żadnego nie ma. Dlatego uważam że powinieneś mu trochę ojcować, synu. I dlatego ta kawalerka…

– Jest wynajęta i tak zostanie. A poza tym moja żona ma rację; mieszkanie było jej jeszcze przed ślubem i nic mi do niego – uciął dyskusję mój mąż.

Teściowa posłusznie zamilkła, ale z jej wzroku wywnioskowałam, że nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy. Byłam pewna, że jeszcze wróci do tej dyskusji.

Od lat staramy się o dziecko

– Mieszkanie na dziesiąte urodziny! To co będę musiał podarować mu na osiemnaste, zdaniem mojej matki? – zżymał się Marcin po wyjściu swoich rodziców.

Ja leżałam z kompresem na czole, bo gorzej się poczułam. Te uwagi o tym, że nigdy nie będziemy mieli dziecka, jednak mnie dobiły tak, że aż cała się trzęsłam. Od siedmiu lat walczyliśmy o ciążę i nic z tego nie wychodziło. Moja rodzina wspierała nas z całych sił, ale nie rodzina męża.

– Nie bierz tego do siebie, skarbie. To dlatego, że dla mojej matki ja prawie nie istniałem. Zawsze jej oczkiem w głowie była moja siostra. To Klara była nadzwyczajna, bardzo uzdolniona i śliczna. Zdaniem matki miała szansę zrobić wielką karierę, gdyby tylko poszła na studia, zamiast jeszcze przed maturą zajść w ciążę.

Jakoś nie mogłam sobie wyobrazić Klary jako osoby robiącej jakąkolwiek karierę. Dla mnie od zawsze była tylko pustą, roszczeniową kobietą, która tylko patrzyła, aby się jak najmniej narobić, a wyciągnąć zewsząd pieniądze tylko dlatego, że jest samotną matką.

A przecież nikt jej nie kazał mieć dziecka z draniem, który od początku nie rokował na ojca.

Natomiast to, jak teściowa traktowała Marcina, bardzo mnie bolało. Wyraźnie solą w oku było jej to, że syn nieźle sobie radzi. Nasze kłopoty z ciążą były jej bardzo na rękę, bo wreszcie mogła powiedzieć swoim koleżankom: O proszę, córka dała mi pięknego wnuka! Nie to co syn, nieudacznik!

Dobrze, że nie wiedziała, że szykujemy się do zabiegu udrożnienia moich jajowodów. Po kolejnych badaniach, które przeszłam, lekarz zaczął podejrzewać, że to jajniki mogą być przyczyną niepłodności. Wiedzieliśmy z Marcinem, że to nasza ostatnia szansa na zajście w ciążę w naturalny sposób, i jeśli się nie uda, to będziemy musieli podjąć decyzję o in vitro.

Już o tym oboje rozmawialiśmy, bo mamy wiele wątpliwości natury moralnej. Jesteśmy przecież  katolikami. Ale doszliśmy do wniosku, że chęć posiadana dziecka jest w nas silniejsza, i skoro kościół przyjął taką postawę wobec zbawiennej dla nas metody, to trudno. Jednak się na in vitro zdecydujemy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to nas kosztowało sporo pieniędzy. Nie dzieliliśmy się więc na razie pomysłem z nikim, a już na pewno nie z teściową, która w zeszłym roku, gdy na jednym z rodzinnych spotkań padły słowa o in vitro, wypaliła:

– No, chyba nie zamierzacie strzelić takiej głupoty za tak wielkie pieniądze! I żeby to jeszcze było pewne, że w ten sposób zajdzie się w ciążę. Ale to loteria. Już lepiej taką sumę przeznaczyć na dziecko, które już jest na świecie…

Na przykład na Danielka – podpowiedziałam jej w myślach.

– Choćby na Danielka – dokończyła zgodnie z moim przewidywaniem.

– Mama wybaczy, ale swoje pieniądze będę wydawała na to, na co chcę. Jak zechcę, to je nawet spalę! – rzuciłam, zanim ugryzłam się w język.

Teściowa się zapowietrzyła, a potem słyszałam, jak klaruje mojemu mężowi na ucho, że jestem niepoważna i nieodpowiedzialna.

– Czy ktoś taki w ogóle powinien zostać matką? – kręciła głową, a we mnie dosłownie się gotowało.

Jeszcze trochę, a bym ją wyrzuciła z domu. Powstrzymał mnie widok wyrazu twarzy Marcina. Widziałam, jaki jest nieszczęśliwy, i postanowiłam nie robić afery.

W końcu nie od dzisiaj wiem, że ona jest głupia, i tyle! – pomyślałam.

W końcu nam się udało!

Dwa dni przed wizytą kwalifikującą do udrożnienia jajowodów jak zwykle zrobiłam test ciążowy. Tego zawsze wymagał mój ginekolog. Ile ja tych testów zrobiłam przez ostanie kilka lat! Naprawdę powinnam była kupować je w aptece hurtowo. Oczywiście, na wszystkich pojawiała się jedna kreska informująca o braku ciąży, więc i teraz – przyzwyczajona do tego – ledwo rzuciłam okiem na test. Już miałam go wyrzucić do śmieci, gdy…

O matko! To niemożliwe!

A nawet gdybyśmy chcieli adoptować? To coś złego?!

Na teście jak wół widniały dwie kreski. Poszłam z plastikową płytką do pokoju, gdzie Marcin oglądał film.

– Ile kresek widzisz? – zapytałam go. Spojrzał i aż się poderwał z fotela.

– Będziemy rodzicami? – wyszeptał.

Pokiwałam głową i obojgu nam jednocześnie łzy stanęły w oczach.

Sądziłam, że kiedy zajdę w ciążę, to będę skakała do góry z radości, a tutaj zaczęły się nerwy o jej utrzymanie. Postanowiliśmy na razie nic nikomu nie mówić, żeby nie zapeszyć. Mnie lekarz przede wszystkim nakazał schudnięcie, bo z badań wyszło mi zagrożenie cukrzycą ciążową. No to chudłam. Spodnie zamiast robić się na mnie za ciasne, robiły się za duże z miesiąca na miesiąc. Kiedy byłam w piątym miesiącu zdrowej ciąży, okazało się, że zgubiłam siedem kilo.

– Świetnie wyglądasz – usłyszałam nawet komplement od teściowej.

– To pewnie dlatego, że zostanę mamą – wypaliłam w końcu, bo dłużej nie mogłam wytrzymać.

Teściowa spojrzała na mnie.

– Jesteś w ciąży? Kiedy się o tym dowiedzieliście? – popatrzyła na Marcina. – Wczoraj?

– Nie, pięć miesięcy temu – odparł zgodnie z prawdą.

Jego matka oniemiała.

– Żarty się was trzymają – stwierdziła.

– Nie żarty, zaczął się właśnie szósty miesiąc ciąży – stwierdziłam z uśmiechem, bo zaczęło mnie to bawić.

– Co ty opowiadasz? Przecież wcale nie wyglądasz! A poza tym w ciąży się tyje, a nie chudnie! – wykrzyknęła.

– No i nie robicie żadnych przygotowań, nie widzę wyprawki… Gdzie wózek, łóżeczko dla dziecka?

– Jeszcze jest na to wszystko czas – mitygowałam ją. – Poza tym, co będę wybierała, skoro dwie moje siostry mają małe dzieci. Prawie wszystko dostaniemy po moich siostrzeńcach.

Teściowa jednak nie wydawała się przekonana. Pożegnała się z nami szybko. Spojrzałam na męża.

– Czuję, że będzie z tego jakaś afera.

No i była. Teściowa rozpowiedziała po rodzinie, że z Marcinem uroiliśmy jakąś ciążę, a tak naprawdę to pewnie mamy zamiar adoptować dziecko.

– Nie wiem, po co utrzymywać cudze, skoro w rodzinie są już dzieci, które wymagają uwagi! – piekliła się w rozmowach z krewnymi i znajomymi.

Na razie nas jeszcze to bawi, ale nie mam w sumie pojęcia, czy zdołamy ją przekonać do tego, że naprawdę jestem w ciąży, skoro ona wszystko wie lepiej. A nie zamierzam tej kobiety zapraszać na salę porodową, aby udowodnić, że zostanę matką w sposób naturalny, a nie przez adopcję.

Alicja

Zobacz także:

Prawdziwe historie: teściowa córki cały czas mnie krytykuje
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Teściowa córki sztorcuje mnie za to, jak zajmuję się wnuczką. Jej syn uciekł za granicę, córka się łajdaczy – a ta ma czelność zwracać mi uwagę?!”
Jesteś w ciąży?! – byłam w ciężkim szoku. – Ale jak to, córciu? Przecież jesteś położną! Powinnaś wiedzieć wszystko o antykoncepcji!

Córka zrobiła zbolałą minę i stwierdziła, że to się zdarza. Na szczęście potem dodała, że ona i Sławek zdecydowali się wziąć ślub. Powiedziała, że jej chłopak się ucieszył, więc kamień spadł mi z serca. Marika i jej narzeczony nie chcieli dużej ceremonii ani kosztownego wesela. Zarezerwowali termin w urzędzie i zdecydowali, że rodzinny obiad odbędzie się u rodziców Sławka. Na wieść o tym zgłosiłam się do pomocy. – Ale mama Sławka zrobi wszystko sama – zapewniała córka. – Wiesz, ona jest perfekcjonistką. Nie wiem, czy będzie zadowolona, że chcesz się mieszać. Kiedy poznałam Reginę, najpierw myślałam, że po prostu chce się wykazać przede mną, że ma wszystko pod kontrolą i jak dobrą jest gospodynią. Dopiero po dwóch dniach wspólnego gotowania, pieczenia i dekorowania domu zrozumiałam, że ona jest po prostu szurnięta! Wszystko musiało być starannie zaplanowane i rozpisane, a składniki do ciast odmierzałyśmy za pomocą wagi. – Na oko?! – zbulwersowała się, kiedy powiedziałam jej, jak zawsze ja dodaję mąkę czy olej. – Przecież po to są przepisy, żeby się do nich stosować! Nie kłóciłam się z nią, bo byłyśmy u niej w domu, ale ta jej dokładność i drobiazgowość wydały mi się wtedy jakimś rodzajem nerwicy. Zaciskałam zęby, kiedy sprawdzała po mnie, czy na pewno nie zostawiłam grudek w masie albo zdjęła połowę lukrowej dekoracji z tortu, żeby zastąpić swoją, bo ja „zrobiłam krzywe różyczki”. Męża Reginy chyba też ten jej perfekcjonizm doprowadzał do szału, bo siedział zamknięty w sypialni i nie wyszedł nawet spróbować pieczeni. Oczywiście Regina musiała się też wtrącać do rzeczy, które całkowicie do niej nie należały. Usiłowała narzucić Marice ubranie sukienki, chociaż córka wymarzyła sobie luźne spodnium. Krytykowała decyzję młodych, że nie chcą...

Prawdziwe historie: teściowa obwiniała mnie, że poroniłam. Po śmierci mojego męża było jeszcze gorzej
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Po śmierci mojego męża teściowa pochowała go bez mojej wiedzy. Nigdy mnie nie lubiła, ale to był cios prosto w serce”
Matka Darka nigdy nie pogodziła się z tym, że po naszym ślubie straciła nad nim kontrolę. Robiła wszystko, by mieć go znowu przy sobie...

Kiedy mam jakiś problem, lubię na niego spojrzeć z oddalenia. Z perspektywy wiele rzeczy wygląda inaczej. Na przykład moje małżeństwo. Pobraliśmy się z Darkiem z wielkiej miłości, ale jak to w życiu bywa nasze uczucie z czasem się wypaliło. Uważam, że miała w tym spory udział moja teściowa, która od początku mnie nie lubiła. Nie wiem, co zrobiłam tej kobiecie, że mnie nie zaakceptowała, starałam się przecież być dla niej miła. A że nie chciałam się jej podporządkować i zawsze miałam własne zdanie? Trudno mnie chyba o to winić, prawda? Traktowała mnie jak powietrze Niestety, w oczach mojej teściowej był to grzech ciężki, niewybaczalny. To ona bowiem trzęsła całą rodziną, miała ostatnie zdanie we wszystkich sprawach. Dwie córki i ich mężowie podporządkowali się jej bez słowa sprzeciwu, tylko nie ja. Kością niezgody stało się to, że chciałam mieszkać blisko moich rodziców, mimo że wiedziałam, iż teściowa sobie zaplanowała, że wszystkie jej dzieci będą mieszkały w tej samej wsi, co ona. Specjalnie zostawiła kawał pola i wyznaczyła działki, aby mieć rodzinę na wyciągnięcie ręki. Tymczasem ja się wyłamałam z tej układanki. Nie pomogły tłumaczenia, że moi rodzice mają tylko mnie, jedynaczkę. Teściowa i tak uznała, że jej robię na złość. Stałam się dla niej niewidzialna. Ignorowała mnie uparcie podczas wszelkich rodzinnych spotkań, zwracając się do swojego syna: – Powiedz swojej żonie, że… A kiedy już naprawdę musiała powiedzieć coś bezpośrednio do mnie, używała trzeciej osoby liczby pojedynczej. Długo to tolerowałam, aż w końcu nie zdzierżyłam i zapowiedziałam Darkowi, że nie zamierzam jeździć do jego rodziców. Przez problemy zaczęliśmy się oddalać Tak naprawdę ubodła mnie nie tyle forma, w której teściowa się do mnie zwracała, ale to, że zaczęła mi dokuczać z powodu braku dzieci. To...

Prawdziwe historie: teściowa chciała ze mnie zrobić macochę Kopciuszka
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Pokochałam córki partnera jak własne. Wtedy jego była teściowa zaczęła im wmawiać, że ich nienawidzę i lecę na pieniądze ich ojca”
Zanim stworzyliśmy z Rafałem szczęśliwą rodzinę, musieliśmy stoczyć walkę z… jego byłą teściową. „Kochana babcia” okazała się Babą Jagą.

Związanie się z mężczyzną, który już ma dzieci, nie jest proste, bo poza sercem faceta trzeba też zdobyć uznanie w oczach jego pociech. Miałam świadomość, że nigdy nie zastąpię córkom Rafała matki, chciałam jednak, żebyśmy się polubiły. Niestety, nie wzięłam pod uwagę, że mogę mieć przeciw sobie nie tylko byłą żonę Rafała, ale i teściową. Z tej mąki miał być chleb Poznaliśmy się na konferencji. Cały dzień różnych spotkań, wykładów, ale posiłki to był czas wolny, i właśnie podczas kolacji Rafał do mnie zagadał. Podobno od kiedy mnie zobaczył, nie mógł oderwać ode mnie oczu. Banał, ale podziałał… Od razu się przyznał, że jest rozwodnikiem, i że to on zajmuje się dwójką dzieci. Ich matka raz jest w Polsce, raz jej nie ma, raczej nie widuje się z dziećmi. Aha, czyli nie ma się co nastawiać na wolne weekendy tylko we dwoje, choćby co dwa tygodnie. Niemniej doceniłam fakt, że Rafał niczego nie ukrywał. Gdy po konferencji umówiliśmy się na randkę, długo rozmawialiśmy, dochodząc do wniosku, że z tej mąki może być chleb. Szybko rzuciliśmy się więc do prac piekarskich i już wkrótce poznałam jego córki. Bałam się tego spotkania. A jeśli mnie nie polubią? Albo ja ich? Co tu kryć, nie przepadałam za dziećmi, prawdę mówiąc, nie byłam pewna, czy w ogóle chcę mieć własne. Tymczasem wiążąc się z facetem, który jest ojcem, siłą rzeczy wiązałam się też z jego dziećmi, zwłaszcza że ich matki praktycznie nie było. Mimo moich obaw spotkanie przebiegło gładko. Zuzia miała cztery lata i była typową przylepą, która uśmiechała się i lgnęła nawet do obcych ludzi. Siedmioletnia Dominika była bardziej wycofana, ale i ona stopniowo nabierała do mnie zaufania. Jednak co do przeprowadzki… wahałam się. Miałam własne mieszkanie, małe, ale urządzone po mojemu. Ciche, czyste i pastelowo-eleganckie. W...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Kobieta czyta książkę
Zakupy
Tej książce ufają miliony rodziców! Czy masz ją na półce?
Partner
łojotokowe zapalenie skóry
Pielęgnacja
Test zakończony sukcesem! 99% osób poleca te kosmetyki
Partner
Polecamy
Porady
Bon turystyczny przedłużenie
Aktualności
Bon turystyczny przedłużony: będzie obowiązywał również w sezonie zimowym 
Joanna Biegaj
Opieka na dziecko 2 dni
Prawo i finanse
2 dni opieki na dziecko: kiedy zgłaszać pracodawcy urlop opiekuńczy
Milena Oszczepalińska
życzenia na dzień chłopaka
Aktualności
Życzenia na Dzień Chłopaka: rymowanki, wierszyki, mądre cytaty
Joanna Biegaj
Ile trwa katar u dziecka
Zdrowie
Ile trwa katar u dziecka: katar wirusowy i bakteryjny. Ile trwa nieleczony katar?
Ewa Janczak-Cwil
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla chłopców i dziewczynek
Aktualności
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla dziewczynek i chłopców
Luiza Słuszniak
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole
Aktualności
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole: jak zorganizować obchody, jakie prezenty przygotować?
Joanna Biegaj
Ciasto na dzień chłopaka z kremem i owocami
Przepisy
Ciasto na Dzień Chłopaka: przepis. Spraw pyszną niespodziankę!
Adrianna Trusiuk
Dzień chłopaka i Dzień mężczyzny: czy to samo święto?
Święta i uroczystości
Dzień Chłopaka i Dzień Mężczyzny: czy to jest to samo święto?
Małgorzata Sztylińska-Kaczyńska
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne aktywności dla dzieci
Gry i zabawy
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne gry i zabawy dla dzieci
Sylwia Arlak
Urlop ojcowski
Prawo i finanse
Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty
Magdalena Drab
upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły
Edukacja
Jak napisać upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły [WZÓR]
Joanna Biegaj
gęsty katar u dziecka
Zdrowie
Gęsty katar u dziecka – jak szybko się go pozbyć?
Ewa Janczak-Cwil
pielęgnacja niemowlaka
Aktualności
Najważniejsze zasady pielęgnacji niemowlaka (rady położnej)
Joanna Biegaj
upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola
Edukacja
Upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola: jak je napisać, kto może zostać upoważniony? 
Joanna Biegaj
skierowanie do lekarza
Zdrowie
Do jakiego specjalisty potrzebne jest skierowanie?
Magdalena Drab
Kaszka kukurydziana
Dieta
Kaszka kukurydziana dla niemowlaka – jak zrobić i od kiedy warto ją podać? [PRZEPIS]
Adrianna Trusiuk
Najlepsze książki dla 5-latka
Wychowanie
Książki dla 5-latków. Jakie wybrać, by zachwycić dziecko?
Luiza Słuszniak
wierszyk dla nauczyciela przedszkola
Przedszkolak
Wierszyk dla nauczyciela przedszkola: propozycje, które sprawdzą się też jako życzenia
Joanna Biegaj