Wyniki
Laureaci
ziajka krr
Wyniki
Nivea Klub Rodzica Recenzenta
Wyniki
nivea baby 2w1 krr
Wyniki
Pampers KRR
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Prawdziwe historie: gdy dowiedziałam się o ciąży, myślałam, że to koniec
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Gdy powiedziałam Arkowi o ciąży, wyśmiał mnie i zostawił. Ojciec wyrzucił mnie z domu. Czułam, że nie mam już po co żyć. A jednak tu jestem...”

Gdy już miałam zrobić ten decydujący krok, coś mnie powstrzymało. Ktoś mnie powstrzymał.

Chodziłam w tę i z powrotem po kwadratowych kamiennych płytach. Jak małe dziecko starałam się nie następować na ich łączenia, zupełnie jakby to miało znaczenie dla świata. Problem w tym, że byłam już dużym dzieckiem. Dorosłym dzieckiem…

O późnej porze nawet ruchliwy dworzec śródmiejski świecił pustkami. Ostatni pasażerowie czekali na ostatnie pociągi. Podobnie jak ja. Peron rozświetlony był dość mocno, rzędy gablot z barwnymi reklamami wprowadzały całkiem miłą, ciepłą atmosferę. Wiedziałam, że tak to wygląda, ale w moich oczach światło było przyćmione, lampki witryn wręcz ciemne, a plakaty szare.

W mojej duszy panował mrok. Spacerowałam wzdłuż krawędzi podziemnego peronu, prawie na samej linii bezpieczeństwa, i myślałam o tym, co zrobiłam z życiem i jak to rozwiązać.

Chociaż nie, rozwiązanie już znałam, musiałam tylko się zdecydować, a przede wszystkim mieć gwarancję, że nikt mi nie przeszkodzi. Dlatego czekałam, aż dworzec opustoszeje. O tej porze ludzie są zmęczeni, nie zwracają na nic uwagi. Nawet kloszard na ławeczce w kącie siedział jakby odrętwiały. Kilka razy złapałam jego spojrzenie i zaraz odwracałam wzrok. Obawiałam się, że podejdzie prosić o pieniądze, a nie miałam przy sobie ani grosza. Dosłownie. Niektórzy menele nie przyjmują do wiadomości, że ktoś, kto jest lepiej ubrany od nich, również może być biedny. A w moim przypadku stan portfela nie miał już najmniejszego znaczenia. Niech inni się martwią pogrzebem.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Ruszyłam do krawędzi tunelu

Tak – zamierzałam rzucić się pod pociąg, to chyba jest jasne od samego początku. I miałam ku temu bardzo poważne powody. Właściwie jeden powód, ale z nim łączyły się inne.

Jeszcze raz sprawdziłam rozkład jazdy, chociaż znałam go już na pamięć. Po torze miał przejechać jeszcze tylko jeden pociąg, potem do trzeciej trzydzieści następowała przerwa. Nie zamierzałam czekać ponad dwóch godzin na zimnym, pustym dworcu. Jeszcze się przeziębię…

O mało nie roześmiałam się w głos na tę myśl. Przecież nie zdążę się przeziębić! Ale na pewno będzie mi zimno, to inna sprawa. Miałam na sobie tylko lekką sukienkę.

Na ostatni pociąg czekały tylko dwie osoby. I bardzo dobrze! Poszłam w stronę wylotu peronu, żeby znaleźć się jak najbliżej przeznaczenia. Zatrzymałam się jakieś dwadzieścia metrów od czarnej jamy. Kiedy tylko pojawią się światła, wykonam ostatni krok.

Słyszałam nadjeżdżający pociąg, serce zaczęło mi bić jak młotem. Przez chwilę opanowało mnie pragnienie, żeby się cofnąć, zrezygnować, może przyjść jutro. Lecz zaraz nadleciała myśl: „Po co?”. Przecież nie ma innego rozwiązania.

Ścianę tunelu rozjaśniły reflektory nadjeżdżającego pociągu. Przez głowę przemknęła mi jeszcze myśl, że przez dwie godziny zdążą się uporać z moim trupem i rano ludzie nie będą mieli problemu z dotarciem do pracy.

Czekałam, aż zobaczę światła. Będę miała dwie sekundy, aby skoczyć… Położyłam dłoń na brzuchu i ruszyłam ku krawędzi platformy.

Od przeznaczenia dzielił mnie krok

Nagle jakaś siła szarpnęła mnie w tył, owionął mnie okropny, mdlący smród.

– Co chcesz zrobić?! – zapytał chrapliwy głos.

Odwróciłam się z ręką uniesioną do ciosu. Czułam wściekłość i strach.

Przede mną stał kloszard z ławki w kącie peronu. Przynajmniej wiedziałam już, skąd ten odór.

– Chcesz zabić siebie, to zabijaj! – powiedział spokojnie. – Ale co ci zawiniło dziecko?

– Skąd wiesz… – zacięłam się i poprawiłam: – Skąd pan wie, że jestem w ciąży?

Był ode mnie o wiele starszy, nie miał wzroku starego alkoholika, patrzył bystro, a jego głos, chociaż chropowaty, zdradzał, że kiedyś był zapewne miły i aksamitny.

– Po pierwsze, trzymasz dłoń na brzuchu tak, jak to robią tylko ciężarne – wyjaśnił. – A po drugie, obserwowałem cię przez jakiś czas. Jak się przyjrzeć, widać, że zaczyna się brzuszek.

– Ale… – powiedziałam bezradnie i znów dopadł mnie gniew: – Co to pana obchodzi? Czego się pan wtrąca?!

– Bo szkoda młodego życia – odparł. – I twojego, i tego, które czeka w kolejce do przyjścia na świat.

– Nic pan nie rozumie… – mój głos ociekał goryczą. – Nie ma dla mnie przyszłości.

– Dla każdego jest – pokręcił głową.

– To, że ktoś cię skrzywdził, pewnie ojciec dziecka, nie znaczy, że świat się skończył.

Skrzywdził… Raczej zwyczajnie olał.

Przecież mówił, że mnie kocha!

To było jak w „Autobiografii” Perfectu: „Powiedziała mi, że kłopoty mogą być, ja jej, że egzamin mam…”.

Nie oczekiwałam, że Arek ucieszy się na wiadomość o ciąży. Żadne z nas nie mogło się cieszyć.

Ale on miał do powiedzenia tylko tyle, że skoro byłam głupia i zaszłam, powinnam sobie sama poradzić. I wiedzieć, co z tym zrobić. Oczywiście miał na myśli aborcję. Problem w tym, że nie miałam złamanego grosza na zabieg. Jego to nie obchodziło.

– Mówiłeś, że mnie kochasz! – wykrzyczałam przez łzy.

– A wiesz, ilu już to mówiłem, zanim cię poznałem? I kiedy byliśmy razem? – roześmiał się tylko. To był okrutny śmiech. – I powiem jeszcze niejednej.

Gdybym wiedziała, że zadałam się z takim draniem… Powiedzieć o nim kanalia to jak nic nie powiedzieć. Gdybym wiedziała… Ale był taki czarujący, miałam pewność, że czeka nas wspólna przyszłość.

Jeszcze żywiłam nadzieję, że jakoś się wszystko ułoży, nawet bez niego, ale mój ojciec na wiadomość o ciąży od razu wyrzucił mnie z domu. Nigdy mnie nie darzył ciepłymi uczuciami, a teraz zyskał pretekst, żeby się pozbyć niechcianej córki.

Brzmi to jak ostatnia patologia? Tak właśnie było. Odkąd odeszła mama, do której śmierci ojciec się przyczynił swoimi pijackimi wyskokami, moje życie zmieniło się w koszmar. Arek wydawał się światełkiem w tunelu.

Tylko że to było światło nadjeżdżającego pociągu…

Bezdomny mnie będzie pouczał?

Cofnęłam się o krok. Kloszard nie protestował. Wiedział równie dobrze jak ja, że na razie nic nie przyjedzie.

– Tak, nie pachnę fiołkami – powiedział, widząc, jak marszczę nos. – Ale jestem człowiekiem, dziewczyno. Nie mogę pozwolić, żebyś się zabiła na moich oczach.

– W takim razie zrobię to gdzie indziej! – warknęłam. – I co, zabroni mi pan? Będzie mnie pan pilnował?

Pokręcił głową.

– Zrobisz, jak zechcesz. Nie zamierzam za tobą łazić. Nie mam prawa. Ale zanim znów zechcesz zrobić coś głupiego, pamiętaj, że życie jest dłuższe niż chwile nieszczęścia.

Spojrzałam na niego z niedowierzaniem i roześmiałam się mimo woli.

– I mówi mi to ktoś, kto nie ma nawet własnego kąta? Zwykły wykolejeniec?

Myślałam, że się pogniewana za tego wykolejeńca i odejdzie, ale on również się zaśmiał.

– Tak, mówi ci to zwykły wykolejeniec. Wiesz, ile razy sam chciałem ze sobą skończyć? Właśnie tutaj, na tym dworcu. Ale kiedy się wreszcie zdecydowałem, spotkałem kogoś, kto mnie odciągnął. Tak samo jak ja dzisiaj ciebie. I kazał mi żyć.

To brzmiało, jakby go ocalił anioł. „Kazał mi żyć”. Co za natchniona gadka…

– Tylko że ja bym zabił tylko siebie – ciągnął. – A ty chcesz zamordować dwie osoby naraz.

Znów odruchowo położyłam rękę na brzuchu i zacisnęłam usta. Nie myślałam tak o tym. Pragnęłam tylko rozwiązać problem w jedyny sposób, który wydawał się rozsądny i logiczny. Jak miałam dalej żyć? A on jakby czytał w moich myślach.

– Zastanawiasz się, jak dalej żyć? – spytał. – Odpowiedź brzmi „po prostu żyć”. Jeżeli nie chcesz tego dziecka, oddaj je komuś, kto je wychowa… Wielu szuka dzieci do adopcji. Zostaw je w oknie życia. Zrób cokolwiek. Ale nie bierz na siebie takiego brzemienia! Potem zrobisz, co zechcesz. Jeśli masz nawet ze sobą skończyć, to sama.

Wiedziałam, że ma rację. Nie powinnam odchodzić w ten sposób, decydując nie tylko o sobie. Ale to było takie trudne. Jak niby miałam żyć, jak sobie radzić?

– Co, mam zostać taką menelką jak ty? – spytałam drwiąco, czując, że mnie przekonuje i robiąc mu na przekór.

– Mnie się tak ułożyło – odrzekł.

– A właściwie sam tak wybrałem, bo było łatwiej. Ale nie rozmawiamy o mnie. Jesteś młoda, silna, ogarnij się i żyj, ile dasz radę. A jak nie dasz, jeśli przegrasz walkę, zawsze jest to ostateczne wyjście. Tylko pamiętaj, to straszny grzech!

Bez słowa odwróciłam się i odeszłam. Tak, zachowałam się jak niewdzięcznica, ale wciąż byłam rozdrażniona. Potem przychodziłam jeszcze na dworzec kilka razy, żeby go znaleźć i dokończyć rozmowę, może nawet dać mu złotówkę, kawałek bułki… ale się nie pojawił.

Ponieważ piszę te słowa, wiadomo, że ze sobą nie skończyłam, choć miewałam chwile słabości. Nie można powiedzieć, że stanęłam mocno na nogi, bo powodzi mi się bardzo średnio, a czasem nawet źle, ale synka nie oddałam nikomu. Sama go wychowuję i mam nadzieję, że w moim życiu zdarzy się jeszcze coś dobrego, nastąpi jakiś wielki przełom. Wiara w ludzi, w świat i w Boga trzyma mnie przy życiu.

Milena, 26 lat

Zobacz także:

Prawdziwe historie: 12-letni syn koleżanki śpi z nią w jednym łóżku
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Koleżanka pochwaliła się, że syn kupił jej na urodziny bieliznę, a wieczorami robi jej masaż. On ma 12 lat! Uważam, że ona go kokietuje. To chore”
Gdy po latach zobaczyłam syna koleżanki, zdziwiłam się. Był przecież dzieckiem, a wydawał się taki... dorosły!

Nasze spotkanie było zupełnie przypadkowe. Nie widziałam jej od lat, choć na studiach przyjaźniłyśmy się. Tamtego dnia mocno już grzało wiosenne słońce. Wpadłam na nią przed kościołem w mojej rodzinnej miejscowości. Jej mały mężczyzna – Natalia?! – zawołałam z mieszaniną zdumienia i radości. – Agatko, jak miło cię widzieć! – rozpromieniła się na mój widok i uściskała mnie z całej siły. – Nic się nie zmieniłaś! – Jesteś bardzo łaskawa dla 35-letniej rozwódki z synem! – roześmiałam się, wiedząc, że mówi to tylko z uprzejmości. – Ty za to wyglądasz naprawdę super – dodałam absolutnie szczerze. Natalia zawsze bardzo o siebie dbała. Wiedziałam, że mamy po tyle samo lat, jednak ona wyglądała zdecydowanie młodziej. Zawsze szaleli za nią faceci, a z wiekiem wcale nie straciła uroku. Nabrała tylko pewności siebie. Wtedy podszedł do nas nieduży chłopiec z puszką Caritasu w ręku. – Drogie panie, zbieramy na dzieci z ubogich rodzin – uśmiechnął się. „Cóż za styl wypowiedzi! – pomyślałam. – Przecież ten dzieciak nie ma więcej niż 10 lat, jak mój Jasiek. A on w życiu by nie zwrócił się do kobiety per droga pani!”. Tymczasem ku mojemu zdumieniu Natalia zaśmiała się i poprawiła mu czapkę. – To mój Igorek – powiedziała z dumą – Czas leci, prawda? Za pół roku będzie miał 13 lat. To już nie moje dziecko, tylko mój mały mężczyzna. Doprawdy zadziwiające! Natalia zaszła w ciążę jeszcze na studiach i doskonale pamiętam jej poród. Byłam wtedy przy niej. Pamiętam też małego Igorka w beciku. Wygląda na to, że mama wychowuje go na prawdziwego dżentelmena... Nie mogłyśmy długo rozmawiać, bo obie miałyśmy sprawy do załatwienia. Obiecałyśmy sobie jednak, że wkrótce się spotkamy. Za dwa tygodnie miałam...

Prawdziwe historie: kuzynka zaprosiła mnie na urodziny swojej córki, a kiedy się postawiłam, odwołała
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Kuzynka zaprosiła mnie na urodziny córki, choć nie widziałyśmy się od lat. Gdy wysłała mi listę prezentów, myślałam, że się pomyliła”
Kiedy ja ostatnio widziałam taką listę? Chyba przed ślubem mojej siostry. Tylko że tamte prezenty były dużo skromniejsze…

Kiedy kuzynka zaprosiła mnie na piąte urodziny swojej córki, byłam bardzo zaskoczona. Nie utrzymujemy z Patrycją bliskich kontaktów. Ostatni raz widziałyśmy się i rozmawiałyśmy na chrzcinach małej. A potem nic, cisza. Nie płakałam z tego powodu, bo nigdy nie przepadałam za Patrycją. Uważałam, że jest cwana i bezczelna, i wcale nie ukrywałam swojego zdania. W przeszłości kilka razy powiedziałam jej prosto z mostu, co o niej myślę. Nie była zachwycona… Kiedy więc wyskoczyła z tym zaproszeniem, omal telefon nie wypadł mi z ręki. Myślałam, że się pomyliła – Nie pomyliłaś przypadkiem numerów? – zapytałam szczerze. – Nie żartuj! Tak dawno u nas nie byłaś. Czas najwyższy to nadrobić. No i Milenka chce cię wreszcie poznać. Już jej mówiłam, jaką ma wspaniałą ciocię – przekonywała. – To bardzo miłe… – byłam zdziwiona tą nagłą serdecznością. – Znaczy, że przyjdziesz? – A kiedy to będzie? – Za miesiąc. Uprzedzam wcześniej, żeby goście nie planowali w tym czasie czegoś innego – wyjaśniła Patrycja. – Chyba nie mogę odmówić… – Świetnie! W takim razie stawiam przy twoim nazwisku plusik. I zaraz przyślę ci mailem listę prezentów. Koniecznie do niej zajrzyj! – Po co? – nie zrozumiałam. – O rany, to dla dobra Milenki. Będzie zawiedziona, jeśli dostanie takie same podarunki lub coś, czego nie lubi. Przygotowałam więc małą ściągawkę. Każdy z gości wybierze, co kupi, a ja odhaczę to na liście. Nic się nie zdubluje. Świetny pomysł, prawda? – Chyba tak… – odparłam niepewnie. Pierwszy raz spotykam się z czymś takim. No bo jak to: lista prezentów dla pięcioletniego dziecka? Na ślub to rozumiem, ale… – No właśnie. W takim razie sprawdzaj pocztę i daj znać, co wybrałaś...

Dziewczynka, która oczekuje rodzeństwa
Adobe Stock, NDABCREATIVITY
Prawdziwe historie
„Córka zapragnęła mieć rodzeństwo, bo wszystkie jej koleżanki miały. To ona nas zmusiła, żebyśmy mieli drugie dziecko”
„Myśleliśmy, że Zosia chwilę nas pomęczy i przestanie, ale ona nie odpuszczała. Wybrała imię i wypaliła przy naszych znajomych, że żona jest w ciąży. Nie było już odwrotu”.

Mamusiu, a kiedy ty będziesz w ciąży? – zapytała niewinnie Zosia, nasza sześcioletnia córeczka.   – No… nie wiem – odpowiedziała lekko zdziwiona pytaniem moja Gabriela. – A kiedy będziesz wiedzieć? – dopytywała się nasza córka. – Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek będę w ciąży. – To skąd ja wezmę braciszka ?! – bezbrzeżnie zdziwiona Zosia przyglądała się raz mnie, raz matce. – A po co ci braciszek? – zapytałem. – No bo Kasia ma. I Antosia ma. I nawet ta wstrętna Ewa też będzie zaraz miała. To ja też chcę mieć. – Ale po co ci? Taki malec będzie płakał nocami, marudził – próbowała ją zniechęcić Gabrysia. – I nie będziemy mogli ci już poświęcać tak dużo czasu, bo będziemy musieli zająć się twoim braciszkiem. – Trudno – oświadczyła mężnie Zosia, i z niewzruszoną pewnością siebie dodała. – Zresztą, nie będziecie musieli się nim tak zajmować, bo ja mogę wychodzić z nim na spacery i dużo się bawić. – Ale będziesz mu musiała oddać swój pokój – sięgnąłem po najcięższy kaliber argumentów.   Własny pokój dla Zosi był czymś absolutnie wyjątkowym. Zdobyła go ledwie pół roku wcześniej, kiedy przeprowadziliśmy się do nowego, większego mieszkania. Dlatego gdy wspomniałem o konieczności jego oddania, zawahała się. Ale tylko na chwilę.   – Poświęcę się. Chcę mieć braciszka. To co, mamusiu, kiedy będziesz w ciąży?   Rozmowy z takimi małymi, rezolutnymi damami, jak Zosia, nigdy nie należą do łatwych. A jeszcze trudniej jest, gdy sobie wbiją coś do głowy. Jedyną metodą jest liczenie na to, że temat się wkrótce zdezaktualizuje i głowę dziecka zajmie jakaś zupełnie inna zachcianka.   Taką i my mieliśmy nadzieję, bo po uporze Zosi widzieliśmy, że żadne tłumaczenia jej nie...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Kobieta czyta książkę
Zakupy
Tej książce ufają miliony rodziców! Czy masz ją na półce?
Partner
łojotokowe zapalenie skóry
Pielęgnacja
Test zakończony sukcesem! 99% osób poleca te kosmetyki
Partner
Polecamy
Porady
Bon turystyczny przedłużenie
Aktualności
Bon turystyczny przedłużony: będzie obowiązywał również w sezonie zimowym 
Joanna Biegaj
Opieka na dziecko 2 dni
Prawo i finanse
2 dni opieki na dziecko: kiedy zgłaszać pracodawcy urlop opiekuńczy
Milena Oszczepalińska
życzenia na dzień chłopaka
Aktualności
Życzenia na Dzień Chłopaka: rymowanki, wierszyki, mądre cytaty
Joanna Biegaj
Ile trwa katar u dziecka
Zdrowie
Ile trwa katar u dziecka: katar wirusowy i bakteryjny. Ile trwa nieleczony katar?
Ewa Janczak-Cwil
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla chłopców i dziewczynek
Aktualności
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla dziewczynek i chłopców
Luiza Słuszniak
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole
Aktualności
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole: jak zorganizować obchody, jakie prezenty przygotować?
Joanna Biegaj
Ciasto na dzień chłopaka z kremem i owocami
Przepisy
Ciasto na Dzień Chłopaka: przepis. Spraw pyszną niespodziankę!
Adrianna Trusiuk
Dzień chłopaka i Dzień mężczyzny: czy to samo święto?
Święta i uroczystości
Dzień Chłopaka i Dzień Mężczyzny: czy to jest to samo święto?
Małgorzata Sztylińska-Kaczyńska
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne aktywności dla dzieci
Gry i zabawy
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne gry i zabawy dla dzieci
Sylwia Arlak
Urlop ojcowski
Prawo i finanse
Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty
Magdalena Drab
upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły
Edukacja
Jak napisać upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły [WZÓR]
Joanna Biegaj
gęsty katar u dziecka
Zdrowie
Gęsty katar u dziecka – jak szybko się go pozbyć?
Ewa Janczak-Cwil
pielęgnacja niemowlaka
Aktualności
Najważniejsze zasady pielęgnacji niemowlaka (rady położnej)
Joanna Biegaj
upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola
Edukacja
Upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola: jak je napisać, kto może zostać upoważniony? 
Joanna Biegaj
skierowanie do lekarza
Zdrowie
Do jakiego specjalisty potrzebne jest skierowanie?
Magdalena Drab
Kaszka kukurydziana
Dieta
Kaszka kukurydziana dla niemowlaka – jak zrobić i od kiedy warto ją podać? [PRZEPIS]
Adrianna Trusiuk
Najlepsze książki dla 5-latka
Wychowanie
Książki dla 5-latków. Jakie wybrać, by zachwycić dziecko?
Luiza Słuszniak
wierszyk dla nauczyciela przedszkola
Przedszkolak
Wierszyk dla nauczyciela przedszkola: propozycje, które sprawdzą się też jako życzenia
Joanna Biegaj