Kobieta, która jest przemęczona
Adobe Stock, Кирилл Рыжов
Prawdziwe historie

„Jestem samotną matką, chociaż mam męża. Marcin nawet nie kiwnie palcem przy córce, a ja chodzę brudna i przemęczona"

„Dziecko miało być ukoronowaniem naszej miłości, tymczasem od narodzin Mariki coraz mniej lubię swojego męża. Twierdzi, że skoro to on na nas zarabia, to cała opieka nad dzieckiem należy do mnie. Nie wierzy, że jestem zmęczona skoro całymi dniami siedzę w domu Co za egoista".
Zawsze uważałam, że Marcin będzie ojcem doskonałym. Chętnie bawił się ze swoimi bratankami, a żona Piotra, młodszego brata mojego męża, śmiała się nawet, że chyba wyszła nie za tego Gawrońskiego, co powinna. Bo Piotr przy dzieciach nic nie robił…
 
Na Marikę zdecydowaliśmy się jednak dopiero po 6 latach małżeństwa. Najpierw chcieliśmy się trochę ustawić w życiu. Znaleźć pracę, urządzić własny kąt. No i nacieszyć się sobą.
 
To był chyba najszczęśliwszy okres w naszym małżeństwie. Wychodziliśmy z pracy i robiliśmy, co chcieliśmy. Szliśmy na imprezę, do restauracji, znajomych. Miałam wtedy wielu przyjaciół… Wakacje spędzaliśmy zawsze za granicą, a zimą wyjeżdżaliśmy na narty do Zakopanego. Właściwie nigdy się wtedy nie kłóciliśmy.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Ciążę znosiłam doskonale. Żadnych nudności, zawrotów głowy

Przytyłam tylko osiem kilogramów, więc nawet nogi mi nie puchły. Pracowałam do samego końca. W międzyczasie kupowałam ubranka i studiowałam poradniki. Marcin przygotowywał się do ojcostwa po swojemu. Przetrząsał internet i szukał gadżetów ułatwiających życie młodym rodzicom, testował wózki. 
 
Na początku siódmego miesiąca już wiedzieliśmy na pewno, że na świat przyjdzie dziewczynka. Mój mąż, najstarszy z czterech braci, wprost oszalał ze szczęścia. Wytapetował pokój na blady róż, kupił śliczne białe mebelki i łóżeczko z baldachimem.
 
– To wszystko dla mojej księżniczki! Zawsze będzie miała to, co najlepsze – mówił podekscytowany. 
 
Oboje nie mogliśmy doczekać się rozwiązania. Byliśmy przekonani, że nasze życie we troje będzie tak samo piękne i szczęśliwe jak we dwoje. A może piękniejsze i szczęśliwsze. Bo będzie z nami nasza córeczka…
 
Ale już pierwsze dni po narodzinach Mariki sprowadziły mnie na ziemię. Okazało się, że macierzyństwo nie jest tak piękne, jak na filmach czy w książkach. I że ma także swoje ciemne strony. Wcześniej na przykład sądziłam, że noworodki głównie śpią i jedzą. A jak się już rozpłaczą, to wystarczy je przytulić, chwilę pokołysać w ramionach i natychmiast się uspokajają. Ale córeczka szybciutko wyprowadziła mnie z błędu. 
 
Po powrocie ze szpitala przez ponad tydzień nie zmrużyłam w nocy oka na dłużej niż pół godziny, a od bujania i przytulania bolały mnie ręce. Marika, owszem, ucinała sobie czasami drzemkę, lecz gdy tylko ja przyłożyłam głowę do poduszki, budziła się z krzykiem. Czasem darła się tak głośno, że aż sąsiedzi w rury pukali. W dzień za to smacznie spała, tyle że wtedy ja miałam robotę w domu.
 
Po dwóch tygodniach poprosiłam wreszcie Marcina, żeby też wstawał do małej. Bo ja już ledwie trzymam się na nogach i chcę spokojnie przespać chociaż dwie godziny. Spojrzał na mnie zaskoczony.
 
– To niemożliwe, kochanie, nie będę zarywać nocy. Przecież teraz to tylko ja zarabiam na rodzinę. Przyjdę nieprzytomny do roboty i jeszcze coś schrzanię – odparł. 

Przeniósł się do pokoju gościnnego, cwaniaczek 

A potem dodał, że wyprowadza się na jakiś czas z naszej sypialni do pokoju gościnnego. Bo spanie z zatyczkami w uszach jest niewygodne. Poza tym strasznie się w nocy kręcę. Wstaję, kładę się, wstaję… A to mu przeszkadza w wypoczynku.
 
– Chyba to rozumiesz, prawda?  – bardziej stwierdził, niż zapytał. 
 
Po czym zabrał swoją kołdrę, poduszkę i powędrował na drugi koniec mieszkania. Byłam zdruzgotana, lecz nie znalazłam kontrargumentów. Co prawda, na nasze konto wpływała regularnie moja pensja, bo byłam przecież na urlopie macierzyńskim, ale nie stać nas było na utratę zarobków męża. 
 
Z czego spłacalibyśmy kredyt mieszkaniowy, samochód? Próbowałam więc wszystko ogarnąć, ale czułam rosnącą frustrację. W życiu mojego męża niewiele uległo zmianie, nawet nie zrezygnował ze spotkań towarzyskich. W nocy miał święty spokój, bo drzwi do pokoju gościnnego są grube i bardzo szczelne…
 
Tymczasem ja podpierałam się nosem ze zmęczenia. O tym, by gdzieś wyskoczyć na ploteczki lub choćby do fryzjera, w ogóle nie było mowy. Marika wciąż mało spała. Na dodatek gdy skończyła trzy miesiące, zaczęła chorować. Bez przerwy łapała jakieś infekcje. 

W niedzielę przez godzinę udaje idealnego tatusia

Do całej gamy obowiązków doszła mi więc bieganina po lekarzach. Wykłócanie się w rejestracji, czekanie w kolejkach… Po którymś takim koszmarnym dniu nie wytrzymałam. Wykrzyczałam mężowi w twarz, że po powrocie z pracy musi mi pomóc zająć się Mariką przez kilka godzin, bo już nie daję rady. Znowu spojrzał na mnie zaskoczony i zły.
 
– Przecież ci pomagam. Robię zakupy, kąpię małą, choć haruję jak wół od świtu do nocy. A ty? Cały dzień siedzisz w domu. Kiedy więc masz czas tak się zmęczyć? – prychnął.
 
– Zamień się ze mną! Może wtedy przejrzysz na oczy! – wrzasnęłam i pobiegłam do łazienki.
 
Przepłakałam na brzegu wanny dwie godziny. To właśnie wtedy dostrzegłam egoizm męża, jego skupienie na sobie. Uświadomiłam sobie, że nie mogę na niego liczyć, że nie jest dla mnie żadnym oparciem. Najbardziej boli mnie to, że on lekceważy moje problemy. Twierdzi, że nie ja pierwsza mam dziecko, że histeryzuję. Bo taki jest los matki. Naprawdę?

Kilka dni temu spotkałam na ulicy koleżankę z pracy. Rodziła prawie w tym samym czasie co ja. 
 
W przeciwieństwie do mnie wyglądała świetnie! Z wypiekami na twarzy opowiadała, jak to spotyka się co tydzień z przyjaciółkami, jak to wychodzi do kina, do fryzjera, kosmetyczki. A mąż w tym czasie zajmuje się dzieckiem… A mój? W niedzielę, jak jest ładna pogoda, idzie na godzinę z Mariką do parku. Pcha przed sobą wózek i udaje idealnego tatusia. A we mnie wciąż narasta żal…
 
Dorota, 34 lata

Czytaj także:
Koleżanka wystawiała córkę w konkursach miss
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Wystawiała 6-latkę w konkursach miss. Mała chodziła w pełnym makijażu, nie mogła jeść pizzy, słodyczy ani bawić się z innymi dziećmi”
– Może mieć na początku podrażnienia od makijażu – przyznała Agata. – Ale to minie. I pamiętaj o kremie nawilżającym. Taka mała rada od trzeciej wicemiss... Oktawia, złaź z tej huśtawki! Nabijesz sobie siniaka, nawet podkład go nie przykryje!

– Ciociu, czerwone światło! – Pola aż podskoczyła na siedzeniu samochodu Agaty, która wiozła nas na wybory dziecięcej miss. – Spieszymy się – wyjaśniła jej poważnym tonem Oktawia. – Musimy być dwie godziny wcześniej, żeby mama zdążyła mnie umalować i przygotować . Zerknęłam na nią i powstrzymałam się od pytania o czesanie. Widać było, że mama spędziła z nią przed lustrem sporo czasu. Koleżanka mojej córki miała zakręcone angielskie loki i natapirowaną grzywkę, a wszystko tak utrwalone lakierem, że czuć go było w całym samochodzie. Kiedy zajechałyśmy na parking pod eleganckim hotelem, gdzie miała się odbyć impreza, Agata wypakowała z bagażnika ogromną walizę. Na moje zdziwione spojrzenie odpowiedziała, że to kostiumy Oktawii i akcesoria do charakteryzacji Jak dla mnie nawet nieumalowana Oktawia wyglądała nienaturalnie. Miała pomarańczową opaleniznę u progu wiosny, co zawdzięczała codziennemu smarowaniu przez mamę samoopalaczem. Podobno jedną z konkurencji był występ w białych strojach i Agata chciała, żeby Oktawia wyglądała zjawiskowo. Dziewczynki miały po sześć lat i chodziły razem do zerówki. Jeszcze nie tak dawno woziłyśmy je na zmianę na balet i tak się zaprzyjaźniłyśmy. Raz, kiedy czekałyśmy na córeczki pod salą taneczną, Agata zdradziła mi, że wcale nie chodzi o to, że Oktawia lubi taniec, tylko to ona chce, żeby jej córka uczyła się wdzięcznego poruszania się. – To jej się przyda na konkursie – dopowiedziała, a kiedy zapytałam, co to za konkurs, opowiedziała mi resztę. Tak zostałam wciągnięta w świat konkursów piękności dla dzieci Dowiedziałam się, że w Polsce jest tylko kilka konkursów małej miss i małego mistera, a Oktawia brała już udział w dwóch. Teraz czekał...

Matka biła dziecko w miejscu publicznym
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Matka biła, szarpała i krzyczała na swoje dziecko w miejscu publicznym. Tylko ja zareagowałam. Dlaczego tak jest?”
– I tak nic takiej nie zrobią – rzuciła starsza pani z tyłu. – Żeby jeździć autem, trzeba zdać na prawo jazdy, dziecko może mieć byle kto! – Że niby ja jestem „byle kto”, paniusiu? – oburzyła się matka Kewina.

W sumie to trochę żałuję, że nie zadzwoniłam na tę policję. Miałaby mamusia z sianem zamiast mózgu nauczkę na przyszłość... Tyle się Arturek naopowiadał, jakie to bonusy wyciągnie od naszej telefonii z okazji przedłużenia umowy, a jak przyszło co do czego, to kto musi zasuwać po robocie do salonu akurat w czasie największych tłumów, no kto? – Oj, myślałem, że to dopiero w przyszłym miesiącu – zdziwił się wczoraj wieczorem, gdy mu podstawiłam papiery pod nos. – A to już jutro… Nie dam rady, Martyna, no, nie ma szans. Mamy nasiadówę u szefa i diabli wiedzą, o której ta męka się skończy. Co on wie o męce – zżymałam się teraz w kłębiącym się tłumie. Mam ją puścić przed sobą? Niedoczekanie, cwaniaro Małe pomieszczenie, dwóch pracowników i cztery krzesła… Na dworze deszcz, wszyscy cisną się jak sardynki, parują wilgocią i niedawnym obiadem. Nie trzeba być senselierem, by odgadnąć, że ryba to wciąż aktualny składnik piątkowego menu w Polsce. Byłam wykończona po całym tygodniu pracy i empatycznie współczułam towarzyszom niedoli. Prawie wszystkim, bo doprawdy, czy emerytka od dziesięciu minut przebierająca w ofertach naprawdę nie mogła przyjść kiedy indziej? Trzylatek stojący tuż za mną też chyba tak uważał, bo zaczął szarpać kobiecinę za płaszcz. – Kewin! – matka złapała go za kurteczkę i szarpnęła do tyłu. – Tu masz stać. I ani mi się rusz. Facet stojący za nią, chcąc jakoś zająć dzieciaka, a może i siebie, zaczął chłopcu pokazywać sztuczkę z monetą ale tym razem dostało się jemu. Mamusia syknęła pod jego adresem: – Pilnuj pan swojego nosa! Znamy takich, co się bawią z cudzymi dziećmi! Kewin skorzystał z tej drobnej wymiany zdań, by wyrwać się...

Dzieci są niechciane w przestrzeni publicznej
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Obrzydliwe baby! Powiedziały mojemu dziecku, że nie chcą bachorów w swojej przestrzeni. Kawiarnia to nie jest ich przestrzeń!”
– Co? Nudzi się w domu z dzieciakiem siedzieć? Nie trzeba było w ciążę zachodzić – podchwyciła wredna baba. – Wszędzie te bachory włóczą. A może ja nie mam ochoty słuchać czyjegoś dzieciaka? Ciężko pracuję i należy mi się trochę odpoczynku!

Dopóki nie zostałam matką, nie zwracałam uwagi na tę przerażającą wojnę między rodzicami a tymi, którzy nie mają dzieci. Alusia ma cztery lata. Jest normalnym, zdrowym dzieckiem. Dużo biega, często musi mi coś zakomunikować natychmiast, bywa głośna. Staramy się nie naruszać granic innych ludzi, czuwam, żeby moja córka nie właziła nikomu na głowę, ale też nie zamierzam oczekiwać od niej siedzenia nieruchomo i bezgłośnie przez dłuższy czas, bo to nie jest normalne dla dziecka. Nie chodzę z nią w miejsca, do których nie dojrzała Nie wpadłabym na myśl, żeby ją na przykład zabrać do opery. Zaczęłam ją za to zabierać na poranki teatralne dla dzieci. Jest zachwycona. Na takich przedstawieniach aktorzy wchodzą w interakcje z widzami, sale wypełnione są po brzegi dzieciakami i tańcząca czy klaszcząca Ala nikomu nie przeszkadza. Ponieważ opieka na córeczką w dużej mierze spada na mnie i nie mam z kim jej zostawić, gdy muszę coś załatwić lub choćby (dla odmiany, żeby nie zwariować) chcę popatrzeć na dorosłych ludzi – mała zwykle mi towarzyszy. Staram się wtedy czymś ją zająć, bo wiadomo, że znudzony maluch zacznie w końcu biegać w kółko i wrzeszczeć. Ale przyznaję, że nie zabraniam jej realizować głównej ostatnio pasji, czyli zagadywania do bliźnich. Alunia od jakiegoś czasu pięknie mów i uwielbia porozmawiać sobie z kimś, kto ją zaciekawi. W związku z tym zaczepia obce osoby, wymieniając z nimi uwagi na tematy różne Czasami bywa uroczo i zabawnie. A nawet pouczająco jak tydzień temu, gdy trafiła na panią, którą wspomina do dziś. – Dzień dobry – powiedziała, przystając w parku obok ławki, na której siedziała kobieta i czytała książkę. – Jestem Alusia i ja tu usiądę. – Dzień dobry –...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj