Ja i kochanka męża byłyśmy w ciąży jednocześnie
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Kiedy rodziłam, mąż był u kochanki. Okazało się, że… obydwie byłyśmy w ciąży w tym samym czasie”

Po powrocie ze szpitala, wystawiłam mężowi walizki za drzwi. Wiem, że mieszka z kochanką i ich dzieckiem. Widać tamtej nie przeszkadza, że zaszłyśmy w ciążę niemal jednocześnie...

Po ślubie przyszło zwykłe życie – czasem nudne, czasem stresujące. Praca, zmiana pracy, kupowanie mieszkania, remont, urządzanie się, pomaganie rodzicom… Trochę się w tym natłoku spraw zagubiliśmy. Widząc, że oddalamy się od siebie, zarządziłam wspólny wyjazd.

Wynajęłam przytulny domek na Suwalszczyźnie, na całe dwa tygodnie. Planowałam, że w otoczeniu lasów i jezior odpoczniemy od codzienności, problemów, pobędziemy razem, ale bez telewizora, komórek, może odnajdziemy nie tylko wspólny język, ale też dawną namiętność…

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Pierwsze dwa dni były dziwne

Jacek nie rozstawał się z telefonem, tłumacząc się, że nowy pracownik ciągle wypytuje go o to czy tamto. Byłam zła i rozczarowana, ale starałam się hamować gniew.

Jednak trzeciego dnia już z samego rana pokłóciliśmy się. O wszystko, na śmierć i życie. I wtedy coś drgnęło. Oszczędziłam talerze, bo były na wyposażeniu domu, ale w kierunku mojego męża poleciały dwie książki, które wzięłam z domu. Wyrzuciliśmy z siebie żale i pretensje, które narastały w nas przez lata. A potem wylądowaliśmy w łóżku… I niemal z niego nie wychodziliśmy do końca urlopu.

Mniejsza o spacery, było wspaniale! Wyjaśniliśmy sobie wiele nieporozumień, przy okazji na nowo odkrywając przyjemność płynącą z całowania się, pieszczot i seksu.

Aż żałowałam, że nie możemy zostać tu na zawsze. Po powrocie do domu było bardzo ciężko, jakbym nie mogła się przestawić. Ciągle chodziłam zmęczona i odrzucało mnie od każdego jedzenia.

Kiedy do kompletu doszła spóźniająca się miesiączka, kupiłam test ciążowy

Wpatrywałam się w dwie kreski na teście i… czułam się szczęśliwa. Naprawdę! Gdy Jacek wrócił z pracy i obwieściłam mu radosną nowinę, zrobił się blady jak ściana.

– Ale… ale jak to? Zaśmiałam się i uderzyłam go lekko pięścią w ramię.
– Tak to, głuptasie, normalnie, w tradycyjny sposób. Nasze wakacje okazały się bardziej owocne, niż sądziliśmy.
– To… to… cudownie… – wydukał i szybko mnie przytulił, jakby się zreflektował, że jego reakcja była za mało entuzjastyczna. – Wspaniała wiadomość, kochanie!

Traktował mnie jak księżniczkę, niemal nosił na rękach. Mówił do brzucha, chodził ze mną na każde USG, nie wyobrażałam sobie lepszego męża i ojca.

Aż któregoś dnia zostawił telefon na kanapie i wyszedł wyrzucić śmieci

Ekran się zaświecił, poczułam wibracje, odruchowo spojrzałam.

„Nie mogę się doczekać, kiedy znowu…” Patrzyłam i nie wierzyłam własnym oczom. Chce z nim to zrobić znowu. Znowu! Kiedy wrócił, zamierzałam rzeczowo z nim porozmawiać, bez wrzasków i histerii, ale hormony zrobiły swoje i po prostu się popłakałam. Zawodziłam i szlochałam tak, jakby stało się coś strasznego. Bo dla mnie się stało!

Moje małżeństwo, które przechodziło kryzys – pokonany, jak uważałam, dzięki namiętnym wakacjom, które zaowocowały ciążą – okazało się klęską. Byłam taka szczęśliwa, spełniona, a tu jakaś kobieta pisze, co chciałaby znowu wyprawiać z moim mężem!

Przyznał się. Do wszystkiego. Od siedmiu miesięcy miał romans. Siedmiu! Boże… Poznał ją cztery miesiące przed naszymi wakacjami. Rzucił się w to bezmyślnie i strasznie mnie przepraszał. Nie wiedział, dlaczego to robił, ale to już koniec, więcej się z nią nie spotka. Przy mnie wysłał wiadomość do tamtej kobiety, że z nią zrywa.

Umknęło mi, że zakończenie jakiegokolwiek związku przez SMS-a jest szczeniackie i tchórzliwe, co więcej, wcale nie musi podziałać. Chyba znowu hormony namieszały mi głowie.

Postanowiłam mu wybaczyć

Nosiłam w brzuchu jego dziecko, byłam przerażona odkryciem zdrady i perspektywą samotnego wychowywania maleństwa. No i kochałam go. Naprawdę go kochałam…

Kretynka! Wcześniej traktował mnie jak księżniczkę, teraz jak najcenniejszy skarb. Był jeszcze bardziej czuły, wyprzedzał moje życzenia i zachcianki. Powiedział, że tamta kobieta to tylko wspomnienie. Złe wspomnienie i nauczka. Wierzyłam. Jego zachowanie na to wskazywało, a poza tym bardzo chciałam mu wierzyć.

Chciałam mieć normalną rodzinę, kochającego męża, dziecko, które będziemy razem wychowywać. Wybaczyłam więc, nie robiłam wyrzutów, skupiłam się na budowaniu wspólnej przyszłości. Kilka dni przed porodem trafiłam do szpitala. Lekarza zaniepokoiło podwyższone ciśnienie, które nie dawało się zbić i wolał być ostrożny.

Jacek miał wtedy więcej pracy, nie mógł siedzieć ze mną od rana do nocy, co rozumiałam. Jednak moja wyrozumiałość prysła, gdy zaczęła się akcja porodowa, a ja nie mogłam się do niego dodzwonić i przez jedenaście godzin bólu, strachu i niepokoju byłam sama. Kiedy w końcu przyjechał, żeby zobaczyć córkę, zażądałam, żeby pokazał mi swój telefon. Speszył się i próbował wykręcić, ale wyciągnęłam rękę i zagroziłam:

Jeśli w ciągu trzech sekund nie dasz mi komórki, możesz od razu stąd wyjść i szukać adwokata.

Ustąpił i wręczył mi telefon. Boże drogi, nawet nie spojrzał na nasze dziecko, śpiące w szklanym wózeczku, tylko wpatrywał się we mnie, sprawdzając moją reakcję na to, co znajdę. Jego niepokój, niechęć oddania telefonu…

Wiedziałam, że wrócił do tamtej kobiety

Albo znalazł nową, to już bez znaczenia. Nie było go przy mnie, kiedy rodziłam nasze dziecko, nie wspierał mnie, tak jak obiecywał! Mimo wszystko nie spodziewałam się, że znajdę folder, a w nim zdjęcia ładnej blondynki dumnie prezentującej ciążowy brzuch.

– Co to ma być? – spytałam, pokazując mu kolejne fotki.

Milczał.

– Chryste, człowieku! Czy ty naprawdę nie masz wstydu? Wynoś się! Wynoś się stąd!

Nie oddałam mu telefonu. Ogarnęła mnie jakaś lodowata determinacja. Przesłałam na swój adres e-mail dowody jego zdrady. A potem, karmiąc córkę, robiłam nam zdjęcia, które przesyłałam kochance mojego męża. Bo może nie wie…

Po głowie tłukła mi się piosenka, która kiedyś wydawała mi się zabawna, i przede wszystkim słowa jej refrenu: „Był sprawcą wielu ciąż, jako mąż i nie mąż, jako mąż i nie mąż, był sprawcą wielu ciąż”…

Położne, widząc, jak zanoszę się ni to śmiechem, ni płaczem, wysłały do mnie psychologa, bo obawiały się, że mam depresję poporodową. I jak tu wytłumaczyć obcej osobie, że to, co czułam, co mną targało, nie ma nic wspólnego z porodem? Za to wiele z moim mężem i całą resztą mojego życia…

Patrzyłam na pogrążoną w spokojnym śnie córeczkę i zastanawiałam się, jak będzie wyglądać jej życie. Bałam się. Nie o siebie, ale o nią.

W co ja wplątałam tę niewinną istotkę, wybierając jej takiego ojca?

Czy kiedykolwiek będzie mogła na niego liczyć? Był kłamcą, krętaczem i zdrajcą. Na samą myśl, że mam żyć z nim pod jednym dachem i udawać, że wszystko gra, robiło mi się słabo. Z drugiej strony, nie wyobrażałam sobie życia w pojedynkę z małym dzieckiem. Wróciłam do domu sama. Nie chciałam, by po nas przyjeżdżał. Czekał w mieszkaniu.

– Co zamierzasz? – spytałam go na powitanie.
– Nie chcę cię stracić – odparł. – I sądzisz, że to wystarczy, żebym ci padła w ramiona? Ona jest w ciąży! To nie była kawa na mieście, to nie był jeden pocałunek, i to z zaskoczenia, to nawet nie był skok w bok po pijaku, którego się wstydzisz i o którym już zapomniałeś. Ona jest w ciąży, a tym masz jej fotki w telefonie! Nie przypadkiem. Co zamierzasz teraz zrobić? Z tamtym dzieckiem, z naszym dzieckiem? Z dwójką swoich dzieci, do cholery?
– Nie wiem… – Kręcił głową. – Kocham was obie. Dzieci są skutkiem ubocznym tej miłości. Nie mam pojęcia, co powinienem zrobić! Wy dwie razem tworzycie mój ideał…

Skutkiem ubocznym? Dzieci? Żona i kochanka tworzą jego ideał kobiety?

Co on… harem chce założyć?! Nie mogłam tego słuchać. Nie dałam mu w twarz tylko dlatego, że nie miałam siły. Kazałam mu wyjść i wrócić za kilka dni. Po rzeczy. Pakowałam je, płacząc, kiedy moje córka zasypiała, nakarmiona, utulona i bezpieczna, nie mając pojęcia, co się właśnie dzieje w naszym życiu.

Zostałam ze złamanym sercem i bólem całego ciała. Pozew rozwodowy został szybko przeprocesowany. Orzeczenie o jego winie, alimenty na dziecko. Nawet się nie bronił. Zostawił nam mieszkanie, bo czuł się winny. Zanim oficjalnie sąd zakończył nasze małżeństwo, Jackowi urodził się syn.

Wiem, że kiedyś moja córka pozna przyrodniego brata, bo Jacek mieszka z matką swojego drugiego dziecka. Widać tamtej nie przeszkadza, że zaszłyśmy w ciążę niemal jednocześnie. Ja nie umiem pogodzić się z tym, jak mnie potraktował. Nie byłam jego drugą połówką. Byłam dopełnieniem jego kochanki czy też na odwrót, bez znaczenia. Jak na to nie patrzeć, wygląda źle.

Monika, 30 lat

Czytaj także:

Mąż zmuszał mnie do rodzenia dzieci
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Mąż zmuszał mnie do rodzenia kolejnych dzieci, nawet kiedy zagrażało to mojemu życiu”
„ – Wpadłeś w szał, kiedy dowiedziałeś się, że po drugim porodzie za namową lekarzy rozważam założenie spirali. – Jesteś niedojrzałą egoistką! – wrzeszczałeś. – To nie ty powinnaś decydować o tym, czy mamy mieć dzieci, czy nie”.

Nie ma dnia, abym o tobie nie myślała. Dziwne, że po tym wszystkim, co zdarzyło się między nami, wspominam tylko dobre chwile. Twój uśmiech, sposób, w jaki odgarniałeś włosy z mojej szyi, albo to, jak mnie przytulałeś, gdy przysiadałam obok ciebie na kanapie. W najmniej oczekiwanych momentach przypominam sobie twoje żarty rzucane dla rozładowania napięcia, bukiet polnych kwiatów, który wręczyłeś mi na wieść o pierwszym dziecku, czy wieczorny spacer we dwoje, gdy przytłoczeni problemami z budową domu przestaliśmy nawet marzyć o chwili dla siebie. Każdego roku w twoje urodziny idę nad rzekę, w miejsce, gdzie dawniej zabierałeś mnie na spacer, i palę znicz za twoją duszę. Wolę ten kawałek porośniętego trzcinami brzegu od ponurego nagrobka, który kazali mi dla ciebie postawić. – Choćby symbolicznie – prosiła teściowa, kiedy wzbraniałam się przed podjęciem decyzji. – Choćby dla dzieci… – przekonywała moja mama. – Żeby miały dokąd przyjść we Wszystkich Świętych. I dla nas… Rodzinie i ogółowi społeczeństwa było to potrzebne, więc po przepisowych pięciu latach poszukiwań wymusili na mnie, abym sądownie uznała twoją śmierć . Pocieszali, że policja i specjalne organizacje i tak nie zaprzestaną swoich działań, ale porządek musiał być, zwłaszcza prawny. Nie pragnęłam na własność naszego domu ani horrendalnie wielkiej działki Miałam dość szarpaniny z pożyczkami i żebrania po urzędach, żeby wystarczyło mnie i trójce naszych dzieci na chleb. Każdego dnia po twoim odejściu marzyłam tylko o jednym – żeby zasnąć i obudzić się w ciasnym mieszkanku po babci, w którym spędziliśmy najpiękniejsze lata naszego małżeństwa. Ale nie ma już tamtego miejsca i życia. Chciałeś być jak inni – mieć...

Chciałem, żeby kochanka usunęła ciążę
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Za miesiąc miałem się żenić, ale moja kochanka zaszła w ciążę. Dałem jej pieniądze na zabieg i kazałem znikać”
Bardzo kocham moją narzeczoną. A cała reszta to po prostu drobna wpadka. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ona nie chce już ze mną być!

Jestem jedynakiem. Od zawsze wiedziałem, co będę robić w życiu: przejmę od rodziców gospodarstwo sadownicze. Nauka i szkoła nie bardzo mnie interesowały. Tata bardzo chciał, żebym poszedł do technikum rolniczego, potem na studia, ale to były jego plany, nie moje. Szkołę rzuciłem po gimnazjum I zacząłem pracować przy jabłkach. Rodzice trochę marudzili, ale jak zobaczyli, że sobie radzę, to w końcu dali mi spokój. Bo do jabłek naprawdę miałem rękę. A do tego dryg organizacyjny. Sam nauczyłem się szczepić drzewa i kazałem przebudować magazyn tak, że teraz funkcjonował dużo sprawniej. Tata zatrudnił mnie na etat i płacił mi całkiem porządną pensję. Jako pierwszy we wsi zrobiłem prawo jazdy. Samochód – nowe audi – dostałem od rodziców na 18. urodziny. Dwa lata temu tata zaczął mnie wysyłać w interesach w Polskę. Dzięki temu wiosną ubiegłego roku poznałem Lilkę . Jej tata prowadzi firmę transportową. Podpisywaliśmy umowę na wynajem ciężarówek, a potem pan Tadeusz zaprosił mnie na obiad. Lilka wpadła mi w oko od razu – wysoka, szczupła, z burzą jasnych włosów. W czasie tej pierwszej wizyty nie zamieniliśmy ani słowa. Dwa tygodnie później przejechałem przez pół Polski, choć w tamtym rejonie nie miałem żadnego interesu. Zadzwoniłem do ojca Lilki. – Panie Tadeuszu, akurat jestem przejazdem w okolicy. Mogę wpaść na herbatę? – zapytałem. Oczywiście zostałem zaproszony i ugoszczony obiadem. Lilka podawała do stołu, ale dalej się do mnie nie odzywała. Ale ja miałem plan. Zanim przyszedłem na obiad, przebiłem gwoździem oponę. Zapasowe koło schowałem w krzakach. Gdy po obiedzie i deserze poszedłem do auta, urządziłem przedstawienie. Skłamałem, że zapasowe koło wyjąłem ze schowka, gdy odkurzałem auto. – Pewnie zostało...

Były mąż zaczął burzyć córkę przeciwko mnie
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Były mąż przez lata nie interesował się córką. Nagle wrócił i zaczął ją buntować przeciwko mnie”
– O co ci chodzi? Tata mnie kocha i chce mi wynagrodzić stracony czas. Przynajmniej wreszcie wyglądam jak człowiek i nie muszę nosić tych wieśniackich ciuchów, które ty mi kupujesz! – wykrzyczała córka. – Wszystkie koleżanki zazdroszczą mi teraz ojca!

Anetę wychowałam praktycznie sama. Jej ojciec, Marek, „żył” z nami przez pierwsze trzy lata po jej narodzinach, ale częściej go nie było, niż był. Pracował we Francji, wracał do domu bardzo rzadko. A kiedy już się zjawiał, miał zawsze mnóstwo spraw do załatwienia, i nie mógł nam poświęcić zbyt wiele czasu. Ostatecznie pięć lat po ślubie, tuż po trzecich urodzinach Anety, oznajmił mi, że na stałe zostaje w Marsylii. – Sama widzisz, że związek na odległość nam nie wyszedł, nie ma sensu dłużej ciągnąć tej farsy. Było mi bardzo trudno, ale nie robiłam mu problemów. Wiedziałam, że nasze małżeństwo było fikcją Wzięliśmy rozwód bez orzekania o winie i nasze drogi się rozeszły. Po rozwodzie Marek początkowo interesował się córką. Co miesiąc przesyłał pieniądze na moje konto z dopiskiem „Dla Anety”, w urodziny i imieniny dzwonił z życzeniami, przesyłał paczki. Wpadł nawet raz czy dwa na Boże Narodzenie. Ale z czasem w ogóle przestał się odzywać, co miesiąc przesyłał tylko alimenty . Kiedy przypadały jakieś święta, nawet większą kwotę. Jednak nic ponad to. Córka nie przeżyła tego aż tak bardzo. Praktycznie nie znała taty, nie była do niego przywiązana, więc nie miała za kim tęsknić. Chociaż początkowo często pytała, dlaczego inne koleżanki odbierają tatusiowie, a jej nigdy. Albo czemu jej tatuś nie chodzi z nią na spacery. W końcu w ogóle przestała o nim mówić. Kiedy miała sześć lat, związałam się z Krzysztofem, a po dwóch kolejnych latach wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy razem. Krzysiek miał dobry kontakt z Anetą, dogadywali się Wreszcie byłam szczęśliwa, spokojna i mogłam odetchnąć z ulgą. – Swoje chyba już w życiu przeszłam, wreszcie czas na spokojne...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj