Matka, która jest zmęczona
Adobe Stock, 4frame group
Prawdziwe historie

„Kocham moje dzieci, ale czasem marzę, żeby zniknęły. Nawet jak jestem chora, to skaczą mi po głowie i krzyczą, że chcą jeść”

„Gdzie ja miałam rozum? Mamo, czemu mnie nie uprzedziłaś, że posiadanie dzieci to jedna walka? Z pieluchami, uporczywymi kolkami, z osłabiającym „a kupisz mi coś”, z wybrzydzaniem, pyskowaniem, ciągłym oglądaniem telewizji, z potwornym lenistwem...”.
Zamierzałam sobie pochorować. Uczciwie, porządnie, od serca, na całego. Powody: gorączka trzydzieści siedem i siedem, ból głowy, drapanie w gardle oraz upokarzający dla każdej kobiety katar. Zrobiłam sobie herbatkę z miodem i cytryną, na czole umieściłam zimny okład, uklepałam łóżeczko i wskoczyłam pod kołderkę. Myślałam: „Poleżę sobie, pochoruję w cieple i spokoju, może nawet podrzemię...”. Stan błogości trwał raptem kwadrans.
 
Potem wróciło ze szkoły moje pierwsze dziecko, co obwieściło długim i energicznym dzwonkiem. Za długim i za energicznym. Zwlokłam się z łóżka i doczłapałam do drzwi. Chciałam zwrócić dzwonnikowi uwagę, że po pierwsze nie jestem głucha, a po drugie nie musiałby dzwonić jak na alarm, gdyby zabrał klucz. No chyba że go zabrał, ale nie chciało mu się go szukać w tornistrze, co nawet było bardziej prawdopodobną opcją. Nie zdążyłam wygłosić żadnego z tych ironiczno-kpiących komentarzy, bo dziecię mnie ubiegło.
 
– Cześć, mama! Ty jeszcze w piżamie? Oj, ty śpiochu... – w te słowa zagadał do mnie mój starszy syn. 
 
Lat dwanaście, blondasek z uroczą grzywką, wybity przedni ząb, dołki w policzkach.
 
– Cześć... – odmruknęłam do powietrza, bo synek już był w kuchni, gdzie buszował po szafkach w poszukiwaniu słodyczy.
– Jest coś słodkiego? – zapytał.
– Nie ma. Ostatnią czekoladę wrąbałeś wczoraj wieczorem. Całą na jedno posiedzenie – podkreśliłam.
– No, dobra była... – rozmarzył się. – A twoje ptasie mleczko? – przypomniał sobie o MOIM pudełku na zmartwienia.
– Zjadłeś tydzień temu.
– A nie kupiłaś sobie drugiego? – zdziwił się. – Przecież tak je lubisz.
 
Postanowiłam nie komentować tej bezczelności, za słaba byłam. Wróciłam do łóżka. Przymknęłam oczy i zastosowałam technikę rozluźniania wymyśloną przez moją przyjaciółkę. „Jestem piękna i młoda, jestem szczupła i mogę jeść wszystko, na co mam ochotę, mogę też leżeć do góry brzuchem, bo mam grzeczne i usłużne dzieci...”.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Kiedyś byliśmy tylko ja, mąż i kot. A teraz?

Już prawie zdołałam sobie uwierzyć, gdy kategorycznie zaprzeczył tej śmiałej tezie kolejny dzwonek. Bardzo kategorycznie. Chciałam poprosić Andrzeja, żeby ruszył tyłek i wyręczył starą matkę w robieniu za odźwiernego. I znowu nie zdążyłam. Chyba z powodu choroby zupełnie mi się refleks popsuł.
 
– Mama! Otwórz! – dobiegł mnie przytłumiony głos z łazienki. – Ja nie mogę! Robię...!
 
Nie słuchałam dalej. Przecież wiem, co moje dzieci robią w łazience. Czytają komiksy. Cała podłoga jest nim zasłana, gdy wreszcie raczą wyjść. A kto sprząta? Pytanie retoryczne. Ponownie zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do drzwi.
 
– Cze, mama! Może przyjść kolega? – wystartowała od progu moja młodsza latorośl.
 
Lat dziesięć, uroda jak z obrazka, czarne oczy, wicherek nad czołem, piegi na nosie.
 
– Jestem chora i niekompletnie ubrana... – zaoponowałam, chowając się za drzwiami.
 
– Ale on nie będzie patrzył – zripostował czujnie i bystro Mateusz. – Kuba zamkniesz oczy i od razu pójdziesz do mojego pokoju – poinstruował kolegę, czekającego cierpliwie na wycieraczce.
 
– Ale... – próbowałam jeszcze walczyć – naprawdę jestem chora i głowa mnie boli, i mam katar...
 
– On się nie zarazi. Przecież nawet nie będzie na ciebie patrzył. Dzięki, mama. Kocham cię! – tym podstępnym stwierdzeniem synek zamknął mi usta i zakończył konwersację. 
 
Dla pewności zasłonił koledze oczy ręką i wciągnął go do mieszkania. A ja stałam, jak ta tuja, i po raz tysięczny zadawałam sobie pytanie: „Czemu chciałam zostać matką? No czemu? Co mnie podkusiło? Czy to źle mi było samej, tylko z mężem  i... z kotem?”. 
 
Szczerze mówiąc, nie najlepiej. Po pierwsze, odezwał się we mnie instynkt macierzyński. A z tym draniem jeszcze nikt nie wygrał. Po drugie, dzieci to przedłużenie rodu i gatunku. Mężuś marzył o synu. Po trzecie, dzieci są fajne. Bo przecież są. Przynajmniej czasami. Kiedy się uśmiechają albo kiedy przestają płakać; kiedy zrobią pierwszą kupkę na nocnik i kiedy przestają pluć szpinakiem; kiedy nauczą się wiązać buty i kiedy pamiętają, żeby odkładać je na półkę; kiedy mówią, że jestem najpiękniejsza na świecie i jak dorosną, to się ze mną ożenią; kiedy widzę w nich siebie i swojego ukochanego... Mogłabym tak wymieniać do rana. Tylko czy koniecznie stojąc w otwartych drzwiach, odziana jedynie w koszule nocną? Jasne, że nie.
 
Zamknęłam drzwi. Brakowało, żeby przyplątał się kolejny kolega, i przyłapał mnie w negliżu. Albo żebym sobie przeziębienie przeziębiła i dostała zapalenia płuc. Zniechęcona i podłamana własną bezradnością wobec choroby, potomstwa i kolegów, schowałam się w łóżku. Nakryłam się kołdrą i postanowiłam przeczekać. W końcu kolega wyjdzie, a następnego nie wpuszczę. W końcu kto tu rządzi? No właśnie...
 
Kolega Mateusza, zwany przez syna „Kubą, któremu nogi śmierdzą” – dziś nie mogłam tego stwierdzić, bo miałam katar, aha, nawet nieżyt nosa może się niekiedy na coś przydać – wyszedł po godzinie. W tym samym czasie ja spociłam się jak mysz, a Jędrek skończył lekturę wszystkich łazienkowych komiksów.
 
– Czemu leżysz w łóżku? – stanął nade mną i patrzył z wyrzutem.
– Bo jestem chora – wyjaśniłam rzecz zdawałoby się oczywistą.
– Ty?
– Tak, matki też chorują, wyobraź sobie. A teraz idź, sio.
– Jak to idź? Ja cię kocham! – krzyknął z miłosną pretensją i żeby udowodnić siłę swego synowskiego uczucia wpakował mi się do łóżka.
– Wy tu się tulicie, a ja co? – oburzył się drugi synek, który czujnie zmaterializował się obok mojego łoża boleści, i też mi się wpakował pod kołdrę.
– Wynocha, zarazicie się, zabierać mi się stąd, ale już! – przeganiałam namolny przychówek, broniąc się jednocześnie przed atakiem spiczastych kolan i łokci.

Jeden jest głodny, a drugiemu się nudzi…

Mój umysł był osłabiony. Dlatego zajęło mi kilka minut, zanim wpadłam na właściwy sposób pozbycia się agresorów z mojego łóżka.
 
– Co tam w szkole? Macie jakieś lekcje do zrobienia?
 
Pytania tego typu działają jak niezawodny wywabiacz dzieci; kolana zaczęły się cofać, a łokcie znikać. Odzyskałam własne łóżko, ale nie pełnię władz umysłowych, bo wyrwało mi się niechcący:
 
– Nie rozumiem, po kim wy jesteście tacy leniwi...
– Po tacie? – zasugerował młodszy z cwaniaczków.
– Tata haruje jak wół, żebyście się, smarkacze, mogli czekoladą obżerać!
– W takim razie po tobie, sama jesteś sobie winna – podsumował logicznie starszy dręczyciel chorych matek.
 
Racja, sama ich sobie urodziłam. No to teraz dobrze mi tak. „Gdzie ja miałam rozum? Czemu nikt mnie nie ostrzegł? Mamo, czemu mnie nie uprzedziłaś, że posiadanie dzieci to jedna nieustająca walka? Z brudnymi pieluchami, uporczywymi kolkami, kipiącymi kaszkami, z osłabiającym „a kupisz mi coś”, wiecznym niewkładaniem kapci, z wybrzydzaniem, pyskowaniem, ciągłym oglądaniem telewizji, z potwornym lenistwem...
 
Wywaliłam bezczelnych gagatków z mojego łóżka i pokoju. Z życia nie mogłam i nie chciałam. Taki już los matek, że muszą kochać swoich nieletnich prześladowców. Ale postraszyć ich mogłam.
 
– Tylko nie ważcie się tu przychodzić bez uzasadnionego powodu!
 
Przyszli po pół godzinie. Co gorsza, obudzili mnie. Oj, nie miałam ochoty im za to podziękować...
 
– Obyście mieli dobry powód... – ostrzegłam, starając się przybrać groźny wyraz twarzy. Co przy katarze jest wysiłkiem z góry skazanym na niepowodzenie.
 
Stali przede mną i patrzyli w moje „groźnie” zmrużone podpuchnięte oczy oraz surowo zmarszczony czerwony nos.
 
– Pewno, że mamy – oświadczył rezolutnie Jędrek. – Ja jestem głodny, a Matiemu się nudzi.
 
Chciałam krzyknąć, ale nie mogłam, bo kompletnie mi głos odebrało. Oni zaś stali z niewinnymi minkami i czekali. Na co? Jak ich znam, na to, aż się rozzłoszczę, a wtedy będą mieli dowód, że wcale nie jestem chora, bo chorzy ludzie nie mają siły się złościć. Albo jeszcze lepiej, że faktycznie wstanę i zacznę ich zabawiać, w międzyczasie szykując kolorowe kanapki.

Zaskoczyłam ich i siebie.
 
Zaczęłam się śmiać. Nie mogłam przestać. Co na nich spojrzałam – znowu wybuchałam śmiechem. Popatrywali po sobie niepewnie. Chyba dopiero teraz uwierzyli, że jestem chora.
 
– Mama, co ci jest? Masz jakiś atak czy co?
 
Śmiałam się coraz głośniej. Obudzili mnie, bo jeden był głodny, a drugi się nudził... Co za fantazja! Co za odwaga! I jakże typowe dziecięce problemy. Pokładałam się po łóżku, płacząc ze śmiechu. Jak nie kochać takich dzieci? Żyć beze mnie nie mogą. Ja bez nich zresztą też. Gdyby nie one, leżałabym sobie bez sensu w łóżku i chorowała, a tak przyszli i rozbawili mnie do łez. Kochane potwory!

Zuzanna, 41 lat

Czytaj także:
kobieta w ciąży, która porzucił mąż
Adobe Stock, stanislav_uvarov
Prawdziwe historie
„Cieszyłam się na ślub i dziecko, ale Krzysiek miał inne zdanie. Zachciało mu się być wolnym strzelcem i zostawił mnie z brzuchem”
„Nienawidziłam siebie, Krzyśka i mojego wielkiego ciążowego brzucha. Żałowałam, że zaszłam w ciąże z tym draniem, ale stało się. Z mężem czy bez, zamierzam być szczęśliwa. W końcu mam teraz przy boku innego mężczyznę, który zawsze będzie mój”.

Kto jeździ jesienią nad morze? Przecież właściwie nie ma to sensu. Nie jest już ciepło, wiatr nie opala, panuje nieprzyjemny chłód… A jednak w tamtej chwili odpowiadało mi to dużo bardziej niż ścisk dużego miasta. Wolałam spacer po pustej, choć skąpanej w deszczu, plaży niż codzienne wyprawy do pracy tramwajami naszpikowanymi uczniami, studentami, stażystami. I wszystko wydawało mi się lepsze niż dom, w którym był on.    Nie mogłam patrzeć na ludzi. Chciałam być sama i czuć się źle. Wśród ludzi trzeba wciąż udawać, że wszystko jest w porządku. W pracy nikogo nie obchodzą stany depresyjne, szef chce raporty na wczoraj, koleżanki liczą na miłe plotki przy kawie, klienci oczekują profesjonalnej i kompetentnej obsługi. A ja nie miałam siły na stawienie czoła żadnemu wyzwaniu. Brakowało mi energii nawet na ugotowanie obiadu. Dlatego od kilku tygodni jadłam tylko płatki z mlekiem. Nie myłam włosów i chodziłam w czapce. Kiedyś lubiłam zakupy, fajne ciuszki i kosmetyki. Teraz straciłam chęć nawet do tego, by ładnie wyglądać. Nie malowałam paznokci, ust ani rzęs.    Może właśnie dlatego ten brzydki pensjonat za grosze, bez śniadań i obsługi hotelowej, wydawał mi się doskonałym otoczeniem na ten czas. Wcześniej chyba bym umarła, gdybym miała spać w takim obskurnym miejscu. Noworoczne plany na ten rok jeszcze całkiem niedawno wydawały się być na wyciągnięcie ręki. Miałam wyjść za mąż, urodzić dziecko i być szczęśliwa. Były to proste życzenia prostej dziewczyny wypowiedziane w niebo w sylwestrową noc. Było blisko. Bardzo blisko. Ten rok miał dla mnie jednak inne plany… Wszystko miałam już dokładnie zaplanowane Kiedy kilka miesięcy temu Krzysiek do mnie zadzwonił, myślałam, że chce omówić szczegóły poszukiwań naszego nowego mieszkania. Właściwie wszystko już ogarnęłam. Nie było czego omawiać. Byłam...

badania na SMA
Adobe Stock
Aktualności
Są pierwsze bezpłatne testy, które wykrywają SMA u niemowląt. Sprawdź, gdzie można z nich skorzystać
Badania przesiewowe na SMA są już dostępne! Jest to fantastyczna wiadomość dla maluszków i ich rodziców. Sprawdź, gdzie można wykonać takie testy.

SMA, czyli rdzeniowy zanik mięśni , jest szczególnie groźną chorobą dla dzieci. Polega ona na postępującym osłabieniu mięśni. Osoba chora na SMA stopniowo traci zdolność mówienia, oddychania, połykania. Skutkiem tej choroby jest niepełnosprawność, a w skrajnych przypadkach – nawet śmierć dziecka. W przypadku SMA bardzo ważne jest jak najszybsze postawienie diagnozy, ponieważ leczenie należy rozpocząć jeszcze przed wystąpieniem pierwszych widocznych objawów choroby. Jest to kluczowe dla uzyskania jak najlepszych efektów leczenia.  Bezpłatne badania przesiewowe dla noworodków W Polsce rozpoczęły się przesiewowe badania na SMA – rdzeniowy zanik mięśni u noworodków, finansowane przez Ministerstwo Zdrowia. W ramach rządowego programu badania te są wykonywane między innymi w szpitalach w województwie: mazowieckim, podlaskim, warmińsko-mazurskim, lubelskim, łódzkim, wielkopolskim. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało, że najpóźniej w drugiej połowie 2022 roku program badań przesiewowych obejmie całą Polskę. W 2022 roku badania będą wykonywane również w województwach: opolskim, dolnośląskim, śląskim, małopolskim,  podkarpackim,  świętokrzyskim.  Badania są całkowicie darmowe i dobrowolne. W rozmowie z wyborczą.pl Małgorzata Kolczyńska, rzeczniczka uniwersyteckiego szpitala przy Polnej w Poznaniu przyznała, że nie zdarzył się jak dotąd przypadek, by rodzice nie zgodzili się na badanie: „Na razie nie mieliśmy przypadku, by któryś z rodziców nie wyraził zgody na test. Wszyscy zdają sobie sprawę, jakie to ważne”. Leczenie SMA Jeszcze do niedawna choroba ta była nieuleczalna. Teraz jednak dostępne są trzy terapie, między innymi nowoczesny genowy lek Onasemnogen Abeparvovec (nazywany jest także Zolgensmą). Lek ten ma być refundowany w naszym kraju już w przyszłym roku...

Chłopiec, który wpadł w nałóg
Adobe Stock, andranik123
Prawdziwe historie
„Wyrzuciłam go z domu bo demoralizował brata. Podjęłam radykalne kroki, by ratować młodszego syna przed starszym”
„Wiedziałam że będzie bolało, ale nie miałam wyjścia, nie mogłam pozwolić na to, żeby Janek truł siebie i całą naszą rodzinę. Łzy pociekły mi po policzkach. Jako matka zawaliłam na całej linii... Ale nie mogłam straci ich obu”.

Wojtuś, dokąd się wybierasz? – spytałam.   Była północ. Mój czternastoletni syn kucał w przedpokoju, próbując rozplątać sznurówki. Obok stał jego szkolny plecak. Dopiero po chwili zauważyłam, że kurtkę włożył wprost na piżamę. Działo się coś niedobrego. Wojtek spojrzał na mnie i już wiedziałem, że moje podejrzenia są zasadne. Łzy spływały po jego zaczerwienionej twarzy.   – Co się stało?! – dopadłam do niego, złapałam za ramiona.    Wyrwał mi się z wściekłością. Zacisnął pięści. Nigdy go takim nie widziałam. Założył trampki, zarzucił plecak na ramię i wstał.    – Nie będę mieszkać z tym gnojem! – warknął przez łzy. – Przenoszę się do babci.   Byłam w szoku. Jego słowa, zachowanie...    – Synku, nie wychodź – błagałam. – Porozmawiajmy.    Wyciągnęłam rękę, żeby go zatrzymać, ale złapał już za klamkę.   – Zrób z nim porządek – wykrztusił na koniec i wyszedł, trzaskając drzwiami.   Oniemiałam. Poczucie klęski było paraliżujące, osunęłam się po ścianie. Moi kochani synkowie. Wojtek... Janek... Co się tutaj działo?   – Janek!   Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do pokoju chłopców. Zapaliłam światło. Zdębiałam. Mój starszy syn siedział na kanapie wpatrzony w przestrzeń. Coś mówił.   – I co ty sobie myślisz w ogóle? Taki jesteś mądry? – powtarzał jak katarynka.   Rozmawiał z powietrzem, jakby miał halucynacje. Wzięłam kilka głębokich wdechów, żeby opanować narastającą panikę, usiadłam obok niego i delikatnie wzięłam go za rękę.   – Janku, wszystko w porządku? Tu nikogo nie ma.   Zamilkł i obrócił głowę w moją stronę. Patrzył przekrwionymi oczami tak, jakby mnie nie widział,...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj