Załamana kobieta w ciąży
Adobe Stock, Konstantin Yuganov
Prawdziwe historie

„Ludzie wytykają mnie palcami, a rodzina zmusza do ślubu ze względu na ciążę. Ja nawet nie kocham Tomka"

„Nie kocham Tomka. To było tylko zauroczenie, ale los chciał, że wpadliśmy. Nic nie zmieni moich uczuć do niego, nawet dziecko. Z drugiej strony nie mogę zawieść dziadków, oni nie przeżyją jeśli ja i ich wnuk będziemy wytykani palcami przez wścibskich sąsiadów. Nie mam pojęcia co robić".
Mieszkam z rodzicami mojej mamy w niedużym miasteczku na wschodzie Polski. To oni mnie wychowali. Rodziców prawie nie pamiętam. Zginęli w wypadku samochodowym, gdy byłam małą dziewczynką… 
 
Dziadkowie poświęcili mi się bez reszty. Mówili, że jestem ich jedyną nadzieją i radością. Jasną gwiazdeczką na czarnym niebie smutku i cierpienia. Robili wszystko, żebym czuła się szczęśliwa. Zawsze mieli dla mnie czas, myśleli tylko o tym, żeby zapewnić mi odpowiednią przyszłość, żeby niczego mi nie brakowało. 
 
Starałam się im odwdzięczyć za tę troskę i miłość. Nigdy nie mieli ze mną żadnych kłopotów. Nawet okres buntu przeszłam… bez buntu. Nie znikałam z domu, nie wagarowałam. Nie chciałam przysparzać im zmartwień. W szkole byłam prymuską. Bez problemu zdałam maturę i wyjechałam na studia do Lublina. Dziadek sprzedał działkę na wsi, żebym miała pieniądze na akademik i utrzymanie.

Ponad rok temu wróciłam do naszego miasteczka i zaczęłam pracę w miejscowym banku. Dziadkowie byli ze mnie tacy dumni! Cieszyli się, że świetnie sobie radzę, ale często powtarzali, że w razie czego zawsze mogę liczyć na ich pomoc i wsparcie.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

W naszym miasteczku ludzie łatwo ferują wyroki 

Niestety to „w razie czego” właśnie nastąpiło. Miesiąc temu okazało się, że jestem w ciąży… To był dla mnie szok. Dla moich dziadków także. Nie jestem mężatką, a w naszym miasteczku panna z dzieckiem to ciągle jeszcze wstyd i hańba. Ksiądz takie z ambony wyklina. 
 
Niedaleko nas mieszka Andżelika… Biedna dziewczyna, bardzo mi jej żal. Opłotkami z wózkiem chodzi, żeby ludzie nie wytykali jej palcami. Chłopak, z którym była, na wieść o dziecku czmychnął za granicę. Podobno nawet jego rodzice nie wiedzą, gdzie mieszka. Sąsiedzi się teraz śmieją, że Andżelika prędzej wiatr w polu złapie niż męża. Bo tamten pewnie nigdy nie wróci, a żaden kawaler z okolicy nie weźmie panny z dzieckiem. 
 
Ja, teoretycznie, mam więcej szczęścia. Tomek, ojciec mojego dziecka, chce się ze mną ożenić. Choćby nawet jutro. Problem w tym, że nie chcę tego ślubu, bo go nie kocham. 
 
Poznaliśmy się rok temu, w pracy. Przeprowadził się do nas z Warszawy. Mówił, że ma dość miasta. Zgiełku, pośpiechu, wyścigu szczurów…  Może właśnie dlatego zwróciłam na niego uwagę Pierwszy raz spotkałam człowieka, który zamienił dobrą pracę w wielkim mieście, na życie na prowincji. Zwykle to od nas ludzie wyjeżdżają, jak tylko trafi się okazja.
 
Na początku byliśmy przyjaciółmi. Wyskakiwaliśmy razem do kina do miasta albo na zakupy. Ale jakieś pół roku temu zaczęliśmy się spotykać na poważnie. Wtedy byłam nim zafascynowana. Wydawał mi się interesujący, romantyczny. No i jest piekielnie przystojny. Zazdrościły mi go wszystkie dziewczyny! Ale gdy minęło pierwsze zauroczenie, zaczęłam dostrzegać w nim coraz więcej wad. I doszłam do wniosku, że to jednak chyba nie ten, że nasz związek to pomyłka. Zaczęłam nawet myśleć o rozstaniu. No i wtedy okazało się, że jestem w ciąży. 

Zachowuje się jak wariat, nachodzi mnie w domu…

Przez pierwsze dwa tygodnie nikomu o niczym nie mówiłam. Wzięłam urlop i pojechałam nad morze. Chciałam spokojnie zastanowić się nad swoją sytuacją, oswoić z myślą, że wkrótce zostanę matką… Po powrocie od razu zadzwoniłam do Tomka. Umówiłam się z nim nad rzeką, w brzozowym zagajniku. Nazwaliśmy go naszym magicznym zakątkiem. 
 
To właśnie tu chodziliśmy na romantyczne spacery, wyznaliśmy sobie miłość i po raz pierwszy się kochaliśmy. Wierzyłam w magię tego miejsca. Miałam nadzieję, że gdy się znowu tu spotkamy, dawne uczucie wróci, przekonam się, że jednak go kocham, że ciągle jest mi bliski. Niestety, nic takiego się nie stało. Tomek był mi zupełnie obojętny, a nawet obcy. Odsunęłam się, kiedy próbował mnie przytulić…
 
Powiedziałam mu o ciąży. Ale wyznałam też, że nic do niego nie czuję, że między nami wszystko skończone. Zapewniłam, że będzie mógł widywać dziecko, kiedy tylko zechce, ale wolałabym wychowywać je sama. Tomek nie chce tego przyjąć do wiadomości. Zachowuje się jak wariat. Nachodzi mnie w domu, nie daje mi żyć w pracy. Nawet przy klientach mnie zaczepia. Twierdzi, że chce być ojcem, kocha mnie i że tej miłości wystarczy dla nas obojga. Przekonuje, że sama nie dam sobie rady. I że choćby dla dobra naszego dziecka, powinnam wziąć z nim ślub. 
 
Tego samego zdania są moi dziadkowie. Wszelkimi sposobami próbują przekonać mnie do małżeństwa.
 
Wychwalają Tomka pod niebiosa. Zachwycają się, że jest taki odpowiedzialny, że zachowuje się jak prawdziwy mężczyzna. Że mam bardzo dużo szczęścia, że właśnie na niego trafiłam. Żeby mi to uzmysłowić, przyprowadzili nawet do domu Andżelikę! Płakała, mówiła, że mi zazdrości, że oddałaby wszystko, żeby się znaleźć na moim miejscu. I że nie powinnam się nawet zastanawiać, tylko brać ślub. Bo ludzkie gadanie i śmiech bolą bardziej niż największe lanie…

Naprawdę nie wiem, co mam zrobić

Nie chcę spędzić życia z człowiekiem, którego nie kocham. Poza tym myślę, że jeśli zgodzę się na małżeństwo, unieszczęśliwię nie tylko siebie, ale i Tomka. On nie zdaje sobie z tego sprawy! Jest przekonany, że wszystko się jakoś ułoży, że jeszcze go pokocham. Znam siebie i jestem pewna, że to, co było między nami, już nie wróci. I nawet dziecko tego nie zmieni… 
 
Z drugiej jednak strony muszę myśleć o dziadkach. Tyle dla mnie zrobili, tyle poświęcili. Wiem, że jeśli nadal uparcie będę trwać przy swoim, wreszcie się z tym pogodzą. Bardzo mnie przecież kochają. Ale na pewno to będzie dla nich olbrzymi cios. Nie przeżyją, jeśli ich wnuczkę ludzie zaczną wytykać palcami. A im zarzucać, że źle mnie wychowali. Już teraz w miasteczku aż huczy. 
 
Sąsiadki niby to wpadają po szklankę cukru, a tak naprawdę dopytują się złośliwie, kiedy ślub. Ksiądz też już był… Groził palcem, pouczał. Dla moich dziadków, starszych, schorowanych ludzi, to okropne przeżycie. Zastanawiałam się nawet, czy nie wyjechać z miasteczka. 
 
Pomyślałam, że jeśli zejdę ludziom z oczu, to zapomną. Ale to chyba nie jest najlepszy pomysł. Przecież tak trudno dzisiaj o dobrą pracę… Za co wynajmę mieszkanie, z czego będę żyć, jak utrzymam dziecko? 

Marta, 28 lat

Czytaj także:
Dziewczyna, która dowiedziała się, że jest w ciąży
Adobe Stock, pavlovski
Prawdziwe historie
„Wychowaliśmy potwora. Dagmara ćpała, piła i imprezowała, a gdy zaszła w ciążę... chciała popełnić samobójstwo"
„Moja 17-letnia córka piła, paliła, zażywała nie wiadomo co, zadawała się z Bóg wie kim, a ja nie umiałam jej powstrzymać. Gdy usłyszałam, że Dagmara wylądowała w szpitalu, nogi się pode mną ugięły. Chciała się zaćpać".

Kolejny raz sięgnęłam po telefon, by zadzwonić się do mojej córki, Dagmary. Niestety, znowu zgłosiła się automatyczna sekretarka.   – Gdzie ty jesteś?! – krzyknęłam w przypływie desperacji.   Spojrzałam na zegarek. Było już grubo po północy. Z każdą minutą bardziej się martwiłam o tę dziewuchę. Tyle się teraz słyszy o różnych wypadkach, nieszczęśliwych zdarzeniach, młodzieżowych wygłupach, których skutki bywają tragiczne. A Daga była jedną z tych, które uważają, że świat należy do nich i trzeba z tego korzystać.   Co gorsza, ostatnio moja córka przekraczała wszelkie możliwe granice, przyzwoitości również. Czułam, że to się źle skończy. Chodziłam z kąta w kąt, nie mogąc sobie znaleźć miejsca. A jeśli tej durnej smarkuli coś się stało? A jeśli leży gdzieś pijana i ktoś to wykorzystuje? To wcale niewykluczone. Dagmara aniołem nie jest… Odetchnęłam z ulgą, gdy usłyszałam chrobot przy zamku. Pewnie nie mogła trafić kluczem do dziurki. Pobiegłam do przedpokoju i szybko otworzyłam drzwi.   – Znowu jesteś pijana! – warknęłam na widok chwiejącej się córki.   – Moszee jessstem, a moszee nie! – odpyskowała bełkotliwie i wtoczyła się do środka.   Potknęła się o szafkę z butami, zaklęła i ruszyła niepewnie w stronę swojego pokoju. Podążyłam za nią.   – Może raczysz mi powiedzieć, gdzie byłaś, co robiłaś!   Wyglądała na pijaną, ale nie czułam od niej alkoholu. Czyli znowu coś brała. Jeszcze gorzej.   – Nie raczę. Zmęszona jessstem.   Zamknęła mi drzwi przed nosem.   Stałam chwilę, nasłuchując. Dopiero kiedy ucichły odgłosy rozkładania łóżka, ostrożnie uchyliłam drzwi. Moja córka spała, pochrapując lekko.  „Porozmawiam sobie z nią rano, przed wyjściem do pracy albo...

Dziewczynka, która boi się ciemności
Adobe Stock, iagodina
Prawdziwe historie
„Moja teściowa straszyła Maję potworami, gdy ta była niegrzeczna. Teraz córka ma koszmary i boi się własnego cienia"
„Nigdy nie straszyliśmy Mai żadnymi duchami, potworami czy innymi stworami, które ją zabiorą, kiedy będzie się nieodpowiednio zachowywała. Moja teściowa uznała inaczej i straszyła Maje dziadem. Teraz moje biedne dziecko boi się spać po ciemku".

Dostaliśmy z mężem naprawdę ciekawą propozycję zawodową. Dwutygodniowy, płatny staż w niemieckiej placówce naszej firmy, a po powrocie obietnicę awansu na stanowiska kierownicze. Jacek w dziale informatycznym, ja – w promocji. Staraliśmy się o tę szansę od kilku lat i w końcu się udało. Nasze podania przyjęto. I wszystko byłoby pięknie, gdyby… – Zabierzemy Maję ze sobą – zaproponował mój mąż. – No co ty! Jak to sobie wyobrażasz? – zaprotestowałam od razu. – Kto się nią tam zajmie? Przecież jedziemy do pracy, a nie na wakacje. Poza tym trwa rok szkolny. – To co chcesz zrobić? – mąż wyraźnie posmutniał. – Jedno z nas zrezygnuje z tego stażu – zdecydowałam, bo nie widziałam wtedy innej możliwości. Poddałam się, ale Jacek postanowił walczyć o nasze marzenia Opowiedział o wszystkim swojej matce, a ona zaproponowała, że weźmie Maję do siebie na dwa tygodnie. Rozwiązanie wydawało się naprawdę świetne. Przynajmniej wtedy tak sądziłam. Córka była zachwycona chwilową zmianą miejsca zamieszkania. Cieszyła się, że będzie spać w dawnym pokoju swojego taty, jeździć do szkoły autobusem, a wieczorami grać z dziadkiem na harmonijce ustnej. Chyba ja bardziej niż ona przeżyłam pożegnanie. Tęskniłam. Gdyby nie Jacek, to chyba po trzech dniach stażu wsiadłabym w pociąg i wróciła do domu. Codziennie rozmawiałam z Mają przez telefon, ale to nie to samo, co przytulić ją naprawdę. Na szczęście miałam dużo pracy i za dnia niewiele czasu na rozmyślania. Wieczorami zaś po telefonie marzyłam już tylko o szybkim prysznicu i łóżku.  Tak minęły dwa tygodnie. – Mamo! – Maja podbiegła do mnie na dworcu. – Cześć, kochanie – szepnęłam,...

Chłopiec chory na bialaczkę
Adobe Stock, New Africa
Prawdziwe historie
„Mój syn zachorował na białaczkę. Musiałam odnaleźć wakacyjną miłość, bo tylko on mógł uratować moje dziecko"
„W pewnym momencie zadzwonił telefon. Usłyszałam, że Paweł właśnie dojechał do Poznania. Poczułam, jak wielki kamień spada mi z serca. Prawie się nie odzywał. Chciał tylko wiedzieć, gdzie ma zrobić badania. Po wszystkim odprowadziłam go do samochodu".

Paweł to była przelotna, letnia miłość. Wpadliśmy na siebie w Sopocie w jakimś modnym klubie. Szybko między nami zaiskrzyło. Tańczyliśmy, popijaliśmy drinki, a w końcu wylądowaliśmy w łóżku. Od tamtej pory byliśmy nierozłączni, aż do… końca lata. Zrobiliśmy badania i w końcu usłyszeliśmy diagnozę. Białaczka Po wakacjach każde z nas ruszyło w swoją stronę. Ja do Poznania, on do Rzeszowa Co prawda wymieniliśmy się telefonami, ale oboje wiedzieliśmy, że więcej się nie zobaczymy. Taka już uroda wakacyjnych miłości. Są namiętne, gorące, ale trwają krótko.   Nie podejrzewałam, że mogę być w ciąży. Do głowy mi to nawet nie przyszło. Regularnie brałam tabletki antykoncepcyjne. No dobrze, może zapomniałam raz czy dwa, ale to jeszcze nie katastrofa. Tak mi się przynajmniej wydawało. Kiedy nie dostałam miesiączki, to nawet specjalnie się nie przejęłam. Myślałam, że to jakieś zaburzenia hormonalne związane ze zmianą klimatu i diety. Dwa miesiące szalałam przecież na wakacjach. W końcu wybrałam się do ginekologa. Byłam pewna, że przepisze mi jakieś leki i odeśle do domu, a on oświadczył, że jestem w dwunastym tygodniu ciąży.   Wyszłam z gabinetu oszołomiona. Usiadłam na najbliższej ławce i próbowałam zebrać myśli. Dziecko? Jak to? Przecież studiuję. A teraz mam zostać matką? I to samotną, bo tatuś beztrosko hula sobie po Rzeszowie. Ta myśl tak mnie dobiła, aż się popłakałam. W pierwszej chwili chciałam nawet zadzwonić do Pawła i powiedzieć, jaką mi niespodziankę sprawił, ale się powstrzymałam. Doszłam do wniosku, że to bez sensu. I co bym usłyszała? Spadaj mała, to nie mój bachor? Radź sobie sama? Prawdę mówiąc, niczego innego się po nim nie spodziewałam. Może gdybyśmy byli parą i łączyło nas głębokie uczucie, to co innego. Ale to przecież była letnia przygoda. Podejrzewałam, że Paweł trzyma...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj